Dodaj do ulubionych

..sily..i wiary..

28.07.06, 01:48
..dzisiaj byl okropny dzien..cos zlego wisialo w powietrzu..nie moglam sie
uspokoic..caly czas myslalam o jedzeniu..i oczywiscie jadlam..juz nawet nie
wiem ile kcal w siebie wpakowalam..(orzechy,orzechy, orzechy)..mimo ze nie
zwymiotowalam i "jakos przetrwalam"-jest mi strasznie smutno i chce mi sie
plakac -ze jestem taka slaba..ze moja mobilizacja gdzies "ulatuje"..czuje ze
nastepny kryzys sie zbliza- i chyba tym razem gorszy..co za koszmar..niedlugo
zaczne obgryzac paznokcie z nerwow..jak mam pokonac te slabosci..?..jak znow
znalezc sile?..juz nie satysfakcjonuje mnie "czysty dzien"..ja chcialabym
wreszcie przestac myslec o jedzeniu..o chorobie..o bulimii..jak dlugo jeszcze
mam "trzymac"sie na bacznosci..pilnowac sie-zeby nie miec ataku..juz powoli
jestem tym zmeczona..
Obserwuj wątek
    • ania2184 Re: ..sily..i wiary.. 28.07.06, 08:06
      hej!!mam to samo:(i tez niestety nie wiem co robic-7 sierpnia ide na 10 tyg na
      terapie zamknieta a Kopernika w Krakowie!!waze teraz 80 kg-schudlam z 96-
      porazka wiem:(jestem taka gruba :(chce skonczyc ale nie potrafie!!!!!!
    • alfa334 Re: ..sily..i wiary.. 28.07.06, 08:27
      Dobrze Cię rozumiem, moje życie niestety wygląda podobnie, nie mogę się od tego
      uwolnić. Ważę od48-98 kg,jestem po próbie samobójczej bo czasami brak mi już po
      prostu siły do walki.Ostatnio przez 2 miesiące przytyłam 30 kg,waże 80 i nie
      musze chyba pisac jak sie czuje.Pieprzona bulimia zabrala mi wszystko,odsunela
      od bliskich, nie pozwolila pracowac, studiowac,zabrala prace,pieniadze i resztki
      godnosci.Zniszczyla moje plany i marzenia.TOo jakas straszna obsesja,kazda
      mysl,kazda chwila,sen,przepelnione sa myslami o jedzeniu.
      Ja 7 sierpnia jade do Kliniki Nerwic do Warszawy.
      Musimy byc silne,choc wiem ze to nie latwe a nawet cholernie trudne to pamietaj
      ze Ty i bulimia to odrebnosc,a nie czesc Ciebie,traktuj jak wroga wtedy latwiej
      bedzie Ci z nia walczyc.
      Trzymam za Ciebie kciuki i sciskam serdecznie
      • hopeless2 Re: ..sily..i wiary.. 28.07.06, 10:55
        hmmmm... skada ja to znam... i te orzechy. myslalam, ze tylko ja mam fiola na
        ich punkcie, ale widze, ze jednak nie. Wiesz, ja sobie to tlumacze tak: lepsze
        orzechy niz np slodycze czy tluste frytki, pizza itp.. Orzechy sa kaloryczne,
        ale sa tez niesamowicie zdrowe. Podobno bardzo dobrze wplywaja na kore mozgowa,
        wiec uszy do gory!!! Co najwyzej bedziemy tylko madrzejsze <hihihi>. A poza
        tym, w moim przypadku, bardzo unikam wszystkich tluszczy (choc wiem, ze sa
        bardzo wane w codziennej diecie), wiec moj organizm sie ich domaga. I tak
        mysle, ze stad sie biora te "napady" jedzenia orzechow. Ale ja orzeszki
        uwielbiam i bede je jadla :) tylko oczywiscie w umiarkowanych ilosciach.
        Trzymaj sie Bonnie. Nie mozesz sie poddac!!! I Wy, dziewczyny, tez nie!!! Nie
        wolno, bo dostaniecie po uszkach. Buziaki :*
      • gosiak1981 Re: ..sily..i wiary.. 28.07.06, 11:21
        Właściwie sama nie wiem jak zacząć... Niby nie jest ze mną jeszcze tak źle,ale
        chyba muszę poszukać pomocy.I tak piszę z nadzieją,że może coś się stanie i
        będzie mi łatwiej.Plączę się w słowach... Odchudzam się od ponad roku i łącznie
        ubyło mi jakieś 30 kg.Wszystko szło dobrze,co jakiś czas zmieniałam diety,bo
        szybko się nudzę.Pilnowałam białek,tłuszczów,węglowodanów itp. Owoce,warzywka i
        ogólnie było ok.Miałam oczywiście chwile kryzysowe - napady obżarstwa,ale jakoś
        sobie radziłam.Leżałam na boku,bo wtedy ból brzucha był mniejszy.Ale pewnego
        dnia po takim napadzie zwymiotowałam.Nie było to przeze mnie wymuszone - tak
        samo poszło.I najgorsze okazało sie to,że było mi potem tak dobrze, taka
        ulga,że tym razem brzuch nie bolał.Następnym razem sprowokowałam je sama.Przez
        jakis czas myslałam,że to super,że mogę jeść co chce i nie utyć.Doszłam więc do
        momentu,że szłam do sklepu i kupowałam wszystko na co miałam ochotę w ogromnych
        ilościach i jadłam,jadłam,jadłam.I wymioty,wymioty,wymioty.I odbijałam sobie za
        te wszystkie chude miesiące.I Nutella i Snickersik i dużo więcej! Wprawdzie ten
        horror trwa od dwóch miesięcy,ale intensywnie.Kilka razy dziennie.Myślę,że to
        dobrze,że teraz już szukam pomocy,dopóki jeszcze nie zabrnęłam tak daleko.Ale
        jest mi tak ciężko,bo jestem sama z tym wszystkim.Ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka