bonnie26
28.07.06, 01:48
..dzisiaj byl okropny dzien..cos zlego wisialo w powietrzu..nie moglam sie
uspokoic..caly czas myslalam o jedzeniu..i oczywiscie jadlam..juz nawet nie
wiem ile kcal w siebie wpakowalam..(orzechy,orzechy, orzechy)..mimo ze nie
zwymiotowalam i "jakos przetrwalam"-jest mi strasznie smutno i chce mi sie
plakac -ze jestem taka slaba..ze moja mobilizacja gdzies "ulatuje"..czuje ze
nastepny kryzys sie zbliza- i chyba tym razem gorszy..co za koszmar..niedlugo
zaczne obgryzac paznokcie z nerwow..jak mam pokonac te slabosci..?..jak znow
znalezc sile?..juz nie satysfakcjonuje mnie "czysty dzien"..ja chcialabym
wreszcie przestac myslec o jedzeniu..o chorobie..o bulimii..jak dlugo jeszcze
mam "trzymac"sie na bacznosci..pilnowac sie-zeby nie miec ataku..juz powoli
jestem tym zmeczona..