Dodaj do ulubionych

cieszyc sie czy plakac...

12.01.07, 08:46
Czesc baby! Czesto tutaj jestem i pewnie nie raz juz pisalam ze mam problem
z ogrpmnymi wahaniami wagi 47-98 Ostatnio znowu sporo przytylam i bardzo
czesto wymiotowalam, Od ok 2 tyg jestem na fluoksetynie i w ogole sie
zdziwilam bo pierwszy rz czulam jej dzialanie od razu, a nie po paru
tygodniach, pomaga mi sie nie rzucac na jedzenie ale tez sie glodzic...znowu
zaczynam duzo i szybko tracic na wadze, przez 2 tyg schudlam juz 7kg, z jednej
strony czuje sie paskudnie, znowu robi mi sie zimno, slabo,boli mnie glowa,i
boje sie ze zamiast z tego wychodzic to znowu wpedzam sie w inne gowno, ale to
jest jakies silniejsze, czuje w sobie jkas glupia sile ze ja moge nie jesc, e
jeszcze dojde do wymazonej wagi, ze uda mi sie cos osiagnac.Jestem przerazona
bzdurami ktore pisze a jednakw nie wierze,glupio zabrzmi ale wole juz miec ana
niz buli...a wy??? prosze tylko o szczere posty
Obserwuj wątek
    • fila900 Re: cieszyc sie czy plakac... 13.01.07, 17:11
      czesc alfa ja mam podobnie, tylko nie az takie duze wahania wspolczuje,
      naprawde. Nigdy nie odwazylabym sie wybierac choroby, ktora jest gorsza bo
      zarowno ana jak buli to jeden wielki kanal ale jak mam byc szczera to chyba
      rzeczywiscie wole okresy kiedy sie odchudzam niz te wstretne obzarstwo
      pozdrowienia
      • jenny_gump Re: cieszyc sie czy plakac... 13.01.07, 21:48
        Zdecydowanie płakać. Współczuję podejścia do sprawy. Przechodziłam przez oba
        bagna. Co jest gorsze, a co lepsze? To jest żałosne, że w ogóle o to pytasz. To
        tak jakbyś spytała: czy fajniej jest być chodzącym potworem, którego wszyscy się
        brzydzą - być prawie łysą, bezpłodną karykaturą człowieka, czy może człowiekiem
        - przynajmniej z wyglądu - który całymi dniami marzy o tym, by się nażreć, a
        potem zerzygać i ma podziurawioną wątrobę. Moja odpowiedź: Obie choroby są
        nadzwyczajne, ale łączy je - jakże nic nie znaczący - szczególik: obie są
        śmiertelne. Ale może to lepiej.
        • kassiuniek Re: cieszyc sie czy plakac... 13.01.07, 23:02
          Sproboj zaczad dopuszczac do glowy mysli dlaczego tak jest ..dlaczego ze
          wszystich dobrocu swiata , wybrałas takie piekło jak bulimie i prosisz jeszcze o
          anoreksje ...a moze pytasz o droge , a z gory sie poddajesz ?Jak to jest ...na
          to pytanie sproboj odp. sobie sama nie odwolujac sie do pomocy innych , sprobij
          odp. sobie choc na te jedno pytanie
    • misia9935 Re: cieszyc sie czy plakac... 15.01.07, 16:07
      co to jest fluoksetyna??i skąd to wziążć???to wazne dla mnie.
    • misia9935 Re: cieszyc sie czy plakac... 15.01.07, 16:15
      już wiem..czy można tego typu leki zdobyć bez recepty??
      • alfa334 Re: cieszyc sie czy plakac... 16.01.07, 07:39
        a tak w dwoch slowach to fluoksetyna zmniejsza apetyt i pozwala panowac nad
        napadami glodu, prztnajmniej czesciowo bo nadal je mam ale wiele rzadziej i jak
        sie objadam to mniejsza iloscia jedzenia. Wiem, ze moje myslenie jest chore ale
        ja mam juz dosc tej przekletej bulimii, wiem ze anoreksja to tez wielkie bagno
        ale na pewno lepiej sie czuje teraz kiedy tak niewiele jem niz rzucac sie na
        jedzenie jak zwierze i wisiec nad kiblem A tak w ogole to jasne ze wolalabym byc
        w ogole zdrowa ale po wszystkich przegranych walkach przestaje wierzyc ze mi sie
        to uda
    • authentica Re: cieszyc sie czy plakac... 15.01.07, 21:34
      W dziesiejszych czasach wystarczy wrzucic jedno slowo w google ;) :

      Fluoksetyna - lek stosowany głównie w leczeniu depresji. Należy do grupy SSRI -
      Selective Serotonin Reuptake Inhibitor - selektywnych inhibitorów wychwytu
      zwrotnego serotoniny.

      Fluoksetyna, podawana jako jej chlorowodorek, jest znana w wielu krajach pod
      nazwą Prozac. Jest to nazwa handlowa pod jaką wprowadziła ją na rynek w 1988
      roku amerykańska firma Eli Lilly. W Polsce nazwy handlowe popularnych
      odpowiedników Prozacu to między innymi Bioxetin, Seronil oraz Deprexetin,
      Fluoxetin, Fluoksetyna, Salipax, Fluctin, Apo-Flox, Andepin, Deprenon,
      Fluctine, Fluval, Sarafem.

      Lek należy do środków antydepresyjnych trzeciej generacji (SSRI - Selective
      Serotonin Reuptake Inhibitor). Wylacznie na recepte.

      Fluoksetyny nie wolno zażywać równocześnie z inhibitorami MAO ani z pochodnymi
      fenotiazyny. Może także zaburzać zdolność do prowadzenia pojazdów oraz obsługi
      urządzeń mechanicznych.

      U niektórych pacjentów mogą wystąpić działania niepożądane, takie jak:
      agresywne zachowania, ogólne osłabienie, gorączka, suchość w ustach, zaburzenia
      ze strony układu pokarmowego, podenerwowanie, bezsenność, bóle głowy, niepokój,
      nadmierne pocenie się, drżenie rąk, alergie, wysypka, obniżenie libido.
      • misia9935 Re: cieszyc sie czy plakac... 16.01.07, 10:37
        Wiem...jakoś w pierwszym odruchu o tym prostym sposobie nie pomysłałam..
        skąd mozna wziążc tego typu leki???tylko lekarz,czy jest jakies inne zródlo??
        jestem chora od 9 lat,nie potrafię sobie z tym poradzić,żal mi siebie
        samej,mojego męza,żoładka i głowy,szukam sposobu na wyleczenie..niby nie ma
        powodów,a jednak ciągle do tego wracam,toretycznie wszystko w życiu mi się
        układa..hmm..ale..ciągle pisza dziewczyny o środkach przeczyszczających,jakiś
        lekach..a to wszystko na receptę,czy one naprawde to mają od lekarza??
        chciałabym skąds pozyskac jakies tabletki uspokajające,nie melise,bo ona nic
        nie daje..byłam kiedyś u lekarza,ale mnie zignorował..
        • alfa334 Re: cieszyc sie czy plakac... 17.01.07, 13:02
          sorry misia ze to powiem ale jakos wydaje mi sie malo prawdopodobne ze chorujesz 9 lat a nie wiesz nawet skad wziac srodki przeczyszcz czy sa na recepte i co to jest fluoksetyna ale moze sie myle, ty nigdy sie nie leczylas? ja choruje krocej i przetestowalam juz pelno lekow ale to nie ma znaczenia po prostu zastanawiam sie czy ty czasem nie jestes "poczatkujaca" i szukasz rad i sposobow Fluoksetyne dostaniesz tylko od lekarza psychiatry jezeli uzna ze to konieczne pozdrawiam
          • misia9935 Re: cieszyc sie czy plakac... 17.01.07, 14:10
            Jestem chora..naprawde od tylu lat.nigdy sie nie leczyłam..moze uwazałam na
            początku,ze to nie choroba,ze samo przejdzie,ze to nie takie poważne..nigdy sie
            nie porównywałam..nie wiem.czy zachowuje sie bardziej czy mniej jak
            bulimiczka,kiedys -2 lata temu byłam u psychiatry,państwowo,zlekceważył
            mnie,chyba uwazał ze sobie wymyśliłam problem,zraziłam sie..trudno się przed
            kims otworzyć..teraz szukam jakiejs drogi,rozwiązania..
            • koniec_z_tym1 Re: cieszyc sie czy plakac... 17.01.07, 16:54
              Ja chorowalam 10 lat i nigdy sie nie leczylam. Nigdy w zyciu nie bylam
              psychologa/psychiatry ani specjalisty ds zaburzen zywienia. I nawet do niedawna
              nie mialam nawet pomyslu na takie odwiedziny. Do tego zero wiedzy nt. np.
              skutkow ubocznych bulimii, lekow itp. Dodam tylko , ze jestem chymm wyksztalcona
              a pisze z Waszawy. Dlatego wierze misi9935 bo mialam dokladnie tak samo. Nigdy z
              nikim nie rozmawialam nt. mojej buli z wyjatkiem tego formum, gdzie w tym
              miesiacu popelnilam kilka postow. Wiecie jak nazywa sie w psychologii ten
              mechnizm: wyparcie... Nie szukalam informacji na ten temat, wychodzilam gdy ktos
              o tym mowil, lub zupelnie sie tym nie przejmowalam, nie bralam tego do siebie -
              jakby wogole mnie to nie dotyczylo. I do tego kompletnie nie zdawalam sobie z
              tego sprawy! Pamietam jak wiele lat temu uslyszalam, ze lady Di jest bulimiczka.
              I pomyslalam ona tez? I natychmiast sama siebie w duchu skarcilam - jak to tez?
              Przeciez ja nie mam tej choroby! Bo ja np. miesiacami odzywialam sie zdrowo, a
              potem przez kolejne 2 miesiace atak bulimii. I tak wkolko. Jak odzywialam sie
              zdrowo - to nie myslalam, ze mam jakis problem. Jak mialam okres ataku bulimii
              to myslalam - to tylko dzisiaj, od jutra odzywiam sie zdrowo i uprawiam sport! I
              zupelnie nie pamietalam, ze robie i mysle to codziennie od kilku tygodni!
              Poplatane to wszystko :( Ale jest lepiej, nawet dobrze. Od swiat odzywiam sie
              zdrowo, nie gloduje, nie objadam sie. Waga lekko rosnie. A ja mam to w dupie
              ;)Bo wiem, ze rozwalilam sobie metabilizm. I dopoki wszystko sie nie pouklada to
              tak bedzie. W rocznej perspektywie, odzywiajac sie zdrowo i nie majac atakow
              buli - z pewnoscia schudne. Postanowilam ocenic swoja wage za rok. Powiedzialam
              sobie - koniec z tym. Jesli zrobie to jeszcze raz to ide do psychologa,
              natychmiast. Poki co bardzo staram sie sama z tego wyjsc. Sadze, ze chodzi o
              akceptacje siebie. Ze ma to wiele wspolnego z nerwica. Sporo nt czytam, mysle.
              Zastanawiam sie tez caly czas nad psychologiem. Bylabym wdzieczna gdyby ktoras z
              Was polecila mi kogos godnego uwagi i pieniedzy... Sadze, ze moim podstawowym
              problemem jest nerwica. I poszukuje secjalsty od nerwic wlasnie. Wogole to boje
              sie tego psycho :( Boje sie, ze to bedzie taki facet co mi powie: twoja wina!
              twoja bardzo wielka wina i zrobi ze mnie grzesznice i wariatke :( I boje sie, ze
              w efekcie strace calkiem niezle mimo wszystko zdanie, ktore posiadam na swoj
              wlasny temat (pewnie dlatego, ze wywalam z glowy niepokojace sygnaly/zachowania
              Kilka spraw juz sobie poukladalam, zrozumialam, odpuscilam, wybaczylam. A tu
              jakis obcy facet zacznie mi znow mieszac w glowie i w emocjach i wywroci do gory
              nogami caly ten bajzel... No prosze, sama siebie zaskakuje, najpierw 10 lat cisz
              y, totalna blokada na sprawe buli. A teraz zwierzam sie publiczne obcym
              ludziom... Chyba potrzebuje jednak dobrego psycho ;)
              • ankaaa Re: cieszyc sie czy plakac... 17.01.07, 17:36
                Z Wawy - D.WIeczorkiewicz, wszelkie namiary na nią masz na www.glodne.pl
                Wbrew obawom - nie facet a babka ;)
                • koniec_z_tym1 Re: cieszyc sie czy plakac... 17.01.07, 23:21
                  Dziekuje. Czy znasz ja osobiscie? Lub czy znasz kogos kto byl jej pacjentka?
                  Przepraszam, ze tak sie dopytuje ale zalezy mi na osobie poleconej. Jak ja sie
                  boje tego kroku... Czy Wy tez tak mialyscie przed pierwsza wizyta u psycho?
                  • ankaaa Re: cieszyc sie czy plakac... 18.01.07, 00:37
                    Śmiało mogę Ci ją polecić.
                    Idź, zobacz a potem napisz - czy miałaś się czego bać ;)

                    • koniec_z_tym1 Re: cieszyc sie czy plakac... 18.01.07, 00:47
                      dobrze, pojde, opisze wrazenia. Zaintrygowalas mnie. Czy ona ma 3 oczy? Polozy
                      mnie na kozetce i kaze przypomniec sobie pierwsze 4 miesiace zycia plodowego?
                      Jeju, boje sie! Nie lubie, nie chce opowiadac o tym o czy nie chce mowic :( Ale
                      pojde.
                      • misiaxl Re: cieszyc sie czy plakac... 18.01.07, 07:41
                        Nie ma się czego bać.Psycholog to przecież też człowiek.Ja miałam szczęście
                        trafić na wspaniałą panią psyhcolog która pomogła mi kiedy mój stan był
                        faktycznie tragiczny-teraz mogę to stwierdzić z perspektywy czasu.Potem
                        zmieniłam pierwszą psycholog na inną i muszę powiedzieć że to była dobra
                        decyzja.Ona na prawdę działa na mnie mobilizująco.Ma doświadczenie i to jest
                        najważniejsze w leczeniu ED.Po wczorajszej wizycie przekonałam się że jest
                        dobrym specjalistą bo potrafi znaleźć sposób aby zmotywować mnie do zmiany
                        mojego krnąbrnego postępowania.Mam nadzieję że i Tobie uda trafić się na dobrego
                        specjalistę któy będzie miał doświadczenie jak leczy się zaburzenia
                        odżywiania.Życzę odwagi i wytrwałości.Wierz mi będzie Ci to potrzebne.A
                        psyhcologa nie ma się co bać bo wcale nie jest taki groźny jak się nam czasami
                        wydaje.
    • alfa334 Re: cieszyc sie czy plakac... 16.01.07, 07:54
      kassiunek moze to dlatego ze ja juz nie wierze, probowalam, walczylam ale to
      caly czas wraca moze pora pogodzic sie ze swoim losem ja wymieram po prostu w
      moim mniemaniu mniejsze zlo, a raczej to z czym sie mniej mecze pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka