ehes
23.06.07, 14:11
Błagam pocieszcie... czy tylko ja mam tak nienormalną rodzine?
Zawsze słyszę jak rodzice wspierają swoje dzieci, a przynajmniej nie wpędzają w większe bagno...
Moja matka nakryła mnie ostatnio na wymiotowaniu i obżarstwie...znowu się upiera że wszystko sobie zmyśliła, że właśnie przez wchodzenie na "głupie fora" utwierdziłam się w tym że jestem chora i robię jej na złość żygając [jak by to była taka przyjemność]. Uważa, że to zwykły wybryk i moje egoistyczne myślenie o sobie karze mi obżerać się i żygać, że jakbym chciała to bym mogła to przestać, ale jakoś dziwnie nie chce :/. Kazała mi się wynieść z domu... powiedziałą że jak chce sobie żygać to ma to nie być pod jej dachem... do końca wakacji mam zwijać manatki, znaleśc sobie prace i zobaczę jak to ciężko się haruje, może nie będę sie wtedy z nudów obżerać jak to nazwała. Co za krowa jedna!! Znowu wyszłam na idiotkę, na gnojka, na samoluba... wypomniała mi że nie mam przyjaciół, bo to chyba znaczy że mam kretyński charakter... Jak własna matka tak może mówić do dziecka?? :(
Chce się zabic, to życie jest jednak w moim przypadku ch..owe ...
A jak się zapytałam czemu nie chce mnie wspierać, to powiedziała że takie coś nie pomaga, takie tutu-rutu,pocieszanie, wspieranie, że tylko darciem wg niej da się zmusić kogoś do zmiany siebie- tak mi to wyjaśniła :]
A może to ze mnie za duża idiotka i egoistka żeby przyznać jej rację??