osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 23.10.07, 12:55 Moi kochani, joasiu, szacki ........ No więc popierwsze dziękuję bardzo za wsparcie, to takie potrzebne :) bo ja juz dzis nie mogłam spać, chodze jak na szpilkach i patrze w komórke- nie zadzwoniła na razie . Nie umiem opisacstrachu i obaw związanych z najblizszymi dniami i ta kliniką,leczeniem, ale modle sie by to szybko minęło i licze na swą mądrość i wsoarcie z zewnątrz, bym święta miała weselsze niż przez ostatnie 4 lata oraz by tak jeszcze przed wiosna być poza kliniką i ich rygorami, z innym poatrzeniem na świat i zdrowym, a przynajmniej zdrowszym myśleniem. Bym może dostała okres........... i bym nie wyglądała jak monstrum- bo tegoi chyba każda anorektyczka i anorektyk się boi. Będziemy w ciągłym kontakcie obiecuje :) A drogi szacki, jak już pisałam w krakowie nie musisz mieć wymaganego BMI wagi itp. Chcesz sie leczyć, masz motywacje, nie udajesz to dr. Curyło zauważy i jak poczekasz to się dostaniesz nawet jakbyś miał ważyć 1 kg- Nie no żartuje !!!!!!!! Ale teraz pomyśl ile z życia tracisz i jak zmieniasz sie ty i otoczenie w którym żyjesz przez ta cholerna piep.... chorobę . Ile masz lat ? Pozdrawiam i ciągle czekam ze strachem -> Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
szacki Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 23.10.07, 16:52 no to siara - 23 164 cm i 44,5 kilo wagi - i wlasnie probuje wstrzachnac sniadanie ;- ( juz od godziny pol kromki narazie zjedzone wszystko ze srodka chleba dalej ani rusz odzywaj sie do nas i napisz jak tam jest ja nie mam szans ani anwet mi sie nie chce zaczynac probowac sie tam dostac - nie mam moywacji Odpowiedz Link Zgłoś
osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.10.07, 11:58 Zaczynam się martwić.........i okropnie denerwować. Minął ten niby apokaliptyczny tydzień czekania na telefon a dr nie zadzwonił. Nie wiem czy coś się stało, zrezygnował ze mnie, czy przekręcił numer jak dyktowałam.Wyraźnie powiedział zadzwonie do pani w tym tygodniu................ Szczerze to ja mam juzdość czekania, to frustrującekażdy dzień gapić się w tel. Dziś nawet z walącym sercem zadzwoniłam ja ok. 11.30 ale nikt nie odebrał :( Rany !!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.10.07, 13:25 Juz wszystko wiem................ Zadzwoniłam odebrał i co sie dowiedziałam- że pan Curyło powiedział że "być może" to będzie w tym czyli tamtym tygodniu, ale miejsce sie jeszcze nie zwolniło i on zadzwoni jak będzie. Powiem szczerze że jestem baaaaardzooo zła, wkurzona że tak się stało, bo chciałabym to mieć juzza sobą :( Odpowiedz Link Zgłoś
nessska Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.11.07, 22:54 długo tu nie wchodziłam, teraz też jestem tak "przelotem", dlatego tak szybciutko pytanie do maddaleny (bo też mi ten Kraków przemknął przez głoswę): napisałaś, że "wegetarianki na oddziale jedzą mięso"...Jak to? Zmuszają wegetarianki do zjedzenia mięsa?:( Przecież da się dobrze zbilansować dietę bez tego :( Odpowiedz Link Zgłoś
maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.11.07, 20:21 Nie zmuszają, wchodząc na oddział zgadzasz się na akceptację panujących tam zasad a jedna z nich jest obowiązek spożywania posiłków skomponowanych przez dietetyczkę szpitalną. Pozdrawiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nessska Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.11.07, 01:35 Dzięki za odpowiedź. :( Dociera do mnie to, że czasem, żeby leczenie odniosło skutek, trzeba się bezwzględnie podporządkować pewnym zasadom. I że nikt mnie nie zmusza do ich przyjęcia, sama się na to zgadzam. I że nie można robić stu wyjątków, bo w końcu nie będzie żadnej reguły. Szkoda tylko, że ta zasada taka...no...nie najmądrzejsza, żeby nie napisać dosadniej. Bo przecież mnóstwo jest wegetarian, z czystego rachunku prawdopodobieństwa wśród osób z zaburzeniami odżywiania się te wegetarianki znajdą. I fakt niejedzenia mięsa z powodów etycznych chyba do zaburzeń nie należy - ja np. podjęłam tę decyzję na długo przed chorobą, nie miała absolutnie nic wspólnego z moją wagą i odczuciami odnośnie jej. Więc szkoda, że dietetyczki nie biorą pod uwagę tego, że ktoś może mieć opory przed zjedzeniem mięsa... To jednak trochę tak, że skoro ten oddział ma taką renomę, to gdybym miała się wyleczyć, musiałabym się wyprzeć tej części mojej osobowości, którą akurat jak najbardziej akceptuję. Ale to takie tam rozważania, na pewno nie pretensje do Ciebie, Maddaleno :) Pozdrówki Odpowiedz Link Zgłoś
idamarcowa Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 27.02.08, 22:09 zgadzam się z Tobą nesska takie podejście to odbieranie nam prawa do życia w zgodzie z naszym sumieniem. że niby co, jak ktoś jest chory to już nie ma prawa do własnej moralności?! już wszystko czym jest co robi musi być przesłonięte jego zaburzeniem?! albo rezygnujesz z etyki albo nie możesz się leczyć?! jacyś prości, ograniczeni ludzie takie zasady wymyślili. tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakoliber Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.02.09, 23:09 Witam! Już opisywałam chorobe mojej córki na innych postach,ma 15 lat...stan obecny;totalnie zmęczona życiem i chorobą,ostatnia waga to 49 kg(173cm),nadal wypiera ze świadomości fakt anoreksji..niestety nie mam szans na leczenie jej u dr Curyło,B.Józefik.Dostałam się do dr Kamińskiej,propozycja /szpital oddział dziecięcy(byłyśmy też u innych spec.endokrynolog zaj.się anor. i bulimią,dr psychologii Zawadzka..)każdy spec.zauważa niechęć do poddania się leczeniu u mojej córki.W tą środe ide na wizyte do szpitala,prawdopodobnie zostanie tam moja córka..na oddziale,wszystkich na forum wypytuje,jak to jest ten pierwszy raz? od czego zaczyna swój pobyt...i jak na litość boską mam nie oszaleć? Łykam lexotan,aurorix,staram się pracować w miare normalnie...wyje po kątach żeby córka nie widziała...Co mam robić,prosze o rade Odpowiedz Link Zgłoś
amela Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.02.09, 00:32 mamakoliber! przeczytaj uważnie posty maddaleny - to b.mądra dziewczyna i własciwie ujęła istotę sprawy. poznałam ją w trakcie pobytu w szpitalu w krakowie. walcz o córkę, jesli nie chcesz jej stracic - nieleczona anoreksja jest chorobą smiertelną. jesli lekarze twierdzą, że należy umiescic ją w szpitalu, zrób to. sporo czasu mija, zanim anorektyczka sama przed sobą przyzna, a potem przed innymi - że jest chora i potrzebuje pomocy. nie daj sobą manipulować. wiele dziewczyn nawet w szpitalu udaje, że chce wyzdrowiec, tyją do wagi wypisowej tylko po to, by po wyjsciu ze szpitala znów sie odchudzać. błagają rodziców o powróŧ do domu obiecując że zaczną jesc. nie daj sie złamać swojej córce, choć na pewno serce będzie bolało i nie raz zapłaczesz. ale nie płacz przy niej, bo to wykorzysta. nie będzie to oznaczało, że jest zła, że Cię nienawidzi (choć i to zapewne usłyszysz), bo będzie przez nią przemawiać choroba, nie ona sama. to jakby chwilowa zmiana swiadomosci. anoreksja bardzo walczy o ofiarę. im bardziej intensywna walka o zdrowie zostaje podjęta, tym czasem większe zaostrzenie objawów,ale pod kontrolą lekarzy jest to droga bezpieczna i ostatecznie w dobrym kierunku.. oczywiscie piszę to z autopsji. to moje przeżycia, moje i moich rodziców - gdy wspomnę, jak wyglądali podczas odwiedzin u mnie.. przy okazji - generalnie nie jest łatwo, bo często przyjmuje się, że chorą trzeba w jakis sposób "złamać" - w niektórych szpitalach, w których przebywałam, miałam zakaz odwiedzin rodziny nawet przez kilka tygodni, zabrano mi tel.kom. i nie mogłam kontaktowac sie z nikim przez 2 tyg.,po kilku dniach niejedzenia podejmowana była decyzja o karmieniu sondą, raz zostałam wypisana za to, że zamiast przybierac na wadze, chudłam (sic!). jedynie w kraku traktowano mnie godnie - metoda "łamania" to ogromna cierpliwosc i walka o każdą pacjentkę - początkowo w jej mniemaniu " przeciwko niej" - podejmowanie kolejnych prób jedzenia aż do tego pierwszego kęsa, a potem walka o każdy kolejny.. mamakoliber, życzę Ci wytrwałosci i siły, bo przed Wami obiema długa i trudna droga, ale jest ona do przejscia:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakoliber Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.02.09, 10:40 Amela! Dziękuje Ci bardzo za odpowiedz.Dziś robiłyśmy badania które zleciła endokrynolog i internista.Usłyszałam od córki,że wreszcie nie będzie sie wstydzić wyjść na plaże w stroju..same kości;((ale wiem,jest to choroba i ona tego nie zauważa.Pytałam o prowokowanie wymiotów,twierdzi,że nie(wstyd się przyznać podsłuchuje pod wc) Chodzi b.często do toalety,nie fajnie"pachnie"jej z ust(więc chyba kłamie z tym że nie wymiotuje)oglądam jej dłonie,nie ma zadraśnieńć na paliczkach ani kostkach...W szpitalu obawiam się bójek między dziewczynami,ale wiem że już nie ma innego wyjścia. Poczytam posty Maddaleny,wielkie dzięki za wsparcie,zdrowia i pogody ducha Ci życze;)) Odpowiedz Link Zgłoś
podania Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.02.13, 13:13 do mamakoliber Czytałam Twoje posty. Odezwij się proszę. Bardzo potrzebuję rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
asiekl86 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 27.02.08, 19:30 jestem chora na anoreksje. dostałam ostatnia szanse od dietetyka.jesli teraz nie zaczne sama stosować sie do zalecanej diety prawdopodobnie bede musiala isc do szpitla. wiekszosc twiedzi ze to najlepsze wyjscie. nie wiem co mam robic.tkwic w tym w czym jestem czy postawic wszystko na jedną karte i sama zgłosic sie do tego szpitala.prosze doradzcie mi Odpowiedz Link Zgłoś
beatrishe Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.02.08, 00:57 czy zagląda tu jeszcze maddalena? byłam na oddziale w kraku i mam wrażenie,że Cię tam spotkałam...możesz napisać w jakim okresie tam byłaś...dziekuję ślicznie i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.03.08, 20:41 Zagladam choC rzadko, w sumie tylko po to by zobaczyc jak ma sie moj watek, czy sa jakies zapytania, czy potrzebna jestem aby na ewentualne odpowiedzic No a ze sie pojawilo twoje pytanko to odpowiadam a wiec wyszlam niej wiecej rok temu po prawie polrocznym pobycie, wiec jesli sie spotkalysmy to chyba wiem kim jestes a jesli masz na imie beatka i bylas w wiekszym damskim pokoju i mialas lozeczko przy szafie to cholera zgubilam twoj adr i nie mam jak ci odp na twoje listy trafilam??? Odpowiedz Link Zgłoś
amela witaj Madziku 25.05.08, 00:13 witaj madziku kochany!aleś pracy wlożyła w ten wątek..podziwiam i mam nadzieję że obecne tu dziewczyny nie zmarnują uzyskanych od Ciebie informacji. btw - potwierdzam Wam że wszystko co napisała Madzia jest prawdą.. a ja jestem tą od oczek w rosole i ucieczek od szynki o której to personie Madzia wspominała.. Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_n Re: witaj Madziku 26.05.08, 10:20 Witam Chciałabym prosić Amelko i Madziu o kilka PRAKTYCZNYCH rad, dotyczących codziennego bytowania na oddziale(czy jest tam możliwość korzystania z pralki, internetu, czy mozna poruszać się dowolnie w obrębie szpitala, no i oczywiście jak sobie radzić z nadmiarem czasu). Z góry dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maddalena85 Re: witaj Madziku 26.05.08, 14:33 pranie ręczne :), internet jeśli masz na laptopie bezprzewodowy :), poruszanie w obrębie oddziału ;)... a w wolnym czasie mnóstwo gazet książek, co kto lubi... ja uwielbiałam kosmetyki i musiałam mieć łazienkę na długo:) co na początku było dla innych podejrzane, ale przyzwyczaiłam ludzi w końcu, że taka to ze mnie baba okropiasta :) Odpowiedz Link Zgłoś
amela Re: witaj Madziku 27.05.08, 17:03 ha! Madzik się odezwał!Sciskam gorąco!oczka straszą ale nie tak panicznie;)))jest naprawde duuuużo lepiej, a ty jak? julcia - ja podczas pobytu w szpitalu bardzo bardzo dużo spałam bo faszerowali mnie b. silnymi prochami przeciwlękowymi - żebym aż tak nie bała się jedzenia, więc długo chodziłam nimi omamiona.gdy już się wyspałam to czytałam książki, rozwiązywałam maniacko krzyżówki i uczyłam się angielskiego.uwielbiam też takie "obrazki logiczne " polega to na zamalowywaniu kratek - to jest taki zaszyfrowany w liczbach obrazek, ale wciąga jak cholera (ilu ja znajomych w to wciągnęłam;))tv nie chciało mi się oglądać.poza tym przywiozłam trochę pomysłów z pobytu w szpitalu w warszawie - wyszywałam trochę, plotłam breloczki z takich kolorowych linek, a potem kupiłam sobie zestaw koralików - ale koleżanki raczej z niego korzystały i wyczarowały kilka sznurków korali. dużo też gadałysmy razem, paliłysmy z nudów na maxa, dużo czasu zajmowało pranie - bo nie miałam siły prać regularnie i jak już się do tego zabrałam, to było tego sporo. za pierwszym pobytem w kraku kupiłam bierki i chinczyka - dziewczyny sie smiały bo szukałam tych bierek po całym kraku, a potem wszyscy wspólnie z nerwicowcami gralismy w te bierki czołgając sie po podłodze całego oddziału..chętnych było tylu, że były kolejki;)) bardzo miło to wspominam.. miałysmy też z koleżanką pomysł aby robić różne rzeczy z masy solnej, nawet sciągnęłam przepis z netu gdy byłam na przepustce - ale niestety nie wyszło. pisałam też kartki do znajomych - a wymagało to ode mnie wysiłku, ja piszę rymowane teksty;)) trzeba sobie po prostu jakoś zająć czas;))) ale nie ukrywam, że czasami miałam tego wszystkiego dość i byłam chora z nudów.. jak masz jeszcze jakies pytania, to zadawaj!pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_n Do Amelki 28.05.08, 07:50 Amelko. Bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź;-) Ośmielona Twoją otwartością, pozwolę sobie zadać jeszcze kilka pytań. Po pierwsze przeraziłam się, że pobyt na krakowskim oddziale może nie być jednorazowy(z kontekstu wynika, że niejednokrotnie tam przebywałaś). Jeśli mogę spytać, to dlaczego tak? czy to możliwe, że jednorazowy pobyt nie przyniesie oczekiwanych rezultatów???? Przeraził mnie również fakt,że faszerują tam lekami....Ja również mam lęk przed jedzeniem, ale nie wyobrażam sobie również połykania jakiś świństw, które na dodatek ogłupiają....I jeszcze jedna kwestia. Jeśli możesz mi napisać jaki miałaś kontrakt i kiedy po raz pierwszy mogli do Ciebie przyjechać bliscy, no i kiedy po raz pierwszy mogłaś otrzymać przepustkę? To chyba tyle na razie. Jeszcze raz dzięki. Pozdrawiam i gratuluję wszystkim, którzy mieli siłę to przetrwać....... Odpowiedz Link Zgłoś
amela Re: Do Amelki 30.05.08, 11:55 generalnie jest możliwosc powrotu na oddział ale po ukonczeniu leczenia. u mnie to była dosyc skomplikowana historia z tym krakiem- ale nie warto o tym pisać, miałam dużo żalu do lekarza,bo nie fair ze mną postąpił.ale naprawde szkoda o tym pisać. byłam kilka razy w różnych szpitalach w polsce,ale prawda jest taka że przy braku motywacji nie można sie wyleczyc.same próby lekarzy niewiele pomogą,gdy sama tego nie chcesz.to ty musisz odwalić najgorszą robotę, a wymaga to bardzo dużo siły, samozaparcia i dobrej woli.personel jest w tym bardzo pomocny,ale bez twojego udziału leczenie się nie powiedzie... ja do szpitala szłam w oczekiwaniu na pobyt w kraku wtedy,gdy ze mną było zle, a gdy było mi już lepiej, uciekałam albo byłam wypisywana za niedotrzymanie warunków kontraktu, który podpisywałama dobrowolnie przy przyjęciu. w oczekiwaniu na kraków zaliczyłam warszawę (kontrakt anorektyczny) natomiast gdy nauczyłam sie już troche jesc, anoreksja restrykcyjna przeszła mi w bulimiczną - nauczyłam sie jesc i wymiotować i taki kontrakt podpisałam w kraku. co do leków - ja byłam zadowolona z tych leków które mi zapisano, bo inaczej nie zrobiłabym żadnych postępów, lęk przed jedzeniem czegokolwiek oprócz warzyw niskokalorycznych (tj.sałaty ogórków i pomidorów) był tak duży, że dostawałam histerii, pielęgniarki siedziały ze mną na stołówce całymi dniami - w efekcie i ja byłam tym zmęczona i one.wreszcie przestałam w ogóle jesc i podjęto decyzję o karmieniu sondą...nie miałam więc większego wyboru.jesli chciałam przeżyć, musiałam zacząć jesc, a leki pomogły mi przezwyciężyć ten strach. > przywilej odwiedzin otrzymałam wraz z odpowiednim przyrostem wagi, a na przepustke zasłużyłam sobie gdy przeszłam do drugiej fazy leczenia, tj. osiągnęłam BMI=17.nie było to dobre bo po przepustce wracałam z BMI poniżej 17 i kolejne weekendy spędzałam w szpitalu dopóki znowu nie przytyłam.niestety, na kolejnej przepustce znowu chudłam i bujałam sie tak dosyć długo, nie umiałam po prostu utrzymać wagi poza szpitalem, bo nie jadłam. ale pochwalę się - od ponad pół roku samodzielnie udaje mi się utrzymać wagę mniej więcej na stałym (wysokim)poziomie - wyższym niż w momencie wypisu ze szpitala, co jednak wymaga ode mnie bardzo dużo wysiłku, ale teraz jestem z tego dumna (a pokusa schudnięcia jednak gdzies tam się pojawia). Odpowiedz Link Zgłoś
eliza_12 Re: Do Amelki 08.09.08, 21:46 Witam wszystkie forumowiczki ! Chciałabym Was zapytać o taką sprawę. Moja koleżanka ma termin w Kraku na październik w tym momencie przebywa zakładzie psychiatrycznym ale jest z nią wszystko ok. Problemem jest to że do dnia wjazdu do Kraka nie może opuścić zakładu a ona już tam nie wytrzymuje. Dodam że sama chce się leczyć i chciałaby jak najprędzej zacząć terapię i wyjść z dotychczasowego zakładu. I tu moje pytanie, czy jest może jakiś tymczasowy ośrodek w Kraku aby tam mogła się przenieść od zaraz i poczekać na swój termin? Może być coś prywatnego (kasa jest ). Pozdrawiam Ela Odpowiedz Link Zgłoś
maddalena85 Re: witaj Madziku 26.05.08, 14:28 Cześć Skarbie, mam nadzieję, że teraz straszą Cię szczury i pająki, czyli typowo babsko, natomiast oczka w rosole zostały Twoimi przyjaciółmi :) ;*** Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ta Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.03.08, 13:42 ja mam mieć przyjęcie na oddział leczenia nerwic i zaburzeń osobowości czy to ten sam oddział? a jeśli nie to gdzie jest owy oddział? zaznaczam, że na Kopernika 21a dla dorosłych Odpowiedz Link Zgłoś
agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.03.08, 13:47 to ten sam oddział, ale dla osób z ED jest osobny pododdział, ale spotykają sie na terapii, do zobaczenia, mam byc przyjęta za miesiąc- półtora Odpowiedz Link Zgłoś
asiekl86 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.03.08, 20:32 chcialabym cie zapytać jakie sa procedury dostania sie do tego szpitala.gdzie trzeba sie zgłosić, ile sie czeka ijak to wygląda. bardzo cie prosze o jakiekolwiek informacje. bardzo prosze... Odpowiedz Link Zgłoś
ankaaa Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.03.08, 20:42 google !!! Odpowiedz Link Zgłoś
beatrishe Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.03.08, 00:18 Witam, na początku trzeba po prostu zadzwonić do lekarza, namiary maddalena podaje ,chyba w pierwszym poście,a jeśli będziesz zainteresowana pobytem na oddziale,to zaproponuje Ci termin konsultacji. W trakcie takiego spotkania lekarz przeprowadzi z tobą rozm, pozwalającą mu stwierdzić czy kwalifikujesz się na leczenie, jaka jest Twoja motywacja itp. Później to już "tylko" czekanie na msce w klinice. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
asiekl86 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.03.08, 16:45 dzieki ci bardzo za info. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ta Re: Szpital UJ Kraków, do agi19 04.03.08, 21:14 agi19 może się spotkamy :) a ilu osobowe są tam pokoje? byłaś już może na tym oddziale? tam gdzie ja będę ordynatorem jest dr Drozdowski. Ja nic nie wiem chciałabym wiedzieć ile trwa terapia? Odpowiedz Link Zgłoś
agi19 Re: Szpital UJ Kraków, do agi19 05.03.08, 06:35 nie leczyłam się, ale zwiedziłam oddział będąc na kwalifik. szczegóły są już w tym wątku, przeczytaj posty pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eliza_12 Do wszystkich- proszę o namiary 08.09.08, 22:12 Witam wszystkie forumowiczki ! Chciałabym Was zapytać o taką sprawę. Moja koleżanka ma termin w Kraku na październik w tym momencie przebywa zakładzie psychiatrycznym ale jest z nią wszystko ok. Problemem jest to że do dnia wjazdu do Kraka nie może opuścić zakładu a ona już tam nie wytrzymuje. Dodam że sama chce się leczyć i chciałaby jak najprędzej zacząć terapię i wyjść z dotychczasowego zakładu. I tu moje pytanie, czy jest może jakiś tymczasowy ośrodek w Kraku aby tam mogła się przenieść od zaraz i poczekać na swój termin? Może być coś prywatnego (kasa jest ). Pozdrawiam Ela Odpowiedz Link Zgłoś
adolescencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.09.08, 17:43 do: maddalena85 Droga maddaleno85, proszę o radę, jak mamy rozmawiać z córką, właśnie przyjaciele uświadomili nam, że wygląda na chorą na anoreksję. Zaczeliśmy czytać w Internecie i prawie wszystko się zgadza. W ciągu ostat niego roku strasznie schudła, ma obecnie 16,4 BMI (o ile powiedziała nam prawdę o tym, ile waży?) Ma 26 lat, skończyła studia i właśnie pisząc prace magisterską tak spadła na wadze, po napisaniu wpadła w głęboką depresję, ma totalnie niską samoocenę, boi się dorosłego życia, nie chce podjąć pracy, ostatnio powiedziała że ma problemy z sobą, więc odkłada ślub z facetem (28 lat), z którym mieszka od 3 lat. Napadła na nas, że jej problemy to z naszej winy, bo zmusilismy ja do kontynuacji studiów, które ona uważa za największa pomyłkę swego życia (studia wybrała sam;-) Powiedziała, że nie xyczy sobie, by zwracać uwagę na to ile waży, czuje sie świetnie. Zaczęła intensywnie biegać ?muszę zamienić tłuszcz na mięśnia?, to słowa córki. Córka nie mieszka z nami, tylko z facetem w innym mieście. Na dzisiaj zgodziła się, że pójdzie do psychologa, ale nie było między nami mowy o anoreksji (to padło w rozmowie pomiędzy jej facetem a córką, miał córce powiedzieć, że to chyba anoreksja, ale córka odparła mu: ?ja wiem co to jest anoreksja i to na pewno nie jest to?. Poradź, jak z córką rozmawiać, żeby podjeła leczenie? adamjerzy@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.09.08, 20:15 Drodzy Rodzice;) Celowo nie odpisuję na mail ale tutaj na forum ponieważ być może inne forumowiczki zwrócą uwagę na istotne kwestie, które ja pominę. Nie jestem i nie mogę być żadnym autorytetem, jednak mogę odpowiedzieć bazując na własnym doświadczeniu. JA zaczęłam chorować mając 16 lat i uważałam, że to tylko dieta a nie choroba. Mama namówiła mnie na hospitalizację i dopiero będąc na oddziale uświadomiłam sobie, że faktycznie mam problem. Ze szpitala "uciekłam" wywierając na mamie presję aby mnie wypisała. Trauma szpitala spowodowała, że po powrocie do domu zaczęłam jeść- nie wszystko i bez przejmowania się jak ktoś zdrowy, ale na tyle, żemój organizm naprawdę odżył. Największym błędem jaki popełniłam było przekonanie, że sama sobie dam radę... nie chodziłam ani do psychologów ani psychiatrów. PSYCHOTERAPIA TO PODSTAWA, OSOBĘ CHORĄ NALEŻY MOIM ZDANIEM NAMAWIAĆ DO LECZENIA, DOPÓKI SAMA PRZED SOBĄ NIE PRZYZNA SIĘ DO CHOROBY I SAMA NIE BĘDZIE CHCIAŁA KONTYNUOWAĆ LECZENIA. Z choroby dla pacjenta wynikają pewne korzyści, dla których kurczowo trzyma się on swoich objawów. Psychoterapia ma mu uświadomić co podświadomie chce zyskać chorując, a także zwrócić uwagę, że także traci i straty są niewspółmierne do rzekomych korzyści. Wracając do mnie prócz leczenia na oddziałach psychiatrii, trafiałam także kilkakroć na oddział internistyczny. WAŻNE ABY ZWRACAĆ UWAGĘ NA STAN FIZYCZNY I PSYCHICZNY PACJENTA- ZABURZENIA TO CHOROBA CIAŁA I DUSZY. Zatem leczenie powinno obejmować psychoterapię, farmakoterapię ale także "NAUKĘ JEDZENIA". Ważny jest więc kontakt z dietetykiem, który ułoży pacjentce zbilansowaną dietę, możliwe że wspartą także suplementami w formie odżywek ogólnodostępnych w aptekach, jeżeli przemawia za tym stan zdrowia chorego. HOSPITALIZACJA POZWALA POŁĄCZYĆ WSZYSTKIE TE CZĘŚCI LECZENIA, natomiast nie zawsze jest ona niezbędna. UWAŻAM ŻE POWINNIŚCIE PAŃSTWO NAMAWIAĆ CÓRKĘ DO LECZENIA, jeżeli nie dla siebie to dla Was niech uda się do lekarzy. Oczywiście powinna chcieć to zrobić dla siebie, jednak często chore wypierają myśl, że mają problem uważając to za urojenie otoczenia, natomiast dla bliskich mimo wszystko są skłonne podjąć leczenie. WALCZCIE O SWOJĄ CÓRKĘ, ANOREKSJA TO NAJBARDZIEJ ŚMIERTELNA Z WSZYSTKICH CHORÓB PSYCHICZNYCH, tego wroga należy zdusić w zarodku. Pozdrawiam W razie jeszcze jakiś pytań oczywiście służę radą na tyle na ile mogę maddalena Odpowiedz Link Zgłoś
beatrishe Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.10.08, 23:14 Ma córa szczęście w nieszczęściu, jeśli posiada rodziców, którzy nie ignorują niepokojących sygnałów i od razu zaczynają działać. Gratuluję!Ja nie choruję na ano tylko na buli,pomimo podobieństw i pewnych wspólnych cech między chorobami istnieją tez różnice. Jedną z nich jest np to, ze bulimicy mają świadomość swojej choroby, ale nie przyznają się do niej np ze wstydu. Z kolei anorektycy(szczególnie w tej pierwszej fazie)nie przyjmują do wiadomości swego zaburzenia. Dlatego w przypadku tych ostatnich, tak ważne jest aby znaleźli się obok tacy ludzie, którzy pomogą uświadomić im problem. Z mojego doświadczenia wynika, ze chorujący na bulimię częściej samodzielnie zgłaszają się na leczenie, z kolei anorektycy niejednokrotnie zostają do tego "zmuszani". Co w niektórych sytuacjach, zagrażających życiu pacjenta, jest zrozumiałe. Wydaje mi się jednak,że aby leczenie przyniosło pozytywne skutki, os chora na ano powinna w pewnym momencie zacząć chcieć zdrowieć, bo bez jej udziału nikt jej na siłę nie pomoże....Na szczęście bardzo często sie tak dzieje... Co więc państwo mogą zrobić...oczywiście zachęcać córkę do leczenia(jakaś jego forma na pewno jest konieczna), ale jeśli bezpośrednia rozmowa na ten temat nie jest w tej chwili możliwa, albo łatwo przewidzieć, ze nie odniesie skutku, a w dodatku wywoła jeszcze większy opór, bunt, utratę zaufania...To może lepiej na razie odłożyć ją na dogodniejszy czas..To jednak nie oznacza, że państwo nie mogą nic robić...Rola rodziców w procesie leczenia jest OGROMNA, NIEPRZECENIONA powiedziałabym BEZCENNA i niezastąpiona.To co bliscy mogą zdziałać prawdopodobnie znajduje się poza możliwościami lekarzy, psychologów itp. Ci ostatni są konieczni ale pełnią inna funkcję i w żaden sposób, w pewnych kwestiach, nie wyręczą rodziny.Z drugiej zaś strony bliscy na pewno nie podołają temu co należy do lekarzy, tak więc jedni i drudzy sa potrzebni.. Państwo juz teraz mogą ją: wspierać, słuchać, rozmawiać z nią(niekoniecznie tylko o chorobie)ale o marzeniach, planach, wątpliwościach, niepokojach. Dbać o to, by nie tylko wiedziała o tym(domyślała się tego co przecież takie oczywiste), ze jest kochana, ale również aby to czasem lub częściej słyszała, otrzymywała tego"dowody" w postaci przytulania, całowania, zainteresowania lub obecności w ogóle.Proszę nie zapominać, ze osoba chora, tak niepewna swej wartości, wcale nie uważa, że miłość do niej jest taka oczywista, czasem trzeba ją do tego mocno przekonywać, ciągle to okazywać, przypominać. Ważne jest aby córka miała świadomość, ze Miłość, którą do niej żywicie jest bezwarunkowa i ze nie musi niczego robić, udowadniać aby na nią zasłużyć. Dobrze mieć taką pewność i poczucie bezpieczeństw, które pozwala pamiętać, ze cokolwiek by się nie działo, rodzice zawsze nas kochają i są po naszej stronie, ze nigdy się od nas nie odwrócą, zawsze będą tam skąd wyszliśmy. Spróbujcie się państwo z nią zaprzyjaźnić, lepiej poznać, nawet jeśli nie zawsze będziecie rozumieli, wysłuchajcie i nie potępiajcie, osądzajcie i nie krytykujcie zbyt pochopnie. Chorzy na ed są szczególnie wrażliwi na opinie społeczeństwa, a jeśli negatywna ocena popłynie z ust os, które tak mocno kochają, to może im bardzo ciężko je przyjąć, nawet jeśli takie rady są udzielane z dobrego serca. Ludzie zaburzeni mają i tak obniżoną samoocenę, a jesli usłyszą jeszcze potwierdzenie swojej "beznadziejności" z zew, to nie ma lepszej pozywki dla rozwoju choroby. Zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz, którą znam z autopsji, a mianowicie trudny moment, w jakim znajduje się córka. Sama pamiętam jak ciężki był dla mnie czas po skończeniu studiów(które również nie spełniły moich oczekiwań)pustka, która wtedy zapanowała w mym życiu, brak perspektyw i pomysłu na siebie doprowadził mnie(min) w późniejszym czasie do depresji i zaostrzenia się buli.Moze córka przeżywa coś podobnego i potrzebny jest jej czas na ułożenie pewnych rzeczy, poukładanie ich w sobie...To również dotyczy jej relacji z facetem, sama(choć z facetem) musi zdecydować jak dalej rozwinie się ich związek. Sugerowałam bym więc dużą ostrożność w podpowiadaniu czegokolwiek. Wydaje mi się, że chorzy na zaburzenia odż, sa bardzo uczuleni na pkcie niezależności, kontroli, z reguły nie lubią lub kompletnie nie akceptują nacisków itp. Namowy,pouczanie, poczciwe rady(choćby słuszne) i tym podobne odbierają jak atak i naruszanie ich wolnej woli, prawa decydowania o sobie. Twierdzi się często, ze chorzy poprzez zaburzenia rekompensują sobie, niezaspokojoną potrzebę panowania nad zyciem, co przejawia się np w obsesyjnym kontrolowaniu wagi. Dlatego uważam, ze dobrze jest ludziom pozwolić decydować o sobie, nawet jesli z góry wiemy, ze popełnią błąd. Poza tym potknięcia uczą upadających, a dla bliskich stanowią okazję do posłużenia pomocą, wsparciem, co w konsekwencji zacieśnia więzi. Jeśli od razu się komuś czegoś zabrania,to zakazany owoc jeszcze bardziej kusi,budzi niezdrową ciekawość, powoduje chęć spróbowania go. Czasem też wywołuje niechęć wobec tych, którzy nawołują do poprawności i nie pozwalają nam działać po po swojemu. Nie chodzi oczywiście o akceptowanie absolutnie wszystkiego....bo zawsze są wyjątki... Jeśli córka ma do państwa jakiegoś bezzasadne pretensje, to może nie warto się skupiać się nad ich konkretnym przedmiotem (a propos studiów), bo on może nie miec znaczenia. Prawdopodobnie jednak zywi jakąś(niewyrażoną)złość do państwa i tylko przy tej okazji wyciąga ja, atakując pretensjami...Proszę się jednak nie obrażać, bo oskarżenia córki, obiektywnie patrząc, mogą byc rzeczywiście bezpodstawne, ale nie to jest najważniejsze. To może być tylko jej subiektywna opinia, chorzy nie zawsze postępują i oceniają sytuacje racjonalnie. Czasem wiec nie warto szukać winnego, odpowiedzialnego i za wszelka cenę dochodzić swych racji,w niektórych przypadkach lepsze bywają kompromisy. Jeśli córy na nie nie stać, może państwo zdobędą się na ustępstwo w dochodzeniu, udowadnianiu racji...Warto spróbować... I jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, niemiecki psychoterapeuta Bert Hellinger napisał w jednej ze swych ks cos takiego: U podstaw anoreksji leży często solidaryzowanie się z osoba wycofującą się lub wykluczoną, lub znikającą(niekoniecznie w sensie dosłownym) lub winną- często ta osobą jest ojciec. Wew nastawienie anorektyczek jest następujące : Lepiej ja niż ty. Proszę o tym pomyśleć, czy to co dzieje się z córką nie ma jakoś związku z tym co ma miejsce w domu, małżeństwie itp...Moze i państwo skorzystają z pomocy psychoterapeutycznej, to również pomoże córce w wych z choroby, a Wam drodzy Rodzice pozwoli ją lepiej zrozumieć. Życzę powodzenia, wiary i dużo cierpliwości!Więcej miłoąci, ciepła, czułości, bezwarunkowej akceptacji(zresztą ich nigdy nie za dużo), a powinno być lepiej:) Pozdrawiam serdecznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mirek2204 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 16.11.08, 14:03 Pisze tu w imieniu mojej żony.Jest ona chora od 3 lat na anoreksje bulimiczna,jest w ciezkim stanie psychicznym ostatnio juz traci ochote do zycia i ma mysli samobójcze.Mam pytanie czy moge przedzwonic do dr.Curyllo osobiscie i czy przyniosloby to jakis efekt.Czytajac tu fora to widze ciezko sie dostac na ten oddzial w Krakowie.Mysle jednak ze jest on najlepszy w Polsce.Czy oprócz Krakowa sa gdzies jeszcze w Polsce oddzialy typowe dla leczenia tej choroby?Prosze o pomoc i pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
amela Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 16.11.08, 18:03 mysle że twój telefon nic nie da. dr Curyło zwraca uwagęna motywację do leczenia samej chorej, to ona musi do niego zadzwonic i przekonac go, że potrzebna jej jest jego pomoc. PRzede wsyzstkim ona sama musi chciec się leczyc.inaczej to nic nie da - pobyt w szpitalu najlepszym wypadku zakonczy sie przywróceniem włąsciwej wagi. zaburzeniami odżywiania zajmują się też instytut psychiatrii i neurologii w warszawie, szpitale w łodzi i poznaniu, jest też prywatny oddział szpitalny w wwie i wrocławiu - ale to już dużo kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
anika_86 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 25.02.09, 20:51 Witajcie. Tak więc i ja czekam na miejsce w klinice, termin mam wyznaczony na czerwiec/ lipiec. Cieszyłam się, że akurat wypadnie na wakacje i może nie będę musiała brać urlopu na studiach. Ale zaczęłam się bać jak przeczytałam niektóre posty, że czekanie na miejsce może się znacznie opóźnić. Mam przed sobą jeszcze kilka miesięcy i moja początkowa radość zamieniła się w niepewność i strach. Strasznie mi zależy na leczeniu, bardzo się nastawiłam, że tam pójdę. Boję się jednak o studia, już i tak jestem 3 lata do tyłu z nauką... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.05.09, 23:55 Kochane. Szczególnie dziewczyny, które były wtedy, gdy weszłam tu pierwszy raz. Gdy pisałam półtora roku temu tutaj byłam w czasie wychodzenia z tego piekła. Dzisiaj jestem zwycięzcą - wywalczyłam z samą sobą swoje życie. Cena 30 kilogramów. Nie było łatwo. Przyszły nowe problemy. Ale jestem ponad tym. Pokazało mi to, że gdyby nie ja - tak naprawde nikt by mnie nie uratował i dziś nie byłoby mnie tu, choć jestem. Może ten rok nie był dla mnie szczęściem, ale mam nadzieje, że jeszcze ono przyjdzie. Żyję i to jest najważniejsze. Nie to jak dziś wyglądam i to ile mnie to kosztowało łez i bólu. Żyję.. Trzymam za Was kciuki. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.05.09, 23:57 PS. Na miejsce w klinice sie nie doczekałam. Minęło dwa lata. Zobaczyłam śmierć w oczach bliskiej osoby. Parłam do przodu każdym malutkim kroczkiem. Róbcie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.05.09, 12:41 Droga joanno, gratuluję Ci zwycięstwa! Na tym forum potrzeba więcej takich postów. Żeby jak najwięcej osób zobaczyło, że jednak można. Przede mną jeszcze długa droga i mam świadomość tego, że nigdy nie będzie całkiem "normalnie". Mi wystarczy jedynie, żeby nie było źle... Wszystkiego dobrego i powodzenia! ps. aha, jeżeli chodzi o klinikę - walczyłaś o to miejsce? dzwoniłaś do lekarza, upominałaś się? pytam, bo mój termin przyjęcia się zbliża i zamierzam niebawem dzwonić. rozumiem, że lepiej nie nastawiać się na sukces...? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.05.09, 23:13 Anima :) Dziękuje.. To wcale nie jest tak, że nigdy nie bedziemy normalne. Chorowałam wcześniej na bulimie. Później doszła anoreksja. Inne problemy. Jeśli chodzi o zaburzenia odżywania mogę powiedzieć śmiało i nawet sama z niedowierzaniem, że minął zaledwie rok czasu jak naprawde jem normalnie i nie myśle o tym natrętnie. Co prawda problemem jest moja waga, bo jednak ostatnio za dużo jednak utyłam, ale to nie jest tragedią. Po prostu stres, praca do późna, problemy zdrowotne - ale przezwyciężyłam i ten okres nie wpadając znowu w bulimie. To wszystko to nie była łatwa walka, ale w życiu żadna walka nie jest łatwa. Wiem, że przede mną jeszcze wiele drastycznych chwil, tak samo jak za mną - ale zawsze mozemy robić wszystko, aby było dobrze. Jeśli chodzi o klinike to nie maltretowałam ich telefonami. Myślę, że po prostu się obawiałam, byłam bardzo znerwicowana i wylękniona. Dzwońcie, wtedy kiedy macie dzwonic. Dzwońcie później i pytajcie sie czy miejsca sie nie zwolniły - czasem tak może być. Myślę, że to nie jest wcale tak, ze nie macie szans aby się tam dostać - lub też, że nie macie szans z tego całkowicie wyjść. Macie szanse na obie z tych rzeczy. Po takich przeżyciach wiem, że warto i należy walczyć. Teraz często to zwycięstwo trzyma mnie przy życiu. Wygrałam z anoreksją i idę dalej. Bądźcie silne, bo naprawde nie jesteście same. Są dziewczyny, które z tego wyszły i Wy też wyjdziecie. Życie zawsze będzie ciężkie, ale momentami też szczęśliwe. Walczcie o tą wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
mago-sia6 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 26.10.09, 23:26 Witam Moja córka również choruję na bulimię. chce się leczyć i został mi polecony właśnie ośrodek w Krakowie oraz dr. Adam Curyło ale ona ma 16 lat a z postów ( przeczytałam wszystkie) wynika, że doktor przyjmuje na oddziale dla dorosłych.A co z oddziałem dla młodzieży ? Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.10.09, 19:18 Doktor Curyło jest kierownikiem oddziału zaburzeń jedzenia dla dorosłych, więc nie wiem, być może polecający nie był w tej kwestii dokładnie poinformowany? W tej samej klinice jest również oddział dla młodzieży, gdzie też leczone są zaburzenia jedzenia, ale tam pracują inni specjaliści. A może najpierw spróbowałaby Pani znaleźć córce psychoterapię poza szpitalem? Nie jestem przekonana do skuteczności terapii bulimii w warunkach stacjonarnych... Odpowiedz Link Zgłoś
angeel30 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.02.10, 09:08 ja mam pytanie,czy w tej klinice byly przypadki bulimi nocnej,czy ktos moze ma jakies doswiadczenie jesli chodzi o terapie????blagam pomozcie!! Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.01.13, 14:49 Witam wszystkich! Ja właśnie wruciał z oddziału 21 grudnia 2012 roku. Byłam tam od 1 października do 21 grudnia. Byłam na kontrakcie B - bulimicznym. Na początku miałam anoreksje, a potem bulimię. Na oddziale panuje miła atmosfera, pielęgniarki są bardzo miłe.. Na początku się wydają wredne, ale tak naprawdę przy bliższym poznaniu są bardzo miłe i pomagają chorym. Ten pobym daje bardzo dużo, dowiadujesz się o sobie dużo rzeczy, o których nie miałam nawet pojęcia. Są ciężki dni, gorsze chwile ale nie raz jest wesoło. Pod koniec nie chciałam odchodzić z oddziału. Czułam się tam bezpieczna, musiałam jeść i to było dobre. Przestałam wymiotować, fakt nie do końca, bo było tak że kilka dni pod rząd wymiotowałam. Poznałam tam fajne osoby, zżyłam się z dziewczynami, byłyśmy dla siebie jak siostry, wspierałyśmy się, nie raz kłóciły, jak w domu. Nie zapomne tych ludzi nigdy. Utrzymuje z nimi kontakt. Terapie są w pon. wt. śr. i pt. grupowe. Jest rzeźba rodzinna, psychorysumek, spacery, muzykoterapia. Pomaga to wszystko. Trzeba tylko chciać. Nie jestem do końca zdrowa, nie radze sobie narazie dobrze, ale jest lepiej niż było. Nie rzygam już 8 razy dziennie. Są dni kiedy w ogóle tego nie robie. Jak się chce, walczy z całych sił to się to ma. Dziewczyny walczcie z tym. Ja nawet tam poznałam dwóch mężczyzn chorych na bulimię, bardzo fajnych.. Do dzieła dziewczyny!! Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek.33 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.11.09, 11:39 byłam tam 3 miesiące i wcale mi to nie pomogło,dalej choruje Odpowiedz Link Zgłoś
agikom Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 17.06.10, 21:37 chcialam oddac swoj w styczniu lub zamienic na pozniejszy. nikt sie nie zglosił. Odpowiedz Link Zgłoś
agikom Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 22.06.10, 08:23 niestety nie znam nikogo, bo ja jestem z drugiego konca polski,stad malo osob jezdzi tam. ja tez nigdy nie dojechalam ale mozesz sobie tu bardzo dokladnie poczytac jak to wyglada. tylko sie nie wystrasz. to jest naprawde dobry szpital i tam jak ci zrobia prqanie mozgu, to naprawde skuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
agikom Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 23.06.10, 13:13 to ja podobnie. trzy razy ozo w lodzi, gdzie sobie kpiny robią. dlatego celowalam w krakow,w miedzyczasie wyladowalam w gdansku i bingo.okazalo sie super. Odpowiedz Link Zgłoś
yield20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.06.10, 00:16 Na konsultację umawiałam się początkiem kwietnia i termin miałam wyznaczony dopiero na 24 sierpnia, ostatnio coraz częściej myślę, że zrezygnuję. Jeśli się utwierdzę w tej decyzji to z chęcią oddam Ci swój termin. Odpowiedz Link Zgłoś
nardia Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.07.10, 21:48 Oj to strasznie długo się czeka.... Myślałam, że tak do miesiąca czy coś :/ Dziewczyny opiszcie mi jak wyglądała Wasza rozmowa telefoniczną z doktorem Curyło Boję się dzwonić, ale wiem że to konieczne by z tego wyjść... Odpowiedz Link Zgłoś
yield20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.07.10, 23:40 Niestety zawsze się da wcześniej tylko ważne są znajomości.. Ja dzwoniłam w kwietniu termin konsultacji- 24 sierpnia, moja znajoma dzwoniła ponad miesiąc później, a rozmowę MIAŁA już 1 czerwca i w sierpniu mają ją przyjmować.. :/ sprawiedliwość... ;[ Odpowiedz Link Zgłoś
nardia Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.07.10, 17:22 No ja mam bulimię. Na razie byłam u miejscowej pani doktor psychiatrii i załatwia mi miejsce w jakimś ośrodku pod Warszawą tylko jak miała dzwonić tydzień temu tak jeszcze nie dzwoniła, a jak ja zadzwoniłam to powiedziała, żebym czekała na jej telefon. A mniej więcej to ile czeka się na przyjęcie na oddział??? Odpowiedz Link Zgłoś
aktula Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.11.10, 20:50 Jestem po kwalifikacji (w czerwcu 2010) na terapię na Kopernika (oddział dla dorosłych), planowany termin przyjęcia początek 2011. Podczas kwalifikacji nie uzyskałam żadnych informacji na czym polega terapia, jak przebiega, nie wiedziałam nawet, że będę zamknięta na oddziale (jestem z Krakowa). Mój problem to: kompulsywne objadanie się. W diagnozie padło stwierdzenie "objawy bulimiczne" natomiast wiążą się one z napadami żarłoczności, a nie z wymiotami, przeczyszczaniem się, czy inną formą pozbywania się pokarmu. Dzięki forum mam +/- obraz terapii. Wyczytałam z niego, że bardzo dużą uwagę przywiązuje się do spożywania regularnego posiłków, mniejszą do kwestii problemów psychologicznych pacjentek. Czy możecie coś więcej napisać o samej terapii- ilość zajęć i forma- co z niej wyniosłyście. Jeśli była jakaś osoba także objadająca się kompulsywnie- proszę niech da znać czy terapia jest skuteczna także dla takiego typu zaburzeń. Same rozumiecie- nie chcę "zajmować" miejsca, jeśli terapia jest nastawiona głównie na unormowanie kwestii wagi i posiłków. Czekam na Wasze posty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
arra20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.11.10, 16:03 hehe, oj wygląda na to że Pan dr. Curyło założył sobie swoją mała reklamkę na tym portalu i podając się za rózne osoby sam siebie poleca :) przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Podaję się pan za conajmniej 5 dziewczyn, czy da się to w miare logicznie wytłumaczyć? Owszem da jeśli ma się troche inteligencji, sprytu i wyostrzone zmysły myśleniowe na kontakt z innymi ludzmi. 3 lata bulimii to własnie mi dało :) Oczywiście nic w tym złego Panie Curyło, ale to troche dziwne że stosuje pan takie 'niekonwencjonalne' metody do zachęcania innych do leczenia u Pana :) Pozdrawiam Pana :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
zochaaa ręce opadają... 07.11.10, 21:03 czy naprawdę myślisz, że osoba o tak wielkiej wiedzy i doświadczeniu, będąca na szanowanym stanowisku superwizora i kierownika Oddziału Leczenia Zaburzeń Jedzenia, zaprzątałaby sobie głowę logowaniem się na tym forum jako kilku różnych użytkowników i nagabywała na leczenie na swym oddziale? Szczerzę wątpię, żeby on choć wiedział, że takie forum istnieje i że ktokolwiek tam o nim wspomina... Poza tym, aby dostać się na jego oddział ludzie zrobią wiele, czekają na to miesiącami, czasem nawet blisko roku od momentu rozpoczęcia procesu kwalifikacji. Nie ma więc potrzeby, żeby pisać na jakichś podrzędnych forach (za jakie jak mniemam mógłby mieć to) o swojej klinice... Odpowiedz Link Zgłoś
zochaaa Re: ręce opadają... 08.11.10, 18:02 a jeśli można zapytać, na jakiej podstawie to wnioskujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
arra20 Re: ręce opadają... 09.11.10, 20:58 Cięzko wytłumaczyć, to bardzo skomplikowane :) Odpowiedz Link Zgłoś
syourdd Re: ręce opadają... 25.11.10, 09:23 czy wybiera się ktoś w styczniu na konsultacje ?? ja mniej więcej w polowie stycznia dostalam termin.. i chcialam sie zapytac jak taka rozmowa wygląda? i czy bardzo długo trzeba czekać na miejsce ? Olga Odpowiedz Link Zgłoś
konstelacjalwa Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 25.11.10, 20:09 Jeżeli chodzi o leczenie ambulatoryjne, to bezpłatnie na NFZ w Maszachabie są bardzo krótkie terminy oczekiwania, oto link do wypowiedzi w naszej grupie: zaburzenia psychiczne a studiowanie Odpowiedz Link Zgłoś
yield20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.12.10, 23:29 Witam, nie orientuje się ktoś może jak długo czeka się aktualnie na przyjęcie? Chodzi mi o ogólny czas oczekiwania od pierwszego telefonu umawiającego na wizytę konsultacyjną do momentu przyjęcia na oddział..? Odpowiedz Link Zgłoś
misiaxl Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.02.11, 10:08 Jestem wściekłą na siebie.Miałam ustalony termin na kwiecień 2010 rok ale przepadł mi bo wpadłam w manię odchudzania i w trybie pilnym przyjęto mnie na oddział dzienny w moim mieście.Pół roku trwało leczenie.Teraz jestem w trochę lepszej formie.Hypomania mi przeszła.Leczę się biorę leki ale mimo tego problemy z jedzeniem nadal są.Źle się z tym czuję i chciałabym pozbyć się ich.Teraz jestem złośliwa i kłótliwa.Denerwuję się często i jestem rozdrażniona.Czuję że potrzebuję pobytu w klinice i wierzę że tam są specjaliści którzy mogą mi pomóc.W piątek dzwoniłam do dr Curyło.Niestety nie udało mi się z Nim porozmawiać.Dzisiaj też nie odbiera telefonu.To jeszcze bardziej mnie denerwuje.chciałąbym z Nim porozmawiać.Chciałabym,żeby zgodził się przyjąć mnie na oddział.Wprawdzie leczę się i jestem w terapii ale czuję że to już nie wystarcza i potrzeba czegoś więcej-intensywniejszej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.03.11, 18:09 Nie wiem skąd przypuszczenie, żeby leczenie stacjonarne było bardziej "intensywne" niż leczenie ambulatoryjne. Jeżeli nie jesteś w ciężkim stanie i z jedzeniem lepiej sobie radzisz, zostań lepiej u siebie na terapii i weź się za porządną pracę. W klinice będą Cię jedynie pilnować z jedzeniem, a terapia niekoniecznie jest na wyższym poziomie niż u jakiegokolwiek innego specjalisty. Nie mówię, że oddział jest zły. Ale wiele osób ma nieadekwatny obraz tej formy leczenia...."zamknę się w szpitalu, zmienię specjalistę i to mi na pewno pomoże". Otóż nie. Sukces w terapii nie gwarantuje żadne miejsce, tylko decyzja i samozaparcie, które muszą zakiełkować w głowie, a nie za murami placówki. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
misiaxl Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.03.11, 16:00 A co jeżeli jest się w leczeniu ambulatoryjnym i raz ma się manię na punkcie odchudzania a innym razem objada się do stanu kiedy najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby się wszystkiego pozbyć?Czy te potknięcia nie są powodem do leczenia stacjonarnego?Moim zdaniem będąc w terapii stany głodzenia się czy objadania nie powinny występować. A dlaczego pomysł że leczenie stacjonarne jest intensywniejsze?To moje wyobrażenie-być może błędne ale w klinice terapia jest codziennie a ja z terapeutą spotykam się raz na dwa tygodnie.Stąd pomysł leczenia w klinice.Poza tym kiedyś mój terapeuta wysyłał mnie tam na leczenie ale jak pisałam nie skorzystałam z leczenia. Może napiszesz dlaczego sądzisz że leczenie ambulatoryjne jest lepsze niż stacjonarne? Odpowiedz Link Zgłoś
zochaaa Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.03.11, 17:13 sa przypadki, gdy leczenie stacjonarne jest konieczne, gdyz na dany moment np pozostanie osoby chorej bez przymusowego karmienia grozi smiercia z racji daleko posunietego wycienczenia organizmu. misiaxl, czy sadzisz, ze oderwanie sie od srodowiska, ktore niejako jest na dzien dzisiejszy dla Ciebie chorobotworcze, badz blokujace Cie w jakis sposob przed leczeniem, bedzie rozsadne? Przeciez po tych tygodnaich, miesiacach leczenia w szpitalu/klinice czy jakkolwiek to nazwac wrocisz do swojego srodowiska. Co z tego, ze nauczysz sie funkcjonowac w hermetycznych warunkach szpitala? Na zewnatrz czeka zycie, z ktorym sobie nie radzisz tu i teraz. W szpitalu moze i zaczniesz jesc, bo bedziesz pod stala kontrola, niejako zmuszana do posilkow, pilnowana. Pewnie przytyjesz, potem wrocisz do domu i co? Sadzisz, ze bez problemow bedziesz jesc bez kontroli? Pomysl, czy czasem Twobie wlasnie nie o to chodzi, zeby ktos sie Toba zainteresowal, martwil, kontrolowal, a Ty przez chorobe chcesz dac ku temu powod? To, ze bedziesz w szpitalu nic Ci nie da, jesli sama nie chcesz jesc. A chcec jesc mozna roznie dobrze w szpitalu jak i w domu. Sama jestes wtedy swoim nadzorca i glownym odpowiedzialnym za leczenie. Bo oszukiwac takze mozna zarowno i w szpitalu jak i w domu, ale to Ty najlepiej wiesz co i ile zjadlas, czy sama siebie nie oszukujesz. Sam pobyt na oddziale nic nie zmieni jesli Ty sama nie bedziesz pracowac, a jesli masz wole walki to walczyc mozna takze w domu. Skoro narzekasz na mala intensywnosc spotkan z terapeuta, udaj sie na oddzial dzienny. Na pewno masz taki w swoim miescie lub gdzies niedaleko. Tam terapia jest codziennie, grupowa i indywidualna, zajecia terapeutyczne z plastyki, muzyki, dramy itp. A przynajmiej nie jestes odrywana od swojego srodowiska. Choc oczywiscie to Twoja decyzja, ale warto abys to dobrze przemyslala, bo szkoda powiedziec po polrocznym pobycie na oddziale, ze czas tam spedzony byl zmarnowany lub po powrocie do domu odkrycie, ze pobyt tam nic nie zmienil, bo wracasz do chorobowych zachowan. Podjecia madrej decyzji zycze i powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.03.11, 23:29 W sumie podpisuję się pod tym, co napisała zochaaa. Tak, są przypadki, kiedy leczenie stacjonarne jest niezbędne z powodu wycieńczonego organizmu. W każdym innym przypadku jednak - moim zdaniem - lepsze jest leczenie z dala od szpitala. Tego posta pisałam pod Ciebie misiaxl, a nie ogólnie, że szpitale to zuo. Z tego co zrozumiałam jesteś w stanie jeść sama, więc zamykanie się na oddziale być może nie jest konieczne? To może ja się "wytłumaczę" ze swojego zdania: - Piszesz, że na zmianę głodujesz i się objadasz, i masz pewnie nadzieję, że w szpitalu Ci to uniemożliwią. BŁĄD. Najłatwiej oczywiście jest z jedzeniem, bo jeść musisz, jednak wymiotować jest łatwo i nikt Cię przed tym tak naprawdę nie ochroni, jeżeli Ty sama tego nie zrobisz. A jeżeli sama się obronisz - to można to robić też w domu, prawda? - Piszesz również, że terapeuta Cię tam wysyła - każdego terapeuta tam wysyła ;) Żartuję oczywiście, nie znam wszytskich terapeutów i ich pacjentów, ale ten scenariusz powtarza się z zadziwiającą regularnością, co jest dla mnie fenomenem. Z moich obserwacji wynika, że dzieje się tak dlatego, że "zwykłym" terapeutom wydaje się po prostu, że szpital specjalistyczny jest lepszy i już. A czemu tak myślą, nie mam pojęcia... -"Moim zdaniem będąc w terapii stany głodzenia się czy objadania nie powinny występować". Masz bardzo wysokie wymagania w stosunku do siebie. Zresztą...chyba każda z nas ma. Ale to co piszesz to nie jest prawda. Przecież terapia trwa czasem latami, jak sobie to wyobrażasz, żeby po długim czasie chorowania tak nagle po prostu pozbyć się objawów, bo "uczęszcza się na terapię"? Przecież rozstawiania się z objawami uczysz się właśnie W TRAKCIE terapii, co więcej, możesz mieć objawy jeszcze na prawdę długo...I to jest normalne. - Na oddziale (przynajmniej tym w Krakowie, dla dorosłych) terapii nie jest dużo. Więcej jest natomiast w Warszawie, i chyba ten oddział jest bardziej polecany dla osób, które już lepiej radzą sobie z jedzeniem (przyjmują od BMI 15) właśni ze względu na terapię. - I na koniec - nie twierdzę, że któraś forma terapii jest "lepsza" lub "gorsza", zresztą nawet jakbym tak twierdziła, to byłoby to tylko moje subiektywne zdanie. To która terapia lepiej się u kogoś sprawdzi jest uwarunkowane wieloma czynnikami. A ja odniosłam podobne wrażenie jak zochaaa, że być może kierujesz się chęcią bycia zaopiekowaną...co na dłuższą metę wg mnie nie wróży sukcesu w terapii. Bo to my mamy się zaopiekować sobą...w innym wypadku całe życie będziemy się tułać po terapiach i szpitalach, bo będzie nam wciąż tej opieki brakować... - Wszystko o czym piszę bierze się z mojego osobistego doświadczenia, ja również zamknęłam się swego czasu w klinice. Teraz już wiem czemu to zrobiłam i wiem czemu to nie było dla mnie dobre. Ale, może u Ciebie będzie inaczej. Zawsze możesz spróbować i sama się przekonać. Odpowiedz Link Zgłoś
misiaxl Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.03.11, 13:32 Nie chodzi mi o to aby mnie pilnowali z jedzeniem ale o to aby nauczyć się żyć z chorobą, akceptować siebie.Jestem niedojrzała mam problemy z obcowaniem z ludźmi w grupie i tych problemów chciałabym się pozbyć.Nie chodzi wcale o zamykanie się w szpitalu o ucieczkę czy opiekę, bo w tej chwili w terapii indywidualnej przerabiam trudne tematy.Poza tym byłam na oddziale dziennym i tam nie otworzyłam się w 100%.Tam nie było terapii grupowej,była tylko arteterapia-psychorysunek, psychodrama, kolaż i terapia indywidualna i społeczność.Poza tym tam byli ludzie z różnymi problemami a w klinice będą tylko z problemem jedzeniowym więc nie będę musiałą się ukrywać ze swoimi zaburzeniami,będę czułą się swobodniej. Najbardziej to chciałabym dorosnąć i być dojrzalszą i pewniejszą siebie,bo to myślę znacznie ułatwiłoby mi życie. Odpowiedz Link Zgłoś
zagubiona1988 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.04.11, 17:59 Dziewczyny, piszę szczególnie do tych, które mają doświadczenie z Krakowem. Miałam zostać przyjęta na Oddział w maju, jednak dzwoniłam do Dr Curyło dzisiaj i okazało się, że termin się wydłużył i MOŻE mnie przyjmą około lipca, sierpnia. Nie wiem co się takiego stało, że nagle czas oczekiwania tak się wydłużył. Jestem załamana... Choruję na bulimię i tak BARDZO liczyłam na to, że mnie przyjmą... Strasznie mi zależało... Załamałam się, nie wiem co robić, bo świadomość czekania kolejnych kilku miesięcy cholernie mnie dobija. Czy wy też czekałyście tak długo na przyjęcie? Od czego to w końcu zależy?? :( :( :( Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.04.11, 21:06 Witaj. Byłam w podobnej sytuacji. Miałam termin na przełom czerwca/lipca, po czym dowiedziałam się, że może będzie miejsce w sierpniu, wrześniu. W takiej sytuacji dobrze jest jednak dzwonić i dowiadywać się w międzyczasie o miejsce. Ja w końcu zostałam przyjęta w sierpniu, ale wiem, że można się było dostać szybciej, gdy się częściej dzwoniło i przypominało o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
zagubiona1988 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.04.11, 07:48 Dzięki za odpowiedź.. Bo straciłam już trochę nadzieję na to, że w ogóle mnie jeszcze przyjmą w tym roku. Dzwonie tam średnio raz na dwa miesiące i za każdym razem się denerwuję bo z jednej strony strasznie mi zależy na przyjęciu, a z drugiej nie chcę tak ciągle truć... Anima, a powiedz mi, dr dzwonił do Ciebie, że już mogą cię przyjąć? Bo niby wziął mój nr telefonu, ale boję się bo nie wiem jak to wygląda.. Czy ja mam się przypominać, czy on w końcu zadzwoni.. Ehh.. :( A ile wcześniej dał ci znać? W sensie, zadzwonił i powiedział za tydzień może Pani przyjechać? Czy jak to wygląda? Pytam bo pracuję i studiuję, już byłam nastawiona na ten maj, wszystko zaczęłam załatwiać i w szkole i w pracy, a tu nagle się okazało, że jeszcze muszę czekać... Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.04.11, 21:35 Wiem co czujesz. To naprawdę frustrujące, bo przecież żeby móc poustawiać swoje sprawy w życiu na studiach, w pracy, musisz znać choćby przybliżony termin przyjęcia. niestety w klinice to chyba nie możliwe. Do mnie lekarz nie dzwonił, sama się dopominałam o miejsce. Nie znam osoby, do której on sam zadzwonił. Odpowiedz Link Zgłoś
zagubiona1988 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.04.11, 22:01 Dziwne... Ja dzwonie do niego tak jak pisałam, średnio raz na dwa miesiące (chociaż ostatnio bywało, że i częściej) i pytałam jak pan dr mnie poinformuje. Powiedział, że ma mój nr telefonu i jak będzie miejsce będzie dzwonił... Ale nie będe czekać i skoro mówisz, że nie znasz osoby do której by zadzwonił, to ja będe go bombardować w takim razie... Mam nadzieję, że w końcu zostanę przyjęta... A tak swoją drogą, może mogłabyś się do mnie odezwać na gg? Chciałabym się dowiedzieć coś więcej mn. o pobycie w szpitalu.. Odpowiedz Link Zgłoś
szacki Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.04.11, 22:30 Znam to. Dzień dobry mówi Mikołaj... tak rozumiem, bede czekac, zadzwonie za tydzień. Acha! w dechę mam jeszcze tydzień.. 7 dodatkowych dni ...styknie żeby sie poglodzić, no bo co sie będę starał?, dostałem bonus od losu, groupon na półtora kilo i to za free . Zastanów sie w głębi duszy czy Ci nie lezy to odwlekanie, czy naprawdę bedziesz go bombardowała czy jednak czekała do usranej śmierci na telefon ( on celowo nie dzwoni) pozdro 600 Odpowiedz Link Zgłoś
anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.04.11, 09:32 Być może jak mówi Mikołaj, że nie dzwoni celowo. Nie wiem... Podaj zagubiona swój gg proszę to napiszę Odpowiedz Link Zgłoś
zagubiona1988 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 18.04.11, 17:28 Sorki, ze dopiero teraz. 2606487 Odpowiedz Link Zgłoś
misiaxl Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.04.11, 10:59 Ja podałam swój numer tel. i doktor powiedział żebym spokojnie czekała że zadzwoni.Zapytałam czy mogę dzwonić czy może zwolni się wcześniej miejsce ale powiedział że mam czekać.Po dwóch miesiącach zadzwoniłam sama bo bardzo źle sięczułam to zapytał czego od niego oczekuję skoro mówił że czeka się 6 miesięcy i odłożył słuchawkę.Poczułam się okropnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek87x Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 31.08.11, 06:14 Czesc wszystkim. Choruje na bulimie od ok.7 lat i jest mi strasznie trudno z tego wyjsc ,nie potrafie sama sobie z tym poradzic dlatego wlasnie tez mam dzwonic do Krakowa zeby sprawdzic czy maja jakies wolne miejsca ale strasznie boje sie tego tel. poniewaz z tego co czytam to nie jest takie proste dostac sie na oddzial??Bylam w szpitalu w czerwcu tego roku na krotkiej rozmowie i powiedziano mi zeby sie kontaktowac z nimi gdzie w polowie wrzesnia takze jeszcze chyba poczekam 2 tygodnie i zadzwonie.Najgorsze jest to z obecnie mieszkam poza Polska i pewnie bedzie to extra trudne zeby sie dostac?czy ktoras z Was byla w takiej sytuacji?Wiem jedno ze chce z tym skonczyc ale nie potrafie sama?Potrzebuje pomocy!takze przez ostatni czas zaczelam nienawidzic samej siebie i do tego jeszcze napycham sie tabletkami przeczyszczajacymi co nie ma za dobrego wplywu na moje samopoczucie:(:(prosze odpiszcie.dzieki Odpowiedz Link Zgłoś
alutka06 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.10.11, 09:48 Witam wszystkich. Czy któras z was leczyła się ostatnio w tym szpitalu??? Bo chciałabym się dowiedzieć jak tam jest i czy coś się zmieniło w kwestii jedzenia i terapii?? z góry dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
daisy1231 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 27.11.11, 18:51 Podbijam Paulinka, tak jak Ci obiecałam w mailu Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 27.11.11, 22:23 Dziękuję. Pojawiłam się w tym temacie, ponieważ teraz moja kolej na spotkanie ze sławnym doktorem. ;) Czy ktoś z Was był u niego ostatnio? Wiecie może, jak teraz jest z oczekiwaniem na klinikę? Czy może terminy się skróciły/ wydłużyły? A może wewnętrzna organizacja się jakoś zmieniła? Jeśli coś wiecie, napiszcie proszę... Odpowiedz Link Zgłoś
alutka06 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.11.11, 10:12 Ja byłam na konsultacji na początku miesiąca a dokładnie 4.11 i muszę przyznać ze byłam bardzo zaskoczona rozmową z dr. Curyło. Był miły a chwilami zdarzało mu się nawet śmiać. Termin przyjęcia mam na koniec stycznia bo podobno to jedyny teraz oddział w polsce który przyjmuje osoby dorosłe Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.11.11, 13:11 W takim razie jestem dobrej myśli. ;) Widzę, że terminy się chyba skróciły... Słyszałam, że wcześniej czekało się nawet pól roku... Czy mogłabyś mi tak mniej więcej powiedzieć, o co pytał itp? Odpowiedz Link Zgłoś
alutka06 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.11.11, 09:10 Właściwie to pytał o wszystko...po co do niego przyszłam, dlaczego chce się leczyć itp. on po prostu chce wyczuć twoją motywację i na prawde jest w tym dobry, ale nie bój się tej rozmowy potraktuj go trochę jak starszego kolegę, mów to co czujesz a będzie dobrze ;D Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Do alutka06 14.12.11, 15:58 Potrzebuje pomocy.. ja mam pierwszą rozmowe z doktorem Curyło 20 grudnia, i wtedy podczas tej rozmowy dowiem się czy kwalifikuje się na oddział, tak??? On poda mi dokładny termin jakby co?? Długo się czeka??? Proszę, odpowiedz na te pytania. To jest dla mnie bardzo ważne. z góry dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
alutka06 Do alutka06 15.12.11, 08:45 Na wizycie dowiesz się czy cię zakwalifikował, ale niestety nie poda ci konkretnego terminu przyjęcia. powie tylko ze jak przyjdzie twoja kolej to do ciebie zdzwoni. Ja w sumie sama z ciekawości zadzwoniłam wczoraj do niego i dowiedziałam się że przez 1,5 miesiąca lista zmniejszyła się tylko o 2 osoby a więc idzie to bardzo powili, ale mam nadzieję że to tylko chwilowa sytuacja bo wiadomo przez końcem roku nigdzie nie ma kasy i nie chcą przyjmować... Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: Do alutka06 15.12.11, 10:15 A myślicie, że on przyjmuje na oddział po kolei, wg zgłoszenia, czy jakoś inaczej? Ciekawa jestem, czy rzeczywiście aż tak trudno go przekonać, że chce się leczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: Do alutka06 15.12.11, 12:35 Aha dzięki wielkie. Mam nadzieje, że to nie będzie długo trwało. Boje się... Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: Do alutka06 16.12.11, 14:27 Dziewczęta, mam jeszcze jedno pytanie... Czy jak się przebywa w tyn ośrodku, to bardzo można przytyć??? Bo ja nie chce tyć.. ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: Do alutka06 16.12.11, 18:29 Musisz się dziewczyno zdecydować, chcesz się leczyć albo nie. Nie powiem, że Cię nie rozumiem, też jestem chora i boję się tycia, ale musisz zrozumieć- nie da się jednocześnie być zdrowym i mieć BMI 16. Krótka piłka- życie albo śmierć- wybór należy do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 ... 17.12.11, 19:59 Tak naprawdę to sama nie wiem czego chce. Czasem gdy przychodzą złe dni chciałabym wyzdrowieć i podjąć leczenie, ale przychodzą dni zwątpienia bo wydaje mi się, że nic mi nie jest. Za 3 dni mam pierwszą wizytę u profesora Curyły, i się cholernie boje.. Mam nadzieje, że nie będę musiała tam zostać zaraz po pierwszej wizycie.. to nie znaczy że nie chce, ale niedługo święta Bożego Narodzenia i chciałabym je spędzić z rodziną. To chyba zrozumiałe... Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: ... 17.12.11, 22:12 Cóż, pozostaje mi życzyć powodzenia. I tam się nie MUSI zostawać, tam się chce zostawać. Zresztą, na 100 % nie będziesz przyjęta od razu. Na miejsce czeka się miesiącami. Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: ... 19.12.11, 18:39 heh nie dziękuje, by nie zapeszać. ;) Ja mam nadzieje, że też będzie dobrze. ;)) Napisze jak było jutro na wizycie. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: ... 20.12.11, 00:24 Napisz koniecznie, będę czekać, bo też do niego idę- za miesiąc z hakiem. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: pauline.j 20.12.11, 14:50 Kochana ja już na szczęście po... ;)) Nie było tak źle, myślałam że jest bardziej ostry. Fakt jest stanowczy, ale nie wydziera się na Ciebie tylko mówi spokojnie ale w taki sposób, że dociera do chorej osoby co jej grozi. Mi uświadomił że jak nadal nie będę jeść to umrę.. tak mi wyraźnie powiedział. Siedziałam u niego z godzine jak nie dłużej. Na początku bałam się go ale im dłużej rozmowa trwała to było co raz lepiej. On się będzie Ciebie pytał co Ci dolega, czemu się odchudzasz, ile masz rodzeństwa, lat i takie tam. Zresztą przekonasz się. Ale naprawde nie masz się co martwić, nie będzie tak źle.. Chciało mi się płakać tylko w tym momencie, jak powiedział mi że jestem dopiero 81 na liście i dopiero za jakieś pół roku moge się spodziewać od niego telefonu że będę mogła przyjechać do kliniki się leczyć. Jak chcesz trafić na oddział to warto powiedzieć że chcesz się leczyć... jeśli naprawdę tego chcesz, bo on wie kiedy kłamiesz.. ;) Życzę Ci powodzenia!! ;** Trzymaj się. ;) Kiedy masz tą wizytę?? I koniecznie napisz jaki był wobec Ciebie.. Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: pauline.j 20.12.11, 22:29 Bardzo, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Strasznie się bałam, jak to wszystko wygląda i że trudno się zakwalifikować (w sensie po rozmowie z nim). Teraz widzę, że wcale nie jest tak źle. Ja mam wizytę 30 stycznia, więc jeszcze sobie trochę poczekam... Kurczę, strasznie długa ta lista, ale właściwie mnie to nie dziwi. Cieszę się, że sobie poradziłaś. :) Mam nadzieję, że mnie też się uda. Jeszcze raz dziękuję. Trzymaj się. :* Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: pauline.j 16.01.12, 11:57 Ależ nie ma za co. ;* Sorki że dopiero teraz Ci odpisuje, ale wcześniej nie dałam rady. Mam nadzieje że Tobie rozmowa też jakoś pójdzie... ;)) Db trzymać kciuki i mam nadzieje że napiszesz mi jak było.. ;)) Najlepiej iść pozytywnie nastawionym, chodź wiadome że strach jest. ;/// Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 ..... 22.01.12, 16:46 Mam prośbe do wszystkich... Czy może która z was gdzie można leczyć anoreksje? Tak żeby trafić na oddział całodobowy i zależy mi żeby to nie było prywatnie. Bardzo proszę o pomoc. Będę wdzięczna! Odpowiedz Link Zgłoś
ti-ger-ina Re: ..... 25.01.12, 13:45 skąd jesteś? Na pewno Warszawa na Sobieskiego, Sosnowiec (do 25r.ż.), Łódź (Częstochowska) Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: ..... 25.01.12, 18:50 Ja jestem z Tarnowa. Jest to województwo małopolskie. Ale w tej Warszawie się długo czeka?? I czy jest możliwość bym tam została?? Bo na tym mi z zależy. Wiesz może jak jest w Łodzi?? Sorki, że tak dużo pytań, ale chyba rozumiesz.. zależy mi na zdrowiu.;) Odpowiedz Link Zgłoś
kasi-a-b Re: ..... 27.01.12, 00:04 Witaj:) A ile masz lat? Nie wiem jak jest obecnie z Kliniką Nerwic na Sobieskiego, natomiast tam się czekało w zależności od szczęścia od miesiąca do kilku miesięcy. Miejsc jest wiele, wystarczy poszukać:) i nie zniechęcać się organizacją polskich szpitali i radosnym podejściem NFZ'u myślę, że warto zaglądnąć tutaj: forum.glodne.pl/terapeuci-adresy-vt780.html pozdrawiam i powodzenia KasiaB Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: ..... 28.01.12, 13:21 mam 19 lat. dzięki wielkie. ;)) Twoja pomoc mi się przydała, mam nadzieje że coś dla siebie znajde. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pauline.j Re: ..... 28.01.12, 17:59 A Curyło się nie odzywał już do Ciebie? Kazał czekać? Ja idę do niego we wtorek... Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 Re: ..... 03.02.12, 10:54 nie kochana, nie oddzywał się... chyba będę do niego dzwonić, ale się boje niesamowicie. Napisz mi jak było. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
virginia.11 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.07.12, 12:41 Hej. Czy któraś z Was ma najnowsze informacje dotyczące leczenia na oddziale? Słyszałam o jakichś zmianach w terapii, podobno nie ma już indywidualnej? Czy ktoś z Was leczył się tam ostatnio? Z góry dzięki za info. Odpowiedz Link Zgłoś
virginia.11 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.09.12, 16:19 Up. Anybody? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.12.12, 19:34 Ja. Przepraszam, ale wcześniej nie byłam gotowa, żeby odpisać. Pytaj, o co chcesz, odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
amisk8 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 02.12.12, 13:36 co Ty pie...sz... ja tam pojechalam , a teraz czuje sie jeszcze gorzej niz przed, zaluje ze wgl sie urodzilam! Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.12.12, 19:29 chrzanisz, dziewczynko. jesli tak się czujesz, to tylko twoja wina. ja wyszlam stamtad kilka miesiecy temu. nie jest idealnie, ale na pewno jest lepiej. jesli ktos chce i sie stara, to moze duzo osiagnac. a jesli po odsiadce idzie zwymiotowac, to nikt mu na sile nie pomoze, bo sam sobie nie chce pomoc. sami decydujemy o tym, czy damy sobie pomoc, nikt za nas nie machnie rozdzka. Odpowiedz Link Zgłoś
virginia.11 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.12.12, 22:35 Panna-dekadencja, dzięki za odzew. Już jednak informacje nie są mi potrzebne :) Chociaż z ciekawości, czy jest tam teraz terapia indywidualna? Jak się w ogóle czujesz? Co do tego, co napisała amisk8, to prawdą jest, że oddział nie jest odpowiedzią na potrzeby wszystkich chorych. I nie chodzi tylko o kwestie jedzeniowe, ale specyfikę terapii. Byłam na Kopernika parę lat temu, z perspektywy czasu wiem, co mi pomogło, a co wręcz przeciwnie. Każdy ma inne doświadczenia, jasne, że nie możemy ich generalizować. Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.01.13, 11:36 Cześć, ja mam kilka pytań: W czasie pobytu w szpitalu miałaś tylko grupową czy indywidualną też? Ile godzin grupowej dziennie? Po wyjściu, kontynuujesz (lub zaczęłaś, jeśli w szpitalu nie miałaś) indywidualną? Konsultacje miałaś u Curyło? Jak długo czekałaś od konsultacji do przyjęcia? Pozdrawiam i życzę dalszego zdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
virginia.11 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.01.13, 17:25 czy to pytanie do mnie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.01.13, 10:03 Nie, do panny-dekadencji. Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.01.13, 15:15 Witam. Dziękuję za wszystkie życzenia. Jak już mówiłam- nie jest idealnie, ale na pewno jest lepiej. Na konsultację z dr Curyło umawiałam się w listopadzie 2010 r, termin dostałam na 31.01. Od tego czasu "przypominałam" mu się parę razy, ostatecznie do szpitala trafiłam w lipcu. Nie ma już terapii indywidualnej- cięcia NFZ. W pon, wt, śr i piąt. jest terapia grupowa, trwająca 1,5 h. Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.01.13, 00:52 Dzięki za info... Oj to ostre te cięcia były... 1,5 h dziennie to naprawdę malutko w porównaniu z tym co było wcześniej :-( Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.01.13, 15:47 Ne ma za co. Terapii i zajęć jest bardzo mało. Może raz mieliśmy psychorysunek i rzeźbę rodziny... Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.01.13, 17:40 No słabo... Tym większe brawa, jeśli pomimo tego udało Ci się ogarnąć :-) Czytałam, że niektórym dziewczynom Curyło załatwia jednak indywidualną ale nie wiem od czego to zależy... Ty po wyjściu radzisz sobie sama czy chodzisz gdzieś prywatnie? W ogóle przy wypisie nie było nawet mowy o kontynuowaniu terapii? Odpowiedz Link Zgłoś
nejna24 lumen 10.01.13, 20:25 Pytałaś o to mnie?? Jak tak to nie jestem tylko zdana na siebie.. Przed wypisem prosiłam o kontakt do najlepszych specjalistów w moim mieście i doktor mi dał przy wypisie numery. Chodze do psychologa raz w tygodniu i to mi pomaga. To tylko zależy od Ciebie co zrobisz z doświadczeniami, i czasem spędzonym na Kopernika 21a. Ja bardzo chwale ten oddział. Bo te terapie grupowe dawają więcej niź się innym wydaje. Ja na początku też byłam wkurzona że są tylko grupowe, ale dawają bardzo dużo!!!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: lumen 11.01.13, 11:56 Nie, pisałam do panny-dekadencji... ale dzięki za odpowiedź :-) Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: lumen 13.01.13, 18:49 przepraszam, że piszę dopiero teraz. Jest terapia po zakończeniu, owszem. Jednak ja z przyczyn losowych musiałam opuścić szpital nagle, z dnia na dzień i nie zaczęłam na nią uczęszczać. Wyjechałam. Odpowiedz Link Zgłoś
ctzo Re: lumen 20.02.13, 13:24 Jako uzupełnienie leczenia po szpitalu poleca się za granicą prywatne ośrodki. U nas też jest już taki: www.ctzo.org Odpowiedz Link Zgłoś
podania Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.03.13, 17:39 do panna-dekadencja Witaj, zdaje się,że troche przeszłaś. Jeśli mogłabyś służyć (i chciała) konstruktywnymi podpowiedziami, będę zobowiazana. Moja nastoletnia córka wymiotuje od dwóch lat,za nią 4 miesiace szpitala i nic dobrego z tego nie wynikło. Do wszystkich forumowiczek: jeśli macie dobre pomysły na to jak pomóc naszej córce i nam samym, piszcie proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolunia91 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.03.13, 18:13 Ja choruję ponad 8 lat na anoreksję. Nigdy nie wymiotowałam,ale intensywnie ćwiczyłam.i powiem szczerze,że różnie bywało,raz lepiej raz gorzej..pobyty w szpitalach nic nie dały,bo tak naprawde sama nie chciałam..mając 14 lat myślałam tylko o tym,żeby jak najszybciej wyjsć z ośrodka,wyszłam po 2 miesiącach i dalej to samo..Dziś mając 22 lata zdecydowałam,że chcę się leczyć,bardzo mi na tym zależy,chcę pozbyć się anoreksji raz na zawsze!! To ona mnie pozbawiła chłopaka,przyjaciół i pracy..myślałam,że panuje nad wszystkim..pomyliłam się..Obecnie czekam na miejsce w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.03.13, 14:50 Witam, mam pytanie ile obecnie można czekać na pobyt na oddziale jak już jest się na liście? I czy dr Curyłło zadzwoni jak będzie miejsce tak powiedział, dzwoniłam już dwa razy to stwierdził że niedawno Pani dzwoniła i się rozłączał nie wiem co robić dzwonić czy nie jeśli tak to co ile? Dajcie znać proszę jak ktoś coś wie i koniecznie ile mogę czekać na miejsce Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 10:04 Ja mam termin 8 miesięcy po konsultacji ale jest różnie, ponoć zdarza się, że ktoś jest przyjmowany z dnia na dzień a inni czekają nawet dwa lata... O tym, że Curyło zadzwoni jak będzie miejsce pierwszy raz słyszę, on zawsze wymaga żeby do niego dzwonić, im częściej tym lepiej bo to pokazuje, że ci "zależy", on rzuca słuchawką bo w ten sposób sprawdza twoją "motywację"... ech... metody trochę rodem z przedszkola ale cóż... na szczęście na oddziale są też inni terapeuci... Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 12:24 Jak to masz termin 8 m-cy po konsultacji to podali Ci konkretną datę? To tak co ile mam do niego dzwonić? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 13:09 Nie podają konkretnej daty bo teoretycznie to zależy od tego kiedy zwolnią się miejsca (chociaż dziewczyny, które były na oddziale mówią, że czasem są puste miejsca a i tak nikt nie jest przyjmowany...). Co do dzwonienia - mi powiedział kiedy mam dzwonić i się pytać. Jesteś pewna, że Tobie powiedział, że to on do Ciebie zadzwoni? Na kiedy masz termin? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 13:13 A właśnie doczytałam, że chyba nie masz żadnego terminu... Dziwne... Wiesz, może po prostu następnym razem jak będziesz z nim rozmawiać spytaj czy mógłby Ci podać orientacyjny termin i kiedy mogłabyś znowu zadzwonić się przypomnieć. I co najważniejsze, nie siedź i nie czekaj bezczynnie termin tylko szukaj pomocy gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 13:50 Dzięki za odpowiedzi, właśnie mi nie podał terminu mi powiedział że zadzwoni jak będą terminy założył mi tą kartę spytał kogo informować o stanie zdrowia w razie przyjęcia i mówił że będzie dzwonił. Strasznie bym chciała już bo nie daje rady :( a Ty na kiedy masz termin? Ile ważysz jeśli mogę spytać i ile miałaś konsultacji z nim? Wszędzie się tyle czeka na miejsce :( z krakowa jesteś? gdzie jeszcze szukałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 14:14 Termin na wrzesień. Konsultacja jedna. Obecnie szukam indywidualnej na NFZ (normalnie obdzwaniając przychodnie psychiatryczne), jeśli się uda, zrezygnuję z Kopernika, tym bardziej, że sądząc z postów wyżej z terapią tam teraz cieniutko. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 14:19 ale starasz się o indywidualną terapię na nfz i wtedy zrezygnujesz z kopernika? odpowiedz proszę na wszystkie pytania z poprzedniego posta Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 14:26 Odpowiedziałam wyżej... coś pominęłam? Jasne, że jeśli dostanę się na indywidualną z NFZ to zrezygnuję z Kopernika - ten szpital to ostateczność jak nic innego nie znajdę. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 14:45 Dzięki za odpowiedzi, właśnie mi nie podał terminu mi powiedział że zadzwoni jak będą terminy założył mi tą kartę spytał kogo informować o stanie zdrowia w razie przyjęcia i mówił że będzie dzwonił. Strasznie bym chciała już bo nie daje rady :( a Ty na kiedy masz termin? Ile ważysz jeśli mogę spytać i ile miałaś konsultacji z nim? Wszędzie się tyle czeka na miejsce :( z krakowa jesteś? gdzie jeszcze szukałaś? Tutaj są te pytania nie na wszystkie odpowiedziałaś Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 15:05 >Ty na kiedy masz termin? Odpowiedź wyżej. > Ile ważysz jeśli mogę spytać Możesz ale nie bardzo widzę co to ma do rzeczy. >ile miałaś konsultacji z nim? Odpowiedź wyżej. >Wszędzie się tyle czeka na miejsce :( Nie mam pojęcia. >z krakowa jesteś? Z okolic. >gdzie jeszcze szukałaś? Odpowiedź wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 15:22 ok dzięki moja nieuwaga, w takim razie powiedz mi czy od razu podał Ci termin jak w ogóle wyglądało to że Cię zakwalifikował cała Twoja konsultacja? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 15:40 Nie ma sprawy :-) Tak, od razu powiedział kiedy najwcześniej będzie szansa na przyjęcie. A konsultacja to była taka dłuższa rozmowa, jakoś ponad godzinę chyba. A u Ciebie jak to wyglądało? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 15:56 To u mnie podobnie. Rozmowa ponad godzinkę. I wtedy Ci powiedział że za 8 miesięcy Cię przyjmą i że masz dzwonić pytać czy jak? Zakładał Ci karte wtedy pytał kogo informować o stanie zdrowia spisywał dane? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:03 Nie, że za 8 miesięcy przyjmą, tylko, że najwcześniej za 8 miesięcy jest szansa na przyjęcie. A i cały czas w czasie rozmowy coś pisał. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:07 zazwyczaj terapeuci piszą w trakcie rozmowy, to jak z tą kartą zakładał Ci? I co powiedział potem ze za 8 miesięcy masz dzwonić pytać o miejsce? mogę zapytać czy długo chorujesz i na co anoreksja czy bulimia? czy i to i to? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:12 Tak, zakładał. Tak mam dzwonić. Anoreksja, okresami bulimiczna. To Twoja pierwsza próba leczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:19 Moja nie nie pierwsza ja choruje 10 lat już a Ty Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:26 Pierwsza, 4 lata. Może powiedział Ci, że on zadzwoni bo załatwi Ci szybciej jeżeli się da? Jakie miałaś wrażenia po konsultacji? Że było w miarę ok, czy że starał się Ciebie zbyć? I w sumie co w końcu Ci w takim razie powiedział? Bo chyba jakoś podsumował tę rozmowę nie? Ani słowa o możliwościach leczenia i terminach? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:33 rozmawialiśmy trochę o wszystkim na początku wydawał mi się nieprzyjemny ale potem się przełamałam, konkretnie powiedział że długo się czeka na pobyt i jak będą miejsca to będą dzwonić Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:36 to jak myślisz dzwoniłam w zeszły poniedziałek kiedy znów zadzwonić? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 16:54 Hmm, ja myślę, że raz na miesiąc jest ok, maks. raz na dwa tygodnie. A co on Ci mówi jak dzwonisz? Że nie i do widzenia? Bo jeśli tak to możesz tak czekać i czekać... Gdzie poprzednio miałaś terapię? Sama ją przerwałaś? Teraz jesteś nastawiona, że tylko i wyłącznie szpital? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 17:04 Dzwonie a on mówi że niedawno dzwoniłam się rozłącza. Ja jestem z okolic Kielc terapia indywidualna trwa u mnie bardzo długo prywatnie oczywiście. Ja bez wyrwania ze schematu rytuałów nie dam rady dlatego marzę o tym miejscu w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 17:34 Kurczę, niefajnie no, ale sądząc z postów innych dziewczyn, to u niego normalne zachowanie. Wiesz, nie wiem ile czytałaś na temat tego szpitala ale ja raczej nie nastawiałbym się na to jak na zbawienie. Ok, pobędziesz tam te 3 miesiące, mając raptem 1,5 h terapii dziennie i to tylko grupowej, przez pozostałe 23 h robiąc nie wiem co, gapiąc się w sufit pewnie. Owszem, przez te 3 miesiące pewnie nie będziesz wymiotować, głodzić się, czy co tam, bo będziesz po prostu pilnowana. A potem co? Wracasz do siebie i ten twój świat się jakoś magicznie nie zmieni, nadal wszystko będzie tak jak było, nadal kontynuować tę terapię będzie trzeba indywidualnie i zmieniać te rytuały na miejscu. Jak długo jesteś w indywidualnej? Nie widać żadnych zmian? I co o szpitalu sądzi Twój terapeuta? Odpowiedz Link Zgłoś
ctzo Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.03.13, 19:22 fru-fru-fru napisała: > Kurczę, niefajnie no, ale sądząc z postów innych dziewczyn, to u niego normalne > zachowanie. > Wiesz, nie wiem ile czytałaś na temat tego szpitala ale ja raczej nie nastawiał > bym się na to jak na zbawienie. Ok, pobędziesz tam te 3 miesiące, mając raptem > 1,5 h terapii dziennie i to tylko grupowej, przez pozostałe 23 h robiąc nie wie > m co, gapiąc się w sufit pewnie. Owszem, przez te 3 miesiące pewnie nie będzies > z wymiotować, głodzić się, czy co tam, bo będziesz po prostu pilnowana. A potem > co? Wracasz do siebie i ten twój świat się jakoś magicznie nie zmieni, nadal w > szystko będzie tak jak było, nadal kontynuować tę terapię będzie trzeba indywid > ualnie i zmieniać te rytuały na miejscu. > Jak długo jesteś w indywidualnej? Nie widać żadnych zmian? I co o szpitalu sądz > i Twój terapeuta? Tym bardziej zachęcam do zajrzenia w naszą ofertę: www.ctzo.org zwłaszcza, że jest ostatni dzień żeby załapać się na zniżkę a przyjmujemy w razie braku przeciwwskazań niemalże z dnia na dzień. Myślę, że ilość opieki i terapii, nacisk, jaki kładziemy na indywidualny kontakt z pacjentem oraz to, jak będzie funkcjonował po wyjściu zwróci się z nawiązką. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:06 na indywidualnej jestem 6 lat efekty różnie są okresy że jest lepiej potem nagle znów gorzej i tak w koło :( Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:29 Rozumiem, że w czasie rozmowy z doktorem mówiłaś mu, że jesteś od 6 lat na indywidualnej? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:30 tak mówiłam myślisz że to może mieć jakiś wpływ? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:39 Nie wiem, ale jeżeli nawet to chyba pozytywny, w tym sensie, że można to odebrać jako dowód na to, że próbujesz walczyć a nie siedzisz i czekasz aż Ci przejdzie. On tego w żaden sposób nie skomentował? A Twój terapeuta co myśli o szpitalu? Uważa, że to dobry pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:43 tak moja terapeutka poleciła mi ten szpital i ten oddział bo w czasie studiów odbywała tam praktyki i pracują w tym samym nurcie terapeutycznym co ona. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:49 Hmmm a doktor w żaden sposób nie skomentował, tego, że chcesz przerwać terapię i iść do szpitala? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 10:54 nie. a Ty nie myślałaś o prywatnej terapii z taka na nfz to wiesz jak bywa :( co w ogóle porabiasz w życiu i ile masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:02 Myślałam ale nie stać mnie. Studiuję i pracuję i jest mi trochę ciężko teraz. W tym roku zdaję licencjat i może potem podejmę pracę na pełny etat to będę lepiej stała finansowo. Mam 22 lata. A Ty? Wiem, że na NFZ jest różnie ale w tym momencie nie mam za bardzo wyboru... Wiesz trochę mnie zdziwiło to co napisałaś, że dr w żaden sposób nie odniósł się do tego, że jesteś już w terapii... Mi powiedział, że szpital to powinna być ostateczność. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:15 ja mam 24 lata w tym roku magister czego w ogóle nie ogarniam nie wiem jak to zrobie póki co oprócz ćwiczeń schematów rytuałów nie jestem w stanie nic innego robić jak mi cholernie trudno nie chce mi się już żyć :( wiesz on z każdym inaczej z tego co widzę rozmawia i każdemu mówi coś innego szkoda że nikt więcej nie włączył się w nasz wątek teraz miałybyśmy porównanie. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:26 Kurczę strasznie młodziutka byłaś jak zachorowałaś... Chociaż w sumie mi jest ciężko postawić taką jasną granicę, kiedy jeszcze byłam normalna a kiedy już nie... > wiesz on z każdym inaczej z tego co widzę rozmawia i każdemu mówi coś innego To znaczy Tobie powiedział, że szpital to dobry pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:32 Nie nic takiego nie powiedział stwierdził tylko że go przekonałam chyba do tego żeby wpisał mnie na tą listę oczekujących założył tą kartę i kazał czekać na telefon Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:37 Hmmm w takim razie powodzenia, i mam nadzieję, że nie będziesz musiała czekać tak długo jak mi powiedział. Daj czasem znać na forum co słychać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 11:39 Dzięki i wzajemnie powodzenia! oczywiście będę się na bieżąco odzywać Ty też dawaj znać co tam słychać ok. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.03.13, 23:30 Nie czekajcie na telefon od niego, bo się nie doczekacie ot tak. Dzwońcie do niego nawet raz, dwa razy w tygodniu, przychodźcie pytać się o miejsce, jeśli będziecie w pobliżu. On musi widzieć, że wam zależy. Wiem, o czym mówię, byłam w tym szpitalu. Czekałam parę miesięcy, a jak zaczęłam go nachodzić raz w tyg. i wydzwaniać to błyskawicznie znalazło się miejsce. Zresztą będąc na oddziale, nieraz przez kilka tygodni były puste miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.03.13, 13:02 Co Ty mówisz poważnie? Kiedy byłaś na oddziale? I jak szybko po tym nękaniu znalazło się miejsce? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.03.13, 14:07 Napisz jeszcze jak on reagował jak tak dzwoniłaś przychodziłaś? Nie rzucał słuchawką bo mi mówi że niedawno dzwoniłam i się rozłącza :( jak długo byłaś na oddziale? pomógł Ci pobyt? masz anoreksje czy bulimie? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.03.13, 14:49 Przypomniałam się tak może ze 3 razy. Po ostatnim spotkaniu zadzwonił po niecałych 2 tyg. Reagował normalnie, już mnie zaczął z twarzy kojarzyć. :P Mam bulimię, ale z powodu wygłodzenia byłam na kontrakcie A. Szpital opuściłam pół roku temu. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.03.13, 15:59 i jak efekty jesteś zadowolona? długo w ogóle chorujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.03.13, 18:11 Poza tym, że przytyłam i nie straszę kośćmi, żadne efekty. Dalej jestem bulimiczką. Nieporozumieniem było to, że traktowali mnie jak anorektyczkę (którą chyba nigdy nie byłam) tylko z powodu wagi. Choruję 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.03.13, 12:49 To znaczy że głownie nastawienie na jedzenie? Wszystkich tak tuczą tam? Ile przytyłaś? Dawali Ci jakieś leki? Ile tam byłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.03.13, 13:19 A po tym jak go nachodziłaś (doktora Curyłło) to po tych dwóch tyg jak napisałaś że się znalazło miejsce to Ty dzwoniłaś i on powiedział że możesz przyjechać czy on już do Ciebie zadzwonił i powiedział że jest miejsce i ile wcześniej Cię poinformował? na drugi dzień miałaś się zgłosić czy za pare dni? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.03.13, 22:31 Curyło, nie Curyłło, nie wiem, skąd tyle osób bierze dodatkowe "ł". Tuczenie i nastawienie na jedzenie to pojęcie względne. Kiedy przyszłam, byłam w stanie wygłodzenia, więc to oczywiste, że musieli mnie "dokarmić". Byłam tam dokładnie 2 miesiące. W samym szpitalu przytyłam jakieś 10 kg. Wyszłam, będąc w 3 fazie. To Dr do mnie zadzwonił, że "zwolniło się miejsce", po tym, jak go nachodziłam. Znam dziewczynę, która nie czekała nawet miesiąca, bo ciągle się u niego pokazywała. Najlepsza rada, jaką mogę Ci dać- jeśli chcesz trafić do szpitala, dzwoń do niego nawet kilka razy w tygodniu, przyjeżdżaj, jeśli możesz, żeby Cię zapamiętał. Ale nie spodziewaj się po pobycie w ośrodku cudów... Jeśli chcesz coś jeszcze wiedzieć na temat samego oddziału, pytaj. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 14:52 Dzięki wielkie za odpowiedź, a powiedz mi teraz dalej z Tobą kiepsko nic nie lepiej? Jak tam wygląda terapia w ogóle? Musisz robić wszystko co Ci każą? I czy można w każdej chwili wypisać się na własne żądanie? Jak tak nachodziłaś doktora i wydzwaniałaś to co Ci mówił? nie wkurzał się? a jak pytał kiedy dzwoniłaś to mówiłaś prawdę że wczoraj czy przedwczoraj? a jak pytał czemu w takim razie znów dzwonisz czy przychodzisz to co mówiłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 15:09 Ostatnio niestety kiepsko, ale to chyba wyłącznie moja wina... Terapia jest 4 razy w tyg, po 1,5 h. Trzeba przychodzić punktualnie na posiłki i zjeść tyle, ile jest zapisane w kontrakcie, potem odsiadka. W wolnym czasie możesz robić, co chcesz (na oddziale). Później dochodzą odwiedziny rodziny, godzinne spacery z nimi i półgodzinne samodzielne (w 3 fazie). Później dochodzą weekendy w domu. W 1 fazie nie ma wyjść i odwiedzin rodziny, ale to zależy od pielęgniarki/ pielęgniarza. ;) W poniedziałek wychodzi się na godzinne zakupy. W każdej chwili możesz opuścić szpital na własne żądanie. W sumie, ja tylko gdzieś z 2 razy zadzwoniłam, potem już do niego chodziłam. Nie wkurzał się, zawsze zapraszał mnie do gabinetu. Kiedy pytał, dlaczego znowu się pytam/ dzwonię, zawsze mówiłam, że wszystko się może zmienić w każdej chwili. ;) Wiesz, on się wydaje szorstki, ale potem kompletnie się zmienia. To naprawdę wspaniały człowiek, nie traktuje Cię jako przypadku medycznego, tylko chce pomóc. Jak miałam jakiś problem albo czułam się źle, to zawsze szłam z nim porozmawiać. Był zagoniony, to prawda, ale znajdował czas. Z wszystkich osób związanych z oddziałem, jemu ufałam najbardziej. Co czwartek są zebrania społeczności, podsumowanie tygodnia i informacje o wadze, fazach itp. Ważą Cię 2, 3 razy w tygodniu, ale wtedy nie podają, ile wyszło. Na tych zebraniach czwartkowych jest obecny dr Curyło. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 15:14 Dzięki:) a co mi radzisz bo nie jestem z Krakowa tylko z okolic Kielc to mam możliwość tylko dzwonić co robić? i co mówić? Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 15:50 Nie ma za co. Dzwoń jak najczęściej i pytaj, czy "przypadkiem" się miejsce nie zwolniło. Zawsze się przedstawiaj, żeby zaczął Cię kojarzyć. Podkreślaj, że bardzo Ci zależy na miejscu w szpitalu. Jakbyś jeszcze powiedziała, że możesz wszystko rzucić i przyjeżdżać w każdej chwili, to już w ogóle by było super. ;) Jedna dziewczyna została z miejsca przyjęta po tym, jak przyjechała z Warszawy tylko po to, by zapytać się o miejsce. :) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 15:55 Jak najczęściej to znaczy kilka razy w tygodniu? dziś próbuje od 11 ale w ogóle nie odbiera :( nie napisałaś jeszcze z poprzednich pytań moich czy dawali Ci tam jakieś leki? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:06 może umówimy się jakoś na inny kontakt też niż przez forum podam Ci mojego meila i jak mi odpiszesz to może wymienimy się numerami tel bo jesteś dla mnie doświadczonym przewodnikiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:07 iwona9898@onet.eu Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:15 Dzwoń (ze skutkiem oczywiście) gdzieś tak 2 razy w tygodniu.Wiem, że ciężko się dodzwonić. Po przyjęciu byłam badana i "przepytywana", co biorę itp., zachowano mi większość leków, które przyjmowałam przed przyjściem na oddział, głównie fluoksetynę i potas. Jakby się potrzebowało w trakcie pobytu dodatkowych leków, np. na uspokojenie albo na sen, rozmawia się z lekarzem na oddziale (niekoniecznie z Curyło, to zależy) i on Ci wpisuje w kartę. Leki dają do posiłków, oczywiście poza nasennymi. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:18 Nie tyjesz po fluoksetynie? Ja brałam swojego czasu seronil i przytyłam sporo po nim:( a na siłę nie dają żadnych leków? bo ja właśnie nie chce nic brać Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:23 Tyjesz? Dziwne... Po fluoksetynie się zwykle chudnie. Ja bardzo schudłam, jak zaczęłam ją z powrotem brać, wcześniej waga stała mi w miejscu. Nikt Ci nie będzie na siłę wciskał leków. Tym lepiej, jeśli nie chcesz ich brać. To nie jest taki straszny oddział z kaftanami bezpieczeństwa, spokojnie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:33 to jak kontaktujemy się poza forum? :) Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:43 Jasne. :) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.03.13, 16:45 To podałam Ci meila czekam na wiadomość i wymienimy się numerami telefonu ok:) Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 01:57 Hej dziewczyny co tam u Was? Iwona - udało Ci się dostać na oddział? Panna-Dekadencja - dajesz radę? Ja znalazłam terapeutę (prywatnie w końcu jednak) i już jest trochę lepiej a w sumie to dużo lepiej, ostatni miesiąc to tylko 2 napady - dla mnie to mega sukces a co ważniejsze już jakoś powoli zmienia się moje podejście do rodziców i no... widzę zmiany. Dajcie znać co u Was. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 11:53 Hej! Tak dostałam się na oddział i od piątku 14.06 jestem już w domu po leczeniu. Przytyłam i chyba tyle efektów :( Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 12:46 Ojej, przykro mi bardzo :-( ... czemu tak oceniasz efekty? Myślisz, że terapia była źle prowadzona? A co teraz robisz? Planujesz wrócić do poprzedniego terapeuty? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 13:57 Wiesz co terapia gdyby była prowadzona przez dr Curyło to by było super ale niestety prowadzą stażyści. A ja owszem zamierzam powrócić do mojej indywidualnej terapeutki. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 14:12 Hmm czemu myślisz, ze gdyby była przez Curyło to byłoby inaczej? To była grupowa prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 14:31 tak terapia jest grupowa 1,5 godziny dziennie bardzo mało i tylko 4 razy w tyg za mało stanowczo za mało zwłaszcza że prowadzą osoby które się dopiero uczą Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 14:35 No tak ale tutaj co miałby zmienić fakt że prowadziłby to Curyło? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 14:37 Bardzo dużo! Z nim wystarczy chwila rozmowy i od razu jest inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 14:57 Wiesz ale to, że z kimś się miło rozmawia nie oznacza jeszcze że potrafi dobrze poprowadzić grupę czy nawet jedną osobę w dłuższej terapii... więc dla mnie to jest takie idealizowanie, że ach gdyby tylko Curyło .... to z nieba spadałyby płatki róż a po polach ganiały różowe kucyki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 15:00 Każdy ma prawo do swojej opinii ja wiem o co mi chodzi i nie będę tego tłumaczyć mam swoje powody tak myśleć. :) Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 15:10 Iwona, nie obrażaj się ale gdy piszesz to tak skrótowo to właśnie tak to brzmi. Może mogłabyś to jakoś opisać? Przecież nie pytam po to żeby się nabijać tylko żeby zrozumieć. Naprawdę zrobiło mi się przykro gdy przeczytałam, że ten pobyt tam to był dla Ciebie niewypał, kurczę to jest jednak kilka tygodni z życia wyjęte... Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 15:32 Nie obraziłam się nie mam o co :) a Ty też tam byłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 15:54 Ale to wyjaśnisz co miałaś na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 17:29 Po prostu jest znakomitym psychoanalitykiem i potrafi tak dotrzeć do człowieka i jego problemu w kilka chwil rozmowy, jest znakomitym terapeutą takie jest moje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 17:59 Hej dziewczyny, czy któraś z Was mogłaby mi napisać ile przeciętnie trwa pobyt w szpitalu i ile obecnie trzeba czekać od spotkania kwalifikacyjnego do szpitala do przyjęcia na oddział? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 18:08 Pobyt trwa ok 3 miesięcy a oczekiwanie od spotkania to kwestia bardzo indywidualna zależy od Twojej motywacji :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 18:31 Dzięki Iwonko za odpowiedź! Bardzo się stresuję na myśl o szpitalu, że tak długo trwa pobyt, ale jednocześnie wiem, że sama sobie nie dam rady :( za długo oszukiwałam sama siebie że jak tylko będę chciała to po prostu się zmienię. Efekty mocnego postawienia poprawy: marne :( przyznam że trochę zaczęłam się bać jak długo mój organizm to wytrzyma. Chciałabym już to całe choróbsko mieć za sobą... Podziwiam Was dziewczyny jak bardzo jesteście twarde. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 20:19 Ewiontk0 z tego co ja pamiętam to przy bulimii jest to 9 tygodni a przy anoreksji 12. Jeśli chodzi o szybkie dostanie się to przeczytaj to co pisała wyżej panna-dekadencja: powtarzaj doktorowi, że jesteś w stanie rzucić wszystko i zjawić się w szpitalu choćby nazajutrz, że jest to dla Ciebie w tej chwili najważniejsza rzecz na świecie, do znudzenia :-) Natomiast z mojej strony taka rada: nie traktuj pobytu w szpitalu jako hokus-pokus dzięki, któremu będziesz migiem miała chorobę za sobą. Pobyt w szpitalu to tak naprawdę dopiero wstęp do leczenia, terapia musi być kontynuowana po wyjściu ze szpitala i czas jej trwania to raczej lata niż miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 20:46 Cały wątek, dosłownie wszystkie posty przeczytałam parę razy. Wiem, że szpital nie uczyni mnie zdrową. Muszę tam trafić dla mojego dobra chociaż bardzo się boję i samego pobytu, zakazów, kontroli, pozostawienia mojej pracy na ten okres, rozłąki z najbliższymi i tego że moim celem będzie walka tego czego tak bardzo się boję, czyli złapanie paru kilogramów. Chciałabym bardzo żeby moje przytycie było jakby skutkiem ubocznym tego że zmieniło się moje podejście do jedzenia, mojej wagi. Jak to byłoby fajnie żeby sprawy związane z jedzenie bylby znów tak normalne jak oddychanie... a ja nawet nie pamiętam ja to jest, bo mam wrażenie, że gdzieś zatracił się u mnie takie coś jak poczucie głodu, sytości. Kurcze no! Już nie chcę żeby tak dalej było! W najbliższy wtorek mam wyznaczoną wizytę u Dr Curyło. Jakoś nie bardzo się stresuję. Myślę że Doktor widział już tyle przypadków że nic na nim nie zrobi wrażenia. Mój lekarz prowadzący moje leczenie ambulatoryjne i Pani Psycholog od terapii CBT uważają że powinnam trafić jak najszybciej do szpitala (moje aktualne BMI to 14.0); na skierowaniu mam napisane "zagrożenie życia", tylko tak pewnie mają napisane wszystkie dziewczyny trafiające do Krakowa, a pół roku oczekiwania (jeżeli w ogóle r Curyło zakwalifikuje mnie) to zdecydowanie za długo. Tylko że ja uparłam się na Kraków (zwłaszcza po przeczytaniu całego wątku) i jakoś ani Łódź ani inne miejsce w ogóle nie przekonują mnie. nawet takie rzeczy jak brak dostępu do internetu, początkowa izolacja od najbliższych i ok. 3 miesięcy walki samej ze sobą o swoje życie i zdrówko.. jej :) całe szczęście, że jestem chodzącym uśmiechem bo będzie mi może łatwiej walczyć wiedząc, że mam fajne życie. Trzeba tylko wykopać tą anoreksję bo ja jej w całe nie potrzebuje, a to coś już od tylu lat jest do mnie przyklejone że czas najwyższy się tego pozbyć . Odpowiedz Link Zgłoś
baggardzina Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 21:12 Ewiontko czy Ty mówiłaś doktorowi o tym BMI przed konsultacją? Nie chcę Cię straszyć ale jak ja szukałam info o tym oddziale to dziewczyny pisały, że jest wymagane jakieś tam minimalne BMI i chyba było wyższe... Niestety kompletnie nie pamiętam już gdzie o tym czytałam bo wkleiłabym linka. Co do pół roku oczekiwania - to nieprawda, niektóre dziewczyny się dostają z dnia dzień. Powodzenia na konsultacji :-) napisz jak było. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 21:35 Mi nic o takich wymaganiach dr nie mówił... Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 21:38 Wiesz co, ale mnie zdziwiłaś i zestresowałaś. O rany! Dzwoniłam do Doktora 3 razy. Pierwszy raz dwa m miesiące temu i wtedy właśnie Doktor wyznaczył mi termin konsultacji. Nie pamiętam co dokładnie powiedziałam w trakcie rozmowy. Na pewno to od ilu lat to wszystko trwa, od jakiego czasu zaczęłam się leczyć, że zapisałam się na terapię. Hmmm ale czy wage i wzrost, albo BMI - podejrzewam że tak ale 100% nie mam. Myślałam że tam są dziewczyny które ważą niej niż ja, że nawet poniżej 30 kg. Drugi raz dzwoniłam z pytaniem ile trwa przeciętnie leczenie i okres oczekiwania i usłyszałam że faktycznie ok. 3 miesięcy ale okres oczekiwania to ok. 6 miesięcy. Więc wyszło mi, że pewnie zawitam tam na Gwiazdkę :) ale jednocześnie będzie też zależało od mojej "natarczywości" telefonów do Dr. Curyło Za trzecim razem zapytałam czy może zwolnił się jakiś wcześniejszy termin wizyty i mogłabym przyjechać wcześniej, albo jeśli zwolniłby się to czy mogłabym zostać powiadomiona o tym: usłyszałam dwa razy "Nie". Przyznam szczerze że już nawet tak nastawiłam się psychicznie że to będzie za jakieś pół roku i do tego czasu postaram się uporządkować wszystko tak, żeby nie było że zostawię wszystko z dnia na dzień. Odezwę się jak było n a wizycie! Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 21:54 Hmmm z mojej strony - dobrze, że dzwoniłaś 3 razy - pewnie już Cię zapamiętał :D Ja też czytałam o dziewczynach, którym na konsultacji powiedział "jest miejsce, jutro może Pani przyjeżdżać"... Zastanawiałaś się co odpowiesz na taką opcję? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 22:28 Nawet do głowy mi nie przyszło, że tak szybciutko mogłabym trafić do szpitala. Zapytałam Doktora, czy jest taka możliwość że od razu mogłabym zostać przyjęta tj. w dniu konsultacji, ale Dr. Curyło powiedział że absolutnie nie, bo to tylko wizyta, podczas której będzie decyzja czy w ogóle mam szansę na szpital. Po tej rozmowie zakodowałam sobie w głowie że to nie będzie tak szybko. Po przeczytaniu wypowiedzi innych dziewczyn na forum, utwierdziłam się w tym, bo przecież niektóre czekały dużo dłużej niż pór roku. Nie mam pojęcia co teraz, tym bardziej że dwa dni po wizycie w Krakowie zaplanowany mam wyjazd wakacyjny za granicę (na tydzień), poza tym tysiąc różnych spraw w toku. No to teraz na serio muszę to przemyśleć co może się wydarzyć za parę dni na wizycie. Wcześniej myślałam ze pewnie wygląda to ta że będę kolejny raz opowiedzieć jak to wszystko się zaczęło, ile trwa i jak to wszystko przebiegało na przestrzeni lat aż do teraz. Do tego może jeszcze jakieś pytania których i tak nie przewidzę, ale i po co się zastanawiać jak i tak trzeba mówić wszystko zgodnie z faktycznym stanem rzeczy i już. Nastawiałam się nie mam co się zastanawiać co będzie tym bardziej że Dr Curyło jest takim specjalistą i ma tak duże doświadczenie, że układanie sobie jakiś specjalnych mów nie ma sensu. Przecież nie mogę powiedzieć że teraz to nie chcę bo wolę za X tygodni / dni. No muszę to wszystko jednak porządnie przemyśleć żeby nie stracić swojej szansy! dlatego dzięki za wszystkie podpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 22:46 Ewiontk0 w sumie masz rację, nie ma co tworzyć w głowie miliona potencjalnych scenariuszy :-) Dla mnie, z Twoich postów wynika, że jesteś bardzo ogarnięta i zdeterminowana i mam nadzieję, że dr też to zauważy :-) Co do samej rozmowy - wiesz ja z nim prawie w ogóle o samej chorobie i objawach nie rozmawiałam. Praktycznie 99% rozmowy dotyczyło mojej sytuacji rodzinnej, związków, studiów, pracy, przyjaciół itd.. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że skrobniesz coś po wizycie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 23:19 O mojej rodzinie to raczej nie ma co gadać, z resztą o skończonych studiach, moim mężu, czy pracy też nie bardzo bo to nuda i ciągle musiałabym mówić "super" :) tylko TO wredne badziewie się o mnie przykleiło! na bank będę się stresować ale póki co nie za bardzo o tym myślałam. Zastanawiam się w jakim wieku jest większość pacjentek w Krakowie. Już sobie ubzdurałam, że będę "najgrubsza" (wiem, wie, to zupełnie niepasujące tutaj słowo) i najstarsza, bo wszystkie dziewczyny są raczej koło dwudziestki a ja już po studiach. Możecie mi napisać jak to jest? ....i jeżeli jeszcze Wam przyjdzie do głowy coś takiego, o czym same rozmyślałyście przed przyjęciem do szpitala, cokolwiek co może być przydatną wiedzą dla mnie, ale i dla innych dziewczyn, które trafią na ten wątek. Na prawdę jestem Wam wdzięczna za wszystko co mi napisałyście. Boję się szpitala, ale i tak będę musiała się z nim zmierzyć więc lepiej być przygotowanym na co mnie czeka Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 23:34 Mi oddział na Kopernika poleciła przyjaciółka, która leczyła się tam w wieku 32 lat. Pamiętam, że mówiła, że też była zażenowana bo wydawało jej się, że to tylko oddział dla młodych dziewczyn i jak umawiała się z doktorem na konsultację to 3 razy mu powtarzała "ale wie Pan, że ja nie jestem studentką, ja mam 32 lata" a on się tylko śmiał i odpowiadał "tak, już mi Pani mówiła" więc wiekiem się nie przejmuj :-) A co do tego "super" w zakresie rodziny, związków itd.. Wiesz, ED nie bierze się z powietrza i możesz się trochę zdziwić, że to "super" to jest tylko twojej głowie.... Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 00:10 Racja racja! Zawsze jest jakaś przyczyna ED i najczęściej chorująca dziewczyna jest przedstawicielem problemów (niestety) w rodzinie. Coś w tym jest. fru-fru-fru a możesz mi napisać na czym polega terapia grupowa tj. jak to wygląda. Nie za bardzo umiem sobie to wyobrazić i wydaje mi się że skuteczność takiej formy terapii jest dużo mniej skuteczna niż terapia indywidualna, gdzie terapeuta skupia się na pacjencie i jego indywidualnej historii/problemach. Ale nie wiem może się mylę... Myślałam że w Krakowie jest nie tylko terapia grupowa ale i indywidualna co jest jednym z powodów ich skuteczności Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 07:25 Na Kopernika jest obecnie tylko grupowa (4x w tyg., 1,5h). Indywidualnej nie ma w ogóle. To był główny powód dla którego zrezygnowałam z pójścia na ten oddział i od prawie 3 miesięcy jestem na indywidualnej prywatnie (3x w tyg., 50 min). Z tego co wiem kiedyś leczenie tam wyglądało zupełnie inaczej , grupowa była o wiele dłuższa (chyba od 8 do 13) a do tego 2 razy w tyg. indywidualna. Gdyby dzisiaj tak było to pewnie błagałabym o przyjęcie na kolanach ;-) I może stąd te stare wpisy są takie entuzjastyczne a nowsze piszą o przytyciu jako jedynym efekcie leczenia tam. Dla mnie 1,5 h terapii i to tylko grupowej to marniutko...Uznałam, że intensywna indywidualna bardziej mi pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 10:01 To na prawdę złe wieści :( Tak mi się zdawało że ta dobra opinia o skuteczności szpitalu na Kopernika to opinia sprzed lat, a teraz jest tam podobnie ja w innych szpitalach czyli: utuczyć, wypościć. Tylko mi zupełnie nie o to chodziło. 3 miesiące daleko poza domem i efekt to parę kilogramów więcej? Wcale się nie dziwię dziewczynom, które wracają ze szpitala zawiedzione. Hmmm moja motywacja chyba właśnie spadła. Tylko jak nie szpital w Krakowie to co? Inny szpital, terapia? W Polsce nie ma zbyt wielu alternatyw Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 10:16 Ja myślę że podstawą leczenia zaburzeń odżywiania jest terapia indywidualna, że nie ma innej opcji, żadnych cudownych środków, żadnych dróg na skróty i żadnej możliwości bajkowego uzdrowienia w kilka tygodni. I Polska tu nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 10:22 No tak - tylko że wcześniej idąc do szpitala na Kopernika właśnie to dziewczyny przechodziły: wiele godzin terapii, a teraz trzeba o to zadbać samemu bo niestety w szpitalach brakuje pieniędzy na utrzymanie terapeutów, którzy mogliby poradzić terapie indywidualne. Też uważam że bez terapii ani rusz :) i dlatego sama na nią chodzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 10:35 Wiem, że wcześniej tak było, dlatego sama przecież się zgłosiłam na konsultację!!! A potem jak przeczytałam wypowiedzi panny-dekadencji jak to teraz wygląda też się początkowo załamałam... To ja tyle czekałam na konsultację i byłam przygotowana też na czekanie na miejsce, na to ciągłe dzwonienie żeby udowadniać że mi zależy (tak jakby to faktycznie tego dowodziło....) tylko po to żeby potem przez 3 miechy się obijać po szpitalnym pokoju??? A potem doszłam do wniosku, że jak sama o siebie nie zadbam to nikt inny tego niestety za mnie nie zrobi i poszłam na indywidualną :-) Bardzo się cieszę, że panna-dekadencja to wtedy napisała bo pewnie nadal bym czekała, na zmianę głodując i rzygając kilka razy dziennie albo właśnie wyszła tak samo chora jak weszłam i dopiero szukała indywidualnej. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 14:24 Jejku fru-fru-fru błam pewna że na Kopernika pomogą mi. W końcy tylu dziewczynom udalo się wyjść z choroby w dużej mierze dzięki pobycie w Krzakowie i dzkięki swojemu samozaparciu oczywiście :) Teraz zaczęłam się zastanawiać czy ma sens odwracanie swojego życia do góry nogami na 3 miesiące (bo tak byłoby w moim przypadku) i potem żałować tej decyzji Zaczęłam chodzić na terapię behawioralni-poznawczą tyle że dopiero byłam na niej 3 razy. Przyzna szczerze, że takie spotkania z dobrym psychologiem dają mega dożo do myślenia i mam nadzieję że mi pomogą, ale na realne efekty jeszcze za wcześnie. A Ty od jakiego czasu chodzisz na terapię? Czujesz że Ci to pomaga? Są realne efekty? Też już mam tego wszystkiego dosyć i muszę się uwolnić od ED - za długo to wszystko już trwa! Pojadę do Dr. Curyło, ale na ten moment jestem nastawiona sceptycznie do tego szpitala. Ale się nie zniechęcam :):) po powrocie odezwę się na pewno i dam znać jak było Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 16:10 O swojej terapii i jej skutkach jak dotąd pisałam wyżej. Powodzenia na rozmowie i może miłego zwiedzania Krakowa przy okazji :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.07.13, 20:16 ewiontk0 i jak było? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.07.13, 18:22 Przepraszam, że odpisuję z takim opóźnieniem ale nie było mnie w Polsce przez ostatni tydzień. Rozmowa z Panem Doktorem C. trwała około godziny. Zostałam wpisana na listę oczekujących na miejsce w szpitalu i mam zadzwonić za dwa miesiące (czyli pod koniec sierpnia) żeby dowiedzieć się więcej szczegółów dot. konkretnej daty przyjęcia. Z tego co zrozumiałam nie będzie to okres raczej nie dłuższy niż 3 miesiące. A sam przebieg wizyty? Doktor Curyło nie oglądał mojej dokumentacji medycznej i nie czytał treści skierowania do szpitala. Rozmawialiśmy o mojej rodzinie, o różnych sytuacjach, które same jakoś wyłoniły w trakcie rozmowy, o przebiegu choroby na przestrzeni lat, o moim stanie obecnym itd. Odniosłam wrażenie, że Pan Doktor jest szczery do bólu, trochę oschły (myślę że celowo) ale jednocześnie jest bardzo doświadczony i budzi zaufanie i szacunek. Wg mnie jest genialnym i wyśmienitym specjalistą. Sam szpital tj. pododdział na Kopernika 21a nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale wiadomo - to tylko budynek. Ogólnie uczucia mam mieszane. Głównie z powodu ukróconych/zlikwidowanych form terapii w stosunku do sytuacji sprzed paru lat. Tak szczerze to nie wiem co mam zrobić... Z drugiej strony nie mam też chyba alternatywy dla szpitala na Kopernika. Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.07.13, 21:20 Ewniotnk0, jak Ty dotąd nie widziałaś żadnych związków ze swoim ED a rodziną itp ("O mojej rodzinie to raczej nie ma co gadać, z resztą o skończonych studiach, moim mężu, czy pracy też nie bardzo bo to nuda i ciągle musiałabym mówić "super" :) tylko TO wredne badziewie się o mnie przykleiło! na bank będę się stresować ale póki co nie za bardzo o tym myślałam. "), no to ja się nie dziwię że każdy kto takie takie powiązanie odkrył to dla Ciebie geniusz :-) Powodzenia w czasie pobytu! A po pobycie - poszukaj dobrego terapeuty - przyda się :) Odpowiedz Link Zgłoś
andy688 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.07.13, 04:52 Witaj ewiontk0 :) słuchaj też byłam na konsultacji 25 czerwca także bardzo możliwe że się nawet widzieliśmy ja byłam umówiona na 9.05 i dokładnie powiedział mi to samo co Tobie czyli Proszę dzwonić za 2 miesiące a podam termin. A co do doktora to bardzo pozytywnie rozmawiałam z nim około godziny trafia bardzo trafne diagnozy Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 16.08.13, 23:29 Hejka andy688! No faktycznie musiałaś być przede mną na wizycie kwalifikacyjnej! Pamiętam, że słychać było śmiech zza drzwi więc nie sądziłam, że tak może przebiegać kwalifikacja! Dzwoniłaś już może żeby się dowiedzieć co i jak z Twoim przyjęciem na oddział? W ogóle dzwonisz do dr C. - no wiesz : tak co jakiś czas żeby przypominać mu się? Jak będziesz znała dokładny termin przyjęcia do szpitala, to daj znać! Trzymam za Ciebie kciuki, bo mi jakoś opadł zapal i nie za bardzo uśmiecha mi się iść na tak długo do szpitala, który w dodatku jest tak daleko od wszystkiego tego, co mam. Przeraża mnie wizja 3 miesięcy oderwania od pracy, rodziny, miasta i wolności. Wie , wiem - szpital ma mi pomóc, ale mimo wszystko mam całą listę kontra argumentów... i nie wiem co robić Odpowiedz Link Zgłoś
andy688 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 17.08.13, 14:46 No więc słuchaj jak to jest u mnie do mnie sam doktor dzwonił 16.08 i mi mówi że ma miejsce dla mnie już na 19.08 ale trochę się przeraziłam bo to wiadomo jedziesz na parę miesięcy i i trzeba sie przygotować do wyjazdu i poprosiłam go o parę dni więcej no więc umówiłam sie z nim konkret na 26 sierpnia że już mam być na miejscu kazał mi porobić jakieś też badania i przywieść je mu do Krakowa. Ewiontk0 słuchaj powiedziałaś A powiedz B nie wycofuj się teraz kiedy już wykonałaś najważniejszy krok i byłaś na konsultacji i tym bardziej została rozpatrzona pozytywnie. Zdobędziemy tam potrzebne narzędzia do pracy nad sobą Pomyśl o tym komforcie psychicznym bez ciągłego myślenia tylko o jedzeniu Wierzę że zarówno Tobie jak i mi uda się wkońcu normalnie żyć i cieszyć się tym życiem :) Wiedz że każda chwila zwątpienia w słabszą Cię zamienia więc absolutnie w siebie nie wątp Czas na zmiany w życiu i nie bój się ich bo napewno są to zmiany na lepsze :) również trzymam za Ciebie kciuki Powodzenia kochana :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 18.08.13, 20:38 Andy688 - no to super :) został Ci jeszcze tylko tydzień! Bardzo się cieszę, że są ludzie tacy jak ty: odważni, zdeterminowani i nie tak bojaźliwi i tchórzliwi jak ja! Na pewno Pan Dr właśnie dlatego sam zadzwonił do Ciebie, że zobaczył Twoją motywację, Twoje chęci, zdecydowanie i zawziętość w dążeniu do celu! Super! Podziwiam! Jeśli Ci się uda to skrobnij coś w czasie pobytu: jak Ci idzie, w ogóle cokolwiek. A jeśli nie będzie to możliwe, to odezwij się koniecznie po powrocie. Mam nadzieję i jestem o tym przekonana, że wtedy będziesz już na zupełnie innym poziomie w drodze do wyzdrowienia. Ja jestem bardzo, bardzo wystraszona wizją szpitala... i do tego tak długiego pobytu, zostawienia pracy, którą uwielbiam i która mnie napędza. Zostawienia mojej drugiej połówki, mojego mieszkanka. Wiem , wiem pewnie to wszystko to tylko preteksty. Wmawiam sobie, że po pobycie na Kopernika jedyne co się dla mnie zmieni to moja waga. jednocześnie wiem, że to co napisałaś to prawda i masz rację. Ale taki już chyba jestem bojuszek,c że nawet sama sobie boję się pomóc. Póki co, nie wiem co będzie, nie wiem co zrobić. żeby wyzdrowieć trzeba przede wszystkim samemu chcieć. A ja baaaardzo chcę być zdrowa, tylko jednocześnie cholernie nie chcę iść do szpitala. Hmmm :( Odpowiedz Link Zgłoś
andy688 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 19.08.13, 23:15 Ewiontk0 czuje strach nie powiem że nie ale to chyba normalne :) ale jadę tam dla siebie czuję siłę w sobie po 6latach katowania doszłam do tego że ja chcę zmian w swoim życiu ja naprawdę chce zmian. Postawmy sobie sprawę jasno priorytetem jest nasze wyzdrowienie Ewiontk0 mieszkanie Ci sie nie zawali chłopak również poczeka na Ciebie :) Praca nad soba jest cholernie ciężka pracą i ja wiem że lekko nie będzie ale na pewno będzie warto. Pewnie że zdam Ci relację jak już tam będę Proszę wyślij mi swojego meila na kaskaa66@vp.pl Pozdrawiam Cie Trzymaj się cieplutko i uwierz że naprawdę trzymam za Ciebie mocno kciuki Bądź dzielna :) Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 23.06.13, 15:44 fru-fru-fru możesz podać namiary na Twojego terapeutę?? też zostałam zakwalifikowana na leczenie zamknięte,ale czytając te posty sama nie wiem... ja potrzebuję skutecznej pomocy a nie ślęczenie w szpitalnej celi i nabijanie kasy NFZ Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 23.06.13, 20:59 kasiunieziemska1 (co za nick :D, naprawdę jesteś nieziemska?) a skąd Ty jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 09:04 Ewiontk0 :-) ja mam 32 lata i 10 letniego syna:-) więc najstarsza nie będziesz:-) ja już byłam na wizycie u Dr Curyłło w kwietniu. 12 czerwca dzwoniłam pytać o miejsce kazał dzwonić końcem czerwca więc dosyć szybko! Figura się nie przejmuj bo prawda jest taka że każda uważa że jest gruba choć nie jest- dlatego jesteśmy chore...trzymam kciuki za trwanie w postanowieniu walki z tą śmiertelną chorobą może się spotkamy;-)na oddziale:-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 09:07 Kasia dzwoń już dziś do doktora ja właśnie opuściłam oddział jestem po leczeniu i wiem że na pewno są obecnie wolne miejsca i odnośnie wieku nie przejmujcie się właśnie ostatnio jest dużo kobiet po 30 roku życia. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 09:21 Iwona a jak po leczeniu?? czujesz się lepiej??? jak z psychiką??? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 09:23 Przeczytaj Kasiu powyższe posty moje to wszystkiego się dowiesz, a tak w skrócie po leczeniu w głowie to samo a na wadze więcej :( Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 10:18 Mi jeszcze parę latek do 30 brakuje :) Iwonko a czy jeśli miałabyś drugi raz podjąć decyzję o leczeniu na Kopernika, wiedząc jaki będzie efekt, to mimo wszystko zgłosiłabyś się na leczenie. Żałujesz że tam byłaś? I jeszcze jedno: czy dziewczyny wypisywane są po ok 3 miesiącach niezależnie od tego w jakim są stanie czy po osiągnięciu jakiegoś BMI? Martwię się Iwonko, tym co napisałaś, że efekty po szpitalu widać jedynie na wadze :( Odpowiedz Link Zgłoś
iwona9898 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 21.06.13, 11:41 Czy drugi raz podjęłabym decyzję o leczeniu tam wiedząc jak to wygląda raczej nie ale warto samemu spróbować a nie potem żałować że nie dało się sobie szansy. Tak wypisują raczej po 12 tyg czasem mogą zaproponować dwa tyg dłużej ale rzadko. Można natomiast za jakiś czas ubiegać się o ponowne przyjęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
andy688 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.07.13, 04:56 Witaj ewiontk0 :) słuchaj też byłam na konsultacji 25 czerwca także bardzo możliwe że się nawet widzieliśmy ja byłam umówiona na 9.05 i dokładnie powiedział mi to samo co Tobie czyli Proszę dzwonić za 2 miesiące a podam termin. A co do doktora to bardzo pozytywnie rozmawiałam z nim około godziny trafia bardzo trafne diagnozy Odpowiedz Link Zgłoś
fru-fru-fru Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 20.06.13, 18:04 No i to brzmi inaczej :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.04.13, 22:22 Cześć! Już od ponad 8 lat jestem chora. Najpierw była tylko anoreksja a potem doszły jeszcze wymioty. Bardzo boję się że będę gruba ale jednocześnie już nie chcę być chora, chcę się od tego uwolnić. Swoją walkę o zdrowie zaczęłam dopiero pół roku temu. Wcześniej byłam przekonana że nad wszystkim panuję i jeśli będę tylko chciała to będę wszystko przerwać. Wie że jestem chudzielcem, ale codziennie rano się ważę i w głębi duszy jestem przerażona gdy moja waga skacze chociaż o 100g w górę. Dwa tygodnie temu dostałam skierowanie do szpitala, choć tak na serio lekarz chciał mi je wypisać już od pierwszej wizyty. trochę się zbierałam i dopiero dziś zadzwoniłam do dr A. Curyło. Na konsultację muszę czekać prawie dwa miesiące i w głębi serca mam nadzieję że zdarzy się cud i nie będę musiała iść do szpitala. Niedawno rozpoczęłam terapię i może to mi jakoś pomoże... chociaż trochę...? Moja choroba trwa już tak długo, że obawiam się że bez szpitala się nie obejdzie, a jeśli to będzie dla mnie ratunkiem i pomocą to muszę zacisnąć pięści i walczyć o siebie. Dziewczyny napiszcie mi proszę jak długo obecnie trzeba czekać na przyjęcie na oddział od momentu wizyty u dr Curyło. Czy wam pobyt w szpitalu dużo pomógł i czy może być tak, że dr stwierdzi że nie kwalifikuję się już do szpitala. Dodam że zaczęłam chorować w wieku 19 lat a obecnie ważę prawie 41 kg przy wzroście 1.69m. Proszę napiszcie mi wszystko co wam przychodzi do głowy, co same chciałyście wiedzieć zanim trafiłyście na oddział. Odpowiedz Link Zgłoś
agatata-to-ja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.07.13, 08:42 Witam, dziewczyny jeśli szukacie pomocy to mogę polecic nową fundację www.swiatlodlazycia.org.pl/. Ja chorowałam na anoreksję od ok 10 lat i wiem ze warto wszystko poświęcic, nawet zapłacic za leczenie - byle pomogło. Niebawem jest nabór na następny turnus więc przemyślcie to sobie ..... zycze powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.08.13, 19:36 Mam kilka pytań do dziewczyn, które ostatnio wyszły z leczenia w tym szpitalu: 1) jak duża była grupa terapeutyczna? 2) jak wyglądała praca na grupie? Było to jakoś usystematyzowane, że najpierw zajmujemy się tym, potem tym itd. czy po prostu czekano aż ktoś rzuci jakiś temat? 3) pracowała za każdym razem cała grupa czy było tak, że kolejne osoby były maglowane przez prowadzących? 4) Kiedy piszecie, że "Przytyłam i chyba tyle efektów" lub "Poza tym, że przytyłam i nie straszę kośćmi, żadne efekty." a potem "Ale ty idź, może tobie pomoże" - co dokładnie macie na myśli? Tzn. czym według was musiałaby się różnić ta osoba od was, żeby u niej wynik leczenia był inny? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.08.13, 20:15 Dołączam się do pytania lumenp ! Tak na prawdę to właśnie boję się tego, że to na czym najbardziej mi zależy, to właśnie terapia... a bardzo martwią mnie wypowiedzi, że w szpitalu na Kopernika nie jest już tak jak za dawnych lat :( net dzwoniłam niedawno do r Curyło, żeby wypytać o kwestie terapii. Ciągle się waham, a termin kiedy przyjdzie moja kolej na przyjęcie na oddział już tuż tuż... na pewno daje mi o myślenia fakt że na miejsce w szpitalu nie czeka się tak długo jak kiedyś. Teraz to max 3 miesiące! Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.08.13, 21:11 " dzwoniłam niedawno do r Curyło, żeby wypytać o kwestie terapii." ewiotnk0 a mogłabyś dokładnie napisać o co pytałaś i co się dowiedziałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.08.13, 22:08 Dzwoniłam dokładnie miesiąc temu. Miesiąc wcześniej byłam na wizycie kwalifikacyjnej a ciut wcześniej (tj. tuż przed wizytą) naczytałam się, że dziewczyny wcale już nie wychodzą w takim stanie jak wcześniej - przynajmniej ja takie odniosłam wrażenie. To odebrało mi sporo zapału i wiary, że pobyt w szpital będzie dobrym i skutecznym początkiem w drodze do zmiany siebie i mam tu na myśli nie tylko zmianę zewnętrzną ale przede wszystkim tego co w głowie. Podczas rozmowy jakoś w ogóle nie miałam okazji zadać pytań dr Curyło. Postanowiłam, że zamiast wkręcać się w to co piszą dziewczyny na forum sama przekonam się jak to jest teraz w Krakowie w kwestii terapii. Dr powiedział, że jest terapia grupowa - i tylko grupowa (nie ma iw ogóle indywidualnej) --> 4 razy w tygodniu o 1.5 h i od czasu do czasu bywa muzykoterapia i rzeźba rodziny, prowadzona przez pielęgniarkę i w zależności od tego jak ta pani ma dyżury, tyle tych zajęć jest: to nic regularnego czy określonego ilością spotkań / godzin: może być ale może i nie być :( Ogólnie dla mnie było to utwierdzenie się w moim przekonaniu że Szpital na Kopernika kiedyś i teraz to już trochę inna bajka! - ale wiesz - to tylko moje przemyślenia więc nie sugeruj się moją opinią! Nie chcę nikomu odradzać tego szpitalaani też zniechęcać o leczenia! Zapytałam też Doktora o to czy można mieć laptopa z dostępem o internetu, telefon komórkowy i tym podobne rzeczy... no i można - nie ma żadnych ograniczeń! To akurat fajne, bo ile można gapić się w ścianę czy czytać książki :) ale wydaje mi się że kiedyś dziewczyny pisały że na początku pobytu w szpitalu nawet przywilej posiadania telefonu był odbierany. I nawet uważam że było to sensowne , tym bardziej że dzięki większej liczbie godzin terapii czas był bardzie zorganizowany. Wiesz - jakoś ten cały obecny stan rzeczy o mnie wcale nie przemawia i nie wiem co robić bo za jakiś miesiąc może znajdzie się dla mnie miejsce w szpitalu a moje podejście do spędzenia tam 3 miesięcy jest hmmm no na pewno nie takie jak powinno być. Cholernie chcę być zdrowa, ale ten szpital to co mnie przeraża! i to baaardzo! Kurcze, wiem że jeśli tam nie pójdę, to będzie tak że będę żałować, bo nawet jeśli trochę sytuacja tam trochę się zmieniła, to mimo wszystko na pewno pobyt tam pomógłby mi i każdej chorej dziewczynie w mniejszym lub większym stopniu. A jak u Ciebie wygląda sytuacja? Byłaś już na konsultacji? Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.08.13, 06:16 Tak byłam na konsultacji. Zostałam oczywiście zakwalifikowana - w sumie nie wiem czemu bo moja motywacja to terapii grupowej jest absolutnie zerowa, wiec zastanawia mnie skoro osoba z zerową motywacją (ja) została zakwalifikowana to kto nie jest? I jak niby wygląda terapia grupowa osób, z taką motywacją... Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.09.13, 15:59 Ja się zaczynam zastanawiać, czy te Wasze ciągłe obawy i porównywanie "teraz" z "kiedyś" nie są po prostu ukrywaniem tego, że najzwyczajniej na świecie nie chcecie iść do szpitala, bo się boicie... Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.09.13, 19:01 Że boimy się zmarnować 3 miesiące życia na "Przytyłam i chyba tyle efektów" lub "Poza tym, że przytyłam i nie straszę kośćmi, żadne efekty." A to ktoś to tu ukrywa? O_o Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.13, 06:37 Tak, ale po sobie wiem, że takie wyszukiwanie wa w w przypadkach innych to genialna wymówka, żeby nawet nie spróbować. "Im się nie udało, mnie pewnie też" i koło się zamyka. Tymczasem, ludzie są różni i różnie reagują. Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.09.13, 18:56 hej dziewczyny!!!! pragnę Wam dodać trochę otuchy i pozytywnej energi!!! od 6 lat choruję na bulimię moje napady miały miejsce nawet do 3 razy na dobę!! piszę w czasie przeszłym ponieważ od 7-07-2013r nie wymiotuję i dochodzę do zdrowia. Wizytę u Pana Dr Curyłło miałam w kwietniu chyba 17..??? i zakwalifikowałam się na leczenie zamknięte. Pan Doktor kazał dzwonić co miesiąc!!! w pewnym momencie nie wytrzymałam nerwowo!!! i powiedziałam stop!!!! nie będzie mną rządziło coś co siedzi mi w głowie!!! nie będę całego mojego życia,pracy ,zabawy, spotkań towarzyskich wkładać między jedno a drugie rzyganie!! po 3 odmowie przyjęcia mnie na oddział(ponieważ nie było miejsc) postanowiłam wyjechać na wakacje z chłopakiem. Oczywiście na samą myśl all inclusive pomyślałam shit! jak ja to zrobię żeby przed min to ukryć(mój chłopak wie że choruję i to on dał mi ultimatum albo idę się leczyć albo ode mnie odchodzi). Przed samym wyjazdem powiedziałam mu o swoich obawach i poprosiłam by pilnował mnie bym nie jadła zbyt dużo. I tak też się stało!!! Biedny schudł przeze mnie chyba z 3 kilo na tych wakacjach bo starał się jeść to samo co ja i tyle co ja:-) . Przez pierwsze 3 dni był dramat!!! szybko "wciągałam" posiłek i dosłownie uciekałam z restauracji!! On oczywiście ze mną:) potem już było coraz lepiej.. obawy wielkie miałam przed powrotem do domu gdyż wiedziałam że nie będzie nade mną wzroku "wielkiego brata" :-) na szczęście pokonałam te demony i jak tylko miałam chwile słabości a nie było przy mnie chłopaka, brałam telefon i dosłownie ryczałam do słuchawki aż mi nie przeszły myśli o obżarstwie. Zaczęłam aktywnie uprawiać sport, biegać jeździć na rowerze... przez pierwszy miesiąc przytyłam dwa kilo... po dwóch miesiącach moja waga spadła o kilo i teraz czuję się świetnie!!! kocham życie ,kocham pyszne jedzenie, kocham wino, kocham lody!!!! mój kibelek jest czysty, moje przedramię nie posiniaczone ,moje kostki na dłoniach nie poranione, głowa nie boli... i tylko kilo w przód:) 3 tygodnie temu otrzymałam telefon od Pana Doktora że zwolniło się miejsce dla mnie!! a ja ... że już nie wymiotuję od 7 tygodni!!! Miałam wrażenie że się wzruszył i szczerze gratulował i trzymał kciuki!!! płakałam jak usłyszałam jego głos!! wpisałam się na listę rezerwowych gdybym kiedyś znów potrzebowała pomocy... trzymam za was kciuki dziewczyny i wierze że wygracie swoje życie i szczęście tak jak ja!!!! kocham was wszystkie:-*:-*:-* Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.09.13, 19:44 Kasiu, Super, gratuluję ale... piszesz jedynie o zajmowaniu się stłumieniem objawów bulimii. Czy to za pomocą straszaka w postaci chłopaka, czy to za pomocą kompensacji w postaci ćwiczeń. A w jaki sposób pracujesz nad przyczynami? Liczysz na to, że jak stłumisz objawy to przyczyny same magiczne znikną? I pan Curyło podziela twój pogląd? Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 08:48 hej Lumeno... nie sądzę bym stłumiła objawy i by chłopak był moim straszakiem... zapomniałam dodać że mam 33 lata i jestem po dwóch nieudanych małżeństwach oraz jetem szczęśliwą mamą 10 letniego syna:-) Chłopak raczej przedstawił mi tę chorobę w sposób bardzo brutalny i prawdziwy,oraz pokazał jakie szkody ona wyrządziła w moim życiu nie tylko zniszczyła moje zdrowie ale także relację z mężczyznami, rodziną przyjaciółmi. Wytykał mi za każdym razem moje niewłaściwie postawy oraz zachowanie pokazując mi jak bardzo choroba zdominowała moje życie i zniszczyła więzi z najbliższymi mi osobami...bo każda "rasowa" bulimiczka jest mistrzynią w kłamaniu, oszukiwaniu,kradzieży...Proponuję zrobić każdej z was bilans zysków i strat ale tak szczerze przed samą sobą... to była dla mnie największa motywacja.Jeśli chodzi o sport Lumeno wyglądało to tak że: gdy miałam chwile słabości i strasznie pragnęłam się najeść ,wskakiwałąm w dres i biegałam żeby zrzucić z siebie tę złość nienawiść do samej siebie-bo bulimia to choroba duszy. Nie sądzę że cudem wyzdrowiałam bo nieraz mam koszmary że najadam się tak jak kiedyś i budzę się zalana potem z myślą jak dobrze że to był sen... ale jestem na najlepszej drodze to tego by żyć normalnie z piętnem na mojej duszy tej podstępnej choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
podania Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 09:26 Życzę Tobie, Kasiunieziemska1, aby się udało. Sądzę, ze to możliwe. My ludzie jesteśmy niepowtarzalni, niby działamy w schematach, ale to drobiazgi którymi się różnimy nie pozwalają przewidzieć końca naszej życiowej przygody.:-) Trzymam kciuki! Warto się starać! Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 09:28 Dzięki Kasiu ale nadal nie odpowiedziałaś mi na pytanie "A w jaki sposób pracujesz nad przyczynami? " Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:17 LUMENO:) pewne przeżycia z przeszłości trzeba było zaakceptować- ważna jestem ja!! i to co czuje, nie mam wpływu na to co się działo i dzieje w moim otoczeniu-przyczyn się nie da wyeliminować ale trzeba umieć sobie z nimi radzić. W zasadzie przestała mnie interesować opinia innych. WIem kim jestem, wiem że jestem wartościowa, mądra, piękna, sexowna...i dużo by wymieniać. Jestem szczęśliwa i niech tak ostanie....Amen:) Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:20 I pan Curyło, kiedy z nim rozmawiałaś, podzielił twój pogląd, że to jest dobra droga do całkowitego wyleczenia bulimii tak? Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:23 Pan Curyło nie wypowiedział sie w tym temacie- powiedział że szczerze mi gratuluje i że trzyma kciuki by mi się udało i zapytał czy chcę się wpisać na listę rezerwowych, gdybym kiedyś potrzebowała pomocy...bez zastanowienia się odpowiedziałam TAK! Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:26 Dzięki za odpowiedź Kasiu. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 09:39 Brawo Kasiu! Gratuluję Ci z całego serca i trzymam za ciebie kciuki, żeby już nigdy to badziewie nie niszczyło Ci życia! A jednak Kasiu nie trafiłaś do szpitala (pamiętasz jakoś pod koniec czerwca pisałaś mi że może spotkamy się na oddziale). Słuchaj mam do Ciebie inne pytania. Zdaje sobie sprawę, że w tym wszystkim najtrudniejszy był początek, żeby się nie złamać i nie wrócić napadów bulimicznych. Możesz mi napisać jak długo trwało to straszne uczucie chęci najedzenia się i wymiotów tj. po jakim czasie poczułaś że już jest lepiej, że to uczucie jakoś słabnie, że jest CI łatwiej. I czy teraz już w ogóle nie odczuwasz takiej potrzeby albo myśli żeby znów to zrobić ... no wiesz.... np w chwili słabości, jak masz gorszy dzień? No i drugie pytanie: to jak zaczęłaś walkę, jakie były pierwsze kroki, pierwsze dni: czy poszłaś do dietetyka, czy zaczęłaś odżywiać się zgodnie z jakąś dietą, ile dziennie posiłków jesz... wiesz pytam bo ja choć może mam nieco inną sytuację, to jednak jak każda dziewczyna cierpiąca na ED mam podobne problemy, blokady itd itd... sama wiesz Mam do Ciebie tyle pytań.... i podziwiam Cię! proszę daj znać, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:11 witam!! Ewiotk0:-)))))) we wcześniejszym poście pisałam od czego zaczęłam moją walkę...po prostu już straciłam cierpliwość by czekać na przyjęcie na oddział a moje życie na maxa zostało zdominowane przez tą chorobą i miałam dość !!! przez pierwsze dwa tyg. chłopak pilnował i czuwał:))) potem już mi było szkoda się poddawać i wytrzymałam!!:) aż do dziś to już mija dwa miesiące i 6 dni!!:-) tak naprawdę najgorszy jest pierwszy tydzień.ja radziłam sobie tak że nie jadałam w ogóle rzeczy które uwielbiałam przy atakach tj fast foody, słodycze- raczej żywiłam się roślinkami:) wtedy nie czułam tego potwornego uczucia pełności -zawsze odchodziłam od stołu z pewnym niedosytem. Najważniejszą zasadą dla mnie były minimum 3 pełne posiłki nie mogłam omijać bo od razu miałam ochotę się najeść! przez pierwszy miesiąc przytyłam 2 kilo mimo ze jadłam zdrowo ,ale teraz wracam do normy zresztą... kilo w tą czy w tamtą nie robi mi żadnej różnicy:-) a komfort życia... bezcenny:)... nie miewam już chęci przejadania się- wydaje mi się to teraz strasznie dziwne takie rzyganie po każdym posiłku:).oczywiście jestem bardzo wyczulona na tym punkcie nadal i bardzo uwazam co jem i ile jem ale nie jest to dla mnie problematyczne, nie przeszkadza mi np w delektowaniu sie posilkiem gdy jestem ze znajomymi na obiedzie...aha i mega mi sie skurczył żołądek!!:) zjem zupę i mam dość!!! dopiero za chwile moge zjeść drugie danie:))) i to pół porcji!!:-)))) oszczędzam dużo kasy:) nie kłamie:-) nie chowam się po kiblach:-) i mam nadzieję że już nigdy do tego nie wrócę!!! a jem teraz wszystko na co mam ochotę w odpowiednich ilośćiach...narazie unikam wesel mc donaldsa kfc-zresztą to sama chemia więc zyskuję przez to zdrowie:-)))) jestem nareszcie szczęśliwa i wolna:))) Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:35 Jedna prośba dziewczyny - na tym forum jest już trochę wątków o samowyleczeniu. Czy mogłybyście przenieść się tam, żeby nie robić OT bo to jednak wątek o szpitalu na Kopernika jest :-) Tu są przykładowe wątki w tym temacie: forum.gazeta.pl/forum/w,592,66587069,66587069,W_Y_G_R_A_L_A_M_z_bulimia_.html forum.gazeta.pl/forum/w,592,145376558,145376558,Wygralam_z_bulimia_moze_potrzebujesz_wsparcia_.html A może Kasiu założysz własny wątek? I oczywiście wszystkim walczącym - powodzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:47 LUMENP..nie chciałam zaśmiecać forum:-) ale mam tu kilka bliskich mi osób i chciałam moją postawą dodać im otuchy- w bulimii nie ma czegoś takiego jak wyleczenie czy samowyleczenie- ta choroba bedzie w nas do końca życia... lumenp napisała: > Jedna prośba dziewczyny - na tym forum jest już trochę wątków o samowyleczeniu. > Czy mogłybyście przenieść się tam, żeby nie robić OT bo to jednak wątek o szpi > talu na Kopernika jest :-) > Tu są przykładowe wątki w tym temacie: > forum.gazeta.pl/forum/w,592,66587069,66587069,W_Y_G_R_A_L_A_M_z_bulimia_.html > forum.gazeta.pl/forum/w,592,145376558,145376558,Wygralam_z_bulimia_moze_potrzebujesz_wsparcia_.html > A może Kasiu założysz własny wątek? > I oczywiście wszystkim walczącym - powodzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lumenp Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:50 Kasiu, ale ja wcale nie uważam, że zaśmiecasz forum, wręcz przeciwnie, myślę, że twoje doświadczenia mogą być dla innych dziewczyn bardzo cenne! Dlatego właśnie zaproponowałam założenie własnego wątku! PS. A ja wierzę w wyleczenie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.09.13, 10:51 Więc podniosłaś mnie na duchu!!!:-))))))) lumenp napisała: > Kasiu, ale ja wcale nie uważam, że zaśmiecasz forum, wręcz przeciwnie, myślę, ż > e twoje doświadczenia mogą być dla innych dziewczyn bardzo cenne! Dlatego właśn > ie zaproponowałam założenie własnego wątku! > > PS. A ja wierzę w wyleczenie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
agatata-to-ja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 17.09.13, 07:32 Już wcześniej pisałam o Fundacji Światło Dla Życia i mam dobrą wiadomość dla osób chcących się wyleczyć. Pracuję w Fundacji jako wolontariuszka i długo pracowaliśmy nad tym aby zdobyć dotację na leczenie, ale będą to dotacje na konkretne osoby i wtedy leczenie 1 osoby będzie kosztowało tylko 1000 zł za tydzień gdzie w innych ośrodkach cena min to ponad 2000 za tydz Dlatego teraz zainteresowanych dotacją proszę o napisanie krótkiej prośby o dofinansowanie wraz ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych w celu kontaktów z potencjalnymi sponsorami na adres agatatatoja@wp.pl To jest wasza szansa i wasza decyzja czy z niej skorzystacie .......... Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 17.09.13, 22:18 "N" jak naciągacze... :/ agatata-to-ja napisała: > Już wcześniej pisałam o Fundacji Światło Dla Życia i mam dobrą wiadomość dla os > ób chcących się wyleczyć. Pracuję w Fundacji jako wolontariuszka i długo pracow > aliśmy nad tym aby zdobyć dotację na leczenie, ale będą to dotacje na konkretne > osoby i wtedy leczenie 1 osoby będzie kosztowało tylko 1000 zł za tydzień gdzi > e w innych ośrodkach cena min to ponad 2000 za tydz > Dlatego teraz zainteresowanych dotacją proszę o napisanie krótkiej prośby o dof > inansowanie wraz ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych w celu kontaktów z > potencjalnymi sponsorami na adres agatatatoja@wp.pl > > To jest wasza szansa i wasza decyzja czy z niej skorzystacie .......... > Odpowiedz Link Zgłoś
agatata-to-ja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 18.09.13, 01:27 widze że łatwo idzie ci rzucanie bezpodstawnych oszczerstw i ciekawi mnie skąd to się bierze. cieszę się jednak że to tylko Twoja opinia bo inni dzwonią, piszą i chcą spróbować. Miłego chorowania w samotności Odpowiedz Link Zgłoś
agatata-to-ja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 19.09.13, 12:50 Przepraszam Was bo zle zrozumiałam 1000 zł to jest koszt za miesiąc czyli koszt turnusu wynosi 2000 zł Wydaje mi się że warto spróbować, czekam na maile zainteresowanych pozbyciem się tego choróbska agatatatoja@wp.pl więcej info 513 095 338 lub www.swiatlodlazycia.org.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 19.09.13, 16:26 Dziękuję za życzenia, jestem już zdrowa. Bez żadnych kosztownych turnusów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.10.13, 21:40 Hej. Co tam u Was? Jak się czujecie? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.10.13, 11:29 Ze mną słabo raczej. Ze Szpitala w Krk nikt się nie odezwał. Troszkę jeszcze schudłam i ważę drastycznie mało - chyba za mało nawet niż próg w Krakowie. I chyba też nawet nie chcę iść do szpitala. Ale ogólnie ok - na całe szczęście! :):):) Lepiej nam napisz jak to jest być zdrowym :) i jak się masz! Odpowiedz Link Zgłoś
panna-dekadencja Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 29.10.13, 16:23 Zadzwoń koniecznie do doktora, upominaj się. Warto spróbować, a nuż się uda. Wiesz, dziwnie jest być zdrową. Dalej się do tego nie przyzwyczaiłam. Już prawie 100 dni nie mam objawów i znowu czuje się naprawdę sobą. I to jest piękne. Wiem, że czeka mnie normalne życie, że sama mam wpływ na swoją przyszłość. I to sprawia, że nie wracam do choroby. Za dobrze moi teraz, żeby to stracić. Fajnie jest budzić się rano i cieszyć tylko z tego, że się żyje, i czekać co przyniesie dzień, wiedząc, że nie będzie wypełniony ciemnością. Nie wierzyłam w to, że znowu będę się tak czuć... Walcz, a Tobie też się uda. Ja też zmagałam się z tym dłuższy czas. Ale warto walczyć. Bo nie wszyscy mają tyle szczęścia, że żyją. My mamy i możemy zmieniać świat. adonai.pl/perelki/duchowe/?id=13 A to dla Was wszystkich. Ten tekst towarzyszy mi od kilku lat. Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Nie dajcie się chorobie, nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolunia91 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.10.13, 23:19 Hej Kochane;) muszę podzielić się z Wami moją historią..pół roku temu ważyłam jeszcze 33 kg,lekarze nie dawali mi szans,ledwo łaziłam,w pracy zemdlałam i od tego się zaczęło,myślałam,że to zawał,bo serce mnie tak bolało ,że nie mogłam powietrza złapać..(pracowałam jako konduktor po 12h,ciągle na nogach,w ruchu i prawie całe dni bez jedzenia,bo "nigdy nie miałam kiedy zjeść")tak sobie tłumaczyłam.W ciągu pół roku schudłam 10 kg;( we wrześniu 2012 roku zwolniono mnie z pracy,straciłam coś,co motywowało mnie do życia,kontakt z ludźmi,praca w której zapominałam o problemach,ale "ona"żyła w mojej świadomości i wiedziała kiedy uderzyć..tak więc zostałam z niczym,bez pracy,w domu,w którym nikt mnie rozumie,z ojcem awanturnikiem i problemami zdrowotnymi mamy;(chłopak mnie rzucił,bo przestraszył się Anoreksji..Miałam dość.W styczniu 2013 miałam zostać przyjęta na oddział do dr Curyło,nie zostałam przyjęta,bo miałam BMI poniżej 13..jestem z Legnicy,więc do Krakowa nie miałam blisko,zaangażowanych było mnóstwo osób w to,żebym była już w klinice,a ja co?? jak zwykle dałam ciała,nie dość,ze zostałam z kwitkiem,to jeszcze wszyscy na mnie źli,że wszystko spier...! no standard pomyślałam.. dr Curyło powiedział,że mam się zgłosić jak będę miała wagę,w tym czasie to miało być 40 kg;/ w drodze do domu..połykałam gorzkie łzy rozpaczy i dusił mnie żal do siebie,że jestem tak beznadziejna..wtedy zaczęłam jeść..ze złości,że wszystko potraciłam,nikt się do mnie nie odzywał,przez kilka dni..samotnie siedziałam w pokoju i układałam plan..zajęło mi to 3 miesiące..z nadejściem wiosny powiedziałam sobie koniec,będę super wyglądać,żebym w końcu mogła wyjść na plaże w lecie bez wstydu,że tam kości,tu żebra,mały biust,w sumie,to jego brak;/koniec zajmowaniem się bzdurami,dietami i duperelami..dało się..dziś ważę 47 kg,jeżdżę na rowerze,ćwiczę kiedy chcę i jem co chcę..i już nie przejmuję się tymi wszystkim porażkami..8 lat Anoreksji dało mi popalić,nie miesiączkowałam całe 8 lat,dziś mam okres..i nie mam wstrętu do siebie..obyło się bez kliniki,na którą tak liczyłam,bez psychiatrów,wagę utrzymuję już ponad pół roku..kontroluję tylko,czy nie spadam,żeby nie doszło do zatrzymania okresu..zasługuję na normalne życie,jak każdy..;)na pewno nie chcę wracać do takiego stanu w jakim byłam..dziś piję piwo,siedzę ze znajomymi,jem chipsy i nawet pizze i nie myślę o kaloriach.. i mam gdzieś,że bebech mi wywaliło..no teraz mogę zapisać się na taniec brzucha w końcu,bo mam brzuch;DD hehe;) chciałabym Wam jakoś pomóc,jeżeli któraś z Was będzie chciała ze mną porozmawiać,podzielić się swoim doświadczeniem z chorobą,czy poradzić się lub po prostu pogadać ot tak,to śmiało piszcie..to moja poczta Wiolunia0102@wp.pl;pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za Was Słoneczka;** Odpowiedz Link Zgłoś
h_an_na_h Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.12.13, 14:19 Dziewczyny dzwoniłam dzisiaj na Kopernika (Kraków) i termin konsultacji dopiero połowa kwietnia. Dr Curyło bardzo był w rozmowie miły nawet chyba się zaśmiał :) Nie wiem jaki jest bo to dopiero okaże się na konsultacji, ale strasznie się bałam dzwonić - zupełnie niepotrzebnie. Jednak obawiam się, że to zdecydowanie odległy termin, a już nie mówię, żeby się dostać na oddział. Powiedzcie mi proszę, gdzie ewentualnie można dzwonić do Warszawy. Może tam coś szybciej się uda załatwić. Kurcze nie poradzę sobie tak długo. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiontk0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.01.14, 08:00 Dzwoń do szpitala na Sobieskiego (Klinika Nerwic). Wymagane BMI żeby dostać się na oddział 15.5 Odpowiedz Link Zgłoś
sublokatorka899 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.12.13, 17:31 Drogie czytelniczki, Skoro jesteście na tym forum z pewnością zmagacie się z zaburzeniami odżywiania i chcecie uzyskać jakieś informacje na temat leczenia w szpitalu uj w Krakowie na oddziale nerwic. Sama kiedyś szukałam takich informacji wybierając się na oddział i oczekując na przyjęcie miałam mnóstwo pytań dotyczących hospitalizacji,czasu leczenia,terapii,funkcjonowania oddziału,zasad panujących na oddziale itd.. Niestety wszystkie tutaj zamieszczone wątki są z przed kilku a informacje w nich podane mają mało wspólnego z ze stanem obecnym na 2013 rok. Byłam niedawno na oddziale na leczeniu bulimii więc chciałabym podzielić się z Wami informacjami ,które posiadam a wiem że są dosyć pożądane bo niestety z roku na rok osób chorujących na zaburzenia odżywiania przybywa i dużo osób szuka aktualnych informacji na ten temat. Postaram się więc je przybliżyć Wam jak najlepiej potrafię -mam nadzieję,że komuś się przydadzą:) Oddział ten znajduje się w szpitalu UJ na Kopernika 21a , jest to obecnie oddział "P" na którym leczone są zaburzenia odżywiania tzw grupa jedzeniowa i nerwice -grupa odrębna(mają osobna terapię i inny program. Kierownikiem oddziału jest dr Adam Curyło - nr do jego gabinetu: 12 424 87 34 -ciężko się do Niego dodzwonić ale jest to możliwe:) trzeba dzwonić do skutku! Aby zostać dostać się na leczenie należy najpierw zadzwonić i umówić się na rozmowę kwalifikacyjną do Dr Curyło-zazwyczaj na tę rozmowę czeka się 3-5 miesięcy .Na rozmowie Dr C decyduje na podstawie zazwyczaj długiej, nie zawsze przyjemnej rozmowy czy kwalifikujesz się do przyjęcia. Jeśli tak wyznacza termin przyjęcia -zazwyczaj od rozmowy jest to jakieś 6 do 8 miesięcy -oczywiście w tym czasie należy sukcesywnie co jakiś czas dzwonić do Pana Dr i przypominać.Nie jest prawdą -tak jak piszą dziewczyny w starych wątkach ,że Dr sam dzwoni -przynajmniej tak nie było w moim przypadku i w przypadku dziewczyn ,które tutaj poznałam. Zazwyczaj gdy dzwonisz któryś raz a czekasz już długo Dr prosi żeby przyjechać za 2, 3 dni dlatego warto sobie wszystkie sprawy uporządkować i wtedy do Niego zadzwonić.Zazwyczaj w ciągu tych 3 dni należy sobie zrobić badania na poziom elektrolitów we krwi i powtórzyć je drugi raz.Jeśli wyniki mieszczą się w normie -możesz przyjechać na oddział,jeśli nie musisz dalej czekać aż się poprawią.W przypadku anoreksji decyduje BMI -jeśli jest niższe niż 16 również nie zostajesz przyjęta. Oddział jest bardzo mały 3 sale chorych : 2 damskie, 1 męska.W pierwszej sali 4 łóżka damskie ,w drugiej 4 męskie i trzeciej 5 łóżek damskich (przy czym te miejsca są dla obydwóch grup czyli nerwic i jedzeniowej) W grupie jedzeniowej maksymalnie jest leczonych 5,6 osób.(Podczas mojego pobytu 4 dziewczyny i 1 chłopak)w tym 2 osoby z anoreksją,3 z bulimią.Terapia w przypadku bulimii trwa 9 tygodni w przypadku anoreksji 12 tyg. Ważenie pacjentów jest 2 razy w tyg zazwyczaj z zaskoczenia o różnych porach dnia.Jeśli chodzi o zajęcia : Nie ma terapii indywidualnej tylko grupowa trwająca 100minut- 4 x w tyg ,w pon ,wt,śr,pt.Prowadzi ją terapeutka i terapeuta (zazwyczaj osoba odbywająca staż na oddziale). Z Dr Curyło nie ma żadnej terapii tylko 15-20 minutowe spotkanie terapeutyczne w czwartki na którym dowiadujesz się ile ważysz i jakie poczyniłaś lub nie postępy według zespołu terapeutycznego.Nie ma zajęć z psychorysunku ,muzykoterapii i innych. Każdy pacjent ma swoje jedne zajęcia z rzeźby rodzinnej w wyznaczonym czasie w trakcie pobytu które są jednorazowe i trwają ok 2 godzin. Terapia prowadzona jest w nurcie psychodynamicznym (można o niej poczytać),trening behawioralny jest tylko na stołówce gdzie spędza się większość czasu: śniadanie od 8.15 do 9.15 (pół godziny masz na zjedzenie,pół godziny odsiadka-tak jest w przypadku głównych posiłków) 2 śniadanie: 10.30 do 11,obiad 13-14,kolacja 17.30 -18.30, podwieczorek 20-20.30. Jeśli masz kontrakt anorektyczny musisz jeść całości porcji i dodatkowo odżywki dostajesz ,jeśli masz kontrakt bulimiczny i nie masz niedowagi możesz jeść połowę porcji i dobierać sobie do całości.Przy posiłkach jesteście pilnowane przez pielęgniarki.w kontrakcie b przez pierwsze 3 tyg jesteś w oddziale zamkniętym tzn nie możesz wychodzić samodzielnie,nie masz odwiedzin rodziny ,nie masz przepustek .w kontrakcie a jest tak samo z tym że nie wyznacza tego czas tylko BMI -jeśli osiągniesz 17 dostajesz te możliwości.Przez cały ten czas masz 3 spacery z pielęgniarką w tygodniu:w pon spacer zakupowy na którym możesz sobie kpić dozwolone rzeczy,w śr w pt zwykły spacer-trwa godzinę a w okresie zimowym pół godz. W drugiej fazie w przypadku b a w przypadku a 17bmi masz 2 dodatkowe półgodzinne spacery których nie wolno łączyć -w przypadku b są samodzielne, w przypadku a-z rodziną a weekendy w domu jeśli dostaniesz przepustkę(na którą wychodzisz w pt po odsiadce po obiedzie a wracasz w nd na 20 na oddział). W weekendy nie ma żadnych zajęć. Przy przyjęciu i po spacerze zakupowym jesteś sprawdzana czy nie masz rzeczy zabronionych tj: słodzik, gumy do żucia,herbatki odchudzające ,ziołowe,leki,środki przeczyszczające itd. Poza tym co opisałam nie ma żadnych innych zajęć,człowiek jest zdany sam na siebie i na nudę:((( Z rzeczy dozwolonych które możesz mieć są: woda niegazowana,kawa, herbata zwykła albo malinowa,truskawkowa,mleko min 1,5% tłuszczu,jogurty tylko owocowe-słodzone cukrem,zawartość tłuszczu min 1,5%,waga 150g.-warto je mieć do drugiego śniadania jeśli nie lubisz zupy mlecznej(różne rodzaje dają). Poza tym możesz mieć sałatę, pomidory,ogórki,rzodkiewkę i jeśli nie dostaniesz warzywnego dodatku do posiłku to możesz sobie wziąć sobie określoną porcję w kontrakcie który dostaniesz jednego z tych warzyw. Musisz zjeść to i ile ci dadzą.Nie ma że nie lubisz np jeśli ktoś jest wegetarianinem a nie przełamie się i nie zje mięsa to kończy leczenie. Na oddziale możesz mieć komórkę,laptopa ze swoim internetem,książki,gazety,krzyżówki. Puzzle i jakieś gry planszowe są na oddziale. Jeśli chodzi o jedzenie to na śniadanie dostaje się 3 kromki chleba : 2 ciemne 1 jasną ,kawałeczek masła i jakiś dodatek np kawałek pasztetu,porcja miodu, dżemu, 2 plastry szynki, gruby plaster twarogu,pół kostki serka fromage,galaretę drobiową albo jajko.-tak samo na kolację. na 2 śniadanie: kanapka z 2 ciemnych kromek chleba z wędliną albo serkiem i z warzywem i do tego kubek zupy mlecznej albo jogurt jeśli masz swój,na śniad dostajesz kawę zbożową z mlekiem,do obiadu kompot,a na kolacje herbatę-napoje nie są najlepsze w smaku:( Na obiad zawsze są 2 dania-można powiedzieć że dają wszystko co nadaje się na dietę lekkostrawną nawet rybę w cieście naleśnikowym-okropieństwo!!! Na podwieczorek dostajesz jogurt owocowy i 2 biszkopty Uff ale się rozpisałam..mam nadzieję że Wam to coś rozjaśniło:)Jeśli macie pytania piszcie do mnie na maila kiciunia1988@op.pl Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dużo siły do walki z chorobą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kasianieziemska1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.12.13, 09:09 hej sublokatorko oraz reszta" forumowiczek" przeczytałam Twego posta z wielkim zaciekawieniem i zapewne 99% osób tu zalogowanych też! BYłam zakwalifikowana na leczenie zamknięte na wspominanym oddziale i P Dr. Curyłło do mnie dzwonił:). Nie pojawiłam się tam tylko dlatego że mój czas oczekiwania na leczenie trwał aż 4 m-ce!! więc z dużą pomocą mojego już byłego chłopaka udało mi się samej zawalczyć o moje zdrowie i normalne życie. 7 Grudnia minęło 5 miesięcy odkąd nie wymiotuję od miesiąca nie stosuję żadnych herbatek ,ziół czy tabletek przeczyszczających i o dziwo !!!! chodzę codziennie do toalety tyle tylko że brzuszek płaski a nie wiecznie wydęty:) Nauczyłam się aktywnie spędzać czas, wręcz zakochałam się w siłowni i fitnnesie a zwłaszcza w Bokwie! Kocham jeść! oczywiście nie jest tak że jadam bezmyślnie... staram się jeść zdrowo i zawsze odchodzić od stołu z lekkim niedosytem.Jestem szczęśliwa i wierze że już nigdy nie wrócę do tak strasznie wyniszczających mnie "rytualnych obrzędów" Dziewczyny pamiętajcie że na początku jest bardzo trudno!!! nie przejmujcie się lekkim wzrostem wagi bo tak na pewno będzie gdyż wasz metabolizm oszaleje ale po 2,3 miesiącach wrócicie do formy. Polecam sport, sport i jeszcze raz sport, taniec itd one rozładowują negatywne emocję i można powiedzieć że "zastępują" ataki!!! Co do leczenia na oddziale (bo tak się podjarałam że odbiegłam od tematu) to trochę mi się to wydaje skrajne a zwłaszcza dieta bo widząc sama po sobie by od razu wmusić w siebie obiad dwudaniowy jest mi bardzo ciężko po czym każą siedzieć jeszcze pół godziny i katować się widokiem jak ktoś inny wcina coś pysznego!!! na początku mojego powrotu do zdrowia jadłam i uciekałam!!! teraz już nie mam z tym problemów bo uważam się za osobę zdrową Według mojego doświadczenia powinno się takich chorych uczyć zdrowej diety przede wszystkim regularnych posiłków i nie dopuszczać do ssania w żołądku no i oczywiście sport!!! Bo nic tu nie wspomniałaś czy są jakieś zajęcia sportowe.Dziewczyny z tego można wyjść samej!!! jeśli macie dzieci, super prace, nie możecie sobie pozwolić na 3 miesięczną izolacje ...zawalczcie same!!!!naprawdę się da!!!! gdyby któraś z was potrzebowała wskazówek,wsparcia,pomocy jestem do usług mój mail kasianieziemska1@gmail.com Chciałam jeszcze oficjalnie podziękować mojemu ex :-) Miro bez Ciebie nie dałabym rady:-P Odpowiedz Link Zgłoś
pchlaszachrajka0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 13.04.14, 18:33 Witam, chciałabym coś się dowiedzieć o tym oddziale... Byłam już na konsultacji i jestem po rozmowie z doktorem. Zostałam wpisana na listę osób oczekujących do przyjęcia na oddział, ale przyznam, że się naprawdę boję jak to będzie w sumie przebywanie tam pół roku strasznie mnie dobija, nie wiem czy dam radę przetrwać tam tyle czasu... Bardzo proszę osoby, które cokolwiek wiedzą o tym oddziale lub które tam były, aby mi mogły przybliżyć na czym to wszystko polega, czego się tam mogę spodziewać? Odpowiedz Link Zgłoś
pchlaszachrajka0 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.06.14, 17:34 Proszę, aby ktoś kto już był na tym oddziale napisał mi coś więcej na jego temat... Mój adres e-mail: niepewnaniczego@vp.pl będę bardzo wdzięczna... Odpowiedz Link Zgłoś