08.09.07, 20:27
Witam wszystkich...wczoraj bylam na mojej czwartej wizycie u
psychologa i jestem jeszcze bardziej załamana. Wczoraj powiedziała
Pani psycholog, że współczuje mi( trace najlepszy okres w swoim
zyciu i moje życie polega na ciagłym kontrolowaniu swojego ciała i
duszy). Ja o tym wiem i nie potrzebuje pomocy w takiej formie,
ciłagłym przypominaniu o moim stanie psychicznym. Nie lubie
współczucia a ona mi je okazuje. Powiedziałam jej, że juz drugi
dzien jest 'dobrze' a ona do mnie 'Dlaczego sie katuje? W imię
czego? Dla kogo? Szukam odpowiedzi na te pytania.Zaraz po tej
wizycie u psychologa maiłam kompuls i środki przeczyszczajace.
Dzisiaj jest nastepna próba walki o moją egzystencje. Szczerze
mowiąc jeszcze bardziej jestem zniechęcona. Spotkałam sie z tak
wielkim niezrozumieniem tej choroby. My potrzebujemy wsparcia a nie
współczucia...pozdrawiam
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka