anna_rn
20.04.09, 03:52
Cześć,
Jestem na etapie 'czarnej dziury'.
Wszystko co budowałam przez tyle lat jest zabijane, zapominane.
Pasja, marzenia...Nic nie jest w stanie konkurować z nieprzemożną
potrzebą zjedzenia WSZYSTKIEGO CO JADALNE znajdującego się w moim
domu. Czasem coś odwróci moją uwagę i nie rzygam cały dzień...
Święto...Nienawidzę samotności, a czasem, jak jestem głodna,
nienawidzę ludzi.
A najbardziej na świecie nienawidzę tej kretynki, która we mnie
siedzi, niczym BOB...
Jest ta druga w środku, coraz wyraźniejsza. Najpierw się śmiałam,
potem pytałam zaniepokojona ludzi, co się niby na psyche znają...
Ponoć przesadzałam z troską- fakt, że nikt nie miał pełnych danych-
żadnych właściwie.
Teraz już z tą drugą mamy wojnę- próbujemy się przechytrzyć. Ona
ciągle wygrywa bitwy. Wojnę chyba też.
Czuję się coraz słabsza- nie mam marzeń...
Jedynę czego chcę to zniknąć- pewnie dlatego wolę napić się wina niż
pomyśleć.
Jedno wiem napewno- nie chcę żyć, już zapomniałam po co się żyje.
Tylko boję się, że nawet odchodząc z tego świata nie uwolnię się od
siebie...