03.05.09, 21:15
czy ktos z was wie lub domysla sie jak to jest z leczeniem szpitalnym? Jesli
zglosilabym sie z wlasnej woli jak ono by wygladalo? Zalozmy, ze mam poczatki
anoreksji lub bulimii, co mogloby mnie czekac? Powiem szczerze, ze obawiam sie
zmuszania do jedzenia, boje sie tez tego, ze bede potrzebowala zwymiotowac a
to bedzie mi utrudniane, np po obiedzie bede pilnowana zeby nie isc do toalety
w wiadomym celu itp... Od kroplowek sie nie wzbraniam, jesli maja pomoc to
czemu nie? Zglosilabym sie do szpitala nawet jutro, tylko czy nie bede zalowac
decyzji? Bardzo sie boje, doradzcie prosze
Obserwuj wątek
    • anty_pro_ana Re: szpital 03.05.09, 21:43
      Jeżeli masz "początki" to nie sądzę, żeby szpital był konieczny, ani wskazany.
      Po pierwsze boisz się przytyć, po drugie stawiasz własne warunki (pójdę się
      leczyć jak pozwolą mi rzygać). No i sorry, ale "będę potrzebowała
      zwymiotować"... Po to masz się leczyć, żeby takiej potrzeby nie odczuwać. Może
      wpierw popracuj nad motywacją, postrzeganiem siebie, zrozumieniem co ci jest.
      Czyli po prostu - psycholog się kłania!
      • szacki Re: szpital 03.05.09, 22:37
        perepa a ile wazysz? jak sie czujesz fizycznie? bo psychicznie to sam
        widze ze źle, ( znam ten stan pt: chce do szpitala) - w koncu w nim
        wyladowalem ile trwa ten Twój poczatek? Wiesz anty moze ona naprawde
        kiepsko sie czuje?
        • amela Re: szpital 03.05.09, 22:50
          własnie, ja też w pewnym momencie - gdy jedną nogą byłam na tamtym swiecie, a
          jednak zachciałam żyć- sama chciałam isc do szpitala, żeby wreszcie ktos mi
          pomógł. i żałuje, że wczesniej przez kilka lat sie temu opierałam.
          może w przypadku perepy szpital będzie dobrym rozwiązaniem? a potem kontynuacja
          terapii w trybie ambulatoryjnym?
        • anty_pro_ana Re: szpital 03.05.09, 23:13
          Oparłam się na słowach samej zainteresowanej "załóżmy, że mam początki anoreksji
          i bulimii". I tak też napisałam w swoim poście. W tej chwili tendencja w
          leczeniu ED jest taka, żeby na oddział przyjmować jak już stan jest bardzo
          poważny. No i przepraszam, ale ja wrażliwa jestem na teksty typu "będę się
          leczyć, ale odchudzać nie przestanę". Zbyt często coś takiego kończy się porażką :(
          • szacki Re: szpital 04.05.09, 00:54
            znalazlem tutaj moj wpis sprzed roku jak pytalem od jakiego BMI
            przyjmuja na oddział, ledwo juz łazilem albo w ogole nie lazilem
            tylko lezalem w domu bo nie mialem sily isc do szkoły, gdzies
            wyczytalem ze od 14, pomyslalem " ja pie,dole jeszcze tyle sie musze
            glodzic zeby mi w koncu pomogli" normalnie ryczec mi sie chcialo, jak
            juz w koncu trafilem na ten odzial to przynajmniej z czystym
            sumieniem ze nie zajmuje komus lozka - moze lepiej zebys trafila tam
            wczesniej sam juz nie wiem.
            • anty_pro_ana Re: szpital 04.05.09, 05:52
              Spróbuj pomyśleć o tym w ten sposób - ty założyłeś, że tylko w szpitalu mogą Ci
              pomóc. Różnica między leczeniem szpitalnym a dochodzeniem na psychoterapię jest
              taka, że idąc na oddział składasz większą odpowiedzialność za sukces leczenia na
              lekarzy i resztę ekipy. To oni Ciebie pilnują, zmuszają, podają kroplówki. Może
              warto dać sobie szansę i spróbować się leczyć bez szpitala. Jest to przecież
              możliwe.
              • perepa Re: szpital 04.05.09, 07:59
                sprawa wyglada tak, ze od stycznia tego roku uczestnicze w terapii, ale z powodu
                innych zaburzen niz anoreksja czy bulimia, ale u ich podstaw lezy to samo. Mysli
                samobojcze, samookaleczenia, "nikomu nie jestm potrzebna"... Problemy z
                jedzeniem zaczely sie jakies 3 tyg temu, a zaczelo sie od tego, ze mialam na
                sniadanie jesc musli zamiast chleba. A na dzien dzisiejszy nie jem nic procz
                musli a rzygac mam potrzebe juz nie tylko gdy zjem cos "zakazanego" ale nawet po
                musli:( Widze wiec, ze robi sie coraz gorzej.

                W szpitalu lezalam ok miesiaca temu wlasnie z powodow wyzej wymieniomych,
                hospitalizacji jako takie sie nie obawiam, boje sie tylko, ze bede zalowac, ze
                sie zglosilam, ze "juz mi bylo lepiej z moim rzyganiem niz z wasza pomoca". Jade
                za godzine, albo wroce i dam wam znac co i jak, albo nie napisze nic bo zosatalm
                przyjeta. A przyjac mnie chyba bez problemu przyjma bo jak powiedzialam mojej
                lekarce w szpitalu, ze mam problemy z jedzeniem to ona mi odp: "Mam podstawy,
                zeby zatrzymac pania w szpitalu, poniewaz zagraza pani swemu zdrowi i zyciu"...
                • perepa Re: szpital 04.05.09, 08:02
                  aha, mam 178 cm wzrostu a waze 55kg. Zanim trafilam do szpitala poprzednim razem
                  wazylam 50,5kg:( potrafilam chudnac 1 kg dziennie...
                • anty_pro_ana Re: szpital 04.05.09, 08:27
                  Wprawdzie w szpitalu kolorowo nie jest, ale jeżeli próbujesz coś zmienić w swoim
                  życiu to trudno powiedzieć, "że już lepiej jest rzygać". Nie poddawaj się. Będę
                  trzymać kciuki za Ciebie.
                  • perepa Re: szpital 04.05.09, 12:02
                    no i dupa blada:( lekarz powiedzial, ze przyjma mnie pod warunkiem, ze dostane
                    skierowanie od mojego psychiatry:( Cholera, a juz nawet sie nastawilam na ten
                    szpital:/ No nie mam wyjscia jak tylko dowiedziec sie jutro u mojego lekarza co
                    mysli o pobycie w szpitalu. Moze odmowi a zdecyduje sie na leczenie
                    ambulatoryjne? Nie wiem co tym razem wymysli...
                    • nienill Re: szpital 04.05.09, 13:00
                      a mozesz mi wyjasnic czym sie rozni terapia "na bulimie" od tej "na inne
                      zaburzenia"?
                      • perepa Re: szpital 04.05.09, 13:06
                        Czytaj ze zrozumieniem: "od stycznia tego roku uczestnicze w terapii, ale z powodu
                        innych zaburzen niz anoreksja czy bulimia, ale u ich podstaw lezy to samo",
                        czyli mialam na mysli, ze terapia nie rozni sie niczym skoro etiologia jest taka
                        sama.

                        Wlasnie przgladam inne Wasze watki, czytam i wper* ciastka. Ja je wchlaniam,
                        nawet dobrze nie gryze, az gardlo boli. Zostaly mi jeszcze 2 a potem wiadomo co.
                        I kur*, dobrze mi z tym! Zaraz bede czysta jak lza
                        • nienill Re: szpital 04.05.09, 13:16
                          perepa napisała:

                          > Czytaj ze zrozumieniem: "od stycznia tego roku uczestnicze w terapii, ale z pow
                          > odu
                          > innych zaburzen niz anoreksja czy bulimia, ale u ich podstaw lezy to samo",
                          > czyli mialam na mysli, ze terapia nie rozni sie niczym skoro etiologia jest tak
                          > a
                          > sama.


                          czytam zarowno ze zerozumeiniem, jak i kontekstem

                          skoro chodzisz na terapie, to szpitak bedzie sie roznil tylko tym, ze z batem
                          beda tam nad Toba stali i kontrolowali

                          a jednoczesnie placzesz, ze kontroli nie chcesz


                          wiec zapytalam z ciekawosci jakie sa Twoje wyobrazenia na termat terapii

                          bo cala reszta juz jest jasna: kupy sie nie trzyma nic z tego co piszesz





                          smacznego
                          • perepa Re: szpital 04.05.09, 13:26
                            zapytales czym rozni sie moja terapia od terapii osoby chorej na bulimie. Nie o
                            to czym sie rozni terapia ambulatoryjna od szpitalnej. Tak wiec odpowiedzialam
                            na zadane pytanie.

                            Czy to jest takie niespotykane, ze chcialabym wiedziec jak jest w szpitalu zanim
                            sie do niego zglosze? Nie wiem, jak leczy sie osoby chore na bulimie-czy stoja
                            nad czlowiekiem dopoki nie zjepodanej porcji, czy moze podaja jakies leki, moja
                            lekarka wspominala cos o wlaczeniu paroksetyny w przypadku zaburzen odzywiania,
                            pytam, bo nie wiem:/

                            Mowisz, ze beda stac z bacikiem to ja sie zastanawiam, czy czasem wlasnie to nie
                            jest mi teraz potrzebne? Jeszcze kilka dni wstecz twierdzilam, ze to ja rzadze
                            tym czy bede wymiotowac czy nie. Od wczoraj wymiotuje juz po kazdym posilku,
                            nawet moje slawetne musli stawalo mi w gardle i wyladowalo w toalecie:(
                            • nienill Re: szpital 04.05.09, 13:34
                              czyli pytanie z cyklu "jak postepowac z facetem/kobieta. poradnik idealnie
                              pasujacy do wszystkich"

                              a rzeczywistosc jest taka: w ktorym szpitalu?
                          • maruuu14 Re: szpital 04.05.09, 13:34
                            Wiesz perepa, moze i bedziesz czysta jak lza-teraz... kiedy nie
                            chorujesz długo. Jak zaczniesz cześciej wymiotować to tylko
                            napuchniesz na twarzy i zbrzydniesz. Juz nie wspomnie o tym co sie
                            dzieje wewnatrz ;/ Chyba, że to nie ma dla Ciebie znaczenia.
                            Powiem Ci, że jak sie pierwszy raz zacznie to trudno skonczyc...ale
                            to takie gadanie. Wszyscy to wiedza i niewielu sie przed tym obroni.
                            Wiec znajduj w sobie siłe juz teraz i nie wpędzaj sie w bagno jakim
                            jest bulimia
                        • mechanicznyananas Re: szpital 04.05.09, 13:24
                          "czytam i wper* ciastka. Ja je wchlaniam, nawet dobrze nie gryze, az
                          gardlo boli. Zostaly mi jeszcze 2 a potem wiadomo co.
                          I kur*, dobrze mi z tym! Zaraz bede czysta jak lza" - po co chcesz
                          zajmować miejsca w szpitalu tym, którzy chcą być zdrowi, jeśli "Ci z
                          tym DOBRZE"!
                          • nienill Re: szpital 04.05.09, 13:29
                            mechanicznyananas napisała:

                            > po co chcesz
                            > zajmować miejsca w szpitalu tym, którzy chcą być zdrowi, jeśli "Ci z
                            > tym DOBRZE"!
                            tego rodzaju stwierdzenie moze swiadczyc, ze taka osoba nawet bardziej nadaje
                            sie do leczenia, niz inne placzki bidulki, co to nie wiedza dlaczego sobie sama
                            krzywde robia
                            • mechanicznyananas Re: szpital 04.05.09, 13:32
                              Ale ona sama przyznaje, że jest jej z tym dobrze. Chyba trzeba
                              chcieć wyzdrowieć. Chyba, że nie?
                              • nienill Re: szpital 04.05.09, 13:37
                                mechanicznyananas napisała:

                                > Chyba trzeba
                                > chcieć wyzdrowieć. Chyba, że nie?
                                nie, nie jest to konieczne

                                a juz na pewno to "chcenie" nie musi sie objawiac pod postacia durnych postow na
                                forum i kolejnych obietnic pt. "nigdy wiecej"
                        • amela Re: szpital 04.05.09, 13:28
                          wiesz co, perepa!
                          czytam Twoje posty i tak sobie myslę, że skoro leczysz sie z innych powodów plus
                          ED może najlepsza byłaby dla Ciebie grupa (chyba tak to sie nazywa) heterogeniczna.
                          ja byłam na takiej terapii. taka grupa nie składa się tylko z osób z ED, ale
                          tworzy ją 10-12 osób- z różnymi nerwicami- w tym 1-2 z ED. za pierwszym razem
                          bbyłam tylko jedna-anorektyczka, za drugim razem - ja i jeszcze jedna
                          dziewczyna-bulimiczka.ja nic nie wiedziałam o ludziach z nerwicą, oni nie
                          wiedzieli, na czym polega anoreksja. w trakcie terapii poznawalismy siebie
                          nawzajem, poznawalismy swoje problemy i ich somatyczne następstwa - u
                          mnie-anoreksja, u innych - depresja, nerwica natręctw itp. ta terapia bardzo
                          dużo mi dała, nie tylko odnosnie choroby i lecznia, ale także w życiu- stałam
                          sie bardziej tolerancyjna i wyrozumiała, nie oceniam "ksiązki po okładce". co
                          najbardziej pamiętam-byłam zszokowana, jak tym innym jest ciężko w życiu, a oni
                          - płakali, gdy słyszeli moją historię - tak naprawdę wtedy dotarło do mnie, jak
                          bardzo jestem chora. a ja im tylko opowiadałam (zgodnie z programem
                          terapeutycznym, "jak chowałam kotlety do szafek".
                          natomiast grupa homogeniczna nie dała mi więcej, niż dzielenie sie ze
                          współpacjentkami uczuciami dotyczącymi jedzenia (przesadzam trochę, a może po
                          prostu terapia była prowadzona inaczej, w moim odczuciu-znacznie mniej starannie
                          niż opisana powyżej).
                          jesli chcesz więcej info, pisz do mnie na mejla.
                          spróbuj może znalezc taki rodzaj terapii.
                          • szacki Re: szpital 04.05.09, 14:09
                            hmmm dziewczyny moim zdaniem szpiatala - nie mowie tu o odzdziale
                            specjalistycznym ( np curyły) nie interesuje czy ktos sie chce leczyc
                            czy sie nie chce leczyc, trafiaja tam osoby ktore tego potrzebuja, bo
                            zagrozone jest ich zycie w mniejszym lub wiekszym stopniu, jezeli
                            istnieje niebezpieczenstwo ze nasza kolezanka przykladowo zarzyga sie
                            na smierc po zjedzeniu paczki delicji wiśniowych to jak najbardziej
                            widze sens jej umieszczenia w szpitalu ( zreszta to sam szpital to
                            zweryfikuje) inna natomiast jest sparawa gdy chodzi o osrodki, badz
                            oddzialy specjalistyczne - tutaj stwierdzenie perepy cytuje" jest mi
                            z tym dobrze" w moim mniemaniu dyskfalifikuje ja jako potencjalna
                            pacjentke, - bez motywacji daleko nie zjedzie a ona nie ma jej juz na
                            starcie czego dowodem sa jej wypowiedzi na FAiB
                            • amela Re: szpital 04.05.09, 14:12
                              dokładnie tak!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka