30.08.09, 23:57
A było już tak pięknie, akceptacja wagi, posiłków-do dziś, w ciągu dnia(okres)
waga skoczyła aż 2 kilo w górę.Cały dzień tylko płacz i złe myśli.Pomyślałam o
tasiemcu, ale boję się, że zagnieździłby się np.za oczami i oślepnę.Nie umiem,
nie potrafię już chodzić głodna, ale przez to, że waga tak szybko skoczyła,
poczułam się...chyba jakoś tak szmatowato.Nie pójdę rzygać, bo nie i już, to
byłoby "oszustwo".Postanowiłam jakoś się trzymać do końca dnia, jadłam
normalne posiłki(tym bardziej, ze po śniadaniu było już znów 2 kilo
mniej),kolacja o 20, całkiem zdrowe to wszystko było(fakt, że zrobiłam za duże
odstępy), ale o 23 byłam zaje.biście głodna.Zrobiłam sobie naleśniki-nie było
ich dużo-za to były słodkie-nie miałam pojęcia, że mieszanka mleka, jaja,
cukru i mąki to taka bomba.Przez te pieprzone naleśniki przekroczyłam
zapotrzebowanie dobowe na kalorie o 800 kalorii-czuję się podle-nie objadałam
się, po prostu byłam głodna, nie wiem dlaczego, nie miałam prawa być
głodna.Odkąd chodzę na terapię do nowego terapeuty spokojnie mieszczę się w
normie zapotrzebowania kalorycznego, nieraz nawet jestem nieco poniżej, ale
nigdy nie jest to mniej niż 1500 kalorii na dobę(nie godzę się już na
wariackie głodówki).Czuję się, jakby rozpadał się mój domeczek z kart,który
miał być szkicem dla zdrowia.A jak mam być zdrowa, skoro jem za dużo, co
gorsza, z głodu czysto fizjologicznego?Mam dość tego, że jedzenie tak mnie
załamuje, że mimo wyraźnych postępów CODZIENNIE muszę wiedzieć, ile kalorii
zjadłam, planuję posiłki, boję się głodu, boję się deseru, boję się słodyczy i
skrobii(choć spożywam je), boję się nagłych skoków wagi.Boję się, że znów będę
widzeć grubasa.Chciałabym mieć odwage połknąć tabletki i więcej się nie
obudzić, nie patrzeć z lekiem na głupie urządzenie ze wskazówką, nie mieć
zniszczonego dnia i relacji z bliskimi z powodu większej wagi.Proszę, dajcie
mi jakąś nadzieję...
Obserwuj wątek
    • magor_ek Re: Obsuwa 31.08.09, 08:26
      Opowiedz o tym SZCZERZE swojemu terapeucie. o tym że nadal ogarnia
      cię panika i lęk przed niektórymi rodzajami jedzenia,
      niekontrolowaniem wzrostu wagi, że planowanie posiłków,
      organizowanie dnia wedle jedzenia nie zniknęły, trwają nadal i od
      sukcesu/porażki w tej kwestii zależy twoje samopoczucie.
      można odżywiać się normalniej, wyglądać normalniej a dalej tkwić w
      mechanizmie choroby (uporczywe próby kontroli swojego ciała: "nie
      powinnam być głodna", "nie powinnam ważyć aż dwa kg wiecej" itp to w
      tym sie ten "mechanizm" objawia). to on musi się zmienić, to co
      kiedy i jak jesz i ile ważysz, to rzecz drugoplanowa.

      • lola.b Re: Obsuwa 31.08.09, 09:09
        Niestety mój terapeuta wyjechał teraz na miesiąc, wie o tej obsesji jedzeniowej,
        ale nie wie o tym, jak bardzo wstrząs mną waga-sama tego nie wiedziałam-do
        wczoraj. Dziś oczywiście ważenie-waga na powrót 48 kilo. Ulga. I smutek, że aż
        tyle zależy od tego pieprzonego urządzenia. Ale co dziwne i co mnie cieszy, nie
        chcę już zwracać-nawet, jak tych kalorii wcale nie jest mało. Może ten etap po
        prostu też muszę przejść?Mam wrażenie , że przechodzę wszystko to samo, co w
        trakcie choroby, tylko, że do tyłu, tak jakby ktoś cofał film.To dobrze, jest
        się z czego cieszyć?
        • magor_ek Re: Obsuwa 31.08.09, 20:07
          "To dobrze, jest się z czego cieszyć?" i po co ten znak
          zapytania....:)
        • edetan Re: Obsuwa 01.09.09, 00:27
          Moim zdaniem jest tak jak piszesz - to po prostu etap który trzeba przejść.
          Zmiany przeważnie nie przechodzą płynnie, tylko są wahania, czasem też krok w
          tył a później dwa do przodu. Sama piszesz że już nie masz ochoty zwracać. Myślę
          że jest się z czego cieszyć. Możesz spokojnie czekać na powrót terapeuty i wtedy
          z nim dokładnie omówić temat.
    • towosi Re: Obsuwa 01.09.09, 11:23
      Cześć! Dawno tu nie byłam, bo jestem daleko w drodze do wyzwolenia się z bulimii, więc po prostu żyję. Nie ma uniwersalnego sposobu, żeby poradzić sobie z tym dziadostwem, każda z nas jest trochę inna i inaczej reaguje na otoczenie. Sekret tkwi w tym, żeby chciało Ci się żyć. Żebyś uwierzyła w to, że skoro jesteś na świecie to jesteś potrzebna. To takie banalne, ale strasznie trudne. Mnie wyleczyła miłość. Spotkała mnie kiedy już próbowałam pracować nad sobą, bo wiedziałam, że są tylko dwie możliwości. Albo skończyć z bulimią, która mnie zabija, albo od razu dać sobie w łeb, żeby oszczędzić cierpienia sobie i innym. Jestem związana z facetem chorującym na schizofrenię! I to właśnie my potrafimy siebie zrozumieć i wysłuchać, a co najważniejsze: akceptujemy siebie w 100%. Teraz oboje żyjemy normalnie i chcemy założyć rodzinę. Nie przyrzekamy sobie, że nigdy nie zachorujemy, bo tego nie wiemy. Ale robimy wszystko, żeby dbać o siebie.
      Kiedy przestawałam rzygać, starałam się robić to jak najrzadziej, nie codziennie... to był potworny wysiłek. Ale nigdy Go nie okłamałam, kiedy pytał czy dzień był "czysty" czy nie. Teraz wiem, że nie muszę być chuda i słaba, żeby ktoś mnie kochała i nie wyobrażał sobie życia beze mnie.
      Dopiero po kilku miesiącach zaczęłam jeść normalnie. Jem wszystko co lubię, staram się dbać o ruch, np. spacer, tańczę. Dużo się śmieję, ale jak mi smutno to płaczę!
      PRZESTAŃMY UDAWAĆ KOGOŚ KIM NIE JESTEŚMY! To wymaga odwagi, ale pamiętajmy, że ideał to ułuda, każdy ma wady i zalety. A najpiękniejsze jest to co prawdziwe! Życzę powodzenia, uwierz w siebie i zaufaj naturze, przecież nie jesteś sama! :-)
      • ankaaa Re: Obsuwa 01.09.09, 14:02
        Taaa, rewelacyjna recepta na zdrowie.
        Znależć sobie faceta, a najlepiej chorego. Ten to dopiero mnie
        zrozumie !

        Szkoda tylko przyszłych dzieci ...
      • ollaboga77 Re: Obsuwa 01.09.09, 15:23
        "zaufaj naturze"

        wreszcie ktoś zrozumiał, że świat a szczególnie miejskie klimaty jest dośc
        sztucznym tworem. Dla człowieka naturalna jest NATuRA, przyroda bycie w zgodzie
        ze sobą i podążanie za własną emocjonalnością. Bawienie się sobą i światem!!!

        czy Wy to w końcu zrozumiecie?
        • magor_ek Re: Obsuwa 01.09.09, 17:02
          ollaboga pozwolę się niezgodzić. dla człowieka pierwotnego
          naturalna była i owszem: natura! dla urodzonego i żyjącego na wsi -
          wieś. dla mnie urodzonej i żyjącej całe życie w mieście, naturalnym
          środowiskiem NIESTETY jest miasto. Nie przeżyłabym kilku dni
          na "łonie" - tak rzekomo naturalnej dla mnie - "natury" żywiąc
          się "darami lasu". Podobnie mój pies nie ma zamiaru tknąć surowego
          mięsa, choć specjaliści od BARFu twierdzą że to najzdrowsze bo
          rzekomo najbardziej naturalne dla niego pożywienie... jeśli chcesz
          być w jedności z naturą, czemu korzystasz z komputera, netu, żyjesz
          w cywilizacji zamiast wyjechać choć w Bieszczady by w jakimś
          oddalonym od tego "sztucznego świata" miejscu wieść życie?
        • ollaboga77 Re: Obsuwa 01.09.09, 18:01
          Chodzi o to, ze w naturze najłatwiej złapiesz ze sobą kontakt... ze sobą samą.

          miasto często powoduje choos we wnętrzu, ale nie każdy tak musi czuć.
          • lola.b Re: Obsuwa 01.09.09, 23:06
            Dziękuję Wam, trochę mi już przeszło:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka