sandra1301
02.08.11, 21:07
Niedawno wróciliśmy z tygodniowego wypoczynku. Powiem tak - mam mieszane odczucia, z jednej strony jest tam co robić i jest sporo możliwości dla dzieci, ale zdjęcia z internetu są trochę podrasowane. I tak: Basen zewnętrzny - fajny na upały, chociaż dla ,maluchów jest za głęboko, no i otoczenie jest porośnięte zielskiem a przez to mnóstwo robali latających.
Fajne są huśtawki ale te ławeczkowe, bo równoważnia była zepsuta. Są dwie trampoliny, ale tylko jedna z siatką zabezpieczającą, więc dla maluchów ta bez siatki nie jest bezpieczna. Zjeżdzalnia ustawiona na połamanym betonie,l przez co niestabilna, dwoje dzieci zjeżdząjąc nabiło sobie siniaków. Ten połamany fragment betonu to jednocześnie boisko do koszykówki o wymiarach metr na dwa metry.
Są do wykorzystania rowerki i hulajnogi dla dzieci, ale nierówne chodniki i wypaczony, podmyty bruk nie pozwalają na swobodną jazdę. Bardzo fajne miejsce do ognisk i grilowania Kolyba - super sprawa, bo można siedzieć do późna, gawędzić i śmiać się bez zakłócania ciszy nocnej rodzinom z domu głównego. Niestety altana z grillem murowanym okres świetności ma za sobą, grill jest brudny o otłuszczony i nie zachęca do korzystania. Piaskownica też wymagałaby oczyszczenia z chwastów a i piasek chyba dawno nie był wymieniany. W razie deszczu do dyspozycji jest stół tenisowy i bilard, ale dodatkowo płatny o czym nie wspomina się w necie.
Obiady gospodyni przyrządza na miejscu, ale cena 20 zł dorosły, dziecko 10 zł nie jest adekwatna do tego co jedlismy. Przez tydzień były tylko 2 dni mięsne, w pozostałe placki ziemniaczane, racuchy, jajko sadzone. Smaczne bardzo, no ale nie bardzo za ta cenę.
Brakowało mi osobistego zaangażowania gospodarzy w gościnę. Kiedy 2 lata temu byliśmy w agromichalscy.pl to gospodarze jadali z nami posiłki, częstowali kawą, ciastem i nalewką, organizowali ognisko, opowiadali różne historie. Tu gospodarze wymijali się z gośćmi.
Byc może na moją nienajlepszą jednak opinię o Matysie miała wpływ pogoda a raczej jej brak, ale przez to byliśmy długo na miejscu i mogłam się baczniej przyjrzeć, a raczej porównać ofertę z realiami.
Nasz pokój miał mikroskopijną łazienkę, dosłownie na szerokość kabiny prysznicowej, ledwo można się było zmieścić z myciem, a kąpanie dziecka w kabinie to już była karkołomna przygoda. Problem był też z wodą, tam są Junkersy, więc jeśli korzystało więcej osób nie było ciśnienia , junkers nie włączał płomienia więc była lodowata woda. Cały czas trrzeba było polować na ciepłą wodę, namydliłam głowę szamponem i do spłukania czekałam kilka minut aż ktoś skończy prysznic. Ta woda to porażka!!!!
Tym niemniej urocze położenie Matysa na wierzchołku góry (nasz mały samochód ledwo dawał radę), śliczny widok z okna powodują że nie żałuję swego wypoczynku.