wygadania się...
Wyszlam za maz majac 19 lat.14 miesiecy po slubie urodzilam synka...
takie malenkie sylwestrowe cudo. Piekny chlopczyk, czulam sie
wspaniale i taka szczesliwa.Niestety w drugiej dobie zycia moj skarb
zachorowal i nikt nie wiedzial na co... nie spalam tylko sie
modlilam.Kazdy krok na korytarzu wywolywal u mnie ogromny lęk.Pani
doktor powiedziala, ze jak maly przezyje noc to bedzie
dobrze.Przezyl, rano pobiegalam do niego... lezal w inkubatorze,masa
rurek,kabli. Odwrocil glowke w moja strone,patrzyl na mnie tymi
ogromnymi oczkami. Odezwalam sie do niego a moje malenki slyszac moj
glos zaczal sie gwaltownie ruszac, wyrwal kabelki.Plakalam z bolu i
niemocy. Pani doktor powiedziala, ze zrobia mu transfuzje krwi.
Przyszlam ponownie wyszla do mnie inna lekarka i zapytala ile mam
lat,ile jestem po slubie... zglupialam.Pytam co z moim
malenstwem.Odpowiedziala, ze odszedl. Zyl tylko 3 dni. Wada serca.
Wypisalam sie ze szpitala i w mrozna zime wrocilam piechota do
domu.Sama bez mojego najukochanszego synka. Bylam w szoku.
Potrzebowalam wsparcia, nie otrzymalam go.Tescie nie wiedzac czemu
obarczali mnie winą.Tak sie balam tego wszystkiego. Mąż dwa tyg.po
smierci maluszka uderzyl mnie. Odplywalam... zalamalam sie.Moja
psychika poddala sie.Przestalam wychodzic z domu, zaczelam bac sie
ludzi ich wzroku. Popadlam w depresje, nie wychodzilam z lozka.
Pograzylam sie w lęku. Odwrocilam sie od wszystkich nawet od mojej
najukochanszej mamy... ale mama wezwala w koncu lekarza zaczelam
leczenie. Powoli wracalam do zywych ale lęku nie udalo sie pozbyc.
Piec lat po smierci synka zaszlam w kolejna ciaze. Strach i radosc.
Urodzil sie Tomcio moje cudo.W szpitalu lęk (zamykalam sie w
ubikacji jak przywozili maluchy bo balam sie, ze mojego nie bedzie)
Dzis to 12 latek, wspanialy, madry chlopczyk uczen szkoly muzycznej.
Mąż mial mnie za nic, ponizal, zdarzalo sie ze uderzyl nawet przy
synku. Jak mowilam, ze odejde to slyszalam, ze on i jego rodzina
zabiora mi dziecko bo jestem psychiczna, ze mnie zniszcza. Caly czas
sie leczylam i funkcjonowalam jako tako ( w sensie, ze nie lezalam
jak kiedys) niestety lęk pozostal.Nie potrafilam wyjsc sama z
domu.Kazda proba oddalenia sie konczyla sie mega atakami paniki. Jak
mialam odejsc i gdzie? Nie zalilam sie nikomu. Jak Tomek mial 8 lat
poznalam kogos. I to byl implus. Czulam, ze jestem kochana... nawet
nie wiedzialam,ze cos takiego mozna odczuwac.Dal mi sile i wiare w
lepsze jutro. Odeszlam pomimo ogromnego strachu. Nie balam sie juz
męża. Wiedzialam, ze dam rade i ze chce mojego syna wychowywac w
spokojnym domu bez awantur i bicia. I taki moj obecny dom jest ale
niestety ślad na mojej psychice pozostal ogromny. Bez leczenia nie
funkcjonuje. Tomek ma brata a ja kolejne szczescie. Zylismy biednie
bo za 1500zl w czworke ale dawalismy rade bo mamy siebie,kochamy
sie.Gdy zle sie czuje moi kochani mezczyzni przytulaja mnie i juz mi
lepiej.Moj starszy syn wiele razy w ciagu dnia mowi jak bardzo mnie
kocha

Nie wiem co to imprezy, wypady z kolezankami na zakupy.
Moje marzenia to moc wyjsc samej z domu i pojsc do sklepu kupic moim
chlopakom swieze buleczki na sniadanie... wierze, ze tak kiedys
bedzie. Niestety jak to w zyciu bywa znowu zaczely sie schody (
zawsze byly ale do przejscia) utrata pracy dobila nas. Bylo skromnie
ale jakos to bylo. Nie bede pisala ze szuka ciagle, wysyla cv...
zapisal sie na kursy z mopsu. Przyjscie tutaj kosztowalo mnie duzo,
nie potrafie prosic, zalic sie

No ale dla dzieci przemoglam sie.
Dzis doszla do nas paczka od jednej mamy. Nie potrafie opisac co
czulam, co czulismy. Miękkość na sercu, lzy w oczach i ogromna
radosc dzieci. Starszemu tlumaczylam skad i dlaczego bo pytal.
Powiedzialam mu, żeby zawsze pomagal jak bedzie mial mozliwosc i
dawal radosc innym tak jak inni daja teraz radosc nam. To madry i
wrazliwy chlopak. Dzieki wam w moim domu zagoscila radość. Gdybym
mogla i miala taka mozliwosc wysciskalabym was bardzo mocno

Starszak mial urodziny niedawno, prezentu nie bylo bo zna sytuacje
ale Wy kochane mamy zrobilyscie najpiekniejszy prezent. Wierze, ze w
koncu i u nas zaswieci slonce i my bedziemy mogli dac komus tyle
radosci. Narazie wracajac na ziemie... czekamy do konca miesiaca na
decyzje mopsu w sprawie opalu i zasilku a do tego czasu? Jakos musi
to byc. Dalyscie mi wiare w ludzi. Slowa tego nie opiszą.
Dziękuje.
bj prosze nie usuwaj tego wątku. Wiem i znam zasady jeden nick jeden
temat ale ten temat jest dla mnie ważny. Nie lubie mowic,pisac o
sobie, wam zaufalam. Dziekuje.