Dodaj do ulubionych

Proszę o wsparcie niematerialne...

22.03.10, 21:35
Proszę, dodajcie mi jakoś sił, bo już ich nie mam. Mam dość życia,
chyba się załamałam. Od urodzenia jestem niepełnosprawna, chodzić
zaczełam jako 6latka po wielu operacjach (wrodzone obustronne
zwichnięcie bioder). Zawsze czułam się źle psychicznie, jako
nastolatka korzystałam z pomocy psychologicznej, która sobie sama
znalazłam. Rok temu "ucięto" mi indywidualną psychoterapię (wg NFZ
za długo-problem dotyczył kilkunastu pacjentów, nie tylko mnie).
Obecnie mam 36 lat i chyba się poddaję. W styczniu 2008 dzięki
staraniom mojego ojca przeszłam operację wymiany lewego biodra. Sama
operacja choć najgorsza w moim życiu, udała się i "podniosła" mnie
psychicznie(miałam nogę krótszą ponad 5cm, obecnie niecałe
3).Niestety rok po niej w wyniku infekcji straciłam słuch w prawym
uchu - za to "zyskałam" nieznośne piski i szumy w uszach, do których
niestety mój rozchwiany system nerwowy nie przyzwyczaił się do
chwili obecnej. Komórki słuchowe ślimaka są nieodwracalnie
uszkodzone (i to one "produkują" te subiektywne dźwięki), więc taki
stan rzeczy będzie trwał do mojej śmierci. Od ponad roku żeby zasnać
na kilka godzin biore tabletkę na sen Imovane (a ściśle pół
tabletki). Bez leku nie ma mowy o odpoczynku w nocy- nieraz
próbowałam.Do pracy wróciłam cudem (już mnie chcieli zwolnić, bo
przez biodro i ten słuch nie było mnie ponad rok) i jakoś
funkcjonuję "na pół gwizdka". Szybko wróciłam do wyjściowej otyłości
sprzed operacji (do operacji biodra nawet ładnie schudłam). Nogi
ledwo mnie noszą, umieram z przewlekłego bólu, wiecznie niewyspana,
zmęczona i delikatnie mówiąc poirytowana. Oczywiście jestem pod
opieką Centrum Mowy i Słuchu, od roku noszą aparat słuchowy. Mam
schizę, że proteza biodra od jutra przestanie mnie nosić-niestety
realne. Nie mam siły, żeby walczyć - lepiej usiąść przy kompie i
otworzyć piwo. W takiem stanie nie cieszą dzieci, nie mam siły na
pogłębioną więź z synem, który tego wymaga (mutyzm, mikrouszkodzenia
CUN, wychodzi ładnie z tego). Mąż obecny, średnio wspierający - w
sumie dobry człowiek, choć bez rewelacji. Ja niby silna, ale słaba -
jadę już na rezerwie, nie wiem, co będzie dalej. Wypicie nawet
jednego piwa=w moim wypadku przytycie. Energii mam obecnie niestety
tylko na otworzenie piwa- na np.rowerek stacjonarny (w sumie jedyna
dostępna dla mnie forma ruchu w sensie odciążania stawów) niestety
sił nie mam. Niewyspanie-siedząca praca-dalsze tycie. Tak mogę
podsumować to co się dzieje ze mną od ponad roku. Mam też tzw.
zespół metaboliczny, jest cukrzyca typu II i PCOS. I nie mam siły,
żeby zawalczyć raz jeszcze z własna niemocą i otyłością i bólem. Kto
może-proszę o modlitwę, kto może-o dobre słowo. Nie daję rady i
nawet płakać nie mam jak. Pozdrawiam wszystkie forumki. Agnieszka
Obserwuj wątek
    • tarja30 Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 22.03.10, 21:57
      Nie wiem co napisać... na pewno nie mozesz sie poddawac bo to najgorsze wyjscie
      z sytuacji. Ty musisz miec wiare w to, że moze byc lepiej.
      Przytulam mocno
    • asiazych Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 07:18
      Agnieszko, gdzie mieszkasz?
    • zonazona Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 07:54
      Hej. Mnie też w tym roku piknie 36 lat! Też czasem nie mogę się
      pozbierać, nie mam gdzie odreagować i nerwy mi wysiadają...
      Po latach bezowocnych wywodów psiapsiółkom postanowiłam w końcu
      zająć się SOBĄ i zmienić coś w swoim życiu, a moje psiapsióły mnie
      wspierają.
      Czy Ty masz obok siebie jakąś bliską osobę, która Cię wesprze,
      zmobilizuje, potowarzyszy w odchudzaniu i ukoi nerwy??
    • agacz2905 Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 08:21
      Mieszkam w Rzeszowie, mam życzliwe koleżanki z pracy, jednak nie
      jesteśmy aż tak blisko, one są bardziej zintegrowane (10lat ode mnie
      młodsze, nie mają jeszcze dzieci), wyskoczą gdzieś po pracy razem, a
      ja cóż - nie dość, że godzinę wcześniej wychodzę z pracy (7 godz.
      indywidualny czas pracy), to jeszcze szybko do dzieci, żeby moja
      mama mogła iść do domu (przyprowadza syna ze szkoły po lekcjach,
      żeby nie musiał siedzieć w świetlicy no i córkę z p-kola, żebym ja
      nie musiała po nia łazić). Ogólnie... dziś mi nieco lepiej, choć
      problem pozostaje. Mój problem...
      Szymek
      Agatka
      • nioma Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 12:34
        wiesz, nie obraz sie, ze to napisze ale pomyslalam sobie, ze skoro
        nie mozesz obejsc sie bez piwa to moze trzeba pojsc do AA?
        z jednej strony masz zagrozenie uszkodzeniem biodra i trwalym
        unieruchomieniem a z drugiej piwo. skoro wybierasz to co Ci szkodzi,
        to moze to jest uzaleznienie od alkoholu?

        teraz skupilo sie na Tobie wiele rzeczy + przesilenie wiosenne i
        masz spadek formy psychicznej.
        Potrzebujesz planu na dalsze zycie, niekoniecznie psychologa na
        dozywocie, skoro dotychczasowa terapia za wiele nie dala i jestes w
        takim kiepskim stanie psychicznym, to chyba nie tedy droga.

        jesli moge doradzic:
        1. dieta
        2. odstawienie alkoholu
        3. mobilizacja do dzialania malymi krokami. wez kalendarz a w nim
        napisz: poniedzialek 10 minut jazdy na rowerze, wtorek 15 minut itd
        itp
        Zrob konkretny plan ktorego bedziesz sie trzymac, zeby nie wiem co.
        Za kazde wykonane zadania wrzucaj okreslona kwote do skarbonki
        (zlotowka, 5zł, 20zł - na ile Cie stac). To bedzie za jakis czas
        nagroda dla Ciebie, kupisz sobie cos ladnego tylko dla siebie.
        Najgorzy jest ten etap kiedy cos robisz ale nie widac efektow,
        dlatego daj sobie czas i uzbroj sie w cierpliowsc.
        Jak nie zaczniesz dzialac to dasz ciala na calej linii.
        Czy jak zwolnisz mame z opieki to Twoj maz nei moze zostac z dziecmi
        od czasu do czasu zebys wyskoczyla wieczorem?
        Co z tego, ze kolezanki nie maja dzieci? Na spotkaniach towarzyskich
        nie gada sie o dzieciach, to nudne, dzieci ma sie na co dzien.
        Za chwile syn bedzie mogl sam wracac ze szkoly. Ile ma lat?
        A niech siedzi w swietlicy, miliony dzioeci siedza to jemu nic sie
        nie stanie. A jak podrosnie to dostanie klucze i bedzie sobie do
        domu wracal.
        • agacz2905 Nioma 23.03.10, 17:52
          co do I akapitu Twojego postu-coś w tym jest, jest to jeden z nielicznych
          sposobów rozładowywania napięciasad
          co do metody małych kroków- znowu masz rację - należę do niecierpliwych osób,
          które siedzą na rowerku treningowym i kręcą np. 35 minut, a przez kolejnych 5
          dni nie robię nic, bo mnie "wszystko boli" (mam b.słabe mięśnie)
          co do mojego syna-szkoda mi go. w skrócie-poszedł rok później do szkoły
          (powinien być w II, jest w I), ma pewne deficyty, wymaga indywidualnej pracy.
          Babcia zabiera go do nas do mieszkania po lekcjach, odrabia z nim lekcje, potem
          przychodzi opłacana siła fachowa-nasza znajoma pedagog na wcz.emeryturze i
          pracuje z nim przez godzinę. Jak ja wracam z pracy - obie z mamą wychodzą ode
          mnie i jestem z dziećmi w domu. Siedzenie w świetlicy to uwstecznianie się w
          przypadku mojego syna i uważam, że tak jak jest-jest lepiej.Spróbuję z tą metodą
          małych kroków, takie proste a jednak...dla mnie trudne.Pozdrawiam
          • nioma Re: Nioma 23.03.10, 18:50
            agacz> wiesz, nie chce sie madrzyc, ale bardzo latwo zrobic o ten jeden krok za
            duzo w kierunku nalogu i warto poki czas cos temu zaradzic. jesli sama widzisz,
            ze za czesto po to piwko siegasz to cos jest na rzeczy.

            kochana, nie jestes jedyna w braku konsekwencji. znam to, przerabialam, ale
            wierz mi: mozna. nie jest latwo ale sie da.
            trzymam kciuki.
        • szachula30 Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 18:05
          > Zrob konkretny plan ktorego bedziesz sie trzymac, zeby nie wiem co.
          > Za kazde wykonane zadania wrzucaj okreslona kwote do skarbonki
          > (zlotowka, 5zł, 20zł - na ile Cie stac). To bedzie za jakis czas
          > nagroda dla Ciebie, kupisz sobie cos ladnego tylko dla siebie.

          Nioma - dziękuję za radę, sama wykorzystam. Takie proste a na to
          nie wpadłam... Pozdrawiam autorkę wątku i mogę napisać jedynie, że
          współczuję. Mam również kłopoty duże ze zdrowiem, o niebo większe z
          rodziną i rozumiem, że może być naprawdę ciężko w życiu.
    • penelopa40 Re: Proszę o wsparcie niematerialne... 23.03.10, 12:53
      witaj Agnieszko,
      porady psychologa, psychiatry w ramach nfz sa bezpłatne, tak samo
      terapia, nfz nie ma tu nic do ucinania, no chyba, ze czegoś nie
      rozumiem, każda przychodnia zdrowia psychicznego nfztowska musi cię
      przyjąć, czasami trzeba pewnie poczekać na terminy wizyt...
      w sprawie szumów usznych i dolegliwosci wyglądających mi na depresję
      koniecznie idź do neurologa i psychiatry, są leki, które pomogą ci
      poprawić nastrój i pomoga także spać, nie znam Imovane ale dobrze
      działa hydroxizina i inne też są, ale lekarz będzie wiedzial
      najlepiej, jeśli u lekarza bywasz a leki nie pomagają zmien leki
      albo lekarza i leki...
      istnieją też poradnie leczenia bólu, byłas w takiej?
      masz orzeczenie o inwalidztwie?
      absolutnie odstaw piwo! pociąg do alkoholu poza alkoholizmem jest
      objawem/skutkiem depresji, trzeba leczyć!
      nie czekaj aż bedziesz siedzieć i tępo spoglądać na sufit, idź po
      pomoc!!!,
      co do tuszy, zwłaszcza przy cukrzycy konieczna jest dieta, może nie
      drastyczna ale powoli zmniejszać, ograniczać cukier ...
      poza rowerkiem stacjonarnym możesz pływać, tak myślę, przynajmniej
      jeśli chodzi o stawy..., mozesz i powinnaś też korzystać z
      rehabilitacji - fizykoterapii, specjalista (ortopeda, neurolog,
      reumatolog) zleca i robisz gimnastykę specjalną, masz laser,
      krioterapię, prądy i inne wiszenie i machanie...
      jeśli chcesz pisz śmiało na priva, wiele zagadnień o których piszesz
      jest mi dobrze znana, z doświadczenia własnego lub bliskich, chętnie
      napisze wiecej ale nie na forum....penelopa
      • agacz2905 Penelopo 23.03.10, 18:42
        Penelopo, dzięki za posta. Napisałam na gazetowy, ale nie wiem czy
        poczta dochodzi. tak, mam orzeczenie - umiarkowany stopień
        dożywotnio. Idę na rowerek, mycie, prasowanie, dr House na dvd z
        mężem i spać! Jutro do pracy - Boże, dobrze, że ta praca jest! Bez
        niej bym zwariowała - serio...Pozdrawiam!
        • ewa9717 Re: Penelopo 23.03.10, 18:52
          Agnieszko, naprawdę trzeba Ci było tego, co napisały Nioma i
          Penelopa, a może w ogóle trzeba Tobą od czasu do czasu solidnie
          potrząsnąć! Zamiast szukać wszędzie czarnego koloru, zacznij liczyć
          plusy: masz dobrego męża, dzieci, synek wymaga wysiłku, ale - jak
          sama piszesz - ładnie wychodzi z deficytów, masz pomocnych rodziców,
          pracę, koleżanki... Pomyśl, jak bogata jesteś w porównaniu z
          wieloma, którzy heroicznie toczą nawet walkę bez nadziei na
          powodzenie!
          Mam nadzieję, że sie naprawdę pozbierasz!!!!!!
        • penelopa40 Re: Penelopo 24.03.10, 10:38
          odebralam maila, odpisałam!
          masz pracę, masz mężą, dwoje dzieci, matkę, która pomaga, rodzine,
          koleżanki z pracy życzliwe... i wiele innych pozytywnych rzeczy...
          poszukaj ich Agnieszko!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka