agnieszka1983.20.09
23.05.11, 18:08
Witam. Mam na imię Agnieszka, mam 28 lat. Wychowuje 3-letnia córeczke. Od 2 lat mieszkamy razem z moja schorowana babcia w malym miasteczku w Wielkopolsce. Utrzymujemy sie z renty babci oraz z zasilku pielegnacyjnego,( który otrzymuje z MOPS-u). Babcia ( 76 lat) jest po dwóch udarach, cierpi na nowotwór ( otwarta, jątrząca się rana na twarzy, brak części nosa). Do maja tego roku jakos (cięzko) dawałam sobie rade. Niestety 9 maja zaklad energetyczny odcial nam prad. Dostawca nie chce sie zgodzic na ratalna spłate długu, który wynosi prawie 3000zl ( zadluzenie powstalo przez okres zimowy w wyniku awarii pieca CO). Odwoływałam się wszędzie gdzie tylko można. Energetyka żąda spłaty całości zadłużenia ( dopiero wówczas wznowi dostawe energii). Tutejszy MOPS odesłał mnie z kwitkiem, nie udzielając żadnej pomocy ( powiedzieli mi że zadłużenie jest za duże aby mogli interweniować w tej sprawie). Nie jestem w stanie jednorazowo wyłożyc takich pieniędzy, pożyczki w bankach tez odpadaja - ja nie mam dochodu ( tylko zasilek) a babcia po prostu jest juz za stara.
Juz naprawde nie wiem co mam zrobic. Prosze o jakakolwiek pomoc. Jestem juz na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. W dzien jest dobrze, jednak w nocy przechodze gehennę - zmiana pieluch babci przy latarce, sprawdzanie czy rana nowotworowa nie krwawi, boje sie ze nie zauwaze krwotoku i babcia po prostu sie zachlysnie.
Tylko córeczka trzyma mnie jeszcze przy silach. Chociaz codziennie coraz mniej mam sile walczyc o to wszystko.
Dlatego bardzo prosze o pomoc, porade, co mam robic??
Prosze nie traktowac mnie jako osobe pragnącą wyłudzić pieniądze czy jakąkolwiek pomoc. Chętnie zaproszę osobę, ktora bylaby w stanie mi pomoc aby pokazac w jakich warunkach naprawde zyje i jak ciężka jest moja sytuacja.
z góry dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli. Agnieszka