Kochane

Ja wiem, że były już prośby na tym forum o pomoc dla Edyty- wtedy właśnie
postanowiłam pomóc na ile dam radę. Ale cóż mieszkam daleko od Krakowa(w
Szczecinie), sama mam chore dziecko i nie pracuję, więc zbyt wiele nie mogę
pomóc. A Edytka nawet pisze w listach, że wie iż jest nam ciężko i nie prosi o
pomoc...Ale u niej nie jest dobrze, z tego co mogę wyczytać w listach(a raczej
między wierszami) jest na prawdę ciężko, brak wszystkiego...A jej listy są
takie ciepłe, pełne optymizmu, a ja jedynie tylko mogę oddawać ubranka po
synku, w tej chwili nie stać mnie nawet na wysłanie paczki(leczenie synka
pochłania ogrom pieniędzy a do tego i ja ostatnio mam problemy zdrowotne). Dla
tego bardzo proszę - spróbujmy raz jeszcze pomóc Rafałkowi i jego
mamie...Edyta jest skromna, spokojna osobą, sama na pewno nie ma odwagi
prosić- ale myślę, że będzie wdzięczna za okazane serce. A może w końcu i do
niej los się uśmiechnie...
Pozdrawiam goraco
Ania