ewaks
03.11.06, 15:35
Przez ostatnie miesiące walczyliśmy o życie naszego wujka, chorego na raka
jelita grubego z przerzutami na wątrobę.NIestety wujek umarł w ciężkich
męczarniach 1 listopada o godz.22, miał tylko 42lata. Wujek pozostawił żone i
2 dziewczynki 13 i 16 lat.
Jest to rodzina mojego męża, dokładnie brat mojej teściowej.Pochodzą z małej
miejscowości 30km od Stalowej Woli.Oboje byli bezrobotni, utrzymywali się z
plecienia koszyków z wikliny, w tamtych okolicach prawie każdy się tym
zajmuje. Jakoś do tej pory dawali sobie radę, ale choroba pochłonęła ich cale
oszczędności. My mieszkając w Krakowie przez ostatnie pół roku opiekowaliśmy
się wujkiem, jeździłam z nim na badania, kontolę do instytutu onkologii na
ul.Garncarskiej, bardzo wiele czasu z nim spędziłam, bardzo go polubiłam. Był
bardzo dobrym człowiekiem, nigdy się nie skarżył i nie poddawał.Ostatnio w
szpitalu 12 października zwijał się z bólu, ja latałam i prosiłam prawie na
kolanach lekarzy o jakiś zastrzyk przeciwbólowy,a on zaciskając zęby z bólu
powtarzał: "Ewa, nie martw się, będzie dobrze".Tak starał się mu pomóc,
chociaż lekarze mówili, że to leczenie jest tylko paliatywne i że tak umrze,
ja miałam nadzieję, że tak nie będzie.Nie udalo się go uratować, pomimo
przyjmowania leków powstały przerzuty na płuca, wątroba przestała prawidłowo
funkcjonować, kilkakrotnie przekroczyła mu norma bilirubiny.Męczył się
strasznie, jeszcze we środę o 9 rano jak do niego przyjechalam ostatkiem sił
zapytany czy go boli kiwnął głową. Od razu poleciałam do lekarza z prośbą o
morfinę, a lekarz stwierdził, że się już nie opłaca podawać leków
znieczulających, bo i tak jest w agini i umrze.Jak to uslyszałam, myślałam,
że tego lekarza pobiję, jak on tak może postępować. Jednak po kilku minutach
widząc moje wkurzenie na przemian z płaczem dał mu morfinę.
Pogrzeb jest jutro o godz.13, nie wiem jak to wytrzymam..... Dlaczego tacy
dobrzy ludzie muszą odchodzić?
Przepraszam, że to piszę, ale chciałam się komuś wypłakać. Prosząc tym samym
o jakąś pomoc dla tej rodziny. Może będzie miał ktoś niepotrzebne rzeczy,
przybory szkolne, środki czystości itd. im się teraz wszystko przyda.
Jesli ktoś chciałby pomóc to proszę o kontakt, podam adres na maila.
Może ktoś wie czy są jakieś fundacje, które pomagają takim rodziną.
Dziewczynki bardzo dobrze się uczą i bardzo chciałabym, żeby mogły kiedyś
pójść na studia, na pewno wujek byłby z nich dumny.
Pozdrawiam wszystkich cierpiących z powodu utraty bliskich osób.
Dziękuję za przeczytanie mojego postu.
EWA mama Hani