Dodaj do ulubionych

Ciekawe forum...

20.11.08, 14:39
Dopiero Was znalazłam. Luz w pracy więc siedzę i czytam wszystko co
napisałyście smile
Zaciekawił mnie wątek o p.Edwardzie. Dokładnie nie doczytałam czy
ktoś był u niego i widział jego sytuację czy wszystko było
załatwiane wirtualnie ale jedna myśl mi do głowy przyszła:

W koło jest tyle potrzebujących ludzi a pomaga się tym gdzieś na
końcu Polski i do końca nie wie na co ta pomoc idzie. Mieszkam w
dużym mieście w okolicy jest pełno malych miasteczek, wiosek i
biednych rodzin. Wystarczy w jakiejś szkole popytać i wskażą.
Można pojechać i zawieść ubrania po swoich dzieciach (lub zrobic
zbiórke w pracy), zawieśc rózne produkty żywnościowe.
Można w biedniejszej dzielnicy w swoim mieście w jakiejś szkole
opłacać miesięczne obiady konkretnemu dziecku.

Tylko jakoś to pokolenie wirtualne woli kontaktować się przez net a
nie w realu. Na stronie www. mojego miasta są rozne fora. Jedno
opanowały młode mamy, fajnie piszą, dzielą się radami, czasem
sprzedają sobie wózki, wymieniają sie ubrankami. I kiedys jedna z
nich załozyła wątek pt "skąd jesteście". Posypały sie nazwy
dzielnic, potem ulice, potem prawie całe adresy i co się okazało? Że
one sie znaja z widzenia. Mieszkaja blisko siebie. Jedna pisze że
spaceruje z psem i wozkiem (i podaje charakterystyczny szczegół) A
druga zaczyna jej pisać że często widuje ten wózek i mamę
kasztanowłosą. I juz na jutro umawiaja sie na wspólny spacer.
Dziewczyny chodziły w te same miejsca na spacery, mieszkają dom obok
a nie potrafiły na spacerze zagadać.

Obserwuj wątek
    • nioma Re: Ciekawe forum... 20.11.08, 15:12
      i co w zwiazku z tym?
      bedziesz mi mowic co i jak mam robic? ze mam szukac wokol siebie? to
      da gwarancje ze osoba jest uczciwa?
      co cie obchodzi czy pomagam komus z bloku obok czy z konca polski?
      to nie jest moja droga twoja sprawa wiec badz uprzejma sie nie
      wtracac i nie madrzyc, bede zobowiazana.
      • nioma Re: Ciekawe forum... 20.11.08, 15:14
        Można w biedniejszej dzielnicy w swoim mieście w jakiejś szkole
        opłacać miesięczne obiady konkretnemu dziecku.



        Ilu dzieciom oplacasz obiady?
        Ile zbiorek zorganizowalas?
        Ile razy wozilas rzeczy do biednych rodzin i jak weryfikowalas ich
        prawdziwosc?
        • agulka04 nioma, spokojnie.... 20.11.08, 20:35
          przecież nawet nie napisała niczego w stylu: źle/głupio robicie,
          pomagajcie innym, oszustom pamagacie, itp.....

          wpisała zwykłe swoje przemyślenia, pokojowo i spokojnie,

          w sumie napisała prawdziwe - łatwiej pomóc wysyłając paczkę niż iśc
          do najbliższej szkoły i się dowiedzić komu i jak pomóc (wiem to po
          sobie)

          uogólniam oczywiście i proszę się na mnie nie wyrzywać,
          • zona_mi Re: nioma, spokojnie.... 21.11.08, 11:07
            Chyba Nioma miała gorszy dzień, bo ja też nie zauważyłam nic
            napastliwego w poście założycielskim - wecz przeciwnie i też
            potraktowałam to raczej jako przemyślenia niż atak.
      • jotembi hmm 21.11.08, 04:46
        zajrzałam tu przypadkiem zwabiona innym wątkiem
        poczytałam trochę
        więcej tu nie wrócę bo i po co, nie z tej bajeczki jestem

        ale tylko taka mała uwaga: dlaczego gwiazda forum "pomocne emamy"
        (cokolwiek by to miało znaczyć) reaguje tak gwałtownie (by nie rzec:
        po chamsku) na całkiem rozsądne, spokojne i przyjazne przemyślenia
        osoby "z zewnątrz"...? czy ten wszechobecny, podchodzący pod gardło
        duch pomagania i bezgranicznej życzliwości obowiązuje tylko wobec
        przyjaciółek z forum i biednych dzieci z biednymi tatusiami i
        mamusiami?

        na obcą na forum można naskoczyć jak na burą sukę...? za co?!!

        e tam, to ja dziękuję za takie pomocne emamy
        na szczęście nie potrzebuję niczyjej pomocy, ale gdybym
        potrzebowała, w życiu nie chciałabym dostać niczego od kogoś takiego
        jak ty, nioma

        nie wrócę tu żeby przeczytać, jak mnie mieszasz z błotem, bo mnie to
        nic nie obchodzi... więc nie musisz się wysilać

        • gazetowy.mail Re: hmm 21.11.08, 10:09
          Zatkało mnie to "miłe przyjęcie"
          Pomagamy i nie muszę się tutaj tym chwalić. To co robimy opisałam w
          swoim poście.
          Na koniec taka myśl przyszła mi do głowy: może główne forumowiczki
          podają swoje nr kont i adresy znajomych i cieszą sie z tego co im
          spływa???
    • bj32 Re: Ciekawe forum... 21.11.08, 12:43
      Też mieszkam w dużym mieście. Właśnie zgłosiłam do Akcji ósemkę
      dzieciaków ze szkoły mojej córki. Z dzielnicy nie zgłoszę nikogo, bo
      ich znam i wiem, że nawet jak dzieciaki zaniedbane, to nie z braku
      forsy.
      Rzeczywistość wirtualna jest specyficzna, a i to fakt, że łatwiej
      nam wychodzi zapoznawanie sie na necie. Sama jestem na forum od
      niespełna dwóch lat, a już poznałam [również osobiście] więcej osób,
      niż w realu przez ostatnie pięć lat. W necie mamy poczucie
      anonimowości i łatwiej nam się otworzyć. A do biedy czy że czegoś
      potrzebujemy ciężko nam sie w realu przyznać. I trudno nam reagować
      na cudze potrzeby w realu... Sama widzę, jaki ludzie mają problem,
      kiedy widzą aparaty słuchowe mojej córki. Czasem nie wiedzą, co
      powiedzieć, jak zapytać... Nie sąsiedzi, bo sąsiedzi już się nie
      bojąwink W necie jakoś łatwiej.

      U pana Edwarda nikt raczej nie był.

      A Nioma ma traumę, więc proszę na nią nie naskakiwać. Empatia tu się
      kłania. W obie strony. Niomę też poproszę o poniechanie ataków na
      ludzi.
      • mamakrzysia4 Re: Ciekawe forum... 21.11.08, 13:13
        tylko że empatia empatią a forum to też ludzie,którzy osądzają
        bardzo na wyrost i nie sprawdzają u źródła....
        każdy kij ma 2 końce
        i dawać i prosić trzeba umieć
        • zorka7 Re: Ciekawe forum... 22.11.08, 10:42
          Nie widzę niczego zdrożnego w tytułowym poście. Zresztą jest coś na
          rzeczy - wirtualny świat połyka ludzi, z jednej strony łączy,
          umożliwia kontakt z najdalszymi krańcami świata. Kij ma dwa końce
          jednak - ów gorszy to taki, że zapominamy o tym najprostrzym
          sposobie komunikacji, mijając czasem sąsiadów w potrzebie przy
          okazji mając jakąś niezrozumiałą gulę w gardle.

          Wracając do pomagania "sieciowego"- są różne sposoby, generalnie
          jestem za tym by pomagać - jakkolwiek, choćby za pomocą internetu.

          PS. Nioma - głowa do góry...
          Nie jesteś sama w tym, co czujesz a propos pana Edwarda.
          Ale zawsze jest jakiś ciąg dalszy - tu też.
        • bj32 Re: Ciekawe forum... 22.11.08, 20:55
          Mamokrzysia... Dziewczyny zaufały panu Edwardowi i zawiódł to
          zaufanie. Naciągaczy nie brakuje. Odkąd czynniej uczestniczę w życiu
          tego forum to czwarta afera tego typu. Wcześniej były trzy lokalne
          forumowiczki, które prosiły o pomoc. Nie będę przypominać nicków...
          To nie jest kwestia umiejętności proszenia, bo pan Edward, jak
          widać, prosić umiał. A dziewczyny potrafią dawać.

          A jak widzisz sprawdzanie? Mam jeździć po całej Polsce i robić
          forumowiczom naloty? Nie od tego tu jestem.
          Co zaś do osądzania na wyrost - ja się już nauczyłam, że dawanie
          kredytu zaufania może być szkodliwe. Prowadzę trzecią akcję i
          wykryłyśmy w tym czasie trochę prób naciągnięcia. Byłyy i prośby na
          forum o pomoc, których większość forumek nie miała okazji poczytać,
          bo osoby proszące rozpaczliwie o ubranka dla swoich dzieci
          jednocześnie na allegro kupowały wyprawki po kilkaset złotych.
          Możesz mi wierzyć, że zarówno organizatorki akcji jak i moderacja
          robią, co w ich mocy żeby uchronić forumowiczki przed naciągaczami.
          Ale nie zawsze sie da. I jeszcze niektórzy naciągacze potrafią sie
          bezczelnie wykłócać, że ich jest racja.
          Przykre to o tyle, że potrzebującym na prawdę szkodzi...
    • mamaroksany Re: Ciekawe forum... 22.11.08, 12:54
      niestety to wszystko prawda co piszesz sad w necie nie dopytujemy,
      nie zaglądamy w przysłowiowe "gary" a po miesiącu odechciewa się nam
      bo widzimy, ze osoba, której pomagamy zamiast oszczędzac kupuje
      dziecku zabawkę za 80zł smile W necie pomagamy i niejako mamy "czyste
      sumienie" ktoś błaga a my reagujemy, taki mechanizm
      samooczyszczenia smile

      zauważ, kiedys kiedy nie było internetu albo nie był tak powszechny,
      ludzie byli życzliwsi, uśmiechali się do siebie na ulicach, pytali
      która godzina, chcąc nawiązac rozmowe na przystanku a teraz? każdy
      zamknie się w domu i klepie, czego to on nie ma, albo kim to on nie
      jest, a jak ktoś chce się podpytac o cos na ulicy, to od razu się
      woła ze to zboczeniec albo złodziej.

      jesli chodzi o chęci pomocy to może one i są ale z doświadczenia ci
      powiem, że jesli pomagasz w swojej okolicy to pocztą pantoflową
      rozchodzą się wieści szybko. Ani się nie obejrzysz jak codziennie
      będziesz miała pielgrzymki osób "potrzebujących" to chleb to cukier
      to na operację dla dziecka.

      Poza tym i to wiedzą emamy z tego forum, że namnożyło sie jak
      grzybów po deszczu oszustek, które biadają i tworza fikcyjną
      rzeczyswistość na potrzeby handlowania na allegro towarami
      wyłudzonymi. Nie trudno "wytropić" taką osobę a po niej zostaje
      niesmak i jeszcze raz niesmak smile

      to tyle na ten temat aczkolwiek spostrzeżenia i temat jak
      najbardziej słuszne

      pozdrawiam z trójmiasta
      • arwena_11 Re: Ciekawe forum... 22.11.08, 13:14
        A ja dodam cos od siebie.

        pomagam już od długiego czasu, a dlaczego rzez internet, bo jest
        wiecej możliwości. W 99% znajomości internetowe przerodziły sie w
        znajomości realne.
        Pomagam osobom z mojego otoczenia, ale sama nie mam takich
        możliwości jakie daje internet. Np teraz dla znajomej potrzebuję
        ubranek na ok 80-86 cm. Nie mam znajomych z takimi dziećmi, sama
        swoje ubranka oddałam już dawno. Ale na forum jest wiele dziewczyn,
        które mogą pomóc, bo akurat mają. I to właśnie jest dobrodziejstwo
        netu. Naprawdę można pomóc wielu osobom, ale nie zawsze mamy
        mozliwość znalezienia na miejscu potrzebujacych.
        Dam ci przykład, kiedyś miałam fure rzeczy do oddania, praktycznie
        nowych, bo znajoma wyprowadzała sie zagranicę i oddawała praktycznie
        wszystko, włacznie z garnkami. i co? Dałam ogłoszenie w Warszawie, i
        nie było chętnych, bo np. nie markowe itd. Ale dwa wory wzięła
        znajoma, która przyjechała akurat do arszawy na kurs, i rozdała
        wszystko wśród rodzin, którymi opiekuje się u siebie. Wielka paka
        poszła też na mazury. Ale co bym z tym zrobiła jakbym nie poznała
        tych osób przez internet? Wystawiła dla lumpów pod śmietnikiem? czy
        dała sprzedać pck? A tak wiem, że trafiło naprawde do potrzebujących.
    • everka Re: Ciekawe forum... 23.11.08, 20:07
      Osobiście "pomagam" gotując się we własnym sosie. Jestem samotna niepracującą matką z 3 dzieci małych , dlatego siedzę w domu bo oni ciągle chorują, od września tego roku dziewczynki 4 i 5 lat poszły do przedszkola ( i teraz zastanawiam się co dalej, bo koszt dowozu jest straszy ). Ale nie w tym rzecz.
      Cała moja rodzina i znajomi obdarowują mnie ubraniami po swoich pociechach. Jest tego sporo wiec załapują się inne rodziny w trudnej sytuacji. Ale jak przez tragiczną pomyłkę /strach / nowy maluszek został pozbawiony wyprawki mama z tego forum wysłała paczkę.

      I cieszę się że zalogowałam się na tym forum, ludzie tutaj działający dają mi siłę, żeby się nie poddać, bo są osoby którym nie jest wszystko jedno. Myślę, że to ważne.

      A jak ktoś ma za dużo czasu w pracy.... to nic nie powiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka