Prywatny zlobek SOPOT czy GDYNIA

26.04.07, 00:52
DZiendobry wsZystkim mamom...
Jako rowniez mama Jestem w trakcie organizowania prywatnego klubu montessori
dla maluszkow w wieku od 1 do 3 latek. Mam pytanie do zainteresowanych mam o
najdogodniejsze miejsce w trojmiescie dla takiego przedwsieziecia.Myslalam o
regionach karwin czyli od wielkopolskiej w gore,badz o sopocie co o tym
sadzicie???
Zastanawiam sie tez o najbardziej popularny wymiar godzin ,czy bylo by to 3
czy 5 a moze 8 godzin dziennie na ktore zdecydowalybyscie sie.Chetne mamy
prosze o odpowiedzi...prosze rowniez o wszelkie uwagi i pytania.
Pozdrawiam goraco
    • mast1 Re: Prywatny zlobek 28.04.07, 13:15
      Obserwując sytuację w Trójmieście i znając opinie znajomych mieszkających w
      różnych częściach Trójmiasta jestem zdania, że:
      1 - prywatny żłobek przydałby się na pewno i w Gdyni i w Gdańsku, Sopot może
      być dobrym miejscem dla tych, co chcą dowozić dzieci z sąsiednich miast, nie
      zawsze jednak byłoby to po drodze
      2 - w Gdańsku brakuje chyba bardziej takiego żłobka, państwowe placówki są
      bardziej przeładowane, niż w Gdyni
      3 - stawiałabym raczej na przystępną cenowo opcję, nie wiem, czy montessori
      mieściłoby się w tych ramach..... I raczej na całodniową opiekę, nastawiając się
      na rodziców pracujących
      • aldona_t1 Re: Prywatny zlobek 28.04.07, 19:31
        "Państwowe placówki są bardziej przeładowane, niż w Gdyni"- niezwykle
        interesujace spostrzeżenie. Mój syn chodzi do żłobka w Gdyni właśnie, który to,
        dodajmy, jest jedynym żłobkiem w naszym mieście. Na miejsce czekaliśmy jedyne
        10 miesięcy (dobrze, ze zapisałam dziecko odpowiednio wcześniej)- ile wobec
        tego czeka się w Gdańsku?
        Ja prywatnym żłobkiem zainteresowana nie jestem, gdyż jestem zadowolona z
        państwowego ( we wrześniu posyłam drugie dziecię), ale widzę, że rodzice dowożą
        tu dzieci z całego miasta- więc chyba jeśli placówka dobra, to obojętnie, gdzie
        ( wiadomo, w rozsądnych granicach).
Pełna wersja