Dodaj do ulubionych

Refleksje z Nefretete

05.12.04, 10:30
Wróciłem niedawno z objazdówki zorganizowanej przez Exim i mam kilka
refleksji, może komuś będą przydatne.
To był mój pierwszy wyjazd do Egiptu, więc wrażenia mam na ogół wspaniałe.
Wprawdzie spodziewałem się troszkę lepszej organizacji wycieczki,chociaż
zaznaczam,że nie było z tym aż tak źle pomijając kilka niedociągnięć, ale
wielkim malkontentem nie jestem i liczy sie dla mnie przede wszystkim to co
mozna zobaczyć.
Po kolei. Po pierwsze wizy kupowaliśmy na lotnisku w Hurghadzie w kioskach
po 15 dol., nikt nam nie wciskał droższych i przy okazji mozna było zrobic
wymiane waluty. W Hurghadzie miało też miejsce zdarzenie, które troche nas
zbulwersowało. Mieliśmy tam jeden nocleg, więc po przylocie od razu jest
kwaterowanie do hoteli. I tu zaczęła się zabawa. Po rozwiezieniu części osób
okazało się,że pozostali nie mają noclegu! Podobno dwa hotele w ostatniej
chwili anulowały rezerwacje ( o czym dowiedzieliśmy się dopiero w jednym z
nich) Rezydentka zawiozła nas do innego hotelu, ale całe to zamieszanie
trwało chyba ze 3 godziny. Ponoć ten hotel zażądał zapłaty gotówką, a
poprzednie nie oddały jeszcze pieniędzy. Rezydentka na pytania kiedy to się
skończy odpowiadała: niedługo lub za 10-15 minut.Czekaliśmy więc w holu.
Dodam,że po podróży byliśmy dość zmęczeni, tym bardziej,że następnego dnia
trzeba bardzo wcześnie wstać, by wyruszyć w konwoju do Asuanu. Nie wiem czy
Exim nie mógł sprawniej załatwić tego noclegu.
Rejs po Nilu. Wspaniała sprawa i polecam wszystkim. Nasz statek: Fun
Boat, był raczej w porządku. Zdarzyły się jednak dwa mało przyjemne zgrzyty.
Po pierwsze kilka osób miało kajutę na najniższym pokładzie i bardzo
narzekały na smród ropy,który tam dochodził. Może to było coś innego, ale
faktycznie trudno było tam wytrzymać. Prośba o zmianę kajuty nie dała
rezultatu. Drugi zgrzyt był związany z ostatnim posiłkiem na statku w dniu
wykwaterowania. Głodni podchodzimy do stołu,żeby sobie co nieco nałozyć na
talerze, a tu nam mówią,że obiad nam nie przysługuje! Dość głupio poczuliśmy
się w otoczeniu pozostałych osób,tym bardziej,że siedzieliśmy potem przy
pustym stoliku czekając co z tego wyniknie. Na szczęście okazało się
jednak,że to jakieś nieporozumienie. Wyjaśnił to nas przewodnik.
No właśnie przewodnik - p. Krzysztof. Wiedzę starożytną ma kolosalną, jak
mówi jest archeologiem więc to sporo tłumaczy. Mielismy tylko zastrzeżenia co
do tego,że prawie wcale, albo zbyt mało przekazywał nam informacji tzw.
użytecznych oraz o współczesnym Egipcie. Robił to przewaznie dopiero na naszą
prośbę. Ponadto trochę za bardzo się rozgadywał, co jest chyba bolączką
wiekszości przewodników. Wiadomo,że sztuką jest tak przekazać informację,żeby
coś z tego w głowie zostało. W niektórych miejscach byliśmy przez to chyba
trochę za długo. Przykładem Kair. Nefretete oferuje dwie wycieczki
fakultatywne w tym miejscu: Imhoteb i Kair Max. Odbyło się głosowanie i
okazało się,że tyle samo osób chce jechać na obie te wycieczki. O tym,że
jedziemy na "Maxa" zdecydował p. Krzysztof, bo jak sam mówił jest autorem tej
wycieczki. OK. trudno zgodzilismy się jechać na ten Kair Max. Tymczasem
program był tak realizowany,że niewiele brakowało, by wypadł z niego spacer
po kairskim bazarze. Nie chodzi mi o to ,że chciałem tam robić jakieś wielkie
zakupy, ale chyba powinno się przynajmniej zobaczyc to miejsce. Pan Krzysztof
początkowo chciał z tego zrezygnować ( wcześniej skoczył sobie z grupą przy
boku odebrać coś od złotnika - sorry,że to piszę), ale w końcu dał nam pół
godzinki. Późnowieczornym zwięczeniem Kair Max było widowisko światło i
dżwięk pod piramidami. Ze względu na zmęczenie i rózne dolegliwości
darowaliśmy to sobie i podobno nie ma za bardzo czego żałować.
Chorowanie. Dopadła mnie chyba łagodna odmiana zemsty faraona , dało się
z tym jakoś wytrzymać. Nie wiem z czego dokładnie to się wzięło. Wode piliśmy
tylko butelkowaną, zęby też mylismy w ewnt. przegotowanej wodzie, może z
jedzenia surowych warzyw przy posiłkach? W każdym bądż razie trwało to u mnie
ok. 3 dni. Kupiłem w aptece jakiś miejscowy specyfik: Ciprofloxacin i
faktycznie pomogło. Innym pomagał Antinal, albo jak twierdzą, wódeczka...Przy
okazji leków uwaga: nie wiedziałem,że o leki tez trzeba się targować, no i
troche przepłaciłem..
Pogoda nas trochę zaskoczyła. Oczywiście mieliśmy trochę ciepłych
ciuchów. Początkowo na południu było ok. 30 stopni, później kilka stopni
mniej mniej. W Kairze nastąpiło załamanie pogody, temp chyba z 15 stopni,
cały dzień popadywało, wiał wiatr, piach w oczy. Tam się chyba przeziębiłem.
Wieczory i noce są teraz dość chłodne i radzę brać to pod uwagę . Również
to,że miejscami całkiem mocno wieje. Np. nad morzem w Szarm plaża momentami
była pustawa.
Góra Mojżesza. Warto. Niedogodności rekompensują wrażenia, przynajmniej
moim zdaniem. Nocne wstawanie,żeby dojśc na górę na wschód słońca, mozolna
wędrówka przy latarkach ( ale niezbyt trudną drogą) no i zimno - było ok. 3-4
stopnie nad ranem. Ale tak rozgwieżdżonego nieba jak tam nigdzie nie
widziałem, a wschód słońca robi wrażenie.
Szarm el Szeik. To końcowy etap Nefretete czyli kilka dni pobytu. Mielismy
hotel pięciogwiazdkowy : Sheraton. To wielki kompleks wypoczynkowy. Było nas
tam właściwie tylko kilkoro Polaków w morzu Rosjan , wszędzie ich pełno.
Egipcjanie zagadują tam turystów nie po angielsku , a po rosyjsku! Mieliśmy
bardzo duże przestronne pokoje, z tarasem i widokiem na basen i morze. Nie
spotkało nas tam nic nieprzyjemnego, było w porządku, choć może miłośnicy
luksusów mogliby ponarzekać. Plaża jest bliziutko, kilka basenów, ale woda w
nich zimna. Co do plaży. Jest spora,z piaskiem, ale zejścia do morza wąskie
wśród skał. Dla miłośników pływania z maską jest pontonowe molo, z którego
mozna pływac wzdłuz rafy.
Wycieczki fakultatywne. Odradzam pseudołódź podwodną. Tylko częściowo jest
zanurzona. Wprawdzie okna są duże, ale rafa w okolicach Szarm chyba jednak to
nie jest to. Spodziewaliśmy się większych wrażeń. Bardzo fajnie było na
wieczorze u beduinów. Przejażdżka wielbłądami jest niezapomnianym wrażeniem.
Widzielismy tam też wspaniały zachód słońca. Częstują m.in. beduinską
aromatyczną herbatą, wypiekanym przez nich chlebem w kształcie placka, no i
można zapalić fajke wodną i posłuchać ciekawych opowieści.
Trudno o wszystkim pisać. Jeśli ktos ma jakieś pytania moge ewentualnie
odpowiedzieć. Co do Eximu, tak jak pisałem nie jestem malkontentem, pewnie
wszystkim biurom zdarzają się wpadki,lepsze i gorsze wycieczki. Jedno jest
pewne Nefretete to dość intensywne zwiedzanie i mnóstwo różnych wrażeń.
Pozdrawiam
Moby3
Obserwuj wątek
    • Gość: Foxy Re: Refleksje z Nefretete IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 21:48
      Tak- my tez bylismy z p. Krzysztofem i dokladnie mamy podobne wrazenia, stanie
      w 40C upale 40min pod swiatynia Hatshetsup i sluchanie o polskich archeologach
      nie do konca nas interesowalo w tym momencie.Byl tez malo operatwny w czasie
      wycieczki, zawsze czekalismy na hotel, zakwaterowanie najdluzej.A z programu
      moglo wypasc wszystko z wyjatkiem podejrzanych "instytutow" perfum, papirusa
      etc. gdzie ewidentnie dostawal rebeche za kolejny trasport przyglupow.
    • kusmus Re: Refleksje z Nefretete 08.12.04, 21:30
      wybieram się z Eximem od 3 do 17 stycznia 2005 r. program Nefretete B czy
      możemy wymienić opinie?
    • Gość: dalloway Re: Refleksje z Nefretete IP: *.chello.pl 09.12.04, 09:04
      Sheraton jest słabo położony jeśli chodzi o rafy. Wszysyc są zgodni, że w
      okolicach Sharmu są najpiekniejsze w całym Egipcie, więc to nie może być "nie
      to". My nie dowierzając Pani Hani z Luna Rossa (że nie warto bo pod hotelem na
      Ras Um Sid mamy takie same lub lepsze) byliśmy w Ras Mohamed i zeczywiście rafy
      były takie jak pod hotelem. Tak więc wszystko zależy do jakiego hotelu (gdzie
      położonego) trafisz.
      • dunia77 Re: Refleksje z Nefretete 09.12.04, 09:55

        ??? Raczej rafy na poludnie od Safagi ciesza sie opinia najpiekniejszych w
        Egipcie... ale tam turysci z Polski rzadko sie pojawiaja ;)
        • Gość: dalloway Re: Refleksje z Nefretete IP: *.chello.pl 09.12.04, 10:45
          nasi egipscy znajomi nurkowie zdecydowanie przedkładają sharm nad safagę, która
          nie jest popularna wśród Polaków, ale za to jest na Zachodzie - a propagowanie
          jednego czy drugiego miejsca, jako tego njalepszego to zabieg marketingowy.
          teraz byliśmy ze znajomymi, którzy rok temu byli w safadze i ooni wolą Sharm -
          ale to pewnie kwestia osobistych preferencji
          • Gość: Dunia Re: Refleksje z Nefretete IP: *.kis.uni-freiburg.de 09.12.04, 11:40
            Dyskusje o wyzszosci Sharm nad Safaga (lub na odwrot) ciagle przetaczaja sie
            przez net, prawdopodobnie dlatego, ze te cele sa porownywalne (rowniez cenowo).

            Ja natomiast mialam na mysli dalsze poludnie: Marsa Alam, Hamata...

            Nie znam nikogo, kto po nurkowaniu tam stwierdzilby, ze w Sharm jest lepiej,
            a to z tego prostego powodu, ze te tereny sa (jeszcze) stosunkowo malo
            turystyczne i rafa wlasciwie jest jeszcze nietknieta.
            Uczciwie mowiac, w srodowisku nurkowym nie spotkalam jeszcze nikogo, kto by
            podwazyl te opinie, wiec sadze, ze jest blizsza prawdy.

            Naprawde nie widziales, jak sie ludzie zachowuja w Sharm pod woda ?
            Zwlaszcza nurkowie 'intro', co to pierwszy raz maja w gebie automat i w panice
            tluka pletwami po rafie ile wlezie.
            Az cud, ze w ogole cos tam jeszcze jest do zobaczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka