Dodaj do ulubionych

W odwiedzinach u faraona - dzisiejsza Rzepa

21.01.05, 13:41
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/turystyka_050121/turystyka_a_1.html
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/turystyka_050121/turystyka_a_2.html
Obserwuj wątek
    • corrina_f1 Ferie pod piramidami 21.01.05, 13:42
      Ferie pod piramidami


      Dokąd Polak wybiera się na ferie? Na pewno w polskie góry i na narty do
      sąsiadów i Austrii. Ale okazuje się, że wybiera też bardziej egzotyczne
      miejsca - Egipt, Tunezję i Cypr. - Co tydzień wysyłamy do Egiptu jeden
      ponadstuosobowy samolot - mówi Barbara Bardadyn z marketingu Oasis Tours.


      - Widać już też zwiększone zainteresowanie wyjazdami w następnych miesiącach.
      W sezonie zapełniamy nawet pięć samolotów. - Nie mamy problemów z zapełnieniem
      dwóch samolotów z Warszawy i jednego z Katowic - potwierdza spory ruch
      turystyczny Agnieszka Socha z biura podróży Exim Tours. - Widać, że
      zainteresowanie wyjazdami wzrosło wraz z nastaniem ferii. Dlatego od 25
      stycznia będziemy zabierać też klientów z Wrocławia, a od 28 stycznia z
      Poznania. Hitem Eximu są wycieczki objazdowe - połączenie zwiedzania Kairu,
      Luksoru, Doliny Królów z kilkoma dniami odpoczynku na plaży w Hurghadzie lub
      Szarm el-Szejk. Pogoda w Egipcie (do 25 st. C) świetnie sprzyja zwiedzaniu, a w
      Morzu Czerwonym można się też ciągle kąpać. Inaczej wygląda sytuacja w Tunezji.
      Tam panują temperatury, które w naszych warunkach określilibyśmy jako wiosenne
      (15 - 18 st. C). - Ruch do Tunezji osłabł, ale ciągle wyjeżdżają tam ludzie
      pragnący odpoczynku, spokoju, nastawieni na zwiedzanie, a nie na leżenie na
      plaży - mówi Socha. Ceny takich wycieczek, w porównaniu z sezonem letnim,
      spadły o połowę. - Do Tunezji wyjeżdżają golfiści, którym bardzo odpowiada
      obecna, nie za gorąca, pogoda, a także potrzebujący odprężenia menedżerowie,
      którzy korzystają z talasoterapii (masaże, kąpiele w wodzie morskiej w
      hotelowych basenach) - mówi Maria Baumgartner z TUI. - Ale największym
      zainteresowaniem cieszą się rejsy po Nilu i pakiety dla nurków.
      • corrina_f1 W odwiedzinach u faraona 21.01.05, 13:43
        Piramidy pod Kairem, plaże nad Morzem Czerwonym, grobowce faraonów i świątynie
        ich bogów w Luksorze - nawet krótki pobyt w Egipcie może przynieść masę
        niezapomnianych wrażeń

        W ODWIEDZINACH U FARAONA


        Czy widzi pan coś? - zapytał lord Carnarvon. - Tak, cudowne rzeczy - odparł
        Howard Carter, zaglądając przez otwór wybity w murze, na którym widniały
        pieczęcie faraona. Był rok 1922, przed ścianą zamykającą wejście do grobowca
        Tutanchamona stali brytyjski archeolog Howard Carter i człowiek, który od 15
        lat finansował jego poszukiwania w Dolinie Królów, lord Carnarvon. Wreszcie ich
        wysiłek został nagrodzony. Odnaleźli niesplądrowany grobowiec faraona, a w nim
        bezcenny skarb.


        Okazało się, że to grobowiec mało znaczącego w historii Egiptu władcy, zmarłego
        w wieku 18 lat, Tutanchamona. W sarkofagu leżała nienaruszona mumia w złotej
        masce z ponad setką złotych przedmiotów. Razem z grobowca wydobyto kilkaset
        złotych przedmiotów o wadze ponad 200 kilogramów.

        Podziemny świat węży, małp, skarabeuszów
        Dzisiaj, ponad trzy tysiące lat po śmierci Tutanchamona (1343 r. p.n.e.) i 82
        lata od odkrycia jego miejsca spoczynku, do grobowca wchodzą setki turystów
        dziennie. W głąb góry prowadzi wąski korytarz. Dochodzimy do pierwszej sali, to
        przedsionek. Dalej można zobaczyć jeszcze tylko samą kryptę, w której stał
        sarkofag. Do komory bocznej i skarbca turystów się nie wpuszcza. Wielu jest
        rozczarowanych, bo pomieszczenia wykute w skale są zaskakująco małe, mają po
        kilkanaście metrów kwadratowych. Tak naprawdę, by przekonać się o bogactwie
        Tutanchamona, trzeba wybrać się do Muzeum Egipskiego, gdzie zdeponowano jego
        skarb.

        Kilka lat trwało wydobywanie i opisywanie wszystkich przedmiotów zgromadzonych
        w grobowcu - od sandałów króla po jego rydwan. Całe wyposażenie potrzebne do
        nowego życia, które, jak wierzyli Egipcjanie, czeka go po odejściu z tego
        świata.

        W Dolinie Królów, poza miejscem spoczynku Tutanchamona, odkryto jeszcze ponad
        60 innych grobowców. Kilkanaście z nich jest udostępnionych do zwiedzania. Na
        pewno jednym z najciekawszych jest grobowiec Ramzesa VI z XX dynastii. Niemal
        każdy centymetr ścian długiego, szerokiego korytarza i poszczególnych
        pomieszczeń pokrywają hieroglify i sceny z życia bogów i faraona. Setki węży,
        małp, skarabeuszów, postaci ludzi i bogów. Wszystko świetnie zachowane, Pomimo
        upływu tysięcy lat.

        Podniecony Amon
        Skalista Dolina Królów to świat umarłych. Świat żywych rozciąga się po drugiej
        stronie Nilu - w Luksorze i Karnaku, czyli starożytnych Tebach. W sercu Górnego
        Egiptu setki lat powstawały świątynie poświęcone bogom: Amonowi, Mut i Chonsu.
        Te wspaniałe budowle, odkopane spod piasku pustyni, choć pokiereszowane przez
        historię jeszcze dziś zachwycają przybyszów. Aleje sfinksów, obeliski, kolosy
        faraonów, bramy, pylony. A nade wszystko las ustawionych w równych rzędach 130
        kolumn sali hypostylowej w Karnaku. Wielkie kolumny zakończone kielichami
        sterczą tam niczym gigantyczne fallusy. Porównanie wcale nie jest niestosowne.
        Amon, bóg urodzaju i płodności, przedstawiany był bowiem również w stanie
        podniecenia seksualnego.

        Płaskorzeźby na ścianach ilustrują zwycięstwa faraonów nad wrogami Egiptu oraz
        uroczystości ku czci bogów. Warto wiedzieć, że z Luksoru pochodzi obelisk,
        który od 1835 roku cieszy oczy paryżan na Place de la Concorde.

        Egipt gliniany
        Droga z Luksoru do Hurghady nad Morzem Czerwonym, która jest naszym miejscem
        wypadowym, prowadzi wzdłuż kanału nad Nilem. Tuż nad wodą stoją lepianki z
        mułu, rzadziej budynki z cegieł. Przed domami suszą się kolorowe ubrania, szarą
        ziemię dziobie kilka kur, czasem widać uwiązanego osiołka. Ludzie na polach
        okopują rośliny prymitywnymi narzędziami. Ale widać i traktory.

        Kanał służy za ściek i zarazem rezerwuar wody dla ludzi i roślin. Przy brzegu
        kołysze się w nim, leżąc wzdętym brzuchem do góry, zdechły osioł. Autokar
        pędzi, jakby kierowca wstydził się tego widoku. Ale naprawdę chodzi o to, by
        dowieźć jak najszybciej turystów do hotelu.

        Miasto hoteli i plaż
        Hurghada to wyjątkowe miasto. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat rozwinęło
        się z zapyziałej rybackiej wioski w turystycznego potentata. Jego jedynym
        skarbem, poza słońcem, jest morze. Każdy hotel chce mieć do niego dostęp, bo
        bez tego nie ma racji bytu. To powoduje, że miasto jest niemiłosiernie
        rozciągnięte, mierzy 60 kilometrów długości.

        Dzisiaj turyści zatrzymują się tu w ponad stu hotelach, następnych 150 jest w
        budowie. Zresztą całe miasto wygląda jak wielki plac budowy. Na każdym kroku
        widać rozpoczęte budowy domów. Małych i dużych, czasem całych osiedli -
        wszystkie rozgrzebane i... porzucone. Stoją betonowe konstrukcje, czasem
        wypełnione ścianami, ale to wszystko. Ani dachów, ani drzwi, ani tynków. Co
        charakterystyczne, owe budowy nie są ogrodzone, nie ma tam materiałów
        budowlanych, maszyn, ludzi. Turyści z Europy są zaskoczeni, czują się jak na
        planie filmu s.f. o mieście, którego mieszkańców porwali kosmici albo jednego
        dnia zmiótł ich jakiś kataklizm. Przewodnicy wyjaśniają, że dopóki dom nie jest
        dokończony, właściciel nie musi płacić podatku, nawet więc gdy zamieszka na
        parterze, zostawia pręty zbrojeniowe na wyższych piętrach (kiedyś dobuduje się
        tam syn). A klimat powoduje, że niedokończone, niezadaszone domy nie niszczeją
        tak szybko.

        Oazy dla turystów
        Z jednej strony morze. Z drugiej, jak 90 procent Egiptu, pustynia. Nie złocisty
        piasek, jak na folderach, lecz surowe, szarobeżowe kamienie i kamyki. Żadnej
        zieleni.

        Życie toczy się głównie w centrum miasta, przy głównej handlowej ulicy, która
        bardziej przypomina to, do czego przyzwyczajeni są Europejczycy. Sklepy z
        pamiątkami, przyprawami, owocami. Napisy po angielsku, niemiecku, rosyjsku.
        Środkiem kursują stada zdezelowanych busików taksówek, głównego tutejszego
        środka lokomocji. Z nadmierną prędkością, według zasady, kto szybszy i
        bezczelniejszy, tym lepszy. Przy tym kierowcy trąbią niemiłosiernie, żeby
        zaznaczyć swoją obecność, pozdrowić się, ostrzec. Czasem, ku przerażeniu
        pasażerów, puszczają się w wyścigi.

        Sprzedawcy czatują na klientów przed wejściami do sklepów, zagadują,
        zapraszają, zachwalają towar. Nawet jeśli niezbyt nachalnie, to po uprzejmym
        odmówieniu setce sprzedawców w ciągu godziny turysta może się czuć zmęczony.

        Najpierw próbują rozpoznać, z kim mają do czynienia. - Where are you from? -
        zagadują. A gdy dowiedzą się, że z Rosji, Niemiec czy Polski, przechodzą na
        język turysty. - Szystko za darmo! - krzyczą, wskazując na swój towar. - Piekna
        pani - dodają zachęcająco. W odpowiedzi mogą usłyszeć: - Za darmo umarło! Co
        wprawia ich w konfuzję.

        Życie handlowe toczy się głównie od popołudnia do późnej nocy. Dzień turysta
        spędza w innym świecie, świecie, który został dla niego stworzony za hotelowym
        murem. Hotelowe tereny zamieniono bowiem w oazy spokoju i rozrywki z palmami,
        trawnikami, amarantowymi kwiatami bugenwilli. Basenami, zjeżdżalniami,
        boiskami, barami, kortami tenisowymi, salami bilardowymi, placami zabaw dla
        dzieci itp. I najważniejszym: plażami z leżakami, osłonami od wiatru i
        trzcinowymi parasolami. Nic, tylko wypoczywać.

        Zderzenie cywilizacji
        Kogo zmęczy lenistwo, powinien wyruszyć na kolejną wycieczkę. Do Kairu jest z
        Hurghady 500 km, dlatego autokar wyrusza jeszcze w nocy. Razem z innymi jedzie
        konwojowany przez policję. Rano mija kairskie dzielnice biurowców i lepianek i
        wjeżdża na płaskowyż w Gizie. Stoją tu, w towarzystwie Sfinksa, trzy potężne
        piramidy, symbole dawnej cywilizacji - Cheopsa (ok. 2400 r. p.n.e.), jego syna
        Chefrena i wnuka Mykerinosa.

        Najwyraźniej budowle służyły li tylko wyekspediowaniu władcy w zaświaty. Żadna
        inna teoria na ich temat nie znajduje uzasadnienia.

        Najsłynniejsza z nich, piramida Cheopsa, jeden z siedmiu cudów świata, ma dziś
        137 metrów wysokości. Zbudowano ją na planie k
        • corrina_f1 Re: W odwiedzinach u faraona 21.01.05, 13:44
          Najsłynniejsza z nich, piramida Cheopsa, jeden z siedmiu cudów świata, ma dziś
          137 metrów wysokości. Zbudowano ją na planie kwadratu, z odchyleniem zaledwie
          kilku centymetrów. Jej boki są zwrócone dokładnie na północ, wschód, zachód i
          południe. Czemu służyła ta precyzja? Nie wiemy. Tak jak nie rozstrzygnęliśmy
          ostatecznie, jak budowle z kilkunastotonowych kamiennych bloków powstały - czy
          wysiłkiem samych mięśni ludzi? W tym sensie kryją one jeszcze wiele tajemnic.

          Poniżej płaskowyżu, na którym stoją kamienne stożki, widać zasnute szarym
          smogiem piętnastomilionowe miasto ( - Spędzić jeden dzień w Kairze, to jak
          wypalić 30 papierosów - informuje przewodnik). Turyści wysypują się z
          podjeżdżających co chwilę autokarów, podziwiają geniusz starożytnych,
          zadzierają głowę, brodząc jednocześnie w piasku wymieszanym z papierami,
          butelkami, plastikowymi torebkami - śmieciami współczesnej cywilizacji .

          Filip Frydrykiewicz
          • corrina_f1 Pod piramidami i w grobowcach 21.01.05, 13:45
            Pod piramidami i w grobowcach
            (c) FILIP FRYDRYKIEWICZ
            Wejście na teren piramid kosztuje 40 funtów egipskich (24 zł). Kto chce
            zobaczyć wnętrze piramidy Cheopsa (100 funtów, 60 zł), musi być pod nią rano,
            bo wpuszcza się tam tylko określoną liczbę ludzi. Łatwiej dostać się do
            piramidy Mykerinosa (40 funtów, 24 zł). Ale to bardziej sztuka dla sztuki, bo
            ciasne wnętrze jest mało interesujące. Wstęp do Muzeum Egipskiego w Kairze - 40
            funtów. W tej cenie jest oglądanie skarbów Tutanchamona. Za odwiedziny w sali
            mumii dodatkowo trzeba zapłacić 70 funtów (42 zł).
            Każda wycieczka zorganizowana do Kairu ma w programie odwiedziny w jednym z
            licznych tzw. instytutów papirusów. Tam po krótkim wykładzie zrozumiecie cykl
            przygotowywania z zielonych łodyg materiału piśmienniczego, dowiecie się, jak
            odróżniać właściwy papirus od podrobionego z bananowca i będziecie mogli kupić
            całą masę malowanych na papirusie obrazków - od małego skarabeusza poprzez całe
            sceny z życia faraonów przeniesione ze starożytnych fresków i płaskorzeźb aż
            po... Matki Boskie, Chrystusów i ikony. Ceny od 10 do kilkuset funtów w
            zależności od wielkości i charakteru malunku.

            Bilet do Doliny Królów (55 funtów, 33 zł) pozwala zwiedzić trzy grobowce. Za
            wejście do Tutanchamona trzeba zapłacić osobno (70 funtów, 42 zł). Wstęp na
            teren świątyni w Karnaku kosztuje 40 funtów (24 zł)

            Robienie zdjęć
            Turyści powinni pamiętać, że nie wypada nikogo fotografować bez jego woli.
            Szczególnie drażliwą sprawą jest robienie zdjęć Egipcjankom. Fotograf może
            narazić się na pretensje towarzyszących im mężczyzn. Prawie na pewno
            fotografowane kobiety będą się odwracać lub zasłaniać twarze. Z kolei dzieci
            chętnie pozują do zdjęć, ale liczą w zamian na słodycze lub drobne datki.
            Podobnie mężczyźni w tradycyjnych strojach przy obiektach zabytkowych, dla
            których fotografowanie się z turystami lub pozowanie im jest pracą.

            Nie wolno fotografować w zamkniętych obiektach zabytkowych, jak grobowce w
            Dolnie Królów, piramidy czy Muzeum Egipskie. Przy wjeździe do tej pierwszej
            trzeba zostawić kamery. Aparatów wolno używać tylko na powietrzu.
            Fotografowanie w grobowcach ściągnie na nas gniew strażników, a być może i karę.

            Do Muzeum Egipskiego w Kairze nie wolno wnosić nawet aparatów - zostają w
            depozycie przy wejściu. Podobnie jak ostre narzędzia.

            W hotelu
            Hotel trzygwiazdkowy to hotel dla osób niewymagających, którym nie będzie
            zbytnio przeszkadzać, że w kranie okresowo brakuje ciepłej wody, że pościel nie
            jest tak czysta, jak by sobie życzyły, że klimatyzacja nie chłodzi (o tej porze
            roku nie jest potrzebna, przydaje się raczej drugi koc, bo wieczory są chłodne,
            nad morzem wieje zresztą cały czas wiatr) itp. Turyści chcący uniknąć
            niespodzianek powinni wybierać hotele z solidnymi czterema, a nawet pięcioma
            gwiazdkami.

            Jedzenie w hotelach jest dostosowane do gustów turystów z Zachodu. Kto więc
            lubi na śniadanie jajecznicę, małe paróweczki na ciepło lub naleśniki, dostanie
            je. Tak samo jak dżem czy francuskie rogaliki. Może też liczyć na owoce (arbuz,
            pomarańcze), świeże warzywa (sałata, pomidory), soki, herbatę, kawę i mleko.
            Napoje smakują jednak najczęściej odmiennie od naszych. Na obiad najczęściej
            serwowane są kawałki kurczaka, mięso wołowe, ryby. W hotelach, gdzie stosuje
            się szwedzki stół, znajdziemy dużą obfitość deserów w postaci musów, puddingów
            i ciast przypominających tarty z owocami. Miejscowe popularne potrawy to
            falfel - smakowicie wyglądające smażone, brązowe kotleciki z soi lub fasoli.
            Pyszna jest też zupa krem z soczewicy (shorba ads). Wyciska się do niej połówki
            limonek. Shoarma to znana już i u nas pieczona jagnięcina w chlebku pita.

            Bakszysz
            Każdy turysta powinien zaopatrzyć się w plik banknotów egipskich o małych
            nominałach, jedno-, dwu- i pięciofuntowych (Egipcjanie nie używają monet).
            Przydają się na każdym kroku, by wręczać bakszysz. Bakszysz to nic innego jak
            napiwek lub opłata za drobne usługi - przeniesienie bagażu, otwieranie drzwi,
            sprzątanie pokoju w hotelu, pozowanie do zdjęcia. Zwyczajowo daje się też
            niewielki datek kierowcy autokaru i przewodnikowi. Trzeba uważać, bo niektórzy
            Egipcjanie, licząc na naszą nieznajomość ich banknotów i roztargnienie,
            potrafią wziąć banknot o wyższym nominale, a za sekundę pokazać, że dostali
            banknot o mniejszej wartości. Spłoszony turysta myśli, że się pomylił, i szybko
            stara się wyrównać rachunek... Powszechne jest też, że Egipcjanin nie chce
            przyjąć ustalonej wcześniej zapłaty, żądając więcej pieniędzy. Kiedy jednak
            widzi, że chcemy odejść, przyjmie mniejszą sumę. Jeśli jest ich dwóch, każdy
            chce całą stawkę, nie zważając na to, że ustaliliśmy zapłatę za usługę (np.
            pozowanie do zdjęcia na tle piramidy), a nie wynagrodzenie dla każdego.
            • pc_maniac Re: Pod piramidami i w grobowcach 23.01.05, 12:39
              > Pod piramidami i w grobowcach
              > (c) FILIP FRYDRYKIEWICZ

              Hm, jesli w oryginalnym tekście był znaczek (c) to znaczy, że złamałaś prawo i
              skopiowałaś tekst bez zgody autora.
              Ale myślę, że chyba się nie pogniewa, bo cel szczytny - propagowanie Egiptu
              wśród Polaków.
              • corrina_f1 Re: Pod piramidami i w grobowcach 24.01.05, 11:24
                Proponuję jednak spojrzec na pierwszy link, nie sadzę, żeby taki znaczek tam
                widniał... Jeśli kopiuję, to w calości, bnigdy wyrywkowo.
                Poza tym podałam źródło. No i chyba zapomniałeś, gdzie pracuję, tam się prawa
                nie łamie ;)

                pzdr
                K

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka