IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
mysle że każde dziecko ma prawo znać prawdę o swoim pochodzeniu i usłyszeć je
od rodziny.na świecie jest tylu "bezinteresownych"ludzi którzy doinformuja
zainteresowanego,że moga tylko niepotrzebie skrzywdzic.a prawda prędzej czy
póżniej i tak wyjdzie na jaw
Obserwuj wątek
    • Gość: r Re: Adopcja IP: *.chem.uni.wroc.pl 21 lat temu
      Mnie matka powiedziała, ze jestem adoptowany, dopiero 2 -3 lata temu (a mam juz
      trzydziesci pare). Od "przyjaciól dowiedzialem sie, ze jestem "przygarniety,
      jako 8-9-ciolatek. Praktycznie cale zycie przezylem z brzemieniem "tabu" bo nie
      mialem sily, zeby poruszac ten temat. Zawsze wydawolo sie to jakies
      nieodpowiednie.
      Wniosek nasuwa mi sie jeden: Nie trzeba i nie nalezy mowic dziecku, ze jest
      adoptowane, TYLKO w przypadku, gdy nie ma szans samo poznac prawdy. A taka
      sytuacja praktycznie nie ma szans zaistniec. Np. wystarczy jakies "glupie"
      slowo w czasie spotkania rodzinnego - przeciez dzieci podsluchuja i rozumieja
      znacznie wiecej, niz nam sie wydaje.
      Super by bylo, gdzyby rodzice (adoptujacy) mieli sposobnosc porozmawiac z
      psychologiem i dowiedziec sie jak to najlepiej zrobic.
      • Gość: Jo Re: Adopcja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21 lat temu
        Witam,
        Przede wszystkim dziękuję za list poprzednika.
        Ja mam nadzieję już niedługo będę mamą adopcyjną - obecnie jesteśmy po
        kwalifikacij OAO i problem ten dotyczy mnie osobiście - bo przyjdzie czas, że
        powiem naszym dzieciom o tym, że urodzoił je ktoś inny. Zrobię to na pewno i
        nie mam żadnych wątpliwości. Nie trapi mnie również sposób i czas - jestem
        psychologiem - mam nadzieję, ze sobie poradzę - jednak najtrudniejsze to
        zaakceptować fakt, że bardzo zrani to moje dzieci - że niezależnie od tego czy
        i od kogo się o tym dowiedzą, będa musiały przyjąć ten bolesny fakt na swoje
        barki. Pogodzić się z tym, że ktoś ich nie chciał, odrzucił. Mam wielką
        nadzieję, że będę mogła im w tym pomóc i że pomimo to będą szczęśliwe. Wierzę,
        że jeśli mnie udało się pogodzić i oswoić w sobie fakt, że sama nie mogłam ich
        urodzić im tez się uda.

    • Gość: maria Re: Adopcja IP: *.fic.uni.lodz.pl 21 lat temu
      Mysle ze nie nalezy dziecku mowic ze jest adoptowane.Sama adoptowalam chlopczyka
      6 miesiecznego ktory w tej chwili ma 26 lat.Do tej pory nie mialam odwagi nie
      bylo okazji aby rozmowa zeszla na takie tory i mysle ze chyba tak juz
      zostanie.Zreszta najwazniejsze kto dziecko wychowa ten jest rodzicem.Potem ten
      adoptowany dzieciak mysli zastanawia sie co by bylo gdyby? I chyba nikomu to na
      dobre nie wychodzi.Dzieciak chce poznac biologicznych rodzicow i pytam poco aby
      zamoncic w glowie.
      Maria
      • Gość: ryszard Re: Adopcja IP: *.dyndsl.versatel.nl 21 lat temu
        pani mario,
        czyli wychodzi na to ze pani "adoprowany dzieciak" nie ma wedlug pani chociazby
        moalnego prawa do poznania wlasnej przeszlosci? musze kategorycznie przyznac ze
        nie zgadzam sie z ta i jej podobnym opiniom.niestety "proces myslenia"nie
        ktorych adopcyjnych rodzicow nie zmienil sie juz od wielu lat.sprobujmy jak
        dziecko blond i ja to tak dla wlasnego bezpodstawnego "bezpieczenstwa"nabieraja
        wody w usta i cicho siedza jak te myszki pod miotla.
        pozostaje,
        szczesliwy ojciec dwoch wspanialych cor ktore ju od poczatku wiedza ze sa przez
        nas adoptowane i przyszly na swiat u innej jak same mowia "pani"i drugiej
        biologicznej mamy.
        p.s.
        przeciez ten temat porzuszany jest na kursie dla rodzicow aspirantow adopcyjnych

        ryszard
        • Gość: bernadeta Re: Adopcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
          Czy może się Pan podzielić wiedzą na temat sposbu i w jakim wieku dziecka
          opowiedzieliście im o ich pochodzeniu? Rozważam taką rozmowę.
          berandeta
      • Gość: orlica Re: Adopcja IP: *.sgsp.edu.pl 21 lat temu
        to znaczy jak to zachować w tajemnicy żeby dziecko się nie dowiedziało,
        przepraszam ale czy Ty nosiłaś poduszkę, czy też wyjechałaś na dłygo a potem
        przyjechałaś z cudnym bobaskiem, mi by było trudno to ukryć, po pierwsze
        pracuje, jak ide na urlop macieżyńskie to przecież widać było że nie byłam w
        ciąży, fakt prace można zmienić potem , a co z grupą krwi, zamówiłaś sobie
        dziecko z odpowiednią grupą żeby się nie domysliło że nie jesteście jego
        rodzicami, dla mnie jest to chore, sama jestem teraz na adopcyjnej drodze, i
        nie potrafię tego faktu ukryć bo bardzo sie cieszę że w końcu będę mieć
        dziecko, myslę że w końcu należy wyjść z ciemnogrodu
      • Gość: tarzynka Re: Adopcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
        Mnie ten problem osobiscie nie dotyczy, ale tak z boku patrząc zauważam pewną
        prawidłowość. O tym, że nie należy mówić dzieciom, że są adoptowane, mówią tylko
        rodzice, którzy to zrobili (nie wszyscy oczywiście). Nie spotkałam się z opinią
        osoby adoptowanej, że wolałaby żeby rodzice jej nie powiedzieli. Pewnie, że
        lepiej by było, żeby świat był piękny zawsze i wszyscy byli zdrowi i bogaci. Ale
        tak nie jest i niestety prawie zawsze znajdzie się ktoś życzliwy, który powie
        dziecku, że jego mama go nie urodziła. Tak po ludzku mi się wydaje, że łatwiej
        taką prawdę przyjąć od kogoś, kto kocha, kto jest po mojej stronie. Nawet jeśli
        pierwszą reakcją dziecka będzie odrzucenie, zaprzeczenie, złość. To nie będzie w
        tym samotne. A poza tym zaakceptowanie przez dziecko i przez rodziców faktu
        adopcji jest rzeczą godną podziwu, taką której nie należy się wstydzić. Być może
        oddanie dziecka do adopcji w momencie, gdy jest się pewnym, lub nawet tylko
        podejrzewa się, że nie umie/nie może się sobie poradzić z jego wychowaniem, też
        jest czymś dobrym. Na pewno lepszym, niż stworzenie mu i sobie piekła.
        Pozdrawiam ciepło.
        Kasia
        • Gość: ka Re: Adopcja IP: *.acn.waw.pl 21 lat temu
          najlepiej dziecku od malego mowic ze urodziła je inna kobieta, a my jestesmy
          rodzicami.jak bedzie wiedzialo od poczatku to powoli bedzie rozumialo co to
          znaczy i nie przezyje szoku.bedzie to dla niego czyms normalnym.
        • Gość: ae Re: Adopcja IP: *.leon.com.pl 21 lat temu
          Jak dowiedzialam sie,ze jestem adpotowana,to moja mysl byla taka,ze wolalabym
          sie tego nigdy nie dowiedziec od nikogo.Wiec uwazam,ze nikt kto tego
          bezsposrednio nie doswiadczyl nie powinien sie na ten temat wypowiadac.Kazda
          rodzina adopcyjna ma swoj pomysl na to jak i kiedy powiedziec i czy mowic.To
          jest tak cholernie trudny temat,ze osoby postronne powinny w ogole sie nie
          wtracac.Adopcja nie jest czyms zlym,ale niestety polskie spoleczenstwo nie
          doroslo jeszcze do tego,zeby zaakcpetowac dzieci adoptowane.A przynajmniej
          niektore osoby.Zawsze jest taka opinia,ze np.ktos cos zlego zrobi to sie
          mowi,ze on jest od zlej matki.Pozdrawiam i nie zycze takich doswiadczen
      • Gość: orlica Re: Adopcja IP: *.sgsp.edu.pl 21 lat temu
        może Marysiu byś się tak odezwała, chyba że jesteś trollem , który podpuszcza
        • Gość: Kasia Re: Adopcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
          Mówić, zdecydowanie, od początku.
          Jestem mamą adopcyjną (mam też biologiczne dziecko) niegdy mi do głowy nie
          przyszlo,aby fakt adopcji zataić. Po co? Nie wiem co oznacza "mącenie" To,że
          dziecko w którymś momencie zacznie szukać swoich korzeni? W tym to i ja pomogę.

          Dziwi mnie postawa Marii. Przed kim chce ukryć prawdę?
          Opierając się na relacjach znanych mi dzieci adoptowanych, które są juz
          dorosłe, śmiało mogę przypuszczać,że jej syn o tym wie. Ale z jakiegoś powodu
          nie uświadamia o tym rodziców.
          • Gość: bernadeta Re: Adopcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
            Jeśli ktokolwiek z Państwa chce się podzielić ze mną sposobami przekazania
            informacji o adopcji proszę o odpowiedź, pozdrawiam
            bernadeta
      • Gość: mama Re: Adopcja IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
        Uważam, że jest Pani w błędzie. Dziecko ma prawo od początku wiedzieć. Sama
        jestem mamą adopcyjną. Mój synek wie, że jest adoptowany. Bardzo nas kocha.
        Fakt, że się dowiedział (od nas) nie wpłyną negatywnie na nasze relacje. Nadal
        jest szczęśliwym malcem, który ma mamę, która urodziła go sercem.

        Ciekawa jestem jak udało się Pani zbudować zaufanie, gdy okłamywała pani
        dziecko całe życie. Napewno pytało np. "Mamusiu czy byłem u Ciebie w
        brzuszku?". To chyba nie jest miłość.

        Pozdrawiam

        PS. Lepiej będzie jak Pani syn nie dowie się od "życzliwego", że przez całe
        swoje życie było okłamywane przez własną matkę.

        PS. Z drugiej strony staram się Panią zrozumieć. Nasze społeczeństwo raczej nie
        akceptuje adopcji. Ale takie postępowanie nie zmieni tego. Przecież adopcja to
        nie przestępstwo. Powinno się o niej mówić otwarcie.
    • Gość: jasia Re: Adopcja IP: *.kom / *.kom-net.pl 21 lat temu
      ja wychowywałam w rodzinie zastępczejdobre sąsiedzi powiedzieli mu że ja
      niejestem jego mamą biologiczną zaczął byćnieznośny .lepiej od samego początku
      powiedzieć mu prawde lepiej to przyjmie
      • Gość: ryszard Re: Adopcja IP: *.dyndsl.versatel.nl 21 lat temu
        pani mario,
        czekamy na pani opinie.
        ryszard, szczesliwy tatus dwoch wspanialych coreczek
    • Gość: mama Re: Adopcja IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
      TAAAK Oczywiście, że dzieci mają prawo wiedzieć. Od najbliższej rodziny. Od
      mamy i taty. Popieram Pani opinię. Sama jestem mamą "adoptusia", który wie
      i jest szczęśliwi.
      • Gość: 123 Re: Adopcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
        Czy może się Pani podzielić informacją, w jaki sposób i w jakim wieku dziecka
        prezekazała Pani mu ta informację?
    • Gość: brys Re: Adopcja IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 21 lat temu
      A ja najbardziej jestem wdzieczna Rodzicom, ze nie powiedzieli mi o
      adopcji.Oczywiscie, ze zyczliwi powiedzieli mi o tym, oczywiscie, ze mialam
      chwile buntu [ kilka gadzin, rodzicow akurat nie bylo w domu], ale potem
      przyszla refleksja, przeciez Oni mnie kochaja! Balam sie, ze kiedys zechca mi
      powiedziec. Nie powiedzieli, nie zyja juz od wielu lat. Nie wiedzieli, ze ja
      wiem.Poprostu byli moimi Najwspanialszymi Rodzicami i bardzo mnie kochali.
      Rodzice to Ci, ktorzy kochaja, a niekoniecznie ci co rodza.
    • Gość: ewa mama ewy Re: Adopcja IP: *.visp.energis.pl 21 lat temu
      a my mamy małą córę adoptowaną jak miała niespełna 4 miesiące. Teraz ma 4,5
      roku. Wszyscy wokoło wiedzą, bo mieszkamy na wsi i po prostu nie da się tego
      ukryć. Zresztą nie mamy takiego zamiaru. Od poczatku mielismy przekonanie, że
      nie będziemy ukrywać tego faktu. Nie ukrywam jednak, że z niepokojem czekam na
      pierwsze pytanie. Na razie było niedawno "jak się rodzą dzieci", ale nie
      pytała "czy ja się tak urodziłam". W czasie smierci papieża bardzo przeżyła
      ogólny nastrój i zaczęły ją interesować "sprawy ostateczne". Zapytała "czy ty
      mnie mamo urodziłaś", ale ponieważ było to w obecnosci sąsiadów (oczywiscie o
      wszystkim wiedzą) to nagle zapadła cisza, a ja powiedziałam, że opowiem jej
      wszystko w domu. Na razie nie wraca do tematu, ale myślę, że "to" pytanie jest
      tuż, tuż. Gdzieś przeczytałam wspomnienia matki, która powiedziała, że wtedy
      odpowiedziała, ze była chora i nie mogła mieć z tatą dzieci więc pojechała do
      takiego domu, gdzie były takie małe dzieci dla takich rodziców i wybrała sobie
      taką kochaną córkę. Myslę, że to dobry pomysł i taki mam wstępny projekt
      odpowiedzi.
      • Gość: mamma Re: Adopcja IP: 213.134.137.* 21 lat temu
        Witam,
        jestem mama adopcyjna, moj synek ma obecnie 3 lata i 1 mies. Mialam to
        szczescie ze w 3 mies po adopcji zaszlam w ciaze i od 2 lat jestem rowniez mama
        biologiczna.
        Mojemu synkowi adopcyjnemu postanowilam mowic o fakcie przybycia do nas jak
        skonczyl 6 mies. Dlaczego tak wczesnie? Bo jest to dla mnie tak trudny temat ze
        wolalam oswoic sie ze wypowiadanymi kwestiami jak syn nie moze pytac. Pamietam
        ten dzien jak by to bylo dzis, opowiadlam mu jak dlugo go szukalismy i w koncu
        poprosilismy Pania z OAO zeby nam pomogla, jak odebralam od niej tel ze sie
        odnalazl i mogle go wkoncu zabrac do naszego domku i jak bylismy bardzo
        szczesliwi ze mozemy juz byc razem.
        Kiedys raz zapytal, jak jechalismy samochodem, skad jest Tata to znaczylo jak
        poznalam Tate i skad jest ON.

        Zaufanie buduje sie od poczatku wspolnej drogi i nie zamierzam niczego ukrywac
        przed moim synkiem. Jesli bedzie tego chcial, to pomoge mu odnalezc jego mame
        biologiczna (po ukonczeniu 18 roku zycia dziecko moze isc do OAO i zapytac o
        ostatni adres matki biologicznej).
        Kocham go jak swoje dziecko biologiczne i fakt adopcji nie zmieni nic w naszych
        relacjach.
    • Gość: xyz Re: Adopcja IP: *.leon.com.pl 21 lat temu
      Nie kazdemu dziecku mozna powiedziec prawde jak jest male. Ja dowiedzialam sie
      dopiero jako dorosla kobieta i nie zaluje.Rodzice nigdy mnie nie
      oklamywali,Mama nigdy mi nie mowila,ze mnie urodzila,nie mam do nich zadnego
      zalu,ze mi nie powiedzieli wczesniej.A teraz jak juz wiem,to jest OK.Na
      poczatku bylo mi przykro,ale potem wszystko sie ulozylo. Bardzo Ich kocham i
      uwazam,ze niewazne kto urodzil,ale kto sie zajmowal mna przez cale zycie i cale
      zycie mi poswiecil. Jestem troche ciekawa kim byla tamta kobieta,ale z drugiej
      strony po co mi to?
      • zewszad_i_znikad Re: Adopcja 21 lat temu
        Może nie powinnam się w sprawach związanych z macierzyństwem wypowiadać, skoro
        sama jestem absolutnie pewna, że nie chcę mieć dzieci, ani własnych, ani
        przybranych. Ale nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego adopcja miałaby być
        tabu. Uważam, że jest moralnie naprawdę o wiele lepsza od leczenia niepłodności
        na siłę. Leki przeciw niepłodności zwiększają ryzyko urodzenia się np. bliźniąt
        syjamskich. Zaś jeśli chodzi o adopcję - jest mnóstwo dzieci niechcianych,
        siedzących w "domach" "dziecka" (cudzysłowy - bo ani nie można tego nazwać
        prawdziwym domem, ani też instytucja ta nie należy przecież do dzieci), z
        których praktycznie nie ma szans wyjść człowiek nie-nieszczęśliwy. Po co na
        siłę chcieć koniecznie urodzić to dziecko, a tak mało zastanawiać się nad
        wariantem bycia matką przez odpowiedzialność, a nie przez krew?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka