matkamichala
24.09.05, 20:09
Synek ma 10,5 miesiaca- nigdy nie spal dobrze w nocy- na początku myslalam ze odreagowuje poród (troche nas wymęczono w imię porodu naturalnego, miał zdiagnozowane WNM i cwiczylismy Vojtą dopóki nie poszedł w czworaki),juz w szpitalu zaczeły sie kolki, i tak przez całe swoje życie jak dotą RAZ przespał jednym ciągiem 5 godz, w dzień.W nocy budzi sie co 2-3 godz, najrzadziej, a zdarza sie, ze co kwadrans.Zaczyna płakać zanim otwozy oczy,podkurcza nóżki, pręży się,czasem puści bąka.Karmię piersia.Na początku miałam scisła diete eliminacyjna- dla dziecka bez widocznych skutkow, odkad sam je prawie wszystko( nie ma zadnych objawów skórnych ani problemów ze stolcami- kupa jest regularnie,maksymalnie co 2-gi dzień,zadnych zatwardzen,rozwolnien itp.)tylko to budzenie sie w nocy- piersi nie podaje- bo on i tak nie chce,no nie za kazdym razem, w sumie przez cala noc possie ze dwa razy, próbowalam dawac kaszke na kolacje-najpierw na wodzie, teraz z mlekiem- jest tak samo. Do neurologa idziemy za miesiac- a ja juz nie wiem co robic- przeciez nie mozna chyba usprawiedliwiac wszystkiego ząbkami(nawiasem mówiąc dopiero co wyszla górna jedynka,wiec ma dopiero 3)Kąpiel jest zawsze ok.19,usypianie ok.20, najpóznie o 21 spi- z tym ze krótko...aha, próbowalam podawac Viburcol na noc- tez nie widzialam róznicy...Czasami wystarczy pogłaskać po pleckach, a czasami to nie pomaga i musze ponosic, bo uspokaja sie tylko na mamie, juz tata nic nie pomaga...Błagam pomózcie!