Chwilowo wyczerpałam zasób książek do czytania na bieżąco.
I z braku laku sięgnęłam u znajomych (u nich mogę bezkarnie grzebać w
biblioteczce) po ... kryminały PRL-owskie. Ot, tak, od niechcenia. I - bardzo
mi się podobają. Nie ma zarzynania na co drugiej stronie,gwałtów, hektolitrów
krwi na ścianach, są niezłe pomysły kryminalne. A jakim ładnym językiem
napisane! Owszem, kapkę trąci w niektórych uwielbieniem poprzedniego systemu,
ale i tak fajnie się czytają...

Teraz czytam Korkozowicza "Będę zamordowana".