szwagier_z_niemodlina
07.10.09, 15:46
Jade ja sobie dzis szynobusem do roboty. I jako to zwykle trzy odmiany klasy
robotniczej nia jada:
-robolstwo od malowania, przykrecania srubek i wajchy
-robolstwo od laptopow
-robolstwo edukowane szkolnie i politechnicznie
Wszystko jak zwykle w barwach ochronnych, szaroburych, przysypia sobie albo i nie.
I nagle wparowuje w to kobita z innej bajki. A w kazdym osoby tak wygldajace
to o tej porze raczej do domu wracaja, a nie czarnoroboczym pociagiem jada.
Od dolu poczynajac: but kozak, po kolana, na dluuugiej cienkiej szpili,
jaskrawoczerwony. Na wysokosci kostek pasek z jakas lustrzanka szklana, co sie
skrzy.
Portki od kolan czarne, czyms blyszczacym inkrustowane.
Bluzka z napisem D&G, kolorowa, swiecaca sie, sztuczne diamenciki na
literkach. Torba obok, tez cala jak pomnik boga Slonca, z lwim lbem na zloto i
swiecacymi mineralkami.
Blond, solarka, tipsy.
Zeby tego bylo malo, z chlopczykiem jechal, moze ze 6-7. Chlopczyk mial na
szyi zloty lancuch, na przegubach rak bransoletki i pierscionek. Rozmawiali po
jakiemus romansku: portugalski, rumunski albo jakis dialekt wloski, ale raczej
cos z tych pierwszych.
Reakcja pozostalych pasazerow: zaczeli sie gapic na zegarki czy aby na pewno
oni jada tym co 6.31 z Glownego odchodzi.
No :-)