Dodaj do ulubionych

Obłuda rodziców

10.10.09, 15:37
Wytłumaczcie mi, bo może jestem z księżyca...
Jak zwykle wychodzę zdegustowana z takich forum jak "dziecko", "przedszkola" -
w konsekwencji zaglądam tam sporadycznie.
Dlaczego rodzice są tak obłudni? Wszyscy tam IDEALNI! Nikt nie krzyczy, o
klapsach nie wspomnę. Wszyscy cierpliwi, nastawieni pokojowo do świata i
bliźnich. Poświęcający max czasu swoim pociechom. No idylla jak z reklamy...
Dlaczego rodzice tak często wypierają się człowieczeństwa, owijając
rodzicielstwo w jakiś kosmiczny mit?
Dlaczego nie przyjmują do wiadomości, że np. agresja jest naturalna dla
człowieka i do tego aby ją kontrolować potrzeba DOJRZAŁOŚCI EMOCJONALNEJ,
której człowiek 4, 5-letni jeszcze nie posiada. Potrzebny mu rodzic, który
granice wyznacza ale i przez agresywne zachowania MUSI przejść po to aby umieć
sobie z nimi radzić.
Jak napisałam, że dziecko jest człowiekiem i MUSI jakoś nauczyć się radzić,
CZASEM nawet kosztem odebranej siłą zabawki (bo jakiś Jaś mu zabiera po raz
dziesiąty, ale my jako rodzice idealni nie możemy się przyznać, że jak w końcu
nasze dziecko zareaguje bardziej asertywnie, czy nawet agresywnie to odczuwamy
skrywaną satysfakcję), to wzbudziłam ogólną niechęć.
Kurna! Tylko potem jak chodzę na zajęcia dodatkowe z córą, to jestem JEDYNYM
rodzicem, który włącza się w zabawę jak widzi, że dziecko jeszcze nieśmiałe w
grupie itd. Inni siedzą pod ścianą i "wykopują" swoje dzieci bo im się tyłka
nie chce ruszyć i porobić z siebie przez 30 minut "głupka"? (;) Albo oglądam
zniecierpliwioną mamę (jak z katalogu - taką w stylu "nie rusz, nie dotykaj")
krzyczącą na dziecko w centrum handlowym, albo dzieci bojące się własnego
cienia, "bo to, bo tamto" - według rodziców wciąż robią coś nie tak. Albo
milczących kiedy dziecko pyta "Dlaczego?" po raz dziesiąty. Ogólny DOOPOŚCISK
(jak dobrze kiedyś Dorota Zawadzka określiła) I to nie są ludzie z tzw. rodzin
dysfunkcyjnych, patologicznych.
Dlaczego ludzie tłumią własne emocje i nie przyznają się do nich???
A potem czytamy o depresjach, bo młode matki wpadają w matnię tych kłamstw i
mitów o rodzicielstwie...
Sorry, wiem że tu większość nie-dzieciatych, ale mnie to bardzo bulwersuje.
Obserwuj wątek
    • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 15:41
      ja na razie nic nie powiem, bom sama w rodzicielskiej depresji. Sorry
      • izabellaz1 Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 15:43
        zoofka napisała:

        > ja na razie nic nie powiem, bom sama w rodzicielskiej depresji. Sorry

        Rety a co się dzieje?!
      • catthe Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:58
        zoofka napisała:

        > ja na razie nic nie powiem, bom sama w rodzicielskiej depresji.
        Sorry

        :(
        A co się dzieje Zosiu?
        • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:31
          izo i catthe:
          mój mały człowiek ma ostatnio skok rozwojowy (nie będę pisała co to
          bo nie chcę przynudzać)
          powiem tylko, że nocami nie sypiam a w dzień marzę o zatyczkach do
          uszu (ono nie płacze, tylko nauczyło się piszczeć)

          jestem strzępkiem człowieka. Moje oczy są karminowe.
          W dodatku ostatnio latałam z człowieczkiem po szpitalach (na
          szczęście okazało się że człowieczek jest zdrowy)

          w każdym razie dziś o 4 rano miałam ochotę wyrzucić człowieczka
          przez balkon i zasnąć na wieki

          P.S. staram się być dobrą matką :)
          • wiarusik Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:37
            jest na to pewien sposób.na mnie zadziałał
            gnojka otulić i do wanny.zgasić światło,zamknąć drzwi i niech
            wyje.po kwadransie powinno przestać.jeśli nie przestanie,znaczy że
            jest chore(wtedy można nalać wody i utopić:P -ale to tylko opcja)
            to ciężkie 15 minut dla matki,ale sposób ściągnięty ze starej książki
            • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:39
              musiałabym najpierw zaopatrzeć się w zatyczki do uszu, bo nie mam
              pancernych drzwi do łazienki, a na płacz i krzyki mego dziecia
              jestem bardzo wrażliwa :)
              • wiarusik Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:43


                pamiętaj że noc najczarniejsza jest przed świtem
                kto się spietra przed czasem,ten będzie miał 2 razy gorzej
                • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:00
                  :) będę pamiętać
          • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:49
            Może zęby jej rosną? Dzieci nie wyją dla sportu.
            Pomolestuj pediatrę, niech coś wymyśli. W końcu za coś mu płacą. ;)
            • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:02
              zęby też, bo gryzie WSZYSTKO dookoła
              a z lekarzami mam kontakt na bieżąco i nic niepokojącego nie
              zauważyli

              w każdym razie jakoś próbuję dać radę :D
              • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:04
                P.S. Ona nie wyje :)
                ona piszczy, krzyczy, śpiewa... najgorsze jest to, że przez pół
                nocy :(
                • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:12
                  Jak to robi dla zabawy to pół biedy. Gorzej jakby to np z bólu było.

                  Podobno w ten sposób sobie dzieciska trenują narząd mowy. A jak to o to chodzi,
                  to pomyśl sobie, że jak teraz dobrze wytrenuje, to zaoszczędzisz na logopedach. ;)
                  • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 21:41
                    to nie z bólu na pewno :) chociaż tyle :D
                • cafem Re: Obłuda rodziców 11.10.09, 14:45
                  Moze wymecz ja w dzien, zeby chociaz w nocy wiecej spala.

                  Ile ma lat?
                  • catthe Re: Obłuda rodziców 11.10.09, 14:51
                    cafem napisała:

                    > Moze wymecz ja w dzien, zeby chociaz w nocy wiecej spala.
                    >
                    > Ile ma lat?

                    Mała Zosia ma 5 miesięcy;)
                    • cafem Re: Obłuda rodziców 11.10.09, 14:59
                      Och, to malenstwo jeszcze...
                      Biedna mama:/
          • izabellaz1 Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 21:13
            Na zębulce to polecam CALGEL. To było jedyne co faktycznie dawało radę:)
            • zoofka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 21:42
              dzięki! wypróbujemy!
    • lacido Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 15:52
      uhhhhh no to pojechała, zaleciało kazaniem ;)
      • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:01
        ale to tak właśnie jest.obłuda na maxa.przychodzą do mnie rodzice moich uczniów,
        tych którzy nigdy lekcji odrobionych nie mają, książek nie noszą, nic nie robią
        itd. no i oczywiście wkręcają, że oni to codziennie ze wszystkiego przepytują, a
        to tego sprawdzianu to on w domu wszyystko umiał, więc nie wiadomo czemu na
        teście 0 pkt., oni rozmawiają, tłumaczą bla ba bla...i tylko nieliczni z nich
        mówią prawdę.bo nie chcą się przyznać do własnej
        słabości..lenistwa..nieumiejętności poradzenia sobie z dzieckiem? nie wiem..ale
        też mnie to maksymalnie wkurza.
        • lacido Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:04
          I myślisz że napisanie tego coś zmieni? Pamiętam jak ja chodziłam do szkoły to
          rodzicom tez mówiłam że nie ma nic zadane albo wszystko odrobione itd no
          przecież nikt myślący sam się nie podłoży.
          Aha i pracuję w szkole i są rodzice którzy mówią: moje dziecko to leń, może
          pani przyłożyć jak będzie rozrabiać itp ;)))
          • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:11
            nie pisałam tego z myślą, że to cokolwiek zmieni. wiem jacy są rodzice. a
            mówienie - on taki jest, co ja mam mu zrobić strasznie mnie wk..wia, bo taki
            rodzic nie dość, że przyznaje się do porażki wychowawczej to ma w dupie to, co
            się dzieje z jego dzieciakiem.bo wychowywanie dziecka wymaga wysiłku, a po co,
            skoro to zbyt dużo...
            wiadomo, że dzieciaki ściemniają i nigdy nie mają nic zadane.ja w zeszycie za
            każdy brak pracy domowej robię wpis. i po jakimś czasie taki rodzic przychodzi
            do mnie i mówi, że on codziennie temu dziecku swojemu spr. zeszyt. i to jego
            dziecko lekcje zawsze ma odrobione.to już szczyt hipokryzji. sprawdza i ślepy jest.
            • lacido Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:16
              ska Ty jesteś że masz z takimi ludźmi do czynienia bo u mnie to powiedzmy 1/4
              rodziców taka jest :)
              • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:21
                ale u mnie to nie jest większość:) tego nie pisałam:) ale to się najbardziej w
                oczy rzuca.
                • lacido Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:24
                  a nie zauważyłam słów: niektórzy, zdarzają się tacy, czasem bywa itp ;)
                  • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 17:02
                    he he
          • izabellaz1 Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:15
            Tak ale chodzi o coś innego. Zazwyczaj najgłośniej w szkołach "krzyczą" i
            narzekają rodzice, którym NIC z dzieckiem nie chce się robić, nigdzie jeździć i
            dlatego najchętniej całą odpowiedzialność za to co dzieje się z ich dzieckiem
            zepchnęliby na przedszkole, szkołę itd. I dlatego mają największe "ale" do
            wszystkich poza sobą, bo wokół siebie tworzą właśnie płaszczyk idealności.
            A co da pisanie? Może nic, a może ktoś kto się takimi "idealnymi" przejmuje i
            wpędza siebie w kompleksy - wyluzuje :)
        • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:50
          A czy Ty wiesz jaki to wysiłek odrabiać z kimś lekcje? ;P

          Trzeba poświęcić temu czas, czyli zająć się lekcjami zamiast oglądać modę na
          sukces. Nierzadko samemu trzeba opanować zadany materiał, bo mało kto pamięta to
          czego się uczył (lub nie) kilkanaście lub kilkadziesiąt lat tamu. Czasem,
          zwłaszcza w starszych klasach, może się zdarzyć, że rodzic nie jest w stanie
          opanować materiału.
          Trzeba mieć cierpliwość do ucznia i dar przekazywania wiedzy. Bo w przeciwnym
          wypadku będzie to wyglądało jak przepytywanie Sylwusia z angielskiego w Dniu
          Świra. Czyli tylko obie strony się sfrustrują, nastąpi ciężka atmosfera w domu a
          lekcje i tak będą nieodrobione.
          Jak do tego dodamy fakt, że materiał szkolny nijak nie przystaje do potrzeb
          współczesnego ucznia i tak naprawdę to trzeba być niezłym manipulantem, żeby
          przekonać kogoś do zasadności odrabiania lekcji i nauki. A jak się to sprowadza
          do zmuszania kogoś przy pomocy represji, do bezmyślnego wkuwania, to w efekcie
          dostajemy ucznia, który uczy sie na zasadzie zakuć, zaliczyć zapomnieć, a potem
          w ogóle przestaje się uczyć, bo represje mają to do siebie, że nie szybko
          człowiek się do nich przyzwyczaja i przestają działać. Ewentualnie uczeń
          podszkoli się w kombinowaniu, jak zauważy, że rodzicom zależy tylko na ocenach a
          nie na nauce.

          A najistotniejszą przeszkodą wydaje się najzwyczajniejsze w świecie zmęczenie
          materiału. Uczeń siedzi kilka godzin w szkole, gdzie tak naprawdę powinien się
          uczyć. A on tylko notuje to co się ma nauczyć w domu i ewentualnie jest
          odpytywany z tego co się nauczył w domu. Paranoja. A mimo to cały czas jest
          bombardowany hałasem, szumem informacyjnym, stresem, itp. I jak wraca do domu to
          ma prawo zwyczajnie mieć tego wszystkiego dość i ma prawo domagać się odpoczynku
          i świętego spokoju. I podobnie jest z drugą stroną. Rodzic wraca zmęczony po
          pracy a tu jeszcze każą mu się uczyć, czyli pracować na drugi etat. I jeszcze
          jak ma jedno dziecko to może to się uda zrobić, ale z dwójką lub więcej, jest to
          fizycznie niemożliwe.

          Dlatego tak mało jest prymusów. I to nie są osoby dobrze wychowane, tylko takie,
          które mają specyficzne cechy osobowości. Najczęściej są bardziej wydolne i
          zorganizowane niż reszta. Mają lepszą pamięć, zwłaszcza krótkotrwałą. Albo, co
          rzadko się zdarza, są chorobliwie ambitne i to dążenie za wszelką cenę do
          posiadania dobrych ocen zakrawa na jakąś nerwicę natręctw.
          • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 17:01
            Zdaję sobie sprawę ze wszystkiego co tu piszesz, ale to nie zwalania rodzica z
            odpowiedzialności za dziecko.jak się już decyduje na posiadanie takowego to
            dobrze byłoby również, aby znalazł czas na zajęcie się nim.i wcale nie chodzi mi
            i prymusów. nie chcę być źle zrozumiana. chodzi mi bardziej o nadzór nad
            dzieciakiem, zjawianie się na wywiadówkach i reagowanie na jakieś sugestie
            nauczyciela.i nie krzyk na dziecko po wywiadówce, a potem olewkę.u nas w szkole
            są darmowe zajęcia dodatkowe(2 razy w tygodniu po 2 godziny)podczas których dwie
            panie są po dyspozycji dzieciaków.kto ma problem może przyjść i się pouczyć,
            odrobić te lekcje.kwestia dogadania się nauczyciela z rodzicem.kwestia
            sprawdzenia czy to dziecko chodzi,telefonu raz w miesiącu..cokolwiek.. chodzi i
            o taki zwykły podstawowy kontakt ze szkołą.
          • wiarusik Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:40
            nigdy nie zapomnę tych wspaniałych momentów nauki z mamą
            i mówię tu bez ściemy
            za każdy błąd dostawałem w łeb
            no,ale później oceny to 5,a nawet 6!
    • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:25
      Bo nie mają innego wyjścia jak być obłudnym. Przyznanie się do agresji wobec
      dziecka naraża delikwenta na społeczny ostracyzm. Część bardziej cwanych
      rodziców do swojej agresji dorabia ideologię, że to rzekomo w trosce o
      wychowanie potomka ta agresja, którą też opisują zmiękczonym słownictwem.
      Przecież nikt się nie przyzna, że rodzicielstwo to mu pasuje jak świni siodło,
      dziecka nienawidzi a ma je tylko dlatego, że tego wymaga społeczeństwo lub ma w
      tym jakiś własny interes.

      Nie bez powodu co 5 amerykański nastolatek wymaga natychmiastowego leczenia
      psychiatrycznego, bo już stwarza dla siebie i otoczenia realne
      niebezpieczeństwo. A takich, którzy co prawda nie są jakoś specjalnie
      niebezpieczni, ale są na tyle dysfunkcyjni, że też przydałaby im się terapia
      jest jeszcze więcej. To są dane Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. U
      nas podejrzewam wcale lepiej nie jest.
      • elderlane Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:35
        taa..a ja jestem ukochanym nauczycielem uczniów, nigdy nie krzyczę, nie
        denerwuję się, zawsze wyrabiam się z czasem i wszyscy mnie lubią ;D
        • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 17:11
          Każde dziecko wie, że nauczyciel i szkoła to jak choroba zakaźna, którą trzeba
          przejść. Nie musi być dobry, miły i skuteczny. A im większy wariat będzie to tym
          większy ubaw z niego. ;P
    • kitek_maly Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:28

      > Jak zwykle wychodzę zdegustowana z takich forum jak "dziecko", "przedszkola" -
      > w konsekwencji zaglądam tam sporadycznie.
      > Dlaczego rodzice są tak obłudni? Wszyscy tam IDEALNI!

      Przepraszam, a Twój post czym się różni od tych, które krytykujesz?
      (oprócz tego, że zamieściłaś go na innym forum)
      • lacido Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:31
        hi hi ;))))))))))))
      • catthe Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:47
        kitek_maly napisała:

        >
        > > Jak zwykle wychodzę zdegustowana z takich forum
        jak "dziecko", "przedszko
        > la" -
        > > w konsekwencji zaglądam tam sporadycznie.
        > > Dlaczego rodzice są tak obłudni? Wszyscy tam IDEALNI!
        >
        > Przepraszam, a Twój post czym się różni od tych, które krytykujesz?
        > (oprócz tego, że zamieściłaś go na innym forum)

        Dzien dobry Kitku. Przyznam, że nie rozumiem Twojej odpowiedzi do
        zacytowanych słow Izabelli. Wytłumaczysz mi?
    • catthe Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 16:57
      Nie będę się tu zazbytnio wymądrzać ale poruszyłaś tu chyba dwie
      kwestie.
      Pierwsza sprawa jest taka, że cierpliwi, świadomi, mądrzy i
      kochający rodzice naprawde istnieją. To, że ktoś w to wątpi to już
      jego sprawa. Często w ten sposob ludzie się usprawiedliwiają i mowią-
      'nie ma takiej możliwosci, zeby wychować dziecko bez klapsa'(w
      domysle-nie ma bo mnie sie nie udaje i ja nie umiem wychowywac bez
      klapsow) i patrzą z podejrzliwoscią na tych,ktorzy mowią, że wlasnie
      mozna i oni nigdy swojemu dziecku klapsa nie dali. To tylko przyklad
      ale mam wrazenie, że ten mechanizm działa w wielu roznych kwestiach.

      Kwestia druga to to, że świadomych i mądrych rodziców jest jak na
      lekarstwo. Niby to się zmienia, niby jest większy dostęp do fachowej
      literatury, psychologow, zajęc dydaktycznych itd. ale wydaje się, że
      wciąż nie jest to praktyka powszechna. Chyba większość rodzicow nie
      umie być dobrym rodzicem i nie robi nic, żeby coś w tej kwestii
      zmienić. Idą na żywiol i dziwią się, że mają mnostwo problemow z
      dzieckiem i ich rodzicielstwo nie daje im szczęścia.
      • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 17:09
        To nie jest kwestia edukacji tylko cech osobowości. Nie ma takiego szkolenia,
        które nauczyłoby jak być dobrym rodzicem. Podobnie jak nie z każdego da się
        zrobić aktora, lidera, pedagoga, księdza, itp. To są zawody, które wymagają
        wrodzonych predyspozycji. A te wszystkie studia kierunkowe mają tylko nadać
        szlif i ogładę, w żadnym wypadku nie mają stworzyć coś z niczego.
        • catthe Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 18:05
          bertrada napisała:

          > To nie jest kwestia edukacji tylko cech osobowości. Nie ma takiego
          szkolenia,
          > które nauczyłoby jak być dobrym rodzicem. Podobnie jak nie z
          każdego da się
          > zrobić aktora, lidera, pedagoga, księdza, itp. To są zawody, które
          wymagają
          > wrodzonych predyspozycji. A te wszystkie studia kierunkowe mają
          tylko nadać
          > szlif i ogładę, w żadnym wypadku nie mają stworzyć coś z niczego.

          Nie zgadzam się absolutnie. Pomijając jakieś zaburzenia psychiczne
          czy tego typu sprawy to każdy kto chce i kocha dziecko może być
          dobrym rodzicem. Tylko wlasnie często sama milosc i chcenie nie
          wystarcza. Dlatego ważna jest wiedza i świadomość. Zarówno dotycząca
          rozwoju i psychiki dziecka jak i swoich wlasnych ograniczen, cech
          czy slabych stron(w gre mogą przeciez wchodzić problemy rodzica,
          ktore przenosi on na dziecko, jego niespelenione ambicje itd. )
          • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 18:29
            99% zachowań wynika z osobowości a nie ze złej woli czy niewiedzy. A osobowości
            zmienić się nie da. Wzajemne relacje udaje się poprawić tylko i wyłącznie na
            zasadzie mądry głupiemu ustępuje albo mądry głupiego olewa. A w praktyce mądry
            to ten, który ma większą zdolność do samokontroli i zlewania wszystkiego z góry
            do dołu a głupi to furiat.

            A prawie każde agresywne zachowanie wynika z tego, że agresor jest np
            cholerykiem, furiatem, despotą, albo zwykłym leniem zmuszonym do pracy.
            W skrajnych przypadkach powodem mogą być jakieś zaburzenia psychiczne z
            pogranicza sadyzmu, socjopatii, neurotyzmu, nerwicy, jakieś psychozy czy
            wszelkiej maści zaburzenia osobowości. A tego to już w ogóle nie da się edukacją
            wykorzenić. Potrzebne jest specjalistyczne leczenie, na które delikwent w życiu
            się nie zgłosi. Bo choroby psychiczne mają to do siebie, że chory nie ma
            poczucia swojej choroby a tym samym nie ma sobie nic do zarzucenia.
            • catthe Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 18:58
              Berta, mylisz masę rzeczy i pojęć.
              Osobowość determinująca nasze zachowanie to jedno ale znacznie
              więcej niż ten rzekomy 1 % ktory przedstawiasz to wychowanie(czyli
              to co zrobili z nami rodzice), traumy, przezycia, doswiadczenia itd.
              Prawdą jest, że osobowosci nie mozna zmienic chociaz nawet nad tym
              się pracuje. Natomiast wyuczone mechanizmy, podejscie jakie
              sprzedają nam rodzice, nasze osobiste skrzywienia poznawcze
              (wynikające chocby ze zlych doswiadczen) mozna jak najbardziej
              zmieniac i kszaltowac na nowo.
              I nie ma to nic wspolnego z bezrefleksyjnym ustepowaniem wbrew sobie.

              Rodzic moze miec dobrą wolę ale nie rozumie na przyklad, że dziecka
              nie mozna wysmiewac czy porownywac z drugim dzieckiem. Jemu sie moze
              wydawac, że on w ten sposob zmobilizuje dziecko do dzialania. A
              wystarczy, żeby poczytal troche o psychice dziecka i zrozumial co
              jest motywujące ze strony rodzica a co jest zachownaiem gnębiacym. I
              takich sytuacji jest mnostwo. Rodzice moga kochac i chciec dobrze
              ale mogą nie byc swiadomi jak dziecko widzi swiat i co dla dziecka
              oznaczają rozne zachowania doroslych.

              I nieprawdą jest, że osoba ktora zle robi nigdy sama nie zglosi się
              po pomoc.
              Tutaj tez mylisz dwie kwestie.
              Przeciez wlasnie dlatego wielu rodzicow idzie do psychologa bo czują
              ze sobie nie radza i cos jest nie tak. Z tego samego powodu idzie na
              terapie para czy pojedynczy czlowiek. Jest chęc i dobra wola ale
              brak narzedzi i wiedzy, ktore pozwolilyby radzic sobie ze zloscią,
              agresją czy dolującymi myslami.
              To samo z zaburzeniami psychicznymi. Są choroby w ktorych chory
              traci kontakt z rzeczywistoscią i faktycznie jemu samemu wydaje sie
              ze wszystko jest ok. Natomiast czlowiek z nerwicą, depresją czy
              jakąś fobią ma swiadomosc, ze ma problem. W sensie jego choroba nie
              ogranicza mu dostepu do tej wiedzy. On moze sie bronic tak jak kazdy
              z nas przed trudna prawdą ale nie jest odciety w zaden sposob od tej
              swiadomosci.


              • bertrada Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:28
                Chyba się jednak nie rozumiemy. Ty uważasz, że ludzie są rozsądni i poukładani i
                wszystko co robią ma z góry ustalony cel. I środki to osiągnięcia tego celu też
                są zaplanowane i świadomie stosowane. I rozumując tymi kategoriami, masz rację.
                W zupełności wystarczy skłonić danego człowieka do refleksji i restrukturyzacji
                celów i środków, pod kontrolą jakiegoś trenera.

                Tylko, że życie nie jest takie proste i ludzie wcale nie kierują się rozumem
                tylko emocjami. A agresja to już w ogóle jest odruchem bezwarunkowym i ma na
                celu odreagowanie negatywnych emocji na osobie, która te emocje wywołała albo na
                osobie, która jest podręcznym obiektem zastępczym. I w tym wypadku żaden
                psycholog ani trener osobisty nic nie poradzą. Problemem tego człowieka jest on
                sam a nie otoczenie, które jest mu kulą u nogi.

                Ludzie idą do psychologa, ale zazwyczaj dlatego żeby usłyszeć jacy są wspaniali
                a jak koszmarne są ich dzieci, małżonkowie, rodzice, itp. I oczekują porad w
                stylu jak tu skutecznie udupić te osoby, żeby ich krzywdom stało się za dość. I
                jak natrafią na jakiegoś rzetelnego specjalistę, który zacznie im uświadamiać,
                że to w nich tkwi problem to rezygnują z terapii. I zaczynają szukać kogoś, kto
                im będzie przytakiwał.

                A osoby z zaburzeniami psychicznymi ekstremalnie rzadko decydują się na terapię.
                Depresja czy zaburzenia lękowe są wyjątkami, dlatego bardziej zaliczyć je można
                do schorzeń neurologicznych niż psychiatrycznych. Reszta zaburzeń jest
                niedostrzegana przez chorych. Mimo, że świetnie dostrzegana przez otoczenie. Sam
                chory ma genialne zdolności do dorabiania mniej lub bardziej trzymających się
                kupy, ideologii tłumaczących jego zachowanie. I nie ma sposobu, żeby dał się
                przekonać, że jest w błędzie. Ci którzy próbuja to zrobić, stają się
                automatycznie jego wrogami, albo sa postrzegani jak kretyni, którzy nic nie
                rozumieją.
                Dopiero jak choroba osiągnie zaawansowane stadium a pacjent wdepnie w kłopoty to
                zaczyna się łamać. Ale i tak jest bardziej skłonny twierdzić że ma depresję
                spowodowaną ciężkim życiem, niż psychozę.
                • catthe Re: Obłuda rodziców 11.10.09, 14:48
                  bertrada napisała:

                  > Chyba się jednak nie rozumiemy. Ty uważasz, że ludzie są rozsądni
                  i poukładani
                  > i
                  > wszystko co robią ma z góry ustalony cel. I środki to osiągnięcia
                  tego celu też
                  > są zaplanowane i świadomie stosowane. I rozumując tymi
                  kategoriami, masz rację.
                  > W zupełności wystarczy skłonić danego człowieka do refleksji i
                  restrukturyzacji
                  > celów i środków, pod kontrolą jakiegoś trenera.
                  >
                  > Tylko, że życie nie jest takie proste i ludzie wcale nie kierują
                  się rozumem
                  > tylko emocjami. A agresja to już w ogóle jest odruchem
                  bezwarunkowym i ma na
                  > celu odreagowanie negatywnych emocji na osobie, która te emocje
                  wywołała albo n
                  > a
                  > osobie, która jest podręcznym obiektem zastępczym. I w tym wypadku
                  żaden
                  > psycholog ani trener osobisty nic nie poradzą. Problemem tego
                  człowieka jest on
                  > sam a nie otoczenie, które jest mu kulą u nogi.

                  Ludzie kierują się emocjami ale kierują się również rozsądkiem. Nie
                  chcesz mi chyba wmówić, że wszystkie decyzje wszystkich ludzi na
                  świecie były/są podytkowane emocjami, co? Oczywiście często w
                  pierwszym momencie górują emocje ale potem przychodzi refleksja.
                  Człowiek często rozumie, że zachował się źle, że sobie w jakiejs
                  sytuacji nie poradził itd. i wtedy jest czas na podjęcie działań,
                  które mają na celu okiełznanie emocji i świadome działanie.

                  I nie zgodzę się znów co do radzenia sobie z agresją. Jak
                  najbardziej psycholog może pomóc człowiekowi, który ma napady
                  agresji. Chodzi o to, żeby dotrzeć do sedna problemu(czy agresja
                  wynika z niskiego poczucia własnej wartości, czy strachu przed
                  światem czy jest dla kogoś jedynym znanym sposobem radzenia sobie w
                  chwilach frustracji) a także nauczyć się jak radzić sobie z tym
                  odruchem. To wszystko jest do zrobienia na psychoterapii.

                  > Ludzie idą do psychologa, ale zazwyczaj dlatego żeby usłyszeć jacy
                  są wspaniali
                  > a jak koszmarne są ich dzieci, małżonkowie, rodzice, itp. I
                  oczekują porad w
                  > stylu jak tu skutecznie udupić te osoby, żeby ich krzywdom stało
                  się za dość. I
                  > jak natrafią na jakiegoś rzetelnego specjalistę, który zacznie im
                  uświadamiać,
                  > że to w nich tkwi problem to rezygnują z terapii. I zaczynają
                  szukać kogoś, kto
                  > im będzie przytakiwał.

                  Berta, uogólniasz. Skąd masz tę wiedzę? Ludzie idą do psychologów z
                  różnych powodów. Jedni rodzice uważają, że sa idealni i mają złe
                  dziecko ale inni czują, że sobie nie radzą i potrzebują wsparcia. I
                  wcale nie szukają winy tylko w innych. Szczerze mówiąc nie znam
                  osoby, która poszła do psychologa, żeby się dowiedzieć jak kogoś
                  udupić jak to określiłaś;)

                  > A osoby z zaburzeniami psychicznymi ekstremalnie rzadko decydują
                  się na terapię
                  > .
                  > Depresja czy zaburzenia lękowe są wyjątkami, dlatego bardziej
                  zaliczyć je można
                  > do schorzeń neurologicznych niż psychiatrycznych. Reszta zaburzeń
                  jest
                  > niedostrzegana przez chorych. Mimo, że świetnie dostrzegana przez
                  otoczenie. Sa
                  > m
                  > chory ma genialne zdolności do dorabiania mniej lub bardziej
                  trzymających się
                  > kupy, ideologii tłumaczących jego zachowanie. I nie ma sposobu,
                  żeby dał się
                  > przekonać, że jest w błędzie. Ci którzy próbuja to zrobić, stają
                  się
                  > automatycznie jego wrogami, albo sa postrzegani jak kretyni,
                  którzy nic nie
                  > rozumieją.
                  > Dopiero jak choroba osiągnie zaawansowane stadium a pacjent
                  wdepnie w kłopoty t
                  > o
                  > zaczyna się łamać. Ale i tak jest bardziej skłonny twierdzić że ma
                  depresję
                  > spowodowaną ciężkim życiem, niż psychozę.

                  Berta, zdrowi ludzie też często mają problem, żeby się przyznać, że
                  sobie nie radzą, że czegoś nie umieją i że coś im się nie udaje. A
                  co za tym idzie, że potrzebują pomocy lub przynajmniej muszą sami ze
                  sobą zrobić rachunek sumienia i zrewidować trochę swoje podejścia do
                  pewnych spraw. Nie jest to wcale domeną ludzi chorych.
                  Tutaj była mowa o rodzicach zdrowych, którzy często nie wiedzą jak
                  powinni postępować z dziećmi.
                  Chorzy oderwani od rzeczywistości to inna bajka.
                  A depresja może być schorzeniem neurologicznym ale nie musi. Lęki
                  najczęściej są jednak problemem psychologicznym a nie
                  neurologicznym. To tak gwoli ścisłości.
      • izabellaz1 Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:31
        catthe napisała:

        > Pierwsza sprawa jest taka, że cierpliwi, świadomi, mądrzy i
        > kochający rodzice naprawde istnieją.

        Ja tylko pragnę zaznaczyć różnicę. Staram się być tym cierpliwym itd. ale chodzi
        mi o to, że nie da się takim być 24 na dobę :)
      • izabellaz1 Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 20:35
        Aha i jeszcze to, że nie ma ludzi idealnych, a co za tym idzie nie ma też
        idealnych rodziców.
        W dzisiejszych czasach z rzeczy totalnie błahych robi się problem wychowawczy i
        podstawę do pisania książek.
        A wystarczy po prostu kochać dziecko i poświęcać mu czas i uwagę.

        No ja może dzisiaj za bardzo przykładem nie świecę, bo po popołudniowym
        Guliwerze odtransportowałam córę do babci i "pozbyłam" się dziecięcia do jutra:D
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 18:52
      Domyślam się, że obłuda dotyczy większości tematów poruszanych na forach, nie
      tylko gdy chodzi o dzieci. Ludzie rzadko kiedy mają tendencje to przyznawania
      się do swoich błędów, w szczególności w szerszym gronie, ponieważ wymaga to
      odwagi i szczerości w stosunku do siebie, i oczywiście wiąże się z nadwątleniem
      swojego wizerunku.

      P.S.

      To był bardzo długi i ciekawy post, gratulacje :)
    • funny_game Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:11
      Może się obruszy, że Go wywołuję, ale kolejny raz mi tu Krisha brakuje...
      I Demonki, zdecydowanie.
    • wiarusik Re: Obłuda rodziców 10.10.09, 19:30
      ja moje będę bić pasem i żadna ustawa mnie nie powstrzyma!
    • funny_game Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 20:56
      Tak z ciekawości i na boku tego tematu, z czystej ciekawości pytam:
      kupujecie/czytacie GAGĘ?
      • izabellaz1 Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 21:12
        A jak powiem, że nie to się wutki ze mną nie napijesz??? :(

        Aż musiałam sprawdzić cóż to za cudo:D
        • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 21:33
          Zawsze się napiję, gópja :)
          Podoba Ci się gaga?
          • izabellaz1 Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:09
            funny_game napisała:

            > Zawsze się napiję, gópja :)

            Ufff:D

            > Podoba Ci się gaga?

            Nie czytam. Ale ja w ogóle nie czytuję "babskich", ani "dziecięcych" pism:) Na
            początku sięgnęłam po kilka różnych gazetek ale szybko zniechęciłam się
            poziomem, powtarzalnością tematów itd. Niczym mnie nie zachwyciły. W niczym nie
            pomogły. W żadną nową wiedzę nie zaopatrzyły:)
            • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:17
              Mam taką ciekawość na temat tego pisemka (wali mi brak dziecia po łbie??? :D),
              że se pójdę na emamę jakąś z tym pytaniem zaraz :DDD
              Zaczęło się od Zuzy Ziomeckiej, którą zajebiście lubię czytać. I ona gdzieś tam
              coś tam o tej Gadze, czy gdzieś tam inaczej z Ziomecką to skojarzyłam i mnie
              naszło :D

              No.
              A wutka to wiesz, to pewniak :)
      • lacido Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 21:19
        a co to jest?
        • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 21:33
          Sprawdź w guglu, albo Cię ciepnę ;)))
          • lacido Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 22:11
            jedyna GAGA jaką kojarzę to ta Lady Ga Ga (czy jak tam to piszą) ale jej ani nie
            kupuję ani nie czytam a co?

            (już mnie ciepasz?)
            • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 22:32
              www.gagamag.pl/
              gagamagazyn.blogspot.com/
              Tak pytam, bo chyba (zupełne gdybanie) gdybym miała dziecko, to z moimi świrkami
              we łbie, bym to prenumerowała ;) Tak na oko, bo też nie znam.
              • lacido Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 22:44
                i niby dlaczego pytasz czy czytamy to?
                • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 22:59
                  A nie zaznaczyłam, że z ciekawości zwyczajnej?
                  No to z ciekawości.
                  Chciałam poznać opinię, ale coś mi się widzi, że nawet, gdybyś czytała, to byś
                  wolała zadawać głupie pytania, niż się podzielić przemyśleniami :PPP
                  • lacido Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:14
                    nie zrozumiałaś ale jestem tolerancyjna dla ograniczeń :)
                    • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:26
                      Jak ja lubię, jak komuś mnie żal :D
              • wiarusik Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:21
                funy,jesteś obrzydliwą spamerką
                zgłaszam cię do moderacji tego foruma
                BER-TRAAA-DAAA!!!
                • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:28
                  :DDD
                  I co ja Ci zrobiłam, poza tym, że Cię, nie wiadomo dlaczego (no, może ze względu
                  na muzę) lubię i uważam (tu się porzygasz), że jesteś pożyteczny? :DDD

                  A teraz spadaj.
                  • wiarusik Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:34
                    nie bardzo wiem o co ci chodzi
                    to jakiś podstęp.próbujesz mnie wytresować żeby potem łatwo zniszczyć
                    gdy userzy mówią,że lubią trolla,to troll powinien tedy spakować
                    przybory toaletowe i krótkim "no to spierdalajcie" pożegnać się i
                    poszukać sobie nowego foruma
                    nie stawiaj mnie w trudnej sytuacji.moja misja tutaj jeszcze się nie
                    skończyła
                    • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:53
                      Przeszkadzać Ci przecież nie będę, bo i do tej pory tego nie robiłam.
                      I nie chodzi mi o niiiiiiiiiic, poza kasą :F
                      • wiarusik Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 10.10.09, 23:57
                        wiesz że w PRS materialiści pójdą na stryczki a później do piekła
                        lepiej porzuć złotego cielca póki czas
                        • funny_game Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 11.10.09, 00:05
                          Porzucę, jak kupię wszystko, czego potrzebuję, obiecuję.
                          To będzie jakoś tak po śmierci, przewiduję.
                          Qwa, jakie rymy...
      • mala_mee Re: Iza, Lacido, Zoofka i inne mamy na forum 11.10.09, 14:33
        A powiedz mi skąd się ja bierze? W empiku można kupić czy jak???
        Bo ja Z.Z. uwielbiam szczerze i bym chętnie zobaczyła co tam pisze.
    • mala_mee Re: Obłuda rodziców 11.10.09, 14:35
      Ja zaczęłam czytać takie fora bo myślałam, że tam coś fajnego wyczytam. A teraz
      czytam jak mi smutno, dla rozrywki.

      I jeszcze jedno tam jest. My jesteśmy zajebiści a inni to są najgorsi rodzice na
      świecie. Bo coś tam jeść dali albo pić albo tysiąc jeszcze innych rzeczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka