funny_game 14.10.09, 12:07 U mnie na razie, ale śnieg będzie :F Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 12:09 Ten deszcz wypierdala, nie ma tego deszczu!! :] Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 12:12 Brakuje mi "niech" pomiędzy "deszcz", a "wypierdala". Było by bardziej w stylu "niechcokrwawyhegemon" z tym "niech". Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 12:19 funny_game napisała: > Brakuje mi "niech" pomiędzy "deszcz", a "wypierdala". > Było by bardziej w stylu "niechcokrwawyhegemon" z tym "niech". > Wiwat krwawy Hegemon! Wiwat srebrny jubileusz! (by Oferma) to z wypierdalaniem to z monologu Lisa ,tylko tam chyba o planszę chodziło czy jakąś mapę co im nie wyszła:) Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 12:21 A brudny stół u Durczoka to też niech wypierdala, co? :) Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 12:25 funny_game napisała: > A brudny stół u Durczoka to też niech wypierdala, co? :) > nie brudny tylko "ujebany jakimś gównem" :] ale chyba jest ten sam,Wolan doczyścił pewnie;) Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 12:37 A Szpakowski kiedyś też marudził, że komentował mecz zza brudnej szyby i był trafik na hajłeju :D Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 12:46 funny_game napisała: > A Szpakowski kiedyś też marudził, że komentował mecz zza brudnej szyby i był > trafik na hajłeju :D > zza brudnej to chyba Włodek Sz.? a trafik na hajłeju to 100procent Szpaku, na wiosłach w Atlancie :) Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 12:54 Hm, znaleźć to trzeba, w razie czego wisisz mi wutkę :) Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 12:58 funny_game napisała: > Hm, znaleźć to trzeba, w razie czego wisisz mi wutkę :) > ta znalezc, chyba w archiwum na Woronicza 17 ale szukaj, jak nie znajdziesz to ci kielicha postawie w ramach rekompensaty za stracony czas :] Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 13:08 Na razie to takie rzeczy znajduję: nonsensopedia.wikia.com/wiki/Polska_vs._Niemcy_(marzenia) nonsensopedia.wikia.com/wiki/Polska_vs._Wybrze%C5%BCe_Ko%C5%9Bci_S%C5%82oniowej_(marzenia) Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 13:10 Zarżałam: Jacek Kurowski: Grzegorz, jak się czujesz przed tym meczem? Grzegorz Rasiak: Dziękuję za troskę. All is OK. Kurowski: Widzę, że przez ten rok pobytu na Wyspach nieźle nauczyłeś się angielskiego. Rasiak: Tak, of course. Kurowski: A jak Ci się gra w piątoligowym klubie angielskim w Milton Keynes Dons? Rasiak: Atmosfera w klubie jest wspaniała, kibice przyjęli mnie bardzo pozytywnie. W ten sposób spełniły się moje marzenia. Zespół też całkiem nieźle się zaprezentował, zajmując w lidze 12. miejsce, wyprzedzając między innymi takie znane kluby jak: Yeovil czy też Doncaster. Kurowski: Więc życzę Ci powodzenia w dzisiejszym meczu. Jak by to było po angielsku? Rasiak: I don't know. Kurowski: Więc życzę Ci I don't know. Włodek, oddaję Ci głos. Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 13:24 funny_game napisała: > Zarżałam: > Jacek Kurowski: Grzegorz, jak się czujesz przed tym meczem? > > Grzegorz Rasiak: Dziękuję za troskę. All is OK. > > Kurowski: Widzę, że przez ten rok pobytu na Wyspach nieźle nauczyłeś się > angielskiego. > > Rasiak: Tak, of course. > > Kurowski: A jak Ci się gra w piątoligowym klubie angielskim w Milton Keynes Don > s? > > Rasiak: Atmosfera w klubie jest wspaniała, kibice przyjęli mnie bardzo > pozytywnie. W ten sposób spełniły się moje marzenia. Zespół też całkiem nieźle > się zaprezentował, zajmując w lidze 12. miejsce, wyprzedzając między innymi > takie znane kluby jak: Yeovil czy też Doncaster. > > Kurowski: Więc życzę Ci powodzenia w dzisiejszym meczu. Jak by to było po angie > lsku? > > Rasiak: I don't know. > > Kurowski: Więc życzę Ci I don't know. Włodek, oddaję Ci głos. > tak to jest spoko:) ale moim kultowym tekstom krązacym po sieci (co ci je podsyłałem 24 razy) nie daje rady ;] ale najlepsze i tak jest to kolegi v_v znalazłem kawałek, poezja:) Włodzimierz Szaranowicz: Yyyyyy, witam Państwa. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej dobiegają końca i czas już na pierwsze, spokojne analizy. Yyyyyy, w naszym studio witam gości i naszych komentatorów. Yyyyyy, w takim razie spójrzmy na materiał przygotowany przez Jacka Jońcę, obrazujący to, co wydarzyło się na tych mistrzostwach. Aha, nie mamy jeszcze tego materiału. Yyyyyyyyyyyyy, to w takim razie.... Darku! Wygrani i przegrani tych mistrzostw. Byłeś i widziałeś to z bliska... Dariusz Szpakowski: Witam Państwa i ciebie Wołku! Znaczy Włodku! Na portugalskim turnieju zauroczyła mnie gra zawodników mających ciąg na bramkę. Takich, jak chociażby Pyrszo czy Runi. Z tym, że Pyrszowi, eeeeee, Pyrszemu brakowało dobrych piłek z linii pomocy. Runi zaś mnóstwo podań od Skola... Skolsa dostawał, ale Runiejowi tak naprawdę nie był on potrzebny. Z graczy drugiej linii z przyjemnością obserwowałem Hejgrejfsa i Simą. A rozczarowanie, to na pewno klęska Francuzów pod wodzą boskiego Zizu, czyli Zidenina Zizana, yyy, Zizedina Zinana, eeeeeeeeeee, ku..a, Zinedina Zidana. Czyli Zizu. Grzegorz Mielcarski: Zizu szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka. Tomasz Wołek: Trawestując jedno ze słynnych powiedzeń Mario Vargasa Llosy, wielkiego peruwiańskiego pisarza, rzekłbym: "Chcesz mieć bramę, wpuść Carlosa Valderramę". Ale tak na poważnie... Mario Vargas Llosa, ten wielki latynoski mistrz pióra i fanatyk futbolu... Szaranowicz: Yyyyyyyy, Tomku to może później do tego wrócimy.... Mielcarski: Mario Vargas Llosa szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka. Szaranowicz: Yyyyyyy, dobrze... Zostawmy to na razie i pomówmy o taktyce. Panowie! W którą stronę idzie współczesna piłka? Antoni Piechniczek: Chciałem zwrócić uwagę na jeden istotny moment. U wielu drużyn szwankował odbiór piłki we własnej strefie obronnej i asekuracja też była o dupę rozbić. Spójrzmy może na tę powtórkę z meczu Anglików z Chorwatami, tylko, żeby nikt mi flamastrem teraz po obrazie nie rysował, jak ja mówię... No więc zobaczmy, co robi Bekham. Rapajicz odbiera mu piłkę i biegnie wzdłuż linii. A Bekham – ta pedalska lala - drepta sobie, jakby zimą czekał na PKS, na dworcu w Kielcach. I teraz cała czarna robota spada na Newila i jego brata, też Newila. Obydwaj walczą z Rapajiczem i tam potem tego Rapajicza znoszą z otwartym złamaniem z przemieszczeniem i on już nigdy nie zagra, ani nawet chodził nie będzie, ale to akurat nie o tym teraz mówimy... Więc ja na miejscu Swena Gorana Eriksona... Szpakowski: Jurana, a nie Gorana... Piechniczek: Stul pysk, wiejski konferansjerze. Więc ja na miejscu tego Eriksona bym w przerwie zapytał Bekhama: "Grasz chłopaku, czy się pedalisz do kamer, z tymi Twoimi tatuażami z gum do żucia? A jak nie pasuje Ci zapie..ć, to wypad, a ja się każę się grzać jakiemuś bambusowi, bo wiadomo, że będzie trawę gryzł i nie odpuści"... Wołek: Jeśli pozwolisz Antku...Ten nieszczęsny karny Bekhama ma swoje odniesienia w historii Ameryki Łacińskiej. Otóż, wielki wódz rewolucji kubańskiej, Fidel Castro, wspomina w swoich pamiętnikach o chwilach, które przed kolejnym natarciem spędzał wspólnie z Che Guevarrą. A warto tu dodać, że Che był takim Bekhamem tamtych czasów. Więc, gdy milkła na moment kanonada, a partizanos opatrywali rany i szykowali się do kolejnego szturmu, Fidel i Che koili nerwy grą w beki albo strzelali sobie karne. Z opisu wodza rewolucji wynika, iż Che, uważany przez niego za przeintelektualizowanego dupka i szpanerka, w decydującej chwili, gdy w karnych mieli remisik, ni stąd ni zowąd pie..ął z całej siły nad poprzeczką. I to był początek końca Che - romatyka, rewolucjonisty i fanatyka futbolu w jednej osobie. Historia lubi się powtarzać, co oznacza, że ta angielska ciota przejdzie już niedługo z Realu do Szinnika Jarosławl, jako rozliczenie za jakiegoś obsmarkanego ruskiego juniorka. Szaranowicz: Yyyyyy, smutne to rzeczywiście... W takim razie wróćmy może do taktyki.... Mielcarski: Najpierw Fidel, a potem Che szukali wewnętrzną częścią stopy długiego słupka. Andrzej Strejlau: Ja chciałem zauważyć jedną rzecz – mało było dośrodkowań ze skrajnie bocznych sektorów boiska - mam na myśli półgórne, ostre piłki uderzane zewnętrznym podbiciem, dochodzące na tzw. długi słupek, lub też krosy do schodzących w środkowe rejony połowy przeciwnika skrzydłowych, którzy dublowaliby środkowych napastników, tworząc przewagę liczebną podczas akcji zaczepnych, wiążąc jednocześnie obrońców drużyny przeciwnej, którzy tym samym pozbawieni byliby okazji do kontr i wyprowadzania prostopadłych piłek niosących ze soba największe zagrożenie. I szku.. jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła, tylko se zapomniałem. Aha, to co mówił wcześniej Antoś, że rekuperacja piłki ch..owo się kształtowała. Mielcarski: Antoś szukał wewnętrzną częścia stopy długiego słupka. Jacek Gmoch: Taktycznie, to ja tu nic nie widzę ciekawego, bo to co oni tam grali w tej Portugalii, to myśmy już mieli opykane na Mistrzostwach Świata w RFN-ie, tak, że dla mnie żadne fifa-rafa... Natomiast to... ten, że tego...no generalnie były to mistrzostwa beznadziejnych zmian, czyli, że ten...tego... jeden albo drugi przereklamowany trenerek ściągał nie tego grajka, co trzeba i se popłynęli do domu niektórzy ważniacy,he,he,he.... Wołek: Eduardo Espinoza, umiłowany przez lud pracujący boliwijskich miast i wsi poeta, wywodzący się z biedoty, napisał kilka lat temu cudowny poemat o piłce. Mógłbym dwie zwrotki... Mielcarski: Eduardo Espinoza szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka. Gmoch: I to jeszcze chciałem powiedzieć, że tego, ten... tu se gdzieś zapisałem, tylko Antek Piechniczek mi kartkę strącił złośliwie. A, mam... Że tego, że trenerzy to ten, yhy, no, fatalnie tu wypadli. Czechy – Holandia to nie mogłem sobie wprost darować, co ten dureń Adwokat zrobił. Przecież on w ogóle nie wiedział co się dzieje. Jak go widziałem na zbliżeniach, to zrozumiałem, że on nie wie, co się na boisku dzieje. On wyglądał jak małe dziecko , któtemu się matka zgubiła na zakupach. Ja myślę, że jego nawet na tym meczu nie było. On był bezradny, jak harcerz w burdelu. Także tego... ten... taktycznie, to w ogóle szkoda gadać... Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 13:25 jest dłuzszy ale cos kiepsko klei i limity są znaków za scisłe Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 14:08 funny_game napisała: > No alesz pszeciesz znam to :D > ja też ;) ale nie przeszkadza mi to rechotać po raz 150 :) Odpowiedz Link
forumowicz_pospolity Re: Deszcz 14.10.09, 13:41 funny_game napisała: > Szukam. > Półgębkiem, ale szukam. > masz, z "brudną szybą" i Włodkiem tylko ze to moje;) ale pisząc musiałem miec jakies oparcie w realiach forum.gazeta.pl/forum/w,14,19190241,19194216,Re_Czy_nadaje_sie_do_TV_jako_komentator_.html Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 14:09 Wisisz mi na waciki, bo se muszę pandę ze śmiechu spod oczu ścierać :D Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 12:37 E tam, kiedyś to był deszcz. Nie to, co teraz: sama woda ;) Odpowiedz Link
funny_game Re: Deszcz 14.10.09, 14:56 Aj! Nie wychodź z gołą głową, bo Ci dziurki w czaszce porobi!!! Odpowiedz Link
lupus76 Re: Deszcz 14.10.09, 15:37 Jest pazydrol :) No i teraz są jakieś kawałki waty, czy cuś... Odpowiedz Link