cookie_monsterzyca
16.10.09, 20:22
które mogłam nazwać domem chyba zniknie :(
Jako, żem płaczliwa ostatnio,a wracałam od znajomych po piwie, to się poryczałam wczoraj o 23 na przystanku autobusowym :/
A chodzi o to, że dom mojej babci miał iść na pół, na mnie i na mojego kuzyna. No i ja powiedziałam, że tam nie wrócę. Mój kuzyn chciał się tam pobudować, ale okazało się, że pół działki to za mało więc babcia przepisała całość na niego.
Zaczął się budować, a jak się wybuduje to babcię weźmie chyba do tego nowego domu swojego , a ten stary rozbierze bo coś tam ma w papierach, że 2 domy nie mogą tam stać :(
I tym samym ja tracę jedyny dom rodzinny, jedyne miejsce do którego mogłabym wrócić gdyby jakoś tak naprawdę mi się noga powinęła :(
Jedyna szansa mojej mamy, żeby się wyprowadzić od tego czuba.
Nigdy nie chciałabym tam mieszkać na stałe, ale lepiej mi było ze świadomością, że gdyby coś, to bym mogła, że on tam stoi nadal i w ogóle.
Kurwa no przykro mi cholernie z tego powodu jednak :( Nie pomyślałabym nawet, że aż tak.