zloty.strzal
24.05.11, 18:32
Znowu połasiłam się na coś, co miało być łatwą kasą i znowu okazało się, że jestem największym frajerem w całym powiecie. Cała sprawa miała trwać 2x 4 dni, ta wspaniała firma TYDZIEŃ spóźniła się ze zrobieniem tego, co było z ich strony do zrobienia (ok. godziny, może półtorej jak ktoś jest mniej kumaty roboty), jak już zrobili to i tak do poprawy, a ja nie dość, że od rana do nocy musiałam odsiedzieć swoje w jakimś wypiździewie, to teraz mam jeszcze jakieś 25h klepania w klawiaturę. Wczoraj dostałam jednego mejla, że mogę się nie spieszyć, bo to jest do zrobienia do końca maja. Za chwilę drugiego, że ich szef zapomniał, że w piątek te materiały mają iść gdzieś tam dalej, więc w sumie mam to zrobić na JUŻ, a przed chwilą kolejnego, że przecież ja już dawno powinnam mieć wszystko gotowe i przecież dostanę od nich TYLE KASY (to jest najbardziej bezczelne), że jak śmiem mieć jakieś pretensje.
Oczywiście umowy to oni dopiero ogarniają, bo to jest tyyyyleee roboty i się nie wyrobili i jeśli nie mam czasu tego skończyć, to mogę im oddać nieskończone (za co oczywiście policzą sobie z mojego wynagrodzenia) i z wielką łaską mogę im oddać połowę do jutra, a resztę do poniedziałku.
Kurwa, czy ja naprawdę jestem czarna?