Dodaj do ulubionych

a moj szef

21.10.08, 21:49
sobie dzisiaj, a co tam credit crunch, dzaguara kupil!
zona, kiedy owy cud na podjezdzie zobaczyla zapytala tylko czyj, a
uslyszawszy odpowiedz rzucila biednemu howardowi w twarz "wanker",
bo sie na spotkanie spieszyla, ale jak wroci to bedzie wojna. tak
wiec obawiam sie, ze boss moze jutra nie dozyc:)
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: a moj szef korzystal z okazji 21.10.08, 22:17
      bo ceny aut nowych leca na lep na szyje.
      A lokata kasy w takim akurat aucie nie jest niczym zly:-).
      • milleniusz Re: a moj szef korzystal z okazji 21.10.08, 22:23

        > A lokata kasy w takim akurat aucie nie jest niczym zly:-).

        Lokata pieniędzy w auto? No żartujesz. To już chyba lepiej ulokować w winie, w
        dużej ilości wina. :D

        Nie no, rozumiem faceta, ma kasę, chce mieć lanserskie auto. I żonę też
        rozumiem, bo rozumiem, po co facet chce mieć lanserskie auto. ;)
        • thank_you Re: a moj szef korzystal z okazji 21.10.08, 22:27
          Milleniusz, nie spapugowałam, po prostu mój internet wolniej działa:-)
          • milleniusz Re: a moj szef korzystal z okazji 21.10.08, 22:45
            Dobrze, dobrze. :)
        • iberia.pl Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 08:56
          bo widze, ze nie zalapaliscie.
          Zakup auta klasy C czy D (o nizszych nie wspominam) nie ejst zadna
          inwestycja, jednak zakup TEGO konkretnego auta MOŻE byc jakas tam
          forma lokaty...
          • milleniusz Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:25
            iberia.pl napisała:

            > jednak zakup TEGO konkretnego auta MOŻE byc jakas tam forma lokaty...

            Nie no, Iberia, odpuść. :) Na aucie - powiedzmy - luksusowym traci się
            kilkukrotnie szybciej. :) Zresztą, Jaguar zdaje się należy teraz do Taty? Znaczy
            nie mojego taty, bo to byłoby nawet miłe, tylko tego indyjskiego i to jedne z
            ostatnich modeli, które są podobne do fordów. Kolejne będą podobne do słoni. :D

            Mówię Ci - lepiej koleś by zrobił, gdyby zainwestował wino. Wino z wiekiem
            nabiera wartości, a jak się któryś rocznik będzie źle starzał, to zawsze można
            komisyjnie wychlać.
            • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:38
              oczywisci, tylko wy panowie mozecie sie wypowiadac na temat
              motoryzacji....i ZAWSZE macie racje...
              • heart_of_ice Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:44
                > oczywisci, tylko wy panowie mozecie sie wypowiadac na temat
                > motoryzacji....i ZAWSZE macie racje...

                Ja nie jestem panem, ale twierdze to samo.
                Nie uwazam sie za wybitnego znawce, ale ostatnie poltora roku intensywnie
                pracowalam w branzy motoryzacyjnej oraz finansowania samochodow. Juz samo
                okreslenie "inwestycja w samochod" budzilo usmiech i u bankowcow i u wszystkich
                specow motoryzacyjnych - mozna sobie tak "chlapnac" w rozmowie, ale wszyscy
                wiedza, ze inwestycja to to nie jest.

                Pauli
                --
                "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
                się chusteczkę" [T.P]
                • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:49
                  litosci....idz i poczytaj moje odpowiedzi na forum AM gdy ktos
                  zapyta czy sie oplaca kupic jakies auto....
                  • heart_of_ice Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:54
                    Iberia, litosci?
                    Z punktu widzenia finansowego nie opaca sie kupowac zadnego auta. Oplaca sie z
                    punktu widzenia praktycznego.
                    Ale rozmawiamy o finansach:)

                    Rozumiem, ze nie odpowiada Ci nasza opinia z jakiegos powodu (bo nie widze
                    konkretnego argumentu, ktory mnie przekona, ze to moze byc inwestycja). To
                    troche tak, jakbys nam tlumaczyla, ze przy minus 20 stopniach moze padac deszcz,
                    a my sie tylko wszyscy tak glupio i na zlosc Tobie upieramy, ze snieg:)

                    Pauli
                    --
                    "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
                    się chusteczkę" [T.P]
                    • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 10:01
                      heart_of_ice napisała:

                      > Iberia, litosci?

                      tak dokladnie.

                      > Z punktu widzenia finansowego nie opaca sie kupowac zadnego auta.


                      blad, NICZEGO nie oplaca sie kupowac, skoro juz chcesz byc taka
                      skrupulatna.

                      >Oplaca sie z punktu widzenia praktycznego.

                      oczywista oczywistosc..

                      > Ale rozmawiamy o finansach:)
                      >
                      > Rozumiem, ze nie odpowiada Ci nasza opinia z jakiegos powodu (bo
                      nie widze konkretnego argumentu, ktory mnie przekona, ze to moze byc
                      inwestycja). To troche tak, jakbys nam tlumaczyla, ze przy minus 20
                      stopniach moze padac deszcz,
                      > a my sie tylko wszyscy tak glupio i na zlosc Tobie upieramy, ze
                      snieg:)


                      przykald co najmniej nieadekwatny, ale ty i tak wiesz lepiej.
                      • heart_of_ice Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 18:08
                        Nie upieram sie, ze zawsze wiem lepiej.
                        Dlatego prosilam o jakis argument - chetnie dam sie przekonac. Na razie
                        pociagnelas dyskusje nie podajac zadnego argumentu poza "litosci", "tak, wy
                        zawsze wiecie lepiej" itp.:)
                        No jeden - nie wiadomo, ile bedzie wart samochod za 30 lat. Przy seryjnie
                        produkowanym samochodzie mozemy niemal na 100% powiedziec, ze nie wiecej, niz
                        teraz - jesli sie nie rozleci.

                        > blad, NICZEGO nie oplaca sie kupowac, skoro juz chcesz byc taka
                        > skrupulatna.

                        Mowimy nie o kupowaniu czegokolwiek, tylko o INWESTYCJI.
                        Inwestycja to z definicji takie cos, co ma przyniesc zysk. A samochod z
                        definicji z kazdym dniem traci na wartosci. To nie jest moja opinia ani
                        widzimisie, tylko takie sa fakty.

                        Kupujemy auta, bo sa wygodne, potrzebne, chcemy sie popisac;) kazdy ma swoj
                        powod. Ale nie jako lokate kapitalu. Czy ulokowalabys kapital na lokacie
                        bankowej, ktora z zalozenia od pierwszego dnia przynosi ci straty? Raczej nie.

                        Kupujesz chleb albo ubrania, bo sa Ci potrzebne, podobaja Ci sie itd. Tez
                        uwazasz to za lokate kapitalu?

                        Pauli
                        --
                        "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
                        się chusteczkę" [T.P]
                • cytrynka_ltd bo, to jest "inna" inwestycja:))) 22.10.08, 14:11
                  tak po cichu;)
                  przecież wszyscy wiedzą, że nowy samochód już po roku strasznie traci na wartości.
                  a, ile jeszcze trzeba do każdego dokładać.
                  inwestować można np. w złote plomby;)
                  złoto nigdy nie straci na wartości.
              • lupus76 Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:45
                Nie no, ten konkretny Jaguar a na rynku walczyć z E-klasą Mercedesa, Audi A6,
                czy BMW 5. Siłą rzeczy musi tracić. To nie jest Bugatti Veyron (limitowane 999
                sztuk), czy McLaren F1, którego też jakąś minimalną ilość wyprodukowano. Co nie
                zmienia faktu, ze czas zakupu takich aut jest na pewno teraz lepszy, niż
                jakikolwiek inny - koniec roku + kryzys = potężny upust, za bardzo fajne -
                powiedzmy to wprost - auto.
                • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:49
                  chociaz jeden, ktory zrozumial...
                  • milleniusz Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 09:56
                    iberia.pl napisała:

                    > chociaz jeden, ktory zrozumial...

                    Co zrozumiał, Iberia? Jak definiujesz inwestycję? Tak, że jak koleś dziś dał za
                    auto 50 tys. funtów, a za trzy lata je sprzeda za 20? Jak ma kasę i taką
                    potrzębę, to OK. Ale to nie jest żadna inwestycja.

                    Ech. :)
                    • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 10:01
                      milleniusz napisał:

                      > iberia.pl napisała:
                      >
                      > > chociaz jeden, ktory zrozumial...
                      >
                      > Co zrozumiał, Iberia? Jak definiujesz inwestycję? Tak, że jak
                      koleś dziś dał za auto 50 tys. funtów, a za trzy lata je sprzeda za
                      20? Jak ma kasę i taką
                      > potrzębę, to OK. Ale to nie jest żadna inwestycja.
                      >
                      > Ech. :)


                      no ech, faktycznie masz problem z czytaniem ze zrozumieniem,nic
                      nowego.
                      • milleniusz Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 10:09

                        > no ech, faktycznie masz problem z czytaniem ze zrozumieniem,nic
                        > nowego.

                        No wiem. Przypomniały mi się eksperckie dyskusje z forum Auto-Moto. :) Ja
                        rzeczywiście nie rozumiem pewnych rzeczy, a niektórych przestałem chcieć
                        rozumieć. To pomaga zachować dystans.
                        • iberia.pl Re: Lokata w winie - wyjaśnienie 22.10.08, 10:10
                          Tobie rowniez zycze milego dnia :-)
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:26
            Lokatą może być taki dżag: pl.wikipedia.org/wiki/Jaguar_E-type

            Ale XF na pewno nie.
            • iberia.pl Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:37
              puszysta_gimnazjalistka napisał:

              > Lokatą może być taki dżag: pl.wikipedia.org/wiki/Jaguar_E-type
              >
              > Ale XF na pewno nie.

              rozumiem, ze jestes jasnowidzem i juz wiesz, ze ten konretny model
              za lat 20-30 nie bedzie lokata?
              Pewnie lokata nie jest dla ciebie AR gtv ? :-D
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:44
                20 lat to za mało, potrzeba jakieś 40-50, pomyśl ile będzie kosztowało
                utrzymanie takiego samochodu przez 40 lat a jaka będzie jego wartość po tym
                czasie, poza tym, dzisiejsze samochody są przeładowane elektroniką i przez to
                utrzymanie takiego pojazdu przez te 40-50 lat w oryginalnym stanie będzie
                praktycznie niemożliwe.
                Wątpię aby dzisiejsze samochody mogły stać się pożądanymi zabytkami.
                • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:50
                  Jeśli przyjmiemy, że McLaren F1 i Ferrari F-50 są współczesne - to mogą. To samo
                  można powiedzieć o Porsche Carrera GT, czy Lamborghini Reventonie - to po prostu
                  są rzadkie auta i momentalnie stają się rarytasami kolekcjonerskimi.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:57
                    Może McLaren F1 tak, ale Carrera GT? Przecież to zwykłe seryjne auto.
                    Produkowane od lat, wątpię. Poza tym jak napisałem, wartość mają oryginały,
                    repliki lub auta z nieoryginalnymi częściami już nie. A takich samochodów o
                    jakich piszesz nie da się utrzymać na chodzie z oryginalnymi częściami przez 40
                    czy 50 lat.
                    • iberia.pl Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:03
                      puszysta_gimnazjalistka napisał:

                      > Poza tym jak napisałem, wartość mają oryginały,
                      > repliki lub auta z nieoryginalnymi częściami już nie. A takich
                      samochodów o jakich piszesz nie da się utrzymać na chodzie z
                      oryginalnymi częściami przez 40 czy 50 lat.


                      taaak? to polecam poogladac na tvn turbo legendy PRL.
                      No chyba, ze dla ciebie sformulowanie "na chodzie" oznacza auto,
                      ktore jezdzi dzien w dzien..
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:06
                        I tu dochodzimy do sedna sprawy, samochody z lat 50, 60, 70 miały konstrukcje
                        mechaniczną z bardzo małą ilością części (jak na dzisiejsze standardy) oraz
                        opartą na wspólnych podzespołach, elektryka była praktycznie tylko w oświetleniu
                        i zapłonie, takie auto bardzo łatwo odrestaurować używając oryginalnych części
                        ze szrotów.
                        W przypadku aut produkowanych aktualnie nie jest to już możliwe.
                        • milleniusz Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:12
                          puszysta_gimnazjalistka napisał:

                          > I tu dochodzimy do sedna sprawy,

                          Puszysty, sedno sprawy jest takie, że inwestycje trzeba rozpatrywać w świetle
                          zainwestowanego kapitału i zwrotu z niego. Nie wiem, czy ktoś jest w stanie
                          policzyć, czy kupiona za równowartość paruletniej pensji w latach 60 syrena,
                          dała jakiś zwrot po tych 40-latach.

                          A zastanówmy się jaki zwrot by dał zakup za te pieniądze ziemi.

                          :)
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:17
                            Kupujesz na szrocie Warszawę za 2000-3000 dokładasz 10000-20000 na odbudowę i
                            możesz sprzedać za 30000, to jest opłacalne. Ceny realne, trochę się w tym
                            orientuję, robię coś podobnego z Nysą 522.
                            • milleniusz Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:20

                              > Kupujesz na szrocie Warszawę za 2000-3000 dokładasz 10000-20000

                              A no tak. Jeśli już kupisz 40-letnie auto. Ale spróbuj to zrobić z nowym.
                              Właśnie o to chodzi, że nowe auta nie są żadną inwestycją. A nowe i drogie w
                              pierwszym roku potrafią stracić połowę wartości.
                              • iberia.pl Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:23
                                milleniusz napisał:

                                >
                                > > Kupujesz na szrocie Warszawę za 2000-3000 dokładasz 10000-20000
                                >
                                > A no tak. Jeśli już kupisz 40-letnie auto. Ale spróbuj to zrobić z
                                nowym. Właśnie o to chodzi, że nowe auta nie są żadną inwestycją. A
                                nowe i drogie w pierwszym roku potrafią stracić połowę wartości.

                                Owa Warszawa kupiona wowczas jako nowka tez inwestycja nie byla a
                                teraz jest.
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:25
                                Oczywiście, w żadnym poście nie napisałem czegoś przeciwnego :)
                        • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:16
                          Możliwe, tylko drogie. Mercedes ma na przyklad części do modeli z lat 70-tych
                          [kolega odrestaurowywał właśnie starą beczkę(nie W-123, tylko jej poprzednika)]
                          i nie było problemu z oryginalnymi częściami. Tylko trza było czekać coś koło 2
                          miesięcy i mieć gruby portfel. Nie sądzę, żeby za ileś tam lat tak bardzo
                          "wyschnęły" magazyny.
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:19
                            Nie porównuj seryjnego Merca produkowanego w setkach tysięcy egzemplarzy z
                            McLarenem F1, dostępność części zupełnie inna.
                            Poza tym zdecydowana większość tych części to metal, nie można tego porównać z
                            ceramicznymi hamulcami i procesorem obsługującym ABS.
                            • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:32
                              McLaren na pewno taki magazynek stworzył, bo są ułani, którzy wykorzystują te
                              samochody do celów, który przyświecał konstruktorom. Otóż Ci wariaci
                              McLarenami... ścigają się :D
                    • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:03
                      puszysta_gimnazjalistka napisał:

                      > Może McLaren F1 tak, ale Carrera GT? Przecież to zwykłe seryjne auto.

                      Że jak???
                      image.europeancarweb.com/f/european-car-news/redline-2004-porsche-carrera-gt/6353852+w640+cr1+re0+ar1/redline-2004-porsche-carrera-gt.jpg
                      pl.wikipedia.org/wiki/Porsche_Carrera_GT
                      To kolejny (po 959 - nb też rarytasie kolekcjonerskim) krok Porsche w krainę
                      super samochodów.
                      Kolekcjonerzy utrzymują te samochody w doskonałym stanie, bo... nimi nie jeżdżą.
                      Przebiegi 50-100 km miesięcznie, żeby "przepompować" wszystkie płyny "ustrojowe"
                      a poza tym głaskanie, pucowanie, etc...
              • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:47
                iberia.pl napisała:


                >
                > rozumiem, ze jestes jasnowidzem i juz wiesz, ze ten konretny model
                > za lat 20-30 nie bedzie lokata?
                > Pewnie lokata nie jest dla ciebie AR gtv ? :-D
                >
                >
                GTV - nie. 8C Competizione - jak najbardziej. Dobrze zachowana Giulia - również :)
                • iberia.pl Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 09:50
                  lupus76 napisał:

                  > iberia.pl napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > rozumiem, ze jestes jasnowidzem i juz wiesz, ze ten konretny
                  model
                  > > za lat 20-30 nie bedzie lokata?
                  > > Pewnie lokata nie jest dla ciebie AR gtv ? :-D
                  > >
                  > >
                  > GTV - nie. 8C Competizione - jak najbardziej. Dobrze zachowana
                  Giulia - również :)


                  mylisz sie i to bardzo co do gtv.Nie twierdze, ze juz jest, ale
                  bedzie za czas jakis.
                  >
                  • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:13
                    iberia.pl napisała:


                    > > GTV - nie. 8C Competizione - jak najbardziej. Dobrze zachowana
                    > Giulia - również :)
                    >
                    >
                    > mylisz sie i to bardzo co do gtv.Nie twierdze, ze juz jest, ale
                    > bedzie za czas jakis.
                    > >
                    Za dużo ich naprodukowali, choć znają tempo "rozkładu" Alfy - może faktycznie
                    niewiele ich zostać :)
                    A póki co:
                    www.autoscout24.pl/Details.aspx?id=lyxwn2q2lmts
                    pierwsza z brzegu v-6, bo dwulitrówki można kupić taniej.
                    • iberia.pl Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:25
                      hmm czyli dwoch znajomych wyrzucilo kase w bloto zatrzymujac te
                      auta jako potencjalne oldtimery...?A to glupki, no.
                      • lupus76 Re: Lokata w aucie -wyjaśnienie 22.10.08, 10:33
                        iberia.pl napisała:

                        A to glupki, no.

                        Czas pokaże. Na razie zatrzymali bardzo ładne samochody :)
        • cytrynka_ltd Re: a moj szef korzystal z okazji 22.10.08, 14:00
          bo, ona akurat nie uważa, że on ma małego:))
          ciekawe co to za firma i czy pracownikom nie obetnie pensji, aby spłacić dżaguara;)
          od razu zmieniłabym takiego szefa.
      • thank_you Re: a moj szef korzystal z okazji 21.10.08, 22:26
        Lokata? Iberia, plissss...... W momencie kupna auto spada na wartośći na łeb na szyję:D
      • shine69 Re: a moj szef korzystal z okazji 22.10.08, 09:36
        lokata pieniędzy w auto? ha ha ha ha ha.
        Przecież on za rok weźmie za nie najwyżej 55% tego, co teraz zapłacił. Jest
        tylko kilka modeli aut, które zyskują na wartości. I to też niewiele, i
        wyłącznie w przypadku inwestowania potężnych funduszy w konserwację.
    • heart_of_ice Re: a moj szef 21.10.08, 22:23
      Hihi, no wiesz, to ma pewien sens:) Jest kryzys, to gotowke trzeba gdzies ulokowac:)

      Tylko czemu w samochodzie, ktory juz w momencie kupna traci na wartosci?:)

      Moze to zwykly kryzys wieku sredniego?;)

      Pauli
      --
      "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
      się chusteczkę" [T.P]
      • asqe Re: a moj szef 21.10.08, 22:27
        ale nie takiego sportowego, tylko takiego bardziej "eleganckiego".
        stwierdzil, ze potrzebuje nowe auto (tourana uzywa zona, bo duzy,
        rodzinny samochod) a on sie jako dyrektor firmy prezentuje w starej
        przechodzonej hondzie gorzej od swoich sprzedawcow. wiec ta honda
        teraz poszla jako "downpayment" a on sobie bedzie dzagiem smigal (o
        ile go amanda nie wykonczy oczywiscie)
    • asqe takiego sobie kupil 21.10.08, 22:38
      tinyurl.com/5892f6
      • grassant Re: takiego sobie kupil 21.10.08, 23:48
        asqe napisała:

        > tinyurl.com/5892f6

        kiedy wskakujesz w te bryczke?
      • iberia.pl Re: takiego widziałam ostatnio na ulicy :-), n/t 22.10.08, 08:57

      • lupus76 Re: takiego sobie kupil 22.10.08, 09:38
        Ma chop gust i tyle...
      • cytrynka_ltd Re: takiego sobie kupil 22.10.08, 14:20
        musi być zaje..., bo aż wywaliło mi przeglądarkę:)))
        ale, jeździć nie chciałabym w takim.
    • baba_krk to ja mam dwie prośby 21.10.08, 23:37
      do Bozi o taki sam samochód z takim kierowcą jak na filmiku
      i do Ciebie o pisanie w nawiasie co te angielskie słówka oznaczają, bo jestem
      dopiero po 3 czy 4 lekcjach i obstawiam, że wcześniej jak przy 17 lekcji mogą
      się one nie pojawić ;>

      no to "thanks from the mountain" ;))))))))))))))))
      • puszysta_gimnazjalistka Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 08:53
        Słowa "wanker" na czwartej lekcji jeszcze nie używaj, za wcześnie :)
        • baba_krk Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 09:01
          na ostatniej lekcji to ja o wynajmowaniu mieszkania i współlokatorach rozmawiałam :P
          jeżeli "wanker" to slang, to do tego słówka na korkach nigdy nie dojdę, zatem
          rozwiązanie widzę jedno: tłumaczenie w nawias i wszyscy szczęśliwi - autorka bo
          wstawiła angielskie słówko, które jej pasowało do tekstu, a taka blondzia jak
          ja, bo miała okazję coś skumać ;))))
          • puszysta_gimnazjalistka Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 09:23
            Akurat tego słowa slangiem bym nie nazwał, jest bardzo popularne i często
            używane. Przez wszystkich.

            Polecam to: dictionary.cambridge.org/
            Doskonały słownik.
            • baba_krk Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 09:25
              U mnie w zwykłym papierowym słowniku nie było, więc stąd moje wątpliwości.
              Dzięki za linka :)
              • asqe Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:05
                no wiec wyjasniam najlepiej jak umiem:)
                1.wank to znaczy onanizowac sie, wiec wanker to onanista:))
                a tak serio to jest slangowe, "niegrzeczne" i obrazliwe okreslenie
                glupiego(itd) faceta
                2. downpayment- umiem uzyc w ang zdaniu, ale polskiego odpowiednika
                nie jestem pewna, moze wklad wlasny?
                • puszysta_gimnazjalistka Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:14
                  Downpayment po naszemu to wkład własny/wpłata własna,
                  a wanker to nie jest slang, to tak jakbyś powiedziała, że palant lub idiota to
                  polski slang. Cambridge Dictionary nazywa to tylko UK offensive.
                  • asqe Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:33
                    no ok, w takim razie dobrze trafilam z tym downpaymentem.
                    a wanker ma pochodzenie slangowe, zreszta sami anglicy mowia, ze to
                    slang(tak samo jak np shag, choc jest czesto uzywane przez ludzi z
                    bardzo roznych srodowisk, zreszta zauwazylam, ze oni jakos tak
                    inaczej podchodza do tego co slangiem jest a co nie- ale pewnie
                    grupa, na ktorej przeprowadzam moje "badania" jezyka jest
                    niereprezentatywna). faktycznie w tym cambridgowskim slowniku pisza
                    tylko, ze obrazliwe, ale znalazlam w wiki:
                    The term wanker originated from British slang in the 1940s, based on
                    the verb wank.
            • dzikoozka Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:33
              puszysta_gimnazjalistka napisał:

              > Akurat tego słowa slangiem bym nie nazwał, jest bardzo popularne i
              często
              > używane. Przez wszystkich.

              To dalczego tego, do q...ny nedzy nie uczą od podstaw?
              >
              > Polecam to: dictionary.cambridge.org/
              > Doskonały słownik.
              • baba_krk Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:43
                dzikoozka napisała:

                > To dalczego tego, do q...ny nedzy nie uczą od podstaw?

                może miałyśmy złych nauczycieli? ;>
              • puszysta_gimnazjalistka Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 10:45
                A tego to już nie wiem, ale zauważyłem, że nie uczą również innych bardzo
                popularnych słów z języka potocznego.
        • heart_of_ice Re: to ja mam dwie prośby 22.10.08, 09:45
          > Słowa "wanker" na czwartej lekcji jeszcze nie używaj, za wcześnie :)

          Mnie by kusilo, zeby nauczycielke zapytac na lekcji:)

          Pauli
          --
          "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
          się chusteczkę" [T.P]
    • iberia.pl poza tym zakup auta w sytuacji, gdy ich ceny 22.10.08, 08:59
      leca na lep na szyje nie jest wcale glupim pomyslem.
      • grassant Re: poza tym zakup auta w sytuacji, gdy ich ceny 22.10.08, 09:18
        iberia.pl napisała:

        > leca na lep na szyje nie jest wcale glupim pomyslem.

        lep na szyje czy lep na muchy
    • asqe Re: a moj szef 22.10.08, 10:09
      awantura byla przeokrutna.
      w ciezkich warunkach atmosferycznych mi teraz przyjdzie zyc.
      • trypel Re: a moj szef 22.10.08, 10:26
        Jak lubisz szefa to wytłumacz jego żonie że jak teraz nikt nie bedzie tym autem
        jezdził tylko dbał i ew. jakies wycieczki raz na tydzień żeby sie silnik
        rozgrzał to za 40 lat zarobią na nim kupe kasy, a za 60 jeszcze więcej. Tylko
        niech ubezpieczenia nie wykupuje bo interes o kant dupy potłuc
    • dzikoozka wanker 22.10.08, 10:30
      ja chciałąbym się dowiedzieć, co to znaczy, aktualnie robie poziom
      intermediate i nie wiem :((( wstyd mi
      • asqe Re: wanker 22.10.08, 10:34
        odpowiedz kilka postow wyzej:)
      • shine69 Re: wanker 22.10.08, 10:35
        czasownik "to wank" jest dość niegrzecznym słowem na męską masturbację. Wanker w
        tym przypadku oznacza więc, że zdaniem żony, ten pan brandzluje się tym autem.
        • asqe Re: wanker 22.10.08, 10:38
          tak, mozna by to przetlumaczyc jako onanista:)
          ale wyraz ten oderwal sie od tego piewrwotnego znaczenia i teraz
          bardziej sluzy jako okreslenie glupka, idioty itd, przy czym jest
          duzo bardziej niegrzeczny
    • lupus76 OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 10:53
      cóż skłoniło Twojego szefa do ożenku z tak prymitywnym babskiem...
      • puszysta_gimnazjalistka Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 10:57
        To ja Ci wyjaśnię, każda normalna kobieta reaguje w ten sposób gdy mężczyzna
        wydaje pieniądze na samochód dla siebie zamiast na ubrania dla niej.
        • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 10:58
          posłuchaj Lupus mądrego człowiek bo ma racje :):):)
          • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 12:33
            Znaczy ja podświadomie wiem co robię, że bronię się przed ożenkiem, jak Donald
            przed wizytą u logopedy?
            • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 12:38
              najwyraźniej masz mądrą podświadomość i sie jej słuchaj
              • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 12:43
                acz przyznać muszę, że podświadomość owa uruchomiła mi się dopiero po
                przestudiowaniu KC i KRiO :D
                • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 12:47
                  czyli masz myślącą i uczącą sie podświadomość. Pozazdrościć.
                  Kazdy by tak chciał.

                  Tak mi sie przypomniał dowcip:
                  znajomy makler mówi że obecny kryzys jest gorszy od rozwodu, stracił juz połowe
                  majątku a żona dalej jest.
                  • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:01
                    a propos maklera - pyta jeden makler drugiego - "no i jak śpisz przy tym
                    kryzysie?" "Jak dziecko - całą noc płakałem i 2 razy się zesrałem"
                    • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:03
                      no jesli to ten sam makler to współczuje gościowi :D
        • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:48
          amanda wcale nie jest prymitywna. oni po prostu maja bardzo odmienny
          stosunek do pieniedzy. dla howarda pieniadze sa po to, zeby je
          wydawac, dla amandy, zeby je miec, odkladac, byc zabezpieczonym na
          przyszlosc oraz zapenic dzieciom jak najlepszy start w zyciu. ona
          nie kupuje sobie ubran prawie wcale. zreszat ma dobra prace, chociaz
          to tylko pol etatu teraz i bywa, ze zarabia wiecej niz howard. ona
          jest bardzo ambitna, do wielu rzeczy w zyciu doszla sama, ciezko
          pracowala studiujac dwa kierunki, jej mamy nie bylo stac na to, zeby
          jej pomoc. howard pochodzi z zamoznej rodziny, nie ma wyzszego
          wyksztalcenia, bo jakos mu sie nie chcialo studiowac, od rodzicow
          dostawal pieniadze i drogie prezenty(typu auto na 16 urodziny),
          potem zalozyl swoja firme i jakos mu idzie(calkiem dobrze zreszta,
          ale to np amanda spacila prawie caly kredyt, ktory wzieli na dom w
          ciagu zaledwie 2 lat). oboje z nich rozumiem, choc fakt, ze amanda
          troche przesadza w swoim gniewie.
          • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:51
            asqe napisała:

            > amanda wcale nie jest prymitywna.

            Wybacz, ale jeśli zwraca się w sposób, jaki powyżej opisałaś do swojego męża w
            obecności osób trzecich - to jest właśnie prymitywna. Albo chamska, jeśli wolisz.
            • puszysta_gimnazjalistka Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:57
              W moim odczuciu to nigdy nie było jakieś bardzo brzydkie słowo.
              W użyciu codziennym, a w szczególności w ustach kogoś bardziej bezpośredniego
              dość naturalne.
              • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:01
                W nerwach różne słowa fruwają. Ale człowiek posiadający podstawową kindersztubę
                nie robi takich scen przy świadkach. Pomijam kwestię znaczącego obniżenia
                autorytetu szefa w oczach pracowników.
                • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:03
                  Swoją drogą jakby własna żona nazwała człowieka koniobijcą to oznaczałoby że
                  sama przyznaje że w dziedzienie sexu nie ma męzowi więcej do zaoferowania niż
                  jego własna ręka. Co?
                  • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:04
                    :D
                • puszysta_gimnazjalistka Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:03
                  Bez przesady, Anglicy nie są aż takimi sztywniakami.
                  Tego typu zachowanie są w stanie potraktować z przymrożeniem oka i szef nie
                  powinien stracić w ich oczach.
            • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:04
              nie, zwrocila sie tak do niego w prywatnej rozmowie(czyli bez osob
              trzecich). ja sobie nie wyobrazam, ze moglabym sie tak odniesc do
              mojego faceta, ale wydaje mi sie , ze to to delikatna przesada
              nazywac kogos prymitywem, dlatego ze osoba ta ma (bardzo rzadko i
              wlasnie w tego typu sytacjach a wiec dotyczacych finansow, ale
              jednak dosyc wyrazny) problem w panowaniu na zloscia i gniewem.
              troche tez rozumiem, ze wydaje jej sie nie fair, ze spalcila ponad
              80% z 750K, czyli praktycznie to ona kupila dom dla rodziny (ale juz
              nie wydaje mi sie, ze wypominanie tego howardowi w czasie klotni to
              dobry pomysl). ja tam nie wiem, oboje ich bardzo bardzo lubie i
              wiem, ze teraz bedzie w domu kwas.
              • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:09
                Skoro mówiła to w prywatnej rozmowie, to skąd TY o niej wiesz?
                • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:17
                  no jakos tak wyszlo, ze mi sie biedak pozalil wieczorem:) (no moze i
                  dziwnie, ale to juz nie jest amandy wina)
                  • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:22
                    No to cofam. W takim razie raczej on jest prymitywny :)
          • trypel Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 13:59
            no jesli ona jest takim dusigroszem zapatrzonym w kasę to nic dziwnego że nie
            rozumie jak można dla przyjemnosci kupic sobie auto... :)
            • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:19
              no wlasnie, i tu lezy pies pogrzebany.
              ona jest po prostu b. oszczedna (ale absolutnie nie skapa) a on lubi
              po prostu wydawac pieniadze i uprzyjemniac sobie zycie.
              • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:24
                Oszczędna? I jeździ Tuaregiem?
                Toż ten Dzag jest oszczędnym autem przy Tuaregu :)
                • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:32
                  touranem jezdzi.
                  i tez nie byla zachwycona jak go howard kupil 3 lata temu, a w sumie
                  kosztowal podobnie jak ten dzag teraz. ale tu sie tez rozchodzi,
                  przynjamniej troszeczke, o to, ze to jest wlasnie jaguar.
                  • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:36
                    e nieeee, jak jeździ Touranem, to to jest dużo tańsze od dżaga - zarówno w
                    zakupie i utrzymaniu. Stać ich na dzaga, czy nie bardzo?
                    • asqe Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:46
                      faktycznie nie wiem czemu bylam przekonana, ze ten touran byl duzo
                      drozszy niz byl:)
                      moim zdaniem spokojnie ich na tego jaguara stac, ale zdaniem amandy
                      absolutnie nie. tzn obiektywnie patrzac - stac ich
                      • lupus76 Re: OT - tak mnie zastanawia 22.10.08, 14:50
                        Ech - z jednej strony pownien uzgodnić zakup z kobitą. Z drugiej - cóż jej
                        szkodzi uśmiechem skwitować poprawiacz nastroju dla faceta, którego (chyba)
                        kocha. Jeśli ich stać - bez sensu ta awantura.
    • cytrynka_ltd Re: a moj szef 22.10.08, 14:04
      niech żona go dobrze obstorcuje, bo ten dżaguar może być na jakieś laseczki:)))
      w końcu ona wie najlepiej:)
      gdyby mi(jako żonie) taki kupił Jaguara, to nie odmówiłabym:)
      ale, facetowi po co taki samochód?;)
      • trypel Re: a moj szef 22.10.08, 14:07
        jak to po co? skoro z żoną zero sexu to przynajmniej na boku cos znajdzie a z
        jaguarem łatwiej :D
        • asqe Re: a moj szef 22.10.08, 14:14
          no coz, przypuszczam, ze jemu i bez jaguara byloby latwo.
          no nie wiem, moze to jest jakis tam kryzys wieku sredniego, chociaz
          na moja sugestie odpowiedzil, ze on przechodzac kryzys zrobil sobie
          dziecko(ma 45 lat i 2letnia coreczke):)

          no a zona to dopiero teraz zero seksu- wczoraj spal w pokoju
          goscinnym:)
        • cytrynka_ltd Re: a moj szef 22.10.08, 14:14
          to niech ją w nocy podchodzi, kiedy nie boli ją głowa ;))
          • trypel Re: a moj szef 22.10.08, 14:17
            Problem bardziej w niej. Skoro nazywa go koniobijcą to znaczy że zdaje sobie
            sprawe ze swoich (nie)możliwosci :)
            • asqe Re: a moj szef 22.10.08, 14:22
              w te kwestie wnikac wcale nie chce, a i tak wiem wiecej niz bym
              chciala
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka