Dodaj do ulubionych

przyjaciele?

03.11.08, 17:45
D. powiedzial, ze moglby byc moim przyjacielem(co ja odebralam
prawie jak obelge), choc przyznal, ze bylby bardzo zazdrosny, gdybym
zaczela sie z kims spotykac. no wiec co to za przyjazn? powiedzial,
ze nic by z tym nie zrobil ani nic nie powiedzial, ale czulby sie
parszywie.
ja jego przyjaciolka bym byc nie mogla: za bardzo mnie pociaga
fizycznie i chyba zawsze bedzie.
no i szkoda, bo super z niego z facet, madry, dowcipny, bardzo
cieply, choc zdecydowanie nie "material" na zwiazek.
zal mi, ze trace kogos takiego z mojego zycia.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: przyjaciele? 03.11.08, 17:54
      w zasadzie nic nowego... te same nudy

      chces teraz umartwiac sie nad soba jak miliardu kobiet na ziemi z tergo samego
      powodu??

      czy wyciagniesz wnioski i wezmiesz sie w garzc i poszukasz lepszego?
      • asqe Re: przyjaciele? 03.11.08, 18:02
        tak, potrzebuje sie teraz troche poumartwiac nad soba. i w takiej
        sytuacji to chyba normalne jest. i nie tylko ja sie umartwiam, bo
        wiem, ze on tez.
        i wiem, ze trafi sie lepszy:)
        ale ja naprawde bardzo rzadko spotykam ludzi, z ktorymi mialabym sie
        ochote przyjaznic, moze sie nie staram wystarczajaco. i zazwyczaj to
        nie sa kobiety, to mi jakos nie wychodzi. i tak sobie tylko
        pomiauczec przyszlam, ze mi troche zle teraz
        • tygrysio_misio Re: przyjaciele? 03.11.08, 18:06
          ja tam tez kiedys,zalowalam,ze nie ma kogos w moim zyciu... po 2 latach
          postanowilam zadzwonic,bo myslam,ze juz sie uwolnilam od niego i bedziemy mogli
          byc znajomymi (nawet jesli tylko przez neta)... bardzo tego chcialam zeby choc
          raz na jakis czas byl... i wiesz co? skonczylo sie tym,ze on mi ostatnio
          oswiadcza co raz,ze za 5 lat chce miec ze mna dzieci..a ja cholera nie mam nic
          do gadania!! ;]... no ale zanim do tego doszlo musialam przelamywac jego niechec
          do mnie w ogole a potem do bycia ze mna...

          tak wiec... dajcie sobie luz na razie.. a potem jak cos to próbujcie sie
          przyjaznic... ale koniecznie majac w glowie juz innego partnera (tak zeby miec
          swiadomosc,ze moze byc inaczej..lepiej/gorzej-niewazne..ale ze nie tylko on i on)
    • catthe Re: przyjaciele? 03.11.08, 18:00
      Szkoda, że Wam nie wyszło. Kibicowałam Wam i decyzji o terapii.
      Co do przyjaźni to z tym właśnie bywa problem jeśli po którejś
      stronie są jeszcze jakieś uczucia, nadzieja czy żal. Czasem trudno
      to udźwignąć.
      • asqe Re: przyjaciele? 03.11.08, 18:22
        no coz, tak wyszlo niestety:(
        i baaaaardzo jestem rozczarowana. ale mam tez jakies takie glupie
        uczucie, ze to jeszcze nie jest taki absolutny koniec.
        a z drugiej strony zaczelam dosyc powaznie rowazac mozliwosc powrotu
        do polski.
        umowilismy sie narazie, ze spotkamy sie od czasu do czasu na jakis
        lunch, kolacje czy drinka i moze jeszcze zobaczymy. ale to chyba
        tylko przedluzanie agonii:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka