profesorka1025
03.08.14, 07:42
Od zeszlego tygodnia budowane jest rondko u zbiegu ulic Surowieckiego i Romera. Nie wiem,szczerze mówiąc, czy to rondo w ogóle jest potrzebne ale nie o tym chcę napisać. W trakcie budowy owego ronda, ruch kołowy odbywał siè prawie normalnie. I oto nagle niespodzianka! Gdy w zasadzie zasadnicze roboty zostały zakończone, 2 sierpnia na kilka dni zamknięto ruch na całej ulicy Surowieckiego i Bartoka, nie ma jak dojechać do metra czy do autobusów przesiadkowych. Żeby było śmieszniej, prywatne samochody jeżdżą w najlepsze niby wyłączonymi z ruchu ulicami tylko wycofano z nich autobusy komunikacji miejskiej. Niech frajerzy bez aut ,niezależnie od przyczyny 'frajerstwa', biegają kilka km piechotą i to przez kilka dni, nawet wtedy gdy na gotowym prawie rondzie nic się nie dzieje. Tak właśnie traktuje się w Warszawie obywateli skazanych na komunikację miejską. Przy okazji dodam,że kilka tygodni temu opublikowano wyniki sondażu Warszawiaków na temat komunikacji miejskiej. Wynikało z niego,że większość jest z komunikacji zadowolona.. Świadczy to niestety wyłącznie o tym,że badanie najprawdopodobniej NIE było przeprowadzone na reprezentatywnej próbie KORZYSTAJĄCYCH z komunikacji warszawskiej. Jestem pewna,że gdyby takie właśnie badanie przeprowadzono,wynik byłby inny..