Dodaj do ulubionych

BALANGUJĄCY SĄSIEDZI

IP: *.acn.waw.pl 16.04.05, 00:16
pode mną mieszkają okropni ludzie,ciągle gdzieś wybywają i zostawiają chatę
swoim córeczkom,zaznaczam,że panienki mają już ponad 20 lat,piątki i soboty
to dla mnie często straszna udręka,hałasy i głośna muzyka,krzyki i wulgarne
słownictwo słychać nieraz na całą okolicę,nie wiem dlaczego moim innym
sąsiadom to nie przeszkadza,tak się chyba złożyło,że to sami kulturalni
ludzie,którzy nawet na policję nie dzwonią z grzeczności,co mam
robić,zaznaczam,że z ojcem już kiedyś rozmawiałam,obiecał mi,że imprez już
nie będzie,niestety imprezy są.Poradzcie jak dokuczyć takim sąsiadom,bo
szczera i spokojna rozmowa nie dała efektu,może innym sposobem do nich
dotrze????????????????????????????????????????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • Gość: igor Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.stolica.pl / *.stolica.pl 16.04.05, 08:20
      przechodzilem ten temat..... niestety pozostaje bron ostateczna w postaci
      zwrocenia sie do swojego dzielnicowego z problemem - w tym momencie on
      zaczyna "monitorowac" lokal i po kilku zgloszeniach zaklocenia spokoju sasiadow
      sprawa kierowana jest na kolegium a tam mandaty po pare tysiecy lub wyroki w
      zawiasach.
      jesli prosby nie pomoga to zrob tak ale pamietaj ze zrobisz sobie wroga kosztem
      spokojnych weekendow
      • dziedzicznacytadelafinansjery Takie moje rady... 16.04.05, 21:51
        Pozwolę sobie zgodzić się z przedmówcą. Należy pamiętać o podstawowej zasadzie:
        albo Ty ich albo oni Tobie. To znaczy albo Ty ich uspokoisz, albo oni Tobie
        wejdą na głowę.
        A już jestesmy na takim etapie rozwoju społecznego, że najwyższa pora, aby ci,
        którzy chcą spokoju i ciszy we własnym domu i mają prawo do odpoczynku po
        cięzkim tygodniu - postawili się i nie dali się hołocie. Ja zastałem na nowym
        miejscu zamieszkania taką sytuację, że klienci z góry upodobali sobie trzaskanie
        drzwiami, głośe rozmowy i inne hałasy (w tym na klatce schodowej) pgrubo po
        północy - a z dołu zapragnęli zapoznać mnie ze swoją płytoteką za pośrednictwem
        ścian. Mnie akurat słuchanie cudzego łomotu średnio satysfakcjonuje, więc
        zrobiłem co następuje:
        Zakłocanie ciszy nocnej zgłosiłem policji (interwencja szybka i skuteczna) a
        hałasy z dołu (poza ciszą nocną) na razie zlikwidowałem młotkiem (za
        pośrednictwem podłogi). I jeżeli sytuacja będzie się powtarzała, dalsze kroki
        będę podejmował konsekwentnie, bo nie mam zamiaru pół nocy nie spać, bo ktoś ma
        ochotę sobie poimprezować. Są lokalenocne przeznaczone do tego typu zabaw. A jak
        ktoś chce się towarzysko spotkać i porozmawiać, to nie musi do tego drzeć ryja.
        Ewentualnie kiedyś praktykowane było zwracanie się z zapytaniem - "czy będzie
        państwu przeszkadzało, jeżeli córka/syn/ja sama urządzi przyjęcie urodzinowe i
        będzie trochę głosniejszej muzyki". Jeżeli ludzie są na poziomie - to mozna
        zaplanować wieczówr w kinie czy coś takiego - i umożliwić to sąsiadom. Ale to
        wszystko chyba w Twoim przypadku nie ma zastosowania.

        Ale dwie złote zasady Ci przedstawię:
        1. Żadnych rozmów z bydłem. Jeżeli rodzice są na poziomie - to nalezy w
        krótkich, żołnierskich słowach postawić ultimatum: albo będzie spokój i
        porządek, albo zostanie powiadomiona policja, zarząd spółdzielni (wspólnoty
        etc.) - w kazdym regulaminie porzadkowym jest punkt o zakłocaniu porządku (i to
        nie tylko w czasie ciszy nocnej).
        2. Konsekwentnie, każdorazowo wzywać policję - po kilku razach - odszukać
        dzielnicowego (nie będzie to łatwe, ale jest do wykonania) - i naświetlić mu sprawę.
        Warto jeszcze podburzyć pozostałych sasiadów - niech ruszą 4 litery i nie dadzą
        z siebie robić bydła. Na pewno im to też przeszkadza, tyle ze są stłamszeni,
        dali sobie wejść hołocie na głowe - i mają efekt: co tydzień muszą sobie
        zatyczki do uszu wkładać.

        Powodzenia!!!

        • silvio1970 Re: Takie moje rady... 18.04.05, 11:19
          wystarxczy jedno zgłoszenie na najlbliższy komisariat (telefon zawsze na klatce
          albo w książce) przyjeżdzają zawsze i na ogół szybko, bo lubią takie sprawy,
          gdzie sprawa jasna a zatrzymani nie mają przy sobie broni ostrej.

          > Ale dwie złote zasady Ci przedstawię:


          > 1. Żadnych rozmów z bydłem. Jeżeli rodzice są na poziomie - to nalezy w
          > krótkich, żołnierskich słowach postawić ultimatum: albo będzie spokój i
          > porządek, albo zostanie powiadomiona policja, zarząd spółdzielni (wspólnoty
          > etc.) - w kazdym regulaminie porzadkowym jest punkt o zakłocaniu porządku (i
          to
          > nie tylko w czasie ciszy nocnej).
          > 2. Konsekwentnie, każdorazowo wzywać policję - po kilku razach - odszukać
          > dzielnicowego (nie będzie to łatwe, ale jest do wykonania)
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 16.04.05, 21:52
        ale pamietaj ze zrobisz sobie wroga kosztem
        >
        > spokojnych weekendow

        Ja tam wolę spokojne weekendy niż przyjaciół w takim typie...
    • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 16.04.05, 09:54
      Ja bym się wybrała jeszcze raz do tatusia i oznajmiła mu, że jeżeli nie
      przetłumaczy swoim dorosłym córkom, że zakłucają ciszę nocną, że głośne imprezy
      co tydzień są dla Ciebie uciążliwe ( no bo jak rozumiem,nie są to sporadyczne,
      okazyjne zakłócenia ciszy nonej tylko cotygodniowa praktyka)to zaczniesz wzywać
      policję o czym lojalnie go uprzedzasz.
      Dodatkowo zaznaczyłabym, że o ile jestem w stane tolerować imprezy sąsiadów, no
      bo każdy przecież czasami robi jakieś imprezy ( tylko jakaś kontrola nad
      imprezowiczami powinna być)to te są wyjąkowo głośne i uniemożliwiają odpoczynek.
      Nie wiem jaki jest rodzaj własności waszych mieszkań, ale jeżeli jest to
      wspólnota, to może dojść do tego, że takie mieszkanie zostanie zlicytowane i
      sprzedane - to reguluje ustawa o wspólnotach mieszkaniowych.Możesz mu o tym
      napomknąć.Postaraj się też znaleźć sojuszników wśrod sąsiadów...w kilka osób
      łatwiej jest wpłynąć na takie sytuacje.

      Mam sąsiadkę, która co tydzień organizuje imprezy,mimo, że mieszkam obok, nigdy
      nie miałam powodu się skarżyć na hałas..po prostu jak jest cisza nocna, to
      sciszają muzykę, nie wydzierają się na całą okolicę a jak się komuś zdarzy to
      sąsiadka stoi na straży i natychmiast reaguje...mieszkam w nowym bloku i
      zdarzały się stadami parapetówki, co weekend u kogoś impreza, różnie się to
      kończyło, czasami i nocnymi hałasami ale ludzie się wyszaleli i jest spokój...
      Dodatkowo mamy jeszcze ze sobą dobry kontakt, stronę internetową i reakcja na
      takie akcje jest szybka i ostra...jakoś da się zapanować nad tym, ale w kupie
      zawsze raźniej i bardziej skutecznie...
      • Gość: franek Ludzie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:03
        wasza xenofobia ,zapyżialstwo i malkontenctwo mnie rozbroiło.Jakie szczęście ze
        wokól mnie nie mieszka taki aspołeczny element. p.s. naucz sie jeden z drugim
        mieszkać w bloku a jak nie to spowrotem pod Grójec :-)))))
        • totempotem Re: Ludzie !!! 18.04.05, 14:08
          Jakie malkontenctwo...jeżeli Tobie nie przeszkadzają nocne balangi tydzień w
          tydzień, zakłócanie ciszy nocnej to uszanuj prawo innych do odpoczynku i do
          spokoju we własnym domu.

          A może jesteś jednym z tych uciążliwych sąsiadów
          co ciszę nocna mają za nic ?
        • Gość: Kabatka Re: Ludzie !!! IP: *.chello.pl 18.04.05, 14:57
          Proponuję zajrzeć do słownika ortograficznego ( to a propos "spowrotem").
          • Gość: franek kabatka to typ człowieka co jak nie wie co napisać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:05
            to sie czepia-dno! a do "totempotem" czy nie pomyślałaś o co mi chodzi? A wiesz
            że uciążliwe jest też szczekanie psa przez godzine w ciągu dnia,płacz dziecka w
            nocy,kłótnia małżeńska,okrzyki przy oglądaniu meczu,remont łazienki itp itd. z
            tym trzeba umieć ŻYĆ. to są typowe sprawy międzysąsiedzkie i każdy każdemu
            jakoś przeszkadza.To się załatwia NORMALNĄ rozmową a nie pluciem na forum gdzie
            banda zakopleksionych ludzików radzi :dzielnicowy itp a może ja wezwe policje
            jak wasze nastoletnie dziecko krzyknie kur.. pod oknami co? też przyjadą! a
            moze ja wezwe straż miejską jak two pies sie zes..na chodnik? jest 1000
            sposobów żeby uprzykrzyc sobie zycie ...tylko pomyśl że kiedyś może np.zapalić
            Ci się coś w domu i jedyna osobą która to bedzie mogła zauważyc będzie TA
            właśnie 20letnia balangowiczka-myślisz że zadzwoni po straż pożarną? p.s.
            pamiętaj:mieszkanie w bloku to nie chwila a czasem nawet całe życie.
            • Gość: ak Re: kabatka to typ człowieka co jak nie wie co na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:16
              Franek - kiedy ostatnio się badałeś. Coś Tobie szwankuje i na pewno nie jest to
              grypa. Najbliżej chorego miejsca są zatoki.
              • Gość: a Re: kabatka to typ człowieka co jak nie wie co na IP: 195.94.206.* 18.04.05, 15:18
                raczej ta balangowiczka zadzwoni po straż w przeciwnym razie jej mieszkanie też
                się sfajczy, poszukaj lepszych argumentów
                • Gość: franek poszukaj sobie kulek w spodniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:30
                  a nie wtrącaj sie do rozmowy.
                  • Gość: a Re: poszukaj sobie kulek w spodniach IP: 195.94.206.* 18.04.05, 15:38
                    a to niby dlaczego nie mogę się podłączyc do dyskusji? wytłumaczysz mi?
                    • Gość: franek Re: poszukaj sobie kulek w spodniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:48
                      bo nic nie wnosisz! czepiasz sie szczegółów zakomplesiony polaczku! mierny
                      jesteś!
                      • Gość: a Re: poszukaj sobie kulek w spodniach IP: 195.94.206.* 18.04.05, 16:00
                        ja kompleksów nie mam w przeciwności widac do ciebie
                        chyba bardzo cie kręci dogryzienie komuś co?
                        nie dam Ci tej satysfakcji i kończę z tobą tą pustą dyskusję
                      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: poszukaj sobie kulek w spodniach 19.04.05, 20:32
                        Ty jesteś jednym z zasadniczych powodów powstania mojej sygnaturki. Won pod
                        Grójec a nie porządnych ludzi tam wysyłać.
            • totempotem Re: kabatka to typ człowieka co jak nie wie co na 18.04.05, 16:31
              Franek

              Wszystko pieknie ładnie tutaj opisałeś...
              wszystko jest uciązliwe i rzeczywiście trzeba umieć z tym żyć i wierz mi, sama
              jestem w stanie zaakceptować i do głowy by mi nie przyszło iśc na skargę:
              - wystawianie dziecka na balkon, które płacze przez godzinę non stop, a ja mam
              wrażenie, że ono płacze u mnie w pokoju - wtedy odkręcam głośniej TV i dziecko
              jest "chowane" do domu, ale do sąsiadów na skargę nie pójdę bo nie ma ciszy
              nocnej
              - szczekanie psa sąsiadów bo tak psy mają, że czasami szczekają
              - bieganie dzieci po domu w ołowianych bucikach
              - remont łazienki,wiercenia i wyburzanie ścian, a wierz mi, że przeszłam przez
              to kilkakrotnie,a co śmieszniejsze, Ci sąsiedzi, których hałasy musiałam
              znosić, bo remontowali się w godzinach przyzwoitych, przychodzili na skargę do
              mnie, że ja hałasuję też w godzinach przyswoitych,bo mam monataż szaf wnękowych
              ( ręce opadają)
              - imprezy u sąsiadów ( parapetówki tydzień w tydzień, poprawiny parapetówek po
              kilka imprez na raz w każdy weekend),pod warunkiem, że nie ma darcia japy przez
              balkon i ludzie bawią się w kulturalny sposób...

              Wszystko pieknie opisałeś, tylko nie wziąłeś pod uwagę jednego...my tutaj
              mówimy o cotygodniowych baletach, hałaśliwych balangach, które odbywają się w
              GODZINACH CISZY NOCNEJ i są niedoopanowania...

              Wiadomo, że nie mozna sobie uprzykrzać zycia, jak ktos decyduje się na
              mieszkanie w bloku, to musi liczyć się z tym, ze będzie narażony na takie
              sytuacje, ale wszystko musi być w jakiś granicach zdrowego rozsądku...dla
              każdego jest to inna granica, ale wystarczy chwilę pomyśleć jak nie być
              uciązliwym dla sąsiadów, uciszyć psa, uciszyć towarzystwo,porozmawiać z
              dzieckiem i wytłumaczyć co wolno a czego nie...
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Ludzie !!! 19.04.05, 20:30
          Tobie się chyba blok pomylił z kołchozem. W każdym razie mentalność masz w 150%
          kołochozową i mam nadzieję, że resztę życia spędzisz własnie w kołchozie i nikt
          z kulutralnych ludzi nie bęzie skazany na przebywanie w twoim towarzystwie -
          choćby tylko pod dachem tego samego bloku.
        • Gość: Gość Re: Ludzie !!! IP: 195.117.242.* 29.04.05, 16:55
          Widać sam pochodzisz spod Grójca, gdzie i wykształcenie kiepskie i maniery.
    • Gość: malinka Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 20.04.05, 11:26
      bardzo dziękuję za porady,narazie od soboty nie spotkałam jeszcze sąsiada,żeby
      z nim porozmawiać,a chyba jednak zaczne od tego.A Ty Franek chyba po prostu nie
      zrozumiałeś o co nam chodzi Ja osobiście nie pochodzę ze wsi tylko jestem
      rodowitą Warszawianką i mama uczyła mnie od dziecka,że nie mieszkam na wsi
      tylko w domu wielorodzinnym i muszę zachowywać się na tyle kulturalnie jak się
      tylko da,nie pozwalała mi latac po mieszkanu w chodakach,przeklinać i palić na
      klatce schodowej,nie zostawiała mi mieszkania do dyspozycji na kilka dni jak
      mialam 18 lat,uczyła,że papiery wyrzuca się do kosza na śmieci a nie pod
      nogi ,nie drze się buzi na całe podwórko a sąsiadom się należy kłaniać,więc nie
      wysyłaj mnie do Grójca,bo nawet nie za bardzo wiem gdzie to dokładnie
      jest,natomiast z twojej wypowiedzi wynika,że nie rozumiesz co to znaczy kultura
      i twoje pochodzenie jest dla mnie wątpliwe
      • Gość: Justyna Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 11:51
        Masz całkowitą rację Malinko. Też mnie tak wychowano. A swoich sąsiadów na
        Imielinie musiałam uciszyć dopiero za pomocą policji i skargi do Administracji.
        Żadne, poprzednio kierowane do nich prośby, rozmowy, grzeczne nalegania nie
        odnosiły skutku. Przeżyłam koszmar, bo chamy zrewanżowały się demolując mi
        balkon i niszcząc drzwi frontowe. Ale minęło jak ręką odjął. Cóż, gdy ktoś nie
        ma wychowania i/lub pochodzi ze wsi, gdzie jedna chałupa stoi z dala od drugiej,
        nie rozumie.
        • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 13:08
          A czy u Was zdarzają się takie kwiatki, że np trzymają buty w sieni, to znaczy
          przed drzwiami wejściowymi do swojego mieszkania, na klatce ?

          Albo wystwiają wory ze śmieciami na klatkę i te wory stoją tam całą noc ?

          Albo dziecięce zabawki, jakieś samochodziki,klocki itp trzymają na klatce ?

          U mnie tak robią sąsiedzi,którzy mają 100 m2 i mieszka ich tam dwoje z małymi
          dziećmi a nie jakieś stado cyganów ?
          • Gość: brunetka b Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 14:11
            eee, ja bym nie wytrzymala i buciki i klocki wywalila do smietnika:)
            a worek na smieci wysypala na wycieraczke :) no pewnie wczesniej bym porosila
            zeby przestali ale jakby nie poskutkowalo? z dzika przyjemnoscia:)
            ale ja to zolza jestem:)
            • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 14:45
              he he...no to z tego wynika, że ja tez zolza jestem :)
            • Gość: aaaaa Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 20.04.05, 14:57
              Dokładnie tak. U mnie w bloku też niestety taki element występuje. A sprawę
              balang nocnych załatwiliśmy dość szybko wydzwaniając na policję. Wraz z
              sąsiadami zebraliśmy się i umówiliśmy, że jak następna balanga nie ucichnie choc
              trochę po 22 to zaczynamy wydzwaniac na 997, było nas w sumie 5 osób, ale każdy
              dzwonił praktycznie non-stop i poskutkowało. Przyjechał patrol i uciszył
              towarzystwo. Później okazało się, że wziął też pod delikatną obserwację, bo
              jakieś pół roku po interwencji wpadła brygada i wyczyściła nam blok z elementu.
              Teraz niestety ćpuny wróciły, ale jak narazie siedzą cicho. Jak oni zaczną
              imprezki to my zaczniemy telefonowanie.
              Często zdarza się, że przyjmujący zgłoszenie wykręca się, że nie ma wolnych
              radiowozów itp to wtedy trzeba poprosić o nazwisko i numer służbowy delikwenta i
              obiecać, że zgłosi się sprawę do inspektoratu i patrol przyjedzie w 10 minut.
              Czasem działa też stwierdzenie, że impreza jest z ćpaniem. Powodzenia.
              • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 16:10
                W kupie zawsze raźniej i skuteczniej :)
              • iurandum Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 21.04.05, 10:38
                > Często zdarza się, że przyjmujący zgłoszenie wykręca się, że nie ma wolnych
                > radiowozów itp to wtedy trzeba poprosić o nazwisko i numer służbowy delikwenta

                Też miałem taka sprawę przykrą. Nie zebym bronił ciszy po 2200 jak oka w
                głowie... U mnie tez była impreza pare razy i zona łaziła po sąsiadach wcześniej
                prosiłą o wyrozumiałośc, po 2300 wyciszaliśmy już.

                Wiec czasem i ja wkładałem stopery jak mi przeszkadzała muzyka.
                Ale raz jak dziecko o 0300 w nocy do mnie przyszło ze nie może spać, i
                faktycznie aż basy po meblach chodziły zadwoniłem na 977 (druga klatka nie wiem
                jak to mogli przeżyć ich bezpośredni sąsiedzi). Zbyli mnie że ale sie zajmą, że
                już było wezwanie. 0345 było jeszcze głośniej. Wiec mając doświedczenie z innych
                spraw z policja i SM zadzwoniłem ponownie prosząc o NUMER SŁUŻBOWY policjanta,
                bo chce napisać skargę na zignorowanie wezwania. Byli po paru minutach! I dobrze
                ze sie nie wybrałem tam ich prosić o kulturę bo okazało sie że pieścią próbowali
                wytłumaczyć policjantom ze bezzasadnie im przeszkadzają... Na szczęcie
                prowodyrzy odjechali polonezem w kajdankach i sprawa była załatwiona...
              • Gość: ... Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 08.07.05, 00:33
                Stwierdzam, że jesteście wszyscy nienormalni!
                • l.a.w Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 08.07.05, 00:36
                  ha, ha, ha, ha

                  Niezle podsumowanie tego co tu sie dzieje... :-)

                  Przestalem sie udzielac, bo sie babiniec zrobil z tego forum. :0(
                  • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 08.07.05, 09:39
                    No ale Ty prawie jak baba jesteś( nawet czasem gorzej niż baba marudzisz)
                    to tym bardziej powinieneś się udzielać.
                    Ale rozumiem, kumpli zabrakło ( silvio vel billy "wyjechali" na wczasy)
                    brak Ci odwagi,bo sam zostałeś i nikt Cię nie lubi ...
          • chiara76 Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 15:01
            u nas tak trzymają, mają 82 metry kwadratowe i buty i rowerki przed
            mieszkaniem , ale na szczęście piętro wyżej, to nie muszę na to patrzeć.

            Za to moja sąsiadka wiesza śmierdzące szmaty po sprzątaniu u siebie na
            kaloryferze w korytarzu. Taka estetka:) Chce , żeby jej wyschły, ale nie
            powiesi u siebie na tarasie,czy kaloryferze, bo jej śmierdzą. To według niej
            lepiej, jak pośmierdzą na wspólnym korytarzu. Zastanawiam się, czy i jak jej
            zwrócić uwagę.
            • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 16:14
              Wiesz...rozmowa nie zawsze da gwarancję sukcesu ale można spróbować...ja bym
              jej grzecznie powiedziała, żeby zabrała te szmaty z kaloryfera ponieważ
              śmierdzą na klatce...i już...jak nie pomoże to daj znać...coś się wymyśli :)
            • Gość: volta Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.04.05, 16:41
              A ty chiara masz dzieci?
              Tak się składa, że u mnie w domu jest 2 z naprawdę niedużą różnicą wieku. Jeden
              ma wózek, drugi rowerek. I trzymam te rzeczy przed drzwiami właśnie. W
              mieszkaniu nie mam nawet na to miejcsa, a nawet gdybym miała, to też musiałabym
              trzymać na korytarzu:
              bo zimą miałabym w mieszkaniu kałuże z kół
              bo mały jak widzi rower, to chce nim jeździć w mieszkaniu(już widzę radosną
              minę sąsiadów z dołu)

              Na szczęście sąsiedzi bezdzietni, ale wyrozumiali(przepraszaliśmy i prosiliśmy
              o pozwolenie)
              no i korytarz rozmiarów ogromnych.

              Na naszym piętrze mieszka jeszcze 2 innych dzieci i też jedni trzymają wózek
              przed drzwiami a drudzy rowerek(no umożliwia nam takie zachowanie i to, że
              kradzieży tfu, tfu u nas nie ma.)
              • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 16:48
                no to jest Wasz problem...jeżeli mieszkacie w bloku gdzie jest wspólnota, to
                korytarz nie nalezy do Ciebie i może ktos nie ma chęci patrzeć na czyjeś
                klamoty na klatce...poza tym, ze względów bezpieczeństwa nie mozna trzymać
                rupieci na klatce...
              • chiara76 Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 20.04.05, 16:48
                Gość portalu: volta napisał(a):

                > A ty chiara masz dzieci?

                o, jakie miłe pytanie, takie w ogóle nie obcesowe i dykretne:).
                Ale zaspokoję twoją ciekawość, nie mam.
                Nie ma to jednak nic do rzeczy, że roweru własnego także nie wystawiłabym na
                zewnątrz, ani własnych butów, a wierz mi, trochę ich mam. Niemniej jednak myślę
                o innych i komuś to się nie musi podobać.
                Sąsiadom z góry też nie lecę mordy drzeć, to sprawa ich i ich sąsiadów,(może
                się spytali o zgodę, ale nie sądzę, bo mają raczej silny charakter i nie sądzę,
                żeby się kogoś pytali o pozwolenie), a nie musi mi się to wystawianie na
                zewnątrz podobać. I nie podoba się.

                > Tak się składa, że u mnie w domu jest 2 z naprawdę niedużą różnicą wieku.
                Jeden
                >
                > ma wózek, drugi rowerek. I trzymam te rzeczy przed drzwiami właśnie. W
                > mieszkaniu nie mam nawet na to miejcsa, a nawet gdybym miała, to też
                musiałabym
                >
                > trzymać na korytarzu:
                > bo zimą miałabym w mieszkaniu kałuże z kół
                > bo mały jak widzi rower, to chce nim jeździć w mieszkaniu(już widzę radosną
                > minę sąsiadów z dołu)
                >
                > Na szczęście sąsiedzi bezdzietni, ale wyrozumiali(przepraszaliśmy i
                prosiliśmy
                > o pozwolenie)
                > no i korytarz rozmiarów ogromnych.
                >
                > Na naszym piętrze mieszka jeszcze 2 innych dzieci i też jedni trzymają wózek
                > przed drzwiami a drudzy rowerek(no umożliwia nam takie zachowanie i to, że
                > kradzieży tfu, tfu u nas nie ma.)

                Może jak już się wyzłośliwiłaś na bezdzietnej Chiarze, to doradzisz mi coś w
                sprawie szmat sąsiadki, czy też to jest według Ciebie super sprawą?

                Pozdrawiam:)
                • Gość: volta Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.04.05, 17:35
                  Cytowanie mi nie idzie, ale spróbuję odpowiedzieć.
                  Gdzie widzisz moją złośliwość, w pytaniu o dzieci? Zapytałam, bo jestem
                  ciekawa, gdzie ty trzymasz/trzymałabyś wózek?
                  Czy ja napisałam, że supersprawą jest suszenie szmat na korytarzu? Możesz ten
                  fragment zacytować?(skoro tak dobrze to robisz?)

                  Ja też myślę o innych, i dlatego jak wyżej napisałam, pytaliśmy o zgodę i
                  zawsze przepraszamy, bo wiemy, że może to jakoś na życie sąsiadów mieć wpływ.
                  Jak już ktoś napisał, korytarz to przestrzeń wspólna a więc i nasza. I jeśli
                  nikt nic nie ma do tych naszych osprzętów dzieciowych, to robimy tak jak nam
                  wygodnie. A bezdzietni sąsiedzi kiedyś, myślę, zrewanżują nam się trzymaniem
                  wózka/rowerka na klatce.
                  • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 21.04.05, 10:44
                    Wiesz inna sprawa jak zapytacie i macie zgodę...inna sprawa jak są to części
                    wspólne...o tym decyduje wspólnota a nie sąsiedzi na piętrze...
                    a części wspólne,szczególnie ciągi piesze i jezdne w garazu np, nie mogą być
                    zastawiane tarasowane itd ( to sa drogi ewakuacyjne)...a wózek trzeba trzymać w
                    domu w przedpokoju,albo w wózkowni, a nie na klatce...u mnie sąsiadka nawet
                    brudu po kołach swojego wózka nie wytrze...sądzi chyba, że powinna zrobić to
                    ekipa sprzątająca...na klatce niech sobie stoi i cieknie a w domu będzie
                    czyściutko...
                    • Gość: volta Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.05, 09:36
                      ale ty masz jakieś dziwne pojęcie wspólnoty, kto to jest ta mityczna wspólnota
                      w/g ciebie? bo dla mnie wspólnota to jest właśnie mój sąsiad z lewej, z prawej,
                      z końca korytarza i z góry, ja też czuję się i jestem częścią tej wspólnoty.

                      Korytarze mamy tak duże, że właśnie zarząd naszej wspólnoty pozwolił na
                      zamurowanie i wstawienie sobie drzwi wejściowych na parę m2 dodatkowo, tak więc
                      przestrzeń na której trzymam obecnie wózki byłab tą przestrzenią naprawdę
                      prywatną, choć utrzymywaną z kieszeni wspólnoty, bo formalnie( w księdze
                      wieczystej) moja by nie była.
                      • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 23.04.05, 10:37
                        Wspólnota to są wszyscy mieszkańcy bloku...
                        Mieszkańcy głosują i decydują jak powinno wyglądać zagospodarowanie części
                        wspólnych a nie Członek Zarządu wspólnoty...

                        Ja wystawiania gratów na klatkę nie toleruję ze względów estetycznych...nie
                        podoba mi się taki śmietnik na klatce i graciarnia np przed moimi drzwiami...
                        dodatkowo jest to tarasowanie dojścia do innych mieszkań... Jak w
                        slamsach...korytarze też mamy duże ale nie uważam, aby kogokolwiek upoważniało
                        to do zaśmiecania go swoimi gratami i robienie z korytarza rupieciarni...

                        Guzik obchodzą mnie małe przedpokoje...tak sobie trzeba zagospodarować
                        przestrzeń, żeby nie było to uciążliwe dla sąsiadów...mam mały przedpokój więc
                        może wystawię sobie szafę na korytarz, bo przecież ubrania gdzieś trzymać
                        muszę...

                        I nie zgodziłabym się na utrzymywanie zabudowanych przez kogoś części
                        wspólnych...co ja matka teresa z kalkuty jestem albo sposor ? ktoś chce to
                        niech wykupi ten metraż i wtedy proszę bardzo, droga wolna, aby to estetyczne
                        było od strony części wspólnej...
                    • Gość: Justyna Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 11:45
                      Dziwi mnie czepianie się wózków i in. akcesoriów dziecięcych, tudzież rowerów na
                      korytarzu. W końcu przedpokoje w mieszkaniach są zbyt wąskie a wózkarnie
                      zdarzają się nader rzadko, nie mówiąc już o pomieszczeniach na rowery, które i
                      tak trzymane są na balkonach, też do tego nie przeznaczonych.
                      Najgorsze jest chamstwo, głośne zachowanie i złośliwe celowe działania na szkodę
                      innych sąsiadów, wulgarne wyzwiska, krzyki, itp. itd.
                      Nie czepiajmy się dosłownie wszystkiego!
                      • Gość: ma2la Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 22.04.05, 20:43
                        swieta racja Justynko, u mnie notorycznie wystawiaja smieci przed drzwi,
                        najpierw wynosilam jak szlam ze swoimi, potem napisalam karteczke i co?
                        przyszedl sasiad i powiedzial ze sie czuje DOTKNIETY !!! slowo daje! potem
                        jakis czas bylo czysto ale minely 3 lata i znow sie zaczyna. Sposob na
                        rozwalenie na wycieraczce kuszacy ale to sa nasze ostatnie mieszkania i chyba
                        by mnie zabil- fryz na zero
                        • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 23.04.05, 10:42
                          Dostaw im swoje...najlepiej kilka worów...jak będą musieli wynosić kilka worów
                          to im się odechce...

                          a buty można przykleić do posadzki...na ośmiorniczkę ;)
              • Gość: antybrudas Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 22.04.05, 15:16
                > ma wózek, drugi rowerek. I trzymam te rzeczy przed drzwiami właśnie. W
                > mieszkaniu nie mam nawet na to miejcsa, a nawet gdybym miała, to też musiałabym
                > trzymać na korytarzu:
                > bo zimą miałabym w mieszkaniu kałuże z kół

                Kałuże zostają na korytarzu, a my myk, myk do domku, gdzie ujutnie i czyściutko.
                • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 23.04.05, 10:38
                  Niestety to częsty obrazek na klatkach w nowych blokach...słoma z butów wyłazi
                  to i buty się na klatce trzyma, bo się w domu naśmieci...
              • semidolce Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 05.05.05, 13:03
                Dostrzegam pewną różnicę miedzy wózkiem, rowerkem a workami ze śmieciami czy
                reklamówkami z brudnymi pieluchami. To pierwsze niech sobie stoi, jeśli nie ma
                kradzieży. To drugie, cóż...
            • Gość: antybrudas Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 22.04.05, 15:19
              > Za to moja sąsiadka wiesza śmierdzące szmaty po sprzątaniu u siebie na
              > kaloryferze w korytarzu. Taka estetka:) Chce , żeby jej wyschły, ale nie
              > powiesi u siebie na tarasie,czy kaloryferze, bo jej śmierdzą. To według niej
              > lepiej, jak pośmierdzą na wspólnym korytarzu. Zastanawiam się, czy i jak jej
              > zwrócić uwagę.

              Zabrać szmaty i wyrzucić do śmietnika. Tam jest miejsce śmieci.
              • Gość: igor - natolin Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.stolica.pl / *.stolica.pl 02.05.05, 16:23
                w kwestii szmat - powiesic je na klamce sasiadki :)
                • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 02.05.05, 19:45
                  :))) i mazy na drzwiach porobić ;)
          • Gość: JK Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.04.05, 20:11
            W moim bloku worki ze śmieciami sąsiadów często stoją od poniedziałku do
            soboty. A inni na korytarzu postawili sobie szafę. Normalną, pełnowymiarową
            szafę, w której (sądząc po odgłosach porannych - trzaskanie drzwiami itp)
            najwyraźniej trzymają rzeczy bieżącego użytku.
            • iurandum Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 21.04.05, 10:17
              Poskarż się w Administracji. Przepisy pożarowe nie pozwalają na żadne meble na
              korytarzach. Jak oleją powinni dostać mandat od Straży.
              • Gość: Malinka Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 22.04.05, 08:24
                wiecie co? fajnie ny było gdyby moi balangujący sąsiedzi trzymali szafę na
                korytarzu albo klocki,pomimo,że mieszkają pode mną pozwoliłabym im te klocki
                codziennie wysypywać na moją wycieraczkę,a oni niestety nie robią tego tylko
                balangują.Zapomniałam dodać,że kilkanaście razy dziennie strasznie walą swoimi
                drzwiami wejściowymi bo im sie ciężko zamykają,nie myślcie,że przesadzam huk
                jest taki,że nieraz aż podskakuję do góry niezależnie w której jestem części
                mieszkania,naprawde jeden taki chamski sąsiad w całej klatce może dokuczyć
                reszcie
                • Gość: ma2la Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 22.04.05, 20:48
                  nooo, a ja jestem "nowa" na swojej klatce i trudno mi znalezc oparcie w innych
                  sasiadach bo oni wszyscy znaja sie od poczatku i mysle ze dlatego nie reaguja
                  na takie zachowania. Gadaja sobie po imieniu i jak syn Kowalskiej ma balange to
                  przeciez Malinowska nie bedzie do Wiesi latac na skarge nie? Niby w kupie
                  razniej jak pisze totempotem ale ja nie mam tu zadnej kupy (nawet psiej- ale to
                  inny watek)
                  • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 23.04.05, 10:40
                    :) ( to na ten inny wątek)
    • Gość: elblanco Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 25.04.05, 18:31
      Rzeczywiście to zbrodnia !!! Ludzie raz na jakiś czas urzadzaja w domu imprezy,
      no po prostu kryminalisci !!! I jak tu zyc??? A moze kupic w aptece stopery do
      uszu, albo w ogole amputowac sobie narzady słuchu?? a moze sie wyprowadzic???
      NIe tak powinno byc, wszycy powinni pracowac, najlepiej od 6-ej rano do 22-giej
      wieczorem, zeby ze zmeczenia nie mogli balowac wieczorami, nalezaloby taz
      wprowadzic dla wszystkich takie same ubrania, najlepiej w bialo-niebieskie
      pionowe pasy, glowy tez wszystkim na zero ogolic a tych co sie nie beda chcieli
      podporzadkowac rozstrzeliwac bez sadu. To dopiero bylby porzadek i spokój !!!!
      • Gość: gość Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.acn.waw.pl 25.04.05, 18:59
        Jak ci nie odpowiadają takie zasady życia wśród innych ludzi, to się wyprowadź
        na jakieś pustkowie i nie pyskuj. I nie traktuj tego tak personalnie, że to
        jakiś spisek przeciwko twojej szczeniackiej "wolności", to prawo nie jest
        przeciwko tobie, tylko dla takich ludzi jak ja, którzy chcą żyć spokojnie.
      • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 25.04.05, 19:39
        Elblanco, przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem...ktoś Ci zabrania urządzać
        imprezy ? nie...tylko pilnuj aby nie były one uciążliwe dla sąsiadów...każdy z
        nas czasem gości zaprasza, ale to nie jest powód aby nie przestrzegać zasad
        ciszy nocnej...u mnie na jednej imprezie panna została wyrzucona za wydzieranie
        japy o godzinie 12 w nocy na balkonie...nie docierało spokojne zwrócenie uwagi
        to do widzenia...barachło mi się po domu plątać nie będzie...
        • Gość: Malinka Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 25.04.05, 22:05
          Nie uwierzycie,ale właśnie wczoraj odwiedził mnie sąsiad,ojciec tych dwóch
          balangujących siostrzyczek,i bynajmniej nie przyszedł towarzysko tylko z
          pretensjami,że coś mu w sufit stuka.To stukanie pochodziło ze stepera na którym
          ćwiczyli akurat moja córka i mąż.Ja ze stoickim spokojem i z uśmiechem na
          twarzy zapytałam sąsiada czy bardzo to córeczce przeskadza,powiedział,że tak a
          ja na to ,że bardzo się w takim razie cieszę,już będę wiedziała jak się
          odwdzięczyć,będziemy całą rodziną do 3 rano ćwiczyć mięśnie na
          steperze,powiedzialam też ze w ostatni wekend dali mi popalić balangując na co
          on niestrudzenie odparł,że to się zdarza rzadko i okazjonalnie.No coments.
          • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 26.04.05, 10:16
            No to ćwicz kochana ćwicz na tym steperze:)
            i wzywaj Policję, wtedy będziesz mogła udokumentować te okazje...

            ja kiedyś mieszkałam nad takimi balangującymi dwoma dziewczynami...rano po
            imprezie, jak imprezę odsypiały, moja mała wtedy siostra dostawała do zabawy
            piłkę nożną i mogła wtedy sobie odbijać ile chciała...
      • Gość: ernest Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.pl.bauer.com / 217.153.130.* 27.04.05, 16:45
        Byłeś kiedyś za granicą? Najlepiej pojedź do ukochanej przez 99,9% Polaków
        Hameryki. Zobaczysz co to jest cisza nocna i wspólnota mieszkaniowa.
        No i mając mniej niż 21 lat będziesz mógł najwyżej bawić się popijając coca-colę
        i jeść chipsy...

        Od zabawy są lokale, ale jak widać jesteś z tych superoszczędnych, którzy wolą
        wydać 100 zł na kilka butelek wódki niż dobrego drinka w lokalu...
    • Gość: ernest Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.pl.bauer.com / 217.153.130.* 27.04.05, 16:41
      Cześć!
      Widzę, że problem jest ogromny. Przeprowadziłem się z żoną 2 lata temu na
      Kabaty. Myślałem, że będzie fajowo, ale niestety nie...
      Jest wszystko o czym piszecie. Balangi, chamstwo, śmieci na korytarzu (rany jak
      jedzie z rana).
      Dodatkowo 90% mieszkań jest wynajmowanych lub zajmowanych przez dzieci "starych
      mieszkańców Kabat". Dzieci dostały w prezencie mieszkania po 100 m i z nudów
      robią balangi.
      Policja działa. Ostatnio uciszyłem balangę za ścianą młotkiem - też o dziwo
      działa, ale mam ślad na ścianie:)))
      Teraz tylko policja, nie mam zamiaru robić z siebie idioty ciąglym proszeniem o
      spokój. Młodzi ludzie (22-30 lat) trochę przyciszą a potem znowu dają po garach.
      Ciekwostką jest też zachowanie ala drugi pokój. Balangowicze bawią się w 2
      pokoju a w pierwszym wali na maksa muzyka, bo w drugim słabo słychać:(
      Ogólnie chamstwo i całkowity egoizm. Jeden ma drugiego tak głęboko w dupie
      (przepraszam), że nic mu nie przeszkadza... zupełnie nic.
      No i hit sezonu letniego - seks przy otwartych okanach i balkonie. Cały blok
      delektuje się popiskiwaniem jakieś foki (podobny głos).
      Pozdrawiam!
      • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 27.04.05, 16:42
        Popiskiwanie foki mnie zabiło :)))
        może jakąs rybkę rzucic trzeba to przestanie piszczeć.
      • Gość: volta Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.05, 17:25
        rany, podpowiedz, który blok zajmują tacy rozrywkowi, śmieciowi sąsiedzi? u nas
        bardzo spokojnie i kulturalnie jest, nie wiem o czym piszesz?
        • Gość: Malina Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 28.04.05, 10:25
          a onanistom podaj adres tej foki to sobie pod okienkami dogodzą
          • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 28.04.05, 10:28
            Krzaki będą chodzić ...
            • Gość: Malina Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 28.04.05, 19:20
              ha ha ha
              • totempotem Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI 28.04.05, 19:35
                Ty się tak nie śmiej :) jak zaczną chodzić to podepczą trawniki i dopiero
                będzie AWANTURA...na całe forum ;)
                Potem, jak już jakiś mądry wpadnie na pomysł sprzedaży biletów, to zacznie się
                draka o zanieczyszczanie trawników i specjalne podatki od trzepania...
                Jak w trakcie seansu zadzwoni małżonka na tel komórkowy to powiedzą, że TE MAZY
                ROBIĄ...
                Panowie będą biegać po mieście z wypełnionymi torebkami z biedronki ( kochanie
                jaki pyszny jogurcik...hmmm, to z biedronki), bo koszy brak.
                I znowu będzie afera na forum: onaniści kontra reszta świata...

                Modzie nas zatłuką bo znowu będa mieli kupę roboty...tutaj wyciąc brzydkie
                słowo,tam całą wypowiedź...ręce pełne roboty...dobrze, że na klawiaturze ;)
        • Gość: ernest Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.pl.bauer.com / 217.153.130.* 30.04.05, 14:54
          Każdy nowowybodowany blok przechodzi podobne problemy. Na Kabaty wprowadzają się
          małomiasteczkowi menedżerowie. Pokończyli studia w znienawidzonej Warszawie i
          robią teaz slangową warszafkę...
          Ciekawe, że dzieci już rasowe - warszawiaki pełną "gembom"... Niestey starym
          słoma z butów wyłazi i prostackie nawyki przechodzą też na dzieci.

    • Gość: Malinka Re: BALANGUJĄCY SĄSIEDZI IP: *.chello.pl 10.05.05, 11:47
      no i powiem wam ,że po ostatnich moich ćwiczeniach na steperze jakoś ciszej
      jest na dole,może cokolwiek dotarło do tych wiejskich główek,że tu je miasto i
      chałupa od chałupy nie stoi 2 kilometry,dziękuje wam za słowa otuchy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka