taka.ja2
24.05.07, 17:05
Zaraz mnie krew zaleje, szlag trafi i zagotuję się ze złości!!!
Myślałam, że jak się przeprowadzę, to będę miała lepszego listonosza, ale
okazuje się, że ten, który obsługuje KEN jest równie leniwy, jak listonosz na
Nugacie!!!
Siedzę cały dzień w mieszkaniu, jak zwykle zresztą, bo pracuję w domu. Teraz
zeszłam do skrzynki, bo czekam na list i co z niej wyciągam? AWIZO!!! A
jakim cudem się tam znalazło? Ot, listonosz stwierdził, że nikogo nie ma w
mieszkaniu. A jak to stwierdził, to już nie wiem, bo na pewno do mnie nie
zadzwonił! No po prostu szczyt bezczelności! Za co on dostaje pieniądze?! Za
wypisywanie druczków, bo na pewno nie za roznoszenie przesyłek. Ja nie wiem,
czy to jest taka filozofia wejść do windy i wjechać na właściwe piętro?
Po 18 przejdę się na pocztę i zrobię awanturę, ale przypuszczam, że to nic
nie da. Na poczcie na Szolc-Rogozińskiego robiłam o to awantury średnio raz
na dwa tygodnie, a listonosz nadal robił swoje (a raczej tego nie robił).
Czy ten pech się ciągnie tylko za mną, czy może Wy też ciągle odbieracie
awiza zamiast poleconych i paczek?
Mam wrażenie, że to jest po prostu polityka warszawskich listonoszy. Po co
się będą wysilać, nosić paczki i jeździć windą, skoro paczuszki mogą zostawić
na poczcie, a do skrzynki wrzucić awizo. Przecież i tak większość adresatów
się nie zorientuje, bo ich nie ma zwykle w mieszkaniach.