Dodaj do ulubionych

do doświadczonych mam żłobkowiczów

15.02.07, 22:31
witam,
juz załamuję ręcę. Moja córka - 20 m-cy od września chodzi do żłobka.
Świetnie się zaadoptowała, przez pierwsze dwa miesiące nie chorowała. Od
listopada już wzięła trzy antybiotyki. Pochodzi trzy dni, dwa tygodnie w
domu. I właśnie w tym tygodniu od poniedziałku po półtoratygodniowej przerwie
poszła do żłobka. A dzisiaj 39,4 st. Znowuż jakiś cholerny wirus. Już ręcę mi
opadają. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie przerwać, ale jak widzę z jaką
ochotą ona tam idzie i jaka uśmiechnięta wychodzi, wczoraj rozmawiałam nawet
z opiekunką i powiedziała, że córka robi bardzo duże postępy, bardzo angażuje
się podczas zabaw i bierze czynny udział w grach, to żal mi jej to odbierać.
Zabiorę ją teraz ze żłobka, puszczę od września i od początku czeka mnie to
samo z tym, że będzie starsza i trudniej jej będzie się zaaklimatyzować.
Drogie mamy, czy uważacie, ze dziecko musi się wychorować, czy latem też
dziecko choruje?
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 09:06
      Może tym razem spróbuj nie dawać jej antybiotyku, może niech jej organizm trochę
      powalczy. Proponowałabym iść do lekarza i zapytać się o najlepszy sposób na
      uodpornienie organizmu. Jej organizm po lekach jest osłabiony może spróbuj
      podawać jej syrop z czosnku . Jest naturalnym antybiotykiem a dodatkowo lokuje
      się w jelitach tak jak lakcid. Po syropie nie ma tak intensywnego zapachu jak po
      samym czosnku. Jak tak dobrze czuje się w żłobku to szkoda ją wypisywać.
      • paula814 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 09:17
        Jeśli dziecko w ciągu tak krótkiego okresu czasu dostało tyle antybiotyków, to
        niestety będzie chorowało, bo jest bardzo osłabione. Spróbuj przy kolejnej
        infekcji zrobić wszystko żeby antyb. nie podać. Nie zawsze lekarz ma rację, ze
        antybiotyk jest konieczny od razu. Ty najlepiej znasz swoje dziecko i widzisz
        czy jest lepiej czy gorzej. Czasami warto kilka dni powalczyć z chorobą niż od
        razu podawać antybiotyk. Ja chwytam się wszystkiego baniek, homeopatii, środków
        naturalnych. Moja poprzedniczka pisała o syropie czosnkowym, to świetny pomysł,
        zarówno przy chorobie jak i uodparniająco.
        Moja córcia ma 1 rok i 9 m-cy i do żłobka chodzi od 7 m-ca zycia. Antybiotyk
        dostała raz w życiu (ku mojej rozpaczy) a od września opuściła w żłobku 4 dni.
        Życzę zdrówka
        • nikanik syrop z czosnku 16.02.07, 09:26
          same robicie/ jeżeli tak to poproszę o przepis,
          czy kupujecie w aptece?
          • makurokurosek Re: syrop z czosnku 16.02.07, 17:20
            sama robię w aptece nie można go dostać, jest tylko z cebuli
            6 ząbków czosnku
            2 -2,5 łyżki miodu
            sok z 1 cytryny
            1/4 litra ciepłej przegotowanej wody
            Pozostawić na kilka godzin , odcedzić i wstawić do lodówki
        • de_la_hoya Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 18.02.07, 10:14
          Masz racje, trzeba robić wszystko zeby nie dawac antybiotyków.

          Moj dostał antybiotyk 4 razy (angina ropna, zapalenie płuc, zapalenie ucha,
          zadrapanie przez psa - rana była szyta) i nigdy nie mialam szansy leczyc syna
          inaczej, bo on jak mu cos jest ma zawsze ponad 41 stopni gorączki wiec jade do
          szpitala bo w przychodni nigdy nie stwierdzili choroby ale zawsze przepisywali
          mi antybiotyk mówiąc, ze na cos pomoze...

    • sweet.joan Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 09:33
      Co ja mogę poradzić?
      Na początku jadna rzecz mnie zaciekawiła - przez pierwsze dwa miesiące córka w
      ogóle nie chorowała! Po dwu miesiącach, jak piszesz, non stop. Plus antybiotyki.
      Po pierwsze, rozważyć pięć razy z lekarzem, czy antybiotyk jest konieczny i czy
      nie da się zwalczyć choroby inaczej.
      Po drugie, po antybiotyku CO NAJMNIEJ tydzień po zakończonej kuracji odczekać.
      Podawać nadal probiotyki, chodzić na spacery, ale nie do żłobka.
      Po trzecie, dieta! Mniej mleka podczas infekcji, zero cukru, więcej kasz i warzyw.
      I na koniec jedna sugestia spowodowana informacją, że córka zaczęła chorować
      dopiero po dwu miesiącach chodzenia do żłobka - zrobić badanie kału w kierunku
      pasożytów.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia córci!
      • paula814 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 09:51
        Syrop z czosnku robię sama, tylko ostrożnie z dziećmi alergicznymi.
        A oto przepis:
        główka czosnku (oczywiście przecisnąć przez praskę)
        sok z 2 cytryn
        1 szkl. wody
        4 łyżki miodu
        wszystko razem połączyć, trzymać 24h w ciemnym miejscu, potem przecedzić i
        trzymać w lodówce w ciemnym opakowaniu. Podawać łyżkę dziennie (w celu
        wzmocnienia) a 3 x dziennie przy chorobie.
        Przepis znalazłam w internecie, polecany przez inne mamy.

        • nikanik Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 13:26
          no to chyba dla roczniaka "za ciężki" taki syrop?
          miodu dużo....
          • paula814 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 14:02
            mozna zrobić bez miodu.
          • sweet.joan Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 19:56
            Dla roczniaka to i czosnku za dużo bym nie dawała sad
            • paula814 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 17.02.07, 10:34
              Przepis na syrop czosnkowy podałam na prośbę nikanik,
              nie wiedząc ile jej dziecko ma lat.
              A o syropie napisałam, ze dobrym pomysłem
              jest bo to naturalny antybiotyk, ale wiadomo
              nie każde dziecko może i chce go pić.

              Ja osobiście stosuję tran i homeopatię.


              • sweet.joan Paula! 17.02.07, 12:00
                paula814 napisała:

                > Przepis na syrop czosnkowy podałam na prośbę nikanik,
                > nie wiedząc ile jej dziecko ma lat.

                Ja to wiem smile
              • nikanik Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 18.02.07, 21:20
                dzieki paula wink
                ale nasza pediatra odradzila - ponoc za ciezko strawne i moze podraznic zaladek.
                starszej corce podaje syrop z cebuli, ale zaczelam jak byla w przedszkolu.

                a tran wyciskasz z kapsulek, czy taki w plynie? Młody nie chce za zadne skarby
                takiego wycisnietego... wink przekupuje go czekoladą....
                • paula814 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 19.02.07, 09:32
                  tran wlewam do buteleczki z mlekiem, co rano.
                  Kupowałam LYSI cytrynowy, a teraz mam też cytrynowy tylko Mellers.
                  Myslę, że ten obecny mniej śmierdzi.
    • maja234 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 16.02.07, 10:48
      Teraz zmieniliśmy jej lekarza, który ma opinie, ze antybiotyk to ostateczność.
      Po przebytej chorobie zostaje w domu conajmniej tydzień, zanim dojdzie na dobre
      do siebie. Cały czas ma podawany Trilac, próbowałam tez z syropem z czosnku
      (wiem efektów nie widać od razu), i któras z dziewczyn na forum zdrowie
      poleciła preparat uodparniający zawierający iarę cielęcą. Jestesmy teraz na tym
      etapie. Mam nadzieję, że zmiana lekarza na dobre jej zrobi.
    • de_la_hoya Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 18.02.07, 10:07
      U nas było tak...

      Moj synek poszedł do żłobka w listopadzie 2005 roku, miał wtedy 19 misięcy.
      Wcześniej NIGDY nie chorował, nie miał nawet kataru. Po dwóch tygodniach w
      żłobku miał katar ale tam chyba wszystkie dzieci maja gile pod nosem. Dostawał
      tran, multisanostol i cebion. I trzymał się aż do 1 lutego 2006. Wtedy w żłobku
      panowala angina ropna więc i jego dopadło. 26 lutego zapalenie płuc i spojówek
      (spojówki też plaga żłobkowa). Po zapaleniu płuc, ktore skonczyło sie 10 dniami
      w szpitalu, wrocił do żłobka ale ja mialam grype wiec dostał mega kataru i pod
      koniec marca miał zapalenie ucha. 15 kwietnia 2006 w koncu wrócił do żłobka. Mąż
      stwierdził wtedy, że jeszcze jedna choroba i zostaje w domu ale na szczęście
      była to ostatnia choroba. I tak chodził zdrowy az do 15 lutego 2007, bo dopadła
      go ospa wietrzna... ale z tego sie ciesze, bo juz 2 razy staralam sie go zarazić
      ospą ale był wyjątkowo odporny.

      Słyszalam, że dzieci ktore zaczynają chodzic do żłobka namiętnie chorują.
      Szczególnie gdy idą w okresie jesienno zimowym. Fakt, moj syn i dzieci znajomych
      sa tego doskonałym przykładem. Jednak po kilku miesiącach wszystko wraca do
      normy, widac organizm dziecka sie przyzwczaja.
      Podawaj tran, witaminy, owoce i warzywa, to pomozesz wzmocnic odporność. Ja
      jeszcze daje do picia wode z miodem i czasami sok z malin własnej roboty.
      Ja bym nie rezygnowala, lepiej zeby wychorowalo sie teraz niz jak bedzie chodzic
      do szkoły. No chyba, że i wiosną i w lecie bedzie chorowac...
    • basia_i_fasola Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 18.02.07, 23:09
      Moja Pola poszła do żłobka, jak miała 10 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc było
      ok. Choroby zaczęły się w listopadzie. Najpierw zapalenie krtani. Później dwa
      razy zapalenie oskrzeli. Przez styczeń w ogóle nie była w żłobku. Na szczęście
      ja jeszcze studiuję i nie było wiekszego problemu z opieką.
      Kilka razy już miałam chwile zwątpienia. Ale moja córeczka, tak jak Twoja,
      świetnie czuje się w żłobku, uwielbia dzieci, uwielbia opiekunki, leci jak na
      skrzydłach do sali.
      Więc staram się to przeczekać.
      Uważam poza tym, że dziecko powinno chodzić do przedszkola, to ważny etap w
      jego edukacji. A przedszkole zacznie się już a 1,5 roku. I wtedy znowu trzeba
      będzie przechodzić tę samą ścieżkę, jeśli teraz zabiorę ją ze żłobka.
      Czekamy więc. Na szczęście moje lekarki nie zalecają antybiotyków zbyt często.
      Dostawała dwa w czasie zapalenia oskrzeli. Niestety to odbiło się na jej
      odporności.
      Polecam częste oczyszczanie zakatarzonego noska - tę częstą dolegliwość
      żłobkową należy likwidować, bo katar schodzi na drogi oddechowe i powoduje
      kolejne dolegliwości.
      Trzymam kciuki!
    • madame_edith Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 19.02.07, 08:36
      Popieram przedmówczynie, znajdź takiego lekarz, który antybiotykami nie
      szafuje. Ja znalazłam po długich poszukiwaniach i rzeczywiście dziecko wychodzi
      z infekcji własnymi siłami przy odpowiednim zastosowaniu środków
      wzmacniających. A popodaniu antybiotyku choroba wracała po kilku dniach w
      żłobie. Syrop z cebuli polecam również jak coś się zaczyna dziać, a nie non
      stop, bo jest faktycznie trochę ciężko strawny. Ponadto syn (21 m-cy) jest w
      trakcie kuracji lekiem uodparniającym (Groprinosin czy jakoś tak). Generalnie
      jak sie unika antybiotyków to infekcje są płytsze i dziecko nabiera dzięki nim
      odporności, bo organizm się nie wyjaławia.
      pozdrawiam
    • ewa.k19 Re: do doświadczonych mam żłobkowiczów 19.02.07, 21:24
      a myslałas o leczeniu u homeopatią? Moj maluszek miał 2,5 miesiąca jak dostał
      zapalenia uszu i pierwszy antybiotyk (to było 8 grudnia). W styczniu starszy
      moj synek Bartosz przyniósł wirusa z przedszkola i zaczeło sie u niego oskrzela
      a u maluszka-Mikołaja zapalenie płuc. Nie chciałam ich szprycować antybiotykami
      iwylądowałam u poleconego homeopaty. Chłopaki wyzdrowieli bez antybiotyków i na
      razie jest ok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka