Dodaj do ulubionych

Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do pracy

02.04.08, 16:04
Czytam to forum i inne o malych dzieciach i nasuwa mi sie takie
pytanie - dlaczego szukacie zlobka lub innej formy opieki bo -
musicie - wrocic do pracy? Czy praca jest dla was jedynie
obowiazkiem, czy mie macie naturalnej ochoty na wyjscie z domu? Ja
mam 2 synow 5 lat i jest w szkole i 20 m-cy, w zlobku 4 razy w
tygodniu mimo ze ja nie pracuje. Mlodszy poszedl do zlobka jak
skonczyl rok, wczesniej byl u nianki, ja pracowalam odkad skonczyl 6
m-cy. Pozniej przeprowadzilismy sie do innego miasta i pierwsza
sprawa bylo znalezienie zlobka i szkoly. Ja spokojnie szukam pracy
chodze na jezyki i na basen robie zakupy i nie wyobrazam sobie by
maly byl ze mna w domu. Jak znajde prace z cala radoscia oddam sie
pracy. I mysle ze tak jest dobrze. Podzielcie sie waszymi opiniami.
Obserwuj wątek
    • tobi00000 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 02.04.08, 16:47
      Fajnie Ci, ze siedzisz w domku na zakupach a dzieci w żłobku. W
      Warszawie warunkiem do przyjecia do żłobka jest to ze oboje rodziców
      pracuje. Oczywiście do państwowego.
    • lilka69 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 02.04.08, 20:07
      ja nie chce i nie musze isc do pracy.

      kierat 24 h na dobe- praca, dom, male i budzace sie w nocy dziecko?
      nie dziekuje... do 3 lat dziecka poczekam. wtedy bede musiala i chcialasmile

      przy okazji- pytam powaznie bez prowokacji- jak dajecie rade- z budzacym sie
      dzieckiem w nocy, praca 8 godz, dojazdami, zakupami, gotowaniem, , prasowaniem
      itp.? macie duza pomoc meza, pan do sprzatania , rodzicow czy same?
      • populek Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 02.04.08, 21:32
        Czy wy się zgrywacie czy piszecie poważnie?
        • lilka69 do populek 02.04.08, 21:47
          a uwazasz ze zgrywanie sie jak ktos stara sie godzic mase obowiazkow. ja nie
          wiem jak! dlatego z szacunkiem pytam
          • populek Re: do populek 02.04.08, 22:28
            Proszę mnie nie atakować, też mam dzieci i obowiązki ale jak
            przeczytałam wypowiedź założycielki postu - to te języki obce, basen
            to chyba nie są obowiązki tylko przyjemności no i ta wypowiedź o
            niańce takie pozbywanie się dzieci-zastanawiam się czasami po co
            ludzie decydują się na posiadanie potomstwa bo "czegoś" nawet
            nie "kogoś" brakuje im do willi i dobrego samochodu itp?
            Nie ciebie lilka69 to moje pytanie dotyczyło, ja wiem co to jest
            nawał obowiązków,ale czytając wypowiedzi niekoronowanych księżniczek
            po prostu nie mogę uwierzyć jak można siedzieć w domu i dziecko do
            żłobka posyłać i fundować mu jeszcze niańkę-nawet sama forma
            nazwania opiekunki do dziecka niańką jest pozbawiona jakiegokolwiek
            szacunku. Oczywiście wiem że teraz mnie zaatakujecie ale no cóż
            uderz w stół ...
            • lilka69 Re: do populek 02.04.08, 22:59
              ja nie zaatakujewink ciesze si ze mysle podobnie
            • tobi00000 Re: do populek 03.04.08, 09:10
              Populek, nie zaatekuje. W pełni Cię rozumiem. Dlatego napisałam, że
              założycielka wątku ma "fajnie". Swoją drogą to nie wiem jak ona to
              załatwiła, że dziecko jest w przedszkolu a ona w domu. Chybaże
              prywatne przedszkole.
              Ja również posyłam swoje dziecko do żłobka od września. I robię to
              dlatego, że chcę i muszę wrócić do pracy. W tej właśnie kolejności.
              Jestem nauczycielką i poprostu czuję, że "cofam sie" a pozatym mam
              wrażenie, że jestem odizolowana od ludzi i nie umiem już z nimi
              rozmawiać. Chyba lepiej że mama jest w ruchu takim innym niż
              odkurzacz i garnki. Myślę, że moje dziecko będzie wolało mamę
              zapracowaną niż zfrustrowaną. Pozatym będę pracować do 13 więc mały
              nie długo będzie w żłobku.
              Pracując w szkole widzę wiele mamuś ciężko "pracujących". To
              wyczerpujące zajęcie: solarium, kosmetyczka, zakupy.
              Pozdrawiam.
      • mmala6 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 09:56
        Po pierwsze-moje dziecko w nocy się nie budzi.
        Po drugie- nie mam 'pomocy' męża, tylko RAZEM zajmujemy się
        dzieckiem, domem i pracą.
        Po trzecie- prasuję w sobotę albo niedzielę.
        Po czwarte- zakupy duże robię razem z dzieckiem jak wracamy do domu,
        albo sama jak mąż odbiera syna.Zakupy małe, drobne w sklepiku pod
        domem, więc gdzie problem?
        Po piate-gotuję tylko w weekendy.

        Z czym tu sobie nie radzić?
        • mamciulka-nikulka Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 16:08
          Jak trzeba to człowiek sobie ze wszystkim poradzi.
          Zaproponowano mi pracę jak mały miał niecałe 7 miesięcy - zgodziłam
          się pod warunkiem, że pierwsze 3 miesiące będą na 1/2 etatu. Ten
          okres był świetny, bo na kilka godzin dziennie mogłam się oderwać od
          pieluch. Mały jest alergikiem, więc nie jest mi łatwo ciągle
          smarowanie, pilnowanie żeby nie drapał, w nocy bywały pobudki nawet
          do 14 razy - koszmar, bo wtedy już pracowałam na cały etat. Ale daję
          radę, bo muszę. Do niedawna miałam opiekunkę 3 razy w tygodniu i 2
          razy w tygodniu babcia. Teraz mały idzie do żłobka, więc już muszę
          mu codziennie wieczorem gotować posiłki na następny dzień (wielu
          rzeczy nie może jeść, więc inaczej nie da rady). Z chęcią
          siedziałabym w domu z dzieckiem, ale nie mogę, bo wynajmujemy
          mieszkanie i byśmy się nie utrzymali z jednej pensji (wynajem,
          prywatny żłobek, syn alergik, więc kosztuje sporo). Mąż przeważnie
          robi prasowanie w weekend i odkurza. Jakoś dajemy radę, ale
          harmonogram rzeczywiście mamy napięty smile
      • deela Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 22:17
        > przy okazji- pytam powaznie bez prowokacji- jak dajecie rade- z budzacym sie
        > dzieckiem w nocy, praca 8 godz, dojazdami, zakupami, gotowaniem, , prasowaniem
        > itp.? macie duza pomoc meza, pan do sprzatania , rodzicow czy same?
        normalnie: moje dzieko nie budzi sie w nocy a jak juz to dostaje pic i spi dalej
        a ja/ maz (zalezy kto wstanie do niego) bez problemu zasypiamy znowu, praca jak
        praca - chyba to normalne ze 8 h? a dojazdy? na szczescie mamy samochod dojazdy
        w sumie to poltora godziny (wawa) zakupy robimy po odebraniu mlodego albo jedno
        z nas idzie samo, gotowac - ostatnio nie gotuje - jemy z mezem w pracy a mlody w
        zlobku, prasuje raz w tygodniu: maz mnie tankuje piwem a ja wlaczam sobie jakis
        film i lece (aczkolwiek niechetnie) zazwyczaj 2 h staczaja na oblecenie
        tygodniowego prania (2-3 pralki), pranie to zadna filozofia:
        posegregowac-wrzucic-nastawic-wyjac-powiesic-zdjac w koncu mamy 21 wiek na tarze
        nie piore, maz mi nie pomoaga tylko oboje wykonujemy domowe obowiazki bo oboje
        pracujemy oboje mieszkamy w tym samym domu, oboje mamy to samo dziecko (co to w
        ogole za termin czy maz mi pomaga - a moze czy wy pomagacie mezowi?????),
        tesciowie nam nie pomagaja - oboje pracujacy i mieszkaja 20 km od nas, moi
        rodzice tez nie pomagaja - mieszkaja 450 km od nas, nie mam zadnej pani do
        sprzatania - sprtzatamy z chlopem raz w tygodniu bo po huk czesciej
        i jeszcze zdarzymy z mezem drynia walnac a ja zdaze jeszcze i poforumic i pograc
        - ty jakas kiepsko zorganizowana jestes jak sobie tego nie wyobrazasz
      • martusia_25 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 08.04.08, 14:31
        Dobre pytanie... Jak sie tak zastanowię, to daję radę dzięki
        poczuciu humoru i kawie smile Mój syn się budzi w nocy czasem i 5
        razy, wstaję o 5:30, żłobek mamy spory kawał od domu i zupełnie nie
        po drodze do pracy. Nie prasuję. Mąż robi zakupy, wychodzi z psami,
        odkurza (czasem smile Ostatnio odkryłam chustę do noszenia i jest ciut
        łatwiej (o ile mój syn pozwoli się w nią włożyć). Pracuję bo
        zarabiam dwa razy tyle, co mój mąż, bo chcę mieć większe mieszkanie
        (mam bardzo małe), bo chcę mieć przyzwoitą emeryturę i żeby mnie
        było stać na kupowanie mojemu dziecku różnych fajnych rzeczy ale
        przede wszystkim, bo nie mam zaufania do losu i wiem, że lepiej nie
        liczyć na innych.
    • maniolka05 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 09:51
      Musze wrócić do pracy bo mi pieniażków brakuje! nie zawsze mąż jest
      w stanie zarobic tyle abym mogła siedziec w domu z dziecmi i
      starczało na zycie. Chetnie bym została w domu z dzieciakami i jak
      troche uskładam to może sie i uda smile. Moze gdybym miała prace która
      mnie fascynuje i daje satysfakcje to bym chciała wrócic do pracy a
      nie musiała.Ale jak na razie to będę zmuszona.
    • tasia72 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 10:07
      Alla11 myślę, że Twoje „optymistyczne” podejście do „spokojnego”
      szukania pracy, uprzyjemnianie sobie wolnego czasu (gdy dzieci są w
      szkole i w żłobku) nauka języków czy chodzeniem na basen, wynika po
      prostu z tego ze nie masz żadnych kłopotów finansowych.
      Ja bardzo chętnie zostałabym dłużej z moim synkiem w domu, ale
      niestety po macierzyńskim i wykorzystaniu urlopu wypoczynkowego
      musiałam wrócić do pracy, bo bez pieniędzy żyć się nie da. Dlatego
      często powrót do pracy jest obowiązkiem, a nie tylko przyjemnością,
      choć nie ukrywam, że ma to tez swoje dobre strony.
    • kobylka311 Potrzeby dzieci 03.04.08, 11:20
      Widać, że dla autorki wątku hasło "potrzeby dzieci", a nie tylko jej
      samej, jest obce.
      • populek Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 12:22
        Zresztą sam tytuł założonego wątku-to pytanie dlaczego "musicie" a
        nie "chcecie" sprawia, że uważam założycielkę za niespełna rozumu
        jeśli nie potrafi sama sobie na to pytanie opowiezieć laczego pewne
        rzeczy ludzie wykonują bo muszą a inne bo chcą. Wydaje mi się
        równieź, że tego typu wątki są chyba pisane przez osoby, które tak
        naprawdę niewiele mają wspólnego z tym co piszą, chyba chcą się w
        ten sposób dowartościować, że niby one takie bogate, dbające o
        siebie i że wychowywanie dzieci to nie dla nich. Otóż założycielko
        postu wyobraź sobie że mimo to, że pracujemy, wychowujemy dzieci i
        mamy obowiązki to nie jesteśmy kocmołuchami tylko prawziwymi
        kobietami, bo wyobraź sobie, że miłość o dzieci i dbanie o nie jest
        teraz bardzo na czasie a to o czym ty piszesz już niemodne i
        zarezerwowane dla Lopez czy innych gwiazd-nie zrobiłaś na mnie
        wrażenia bo ja też bywam na basenie ale z dzieckiem bo je kocham i
        czas wyłącznie dla siebie miałam przed narodzinami dziecka, jesteś
        zatem dla mnie prymitywną babą
        • ewa_mama_jasia Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 15:08
          A ja odebrałam inaczej intencje autorki wątku - próbuje wysondować
          jak rozkładają się powody powrotu do pracy - czy kobiety czują że
          muszą (bo inaczej np. załąmie się polityka finansowa rodziny) czy że
          chcą nawet kiedy nie muszą (bo np. wiąże się to z rozwojem
          osobistym).
          Ja musiałam i chciałam jednocześnie. Wiedziałam od początku że wrócę
          do pracy zaraz po macierzyńskim + zaoszczędzonym wypoczynkowym z
          różnych względów: finansowych, rozwojowych, społecznych itd.
          Pewnie gdybym miała bezpieczeństwo materialne, też nie wróciłabym do
          pracy od razu, tylko np. zrobiła drugie studia, nauczyła się
          porządnie języka, zadbała o urodę itd. Ale ponieważ takiego
          bezpieczeństwa nie posiadam, to wybór był w zasadzie prostysmile
          • populek Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 19:03
            Tak więc każdy myślący człowiek nie musi zakładać tak bzurnego
            wątku, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego niektórzy muszą a
            inni chcą-odpowiedź napisałaś ewo_mamo_jasia w pierwszym zdaniu.A
            nie zauważyłam aby założycielka napisała że przeprowadza badania
            sondażowe do np. pracy naukowej smile Mnie najbardziej wkurza jak takie
            damy piszą że one by nigdy w domu z dzieciakiem nie siedziały bo to
            nie dla nich bo one to stworzone pewnie do innych-wyższych celów a
            dziećmi to niech się zajmują garkotłuki i niańki-i pewnie chodzą z
            tłustymi włosami i przydeptanymi kapciami bo na nic nie mają czasu i
            pieniędzy. A one-damy-piękne, zadbane i pachnące
            • ulinka123 Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 20:16
              A mi sie podoba podejscie zalozycielki watku, ma czas dla siebie i jest szczesliwa, a dzieciom w przedszkolu ani zlobku nie dzieje sie krzywda.
              A jesli chodzi o osoby atakujace ja, to mysle, ze przez Was przemawia zwykla zazdrosc, bo tez byscie tak chcialy ale nie byloby Was na to stac finansowo. Inne znow to typowe Matki-Polki, ktore mowia "ja bym tak nie umiala" bo "czas wyłącznie dla siebie miałam przed narodzinami dziecka". Oczywista sprawa, bo to wcale nie jest tak latwo w polskim spoleczenstwie NIE byc prawdziwa Matka-Polka, bo przeciez jak ma sie dzieci to trzeba sie poswiecac! Smiechu warte.
              Owszem, sa kobiety oddane rodzinie i dzieciom w 100% i te nie chca wrocic do pracy i jest to dla nich tragedia gdy musza. Ale sa tez i takie, ktore chca miec swoje wlasne zycie, chca albo nie chca wracac do pracy - pomijam teraz kwestie finansowe. I nie ma w tym nic zlego. A tak poza tym mysle tez, ze wiele z dziewczyn pisze/mowi w swoich srodowiskach "poszlam do pracy bo musialam", bo sie nie przyznaja, ze po prostu chcialy. Co by ludzie powiedzieli.
              • mamciulka-nikulka Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 20:39
                Temat rzeczywiście jest dla wielu drażniący, bo pojawia się w nim "chcieć i
                móc". Niektórzy by chcieli iść do pracy, a nie mogą, albo mogą a nie chcą albo
                mogą, chcą a nie idą uncertain
                Ja poszłam, bo chciałam, wynegocjowałam warunki, 4 godziny dziennie to nie była
                dla mnie żadna praca, a wręcz odpoczynek. Ale jak już życie nas rzuciło na
                głębsze wody to nie powiem, że pracuję, bo chcę tylko, bo muszę. Tak i to dla
                mnie największa sprzeczność w moim życiu - mam chore dziecko, które już w tym
                wieku świadomie za mną tęskni i ja bardzo bym chciała móc być przy nim, ale nie
                mogę. Nie mogę, bo muszę zarabiać na jego zdrowie. Tak to już czasem w życiu bywa...
              • populek Re: Potrzeby dzieci 03.04.08, 21:45
                O kochana chyba przegięłaś pisząc że śmiechu warte jest to, ze mając
                dzieci można się im całkowicie poświęcić! I te wasze opinie 'polskie
                społeczeństwo" "matka-Polka"-co wy tu jeszcze robicie w tym kraju?
                wyjeźcie jak założycielka postu i żyjcie nie jak matki-Polki. Jestem
                oddana rodzinie i wróciłam do pracy choć wszyscy mnie namawiali
                żebym została w domu bo też jak wszystkich tu-stac mnie na to i
                rozumiem że można chcieć żeby nie być sfrustowaną mi chodzi o
                zupełnie co innego, że przy tym wszystkim niektóre osoby zapominają
                o potrzebach dziecka. Założycielka postu napisała że jej dziecko
                było u niańki-co to znaczy- że nie mieszkało w domu tylko u obcej
                osoby?I nie atakuję z zawiści-mam to gdzieś, bo znam swoją wartość i
                nie zazdroszczę -piszę to wszystko bo nie rozumiem założycielki i
                jej klakierów
    • deela Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 19:52
      jesli mowisz o panstwowym zlobku to nieuczciwie zajmujesz komus miejsce
      • ala11 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 20:14
        Boze drogi dziewczyny czy naprawde jestescie tak zdesperowane
        zyciem, koniecznoscia powrotu do pracy i pozostawiemiem dziecka w
        tym strasznym zlobku ze nie znajac mnie a jedynie z krotkiej
        wypowiedzi wysnuwacie takie wnioski ze wlos sie jezy na glowie.
        Przeciez ja was nie oceniam, nie traktuje od kur domowych, brudasow,
        niedouczonych itp, ja tylko pytam dlaczego nie macie ochoty wrocic
        do pracy. Zadna nie napisala - hura- wracam do pracy a teraz
        poradzcie gdzie znalezc dobry zlobek. Kazde pisze musze, niestety -
        i stad moje pytanie. Bo ja sie nie wstydze tego ze nie lubie
        siedziec w domu z dzieckiem i wole isc do pracy ktorej obecnie
        szukam. Przeciez zeby szukac trzeba byc dyspozycyjny a z dzieckiem
        na karku jest to niemozliwe nie majac w poblizu kogos np z rodziny.
        I wcale nie uwazam ze przy okazji chodzac na basen czy na jezyk
        zaniedbuje moje dzieci. A miejsca nikomu nieuczciwie nie zajmuje bo
        nie mieszkam w Polsce i sa tu inne kategorie przyznawanie miejsca.
        Nie rozumiem wiec skad w was taka agresja do kogos kto ma odmienne
        zdanie na temat pozostania z dzieckim w domu. Wole by moje dzieci
        mialy mame zadowolona, realizujaca sie zawodowo niz sfrustowana tym
        ze musi a nie chce byc w domu. Tak wiec prosze zastanowcie sie zanim
        ocenicie kogos i wydacie sad z typowa polska niezyczliwoscia dla
        drugiego. Pozdrowienia. Ala
        • lilka69 do ala11 03.04.08, 21:08
          a ja mimo, ze sie z toba nie zgadzam( bo b. lubie byc w domu z dzieckiem- to dla
          mnie wieczne wakacjesmile to JESTEM POZYTYWNIE DO CIEBIE NASTAWIONA.
          bo w uprzejmy sposob piszesz i wypowiadasz swoje zdanie.

          pozdrawiam cie a z jednym akurat sie zgadzam- NIEKTORE dziewczyny na tym forum
          sa zazdrosne i zawistne!!!

          wielokrotnie ktos byl do mnie nastawiony negatywnie bo mam wysoki standard zycia
          i nie musze pracowac. nazywano mnie glupia, niezadbana kura domowa. a ja do mam
          skonczone studia( akadem. med. i wydzial nauk scislych oraz jestem ladna,zadbana
          i dobrze ubrana)

          uprzedzajac negatywne wypowiedzi od razu pisze- to troche prowokacja,
          przecgwalac sie nie bylo moja intencja
        • deela Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 03.04.08, 22:11
          a skad mialysmy wiedziec ze nie mieszkasz w polsce? wiesz jaki tu dramat ze
          zlobkami? najlepiej juz dzieciaka w ciazy zapisac........
          ja tam nie potepiam, moze sama bym tak robila? mysle jednak ze chociaz CHOCIAZ
          te pol roku z dzieckiem powinno sie spedzic... ja mlodego oddalam jak mial 4,5
          m-ca - musialam i juz bo musialam wrocic do pracy troche jednak za wczesnie jak
          na moj gust,
          ale patrzac z perspektywy czasu to nie zaluje powrotu do pracy ogolnie, to mam
          czas i sile do dziecka, rzadko odczuwam zniecierpliwienie do niego, nie zamykam
          sie w czterech scianach, nie jestem sfrustrowana ze maz mi nie pomaga bo uwaza
          ze skoro nie pracuje to sie nudze - pracujemy oboje i tyle, mlody traumy nie ma
          ja tez nie, aczkolwiek choroby na poczatku omal nie wykonczyly mnie psychicznie :o
    • mniemanologia Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 07.04.08, 16:11
      Nie musiałam wracać do pracy, chciałam - 6 miesięcy siedziałam w
      domu z dzieckiem i szlag mnie zaczął trafiać smile
      Przyznam, że teraz, gdy młody jest bardziej kumaty i można z nim
      więcej czasu aktywnie spędzać, chętnie poszłabym na wychowawczy...
      Nawet się nad tym zastanawiam... Zwłaszcza, że teściowa coraz
      bardziej zmęczona.
      A co do tego, kto pomaga w domu - tak jak dziewyczyny pisały - to
      jest dom męża i mój, oboje się nim zajmujemy.
      • mmala6 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 07.04.08, 23:18
        Oj Ala, albo bardzo dawno wyjechałaś z Polski albo coś szybko zapomniałaś jak tu jest.
        Tu wiele mam musi pracować bo z jednej pensji nie jest w stanie przeżyć.
        Ot i cała filozofia.
        Zadaj takie pytanie na jakimś holenderskim forum, będziesz miała odpowiedzi adekwatne do kraju w jakim się znajdujesz i na pewno nie będziesz musiała się tak dziwić.
    • olcia4k Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 08.04.08, 11:49
      Czytam to forum i bardzo przykre wydaje mi się to, że widać wyraźnie dwa
      zwalczające się "obozy": jeden to kobiety, które nie pracują i uważają, że
      pójście do pracy plus posłanie dziecka do żłobka to straszna zbrodnia, i drugi
      obóz - mamy pracujące twierdzące, że "siedzenie" w domu z dzieckiem to
      zacofanie, zaniedbanie itd.
      A może tak - jak się nie zna sytuacji innej osoby, jej potrzeb (finansowych,
      rodzinnych, emocjonalnych) - jednak nie oceniać i nie "gnoić" innych dla zasady,
      że moje argumenty są najważniejsze i jedynie słuszne?
      Ja powiedzmy słowami mojego męża "nie muszę pracować", ale nie wyobrażam sobie
      rezygnacji z pracy. Mam to szczęście, że mogę pracować o dowolnej porze (często
      siadam do komputera wieczorem, gdy mój syn śpi), kocham swoją pracę i nie muszę
      z niej rezygnować, ale nie każdy ma taką sytuację bo nie każdy wykonuje tzw.
      "wolny zawód" czy ma możliwość powrotu do pracy na pół etatu.
      Mój synek chodzi do żłobka na ok. 5 godzin dziennie, resztę dnia spędza ze mną.
      Widzę, że pobyt w żłobku niesamowicie go rozwija. Ale również cieszę się na
      każdą chwilę spędzoną z nim, bo jest moim ukochanym skarbem.
      Cieszę się, że możemy połączyć moją pracę z opieką nad nim. Gdy jest chory, po
      prostu robię sobie wolne od pracy.

      Domyślam się, że wiele mam pracujących na pełnym etacie zapewne czuje wyrzuty
      sumienia, że nie mogą spędzac ze swoimi dziećmi więcej czasu. Podobnie mamy nie
      pracujące - niektóre - mogą czuć się źle, że się "nie rozwijają", że chcą
      czasami po prostu "wyjść do ludzi" bo opieka nad dzieckiem to ogromny obowiązek,
      od którego czasem chce się odpocząć choć przez jeden dzień, a nie każdy może
      zawieźć dzieciaczka do dziadków itd.
      No ale nie atakujcie się dziewczyny nawzajem, warto spróbować zrozumieć innych.
      Powtarzam - nie każdy ma luksus wyboru tego, co robi, czy pracuje, czy nie - a
      wiadomo, że większość tzw. "normalnych" matek wszystko co robi, robi z myślą o
      dzieciaczkach.
      • mmala6 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 08.04.08, 13:00
        ja jestem w trzecim obozie: pracuję ale chętnie 'zaniedbałabym się'
        w domu. Nie wiem czy mój syn byłby zadowolony, że siedzi ze starą
        matką a nie z rówieśnikami ale ja bym bardzo chętnie nie chodziła do
        pracy.I pewnie, jakby zacisnąć pasa to byśmy przeżyli z jednej
        pensji ale nie chcę tego pasa zaciskać, więc codziennie rano wstaję
        i dzielnie jadę do pracy a dziecko zawożę do żłobka.
        Taki lajfwink
        • populek Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 08.04.08, 13:31
          Dziewczyny oczywiście macie rację pisząc, że każdy ma swoje powody
          powrotu bądź pozostania w domu z dzieckiem. Poniosło mnie w
          wypowiedziach ale nie przez zawiść, że ktoś ma lepiej bo kogoś stać
          itp jak tu mnie zaatakowano tylko zbulwersowały mnie wypowiedzi
          typu: nie wyobrażam sobie siedzenia w domu z dzieciakiem albo niech
          lepiej będzie z niańką a ja na basenie-to niesamowite, że "matki"
          mogą pisać takie rzeczy. Co znaczy nie wyobrażam sobie? Cieszcie
          się, że macie dzieci zdrowe i bez problemów (może raczej niech się
          dzieci cieszą) bo w przeciwnym wypadku chyba byłybyście zmuszone
          oddać swoje dzieci do Domu Dziecka skoro nie wyobrażacie sobie
          zrezygnowania dla nich ze swoich potrzeb. Ktoś też mnie tu
          zaatakował jak napisałam, że czas wyłącznie dla siebie miałam przed
          narodzinami dziecka i że takie Matki-Polki to śmieszna sprawa.A czyż
          tak nie jest, że jak się pojawia dziecko to świat się człowiekowi
          zmienia i pewne sprawy nie są tak istotne jak były kiedyś?Czy
          naprawę nie widzicie różnicy przed i po? Już do końca życia człowiek
          normalny będzie się o swoje dziecko martwił i dbał o nie. Więc dziwi
          mnie jeśli ktoś atakuje mnie po takich wypowiedziach i twierdzi, że
          to nieprawa, że cokolwiek się zmieniło. Oczywiście są różne sytuacje
          życiowe-jedne kobiety muszą iść do pracy bo sytuacja finansowa nie
          pozwala im na pozostanie w domu-inne zostają z dzieckiem w domu i
          też są szczęśliwe i jeszcze inne idą do pracy bo chcą bo kochają
          swoją pracę-ale często właśnie te kobiety piszą że nie muszą tylko
          chcą bo nie wyobrażają sobie inaczej-naprawdę są przypadki w których
          musiałyby postąpić inaczej - no chyba że zupełnie nie zależy im na
          dziecku-ale to już inna kwestia...
          • olcia4k Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 09.04.08, 11:28
            Dokładnie, atakowanie kogoś z punktu widzenia, że "tylko ja mam rację" po prostu
            musi wywołać w drugiej osobie złość. No bo czemu ktoś ma nam narzucać swój punkt
            widzenia? Kto ma prawo mówić mamie pracującej, że zaniedbuje dziecko, albo mamie
            niepracującej, że się cofa?
            Po urodzeniu dziecka zmienia się wszystko. Ale mama - jeżeli tylko ma możliwość
            - ma prawo i powinna zadbać o czas dla siebie. Mi jest na ogół z tym bardzo
            ciężko - cały czas, gdy synek jest w żłobku, poświęcam na pracę, a potem zajmuję
            się maluszkiem, wieczorem jakieś sprzątanie, gotowanie, a potem też praca - lub
            padam ze zmęczenia. Męża na ogół nie ma w domu, taką ma pracę. Dlatego, jeżeli
            mam możliwość zrobienia sobie w pracy wolniejszego dnia, chętnie w tym czasie
            sama jadę na zakupy, żeby troszkę pobyć sama, nie musieć myśleć o pracy, itd.
            Ale to się zdarza rzadko. W ciągu ostatniego pół roku dwa razy spotkałam się
            sama z koleżanką - w ciągu dnia, gdy mały był w żłobku. A poza tym wszystkie
            popołudnia i weekendy spędzam z synkiem. W sumie - taki był mój wybór, że nie
            chcę rezygnować z pracy. Niebawem na pewno pracę bardzo mocno ograniczę,
            szczególnie że jestem w 35tc wink ale nie oznacza to czasu dla siebie, bo na
            pomoc ze strony rodziny nie mam co liczyć.
            Natomiast ostatnio spotkałam na placu zabaw babcię z wnuczkiem. Babcia
            powiedziała, że opiekuje się dzieckiem od poniedziałku do piątku, bo syn i jego
            żona pracują. Ale ja ją spotkałam na tym placu zabaw w sobotę późnym
            popołudniem. Zapytałam wprost, czemu to ona jest z maluchem na spacerze w
            sobotę, a nie rodzice, którzy chyba powinni wykazać chęć spędzenia z synkiem
            czasu po całym tygodniu pracy. Pani powiedziała, że mały tak się do niej
            przyzwyczaił, ze tylko z nią chce wychodzić. Jak dla mnie tacy rodzice mocno
            przeginają, po prostu jest im wygodnie, dzieckiem ktoś inny się zajmuje a w
            weekend znika im z pola widzenia. Mam nadzieję, że takich ludzi jest jak najmniej!
    • poranna-kawa Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 09.04.08, 08:26
      10 lat temu, gdy byłam w ciąży z moją Córcią bardzo ubolewałam nad
      tym, że będę musiała Ją zostawić z Babcią po 5-tym miesiącu.
      Musiałam wrócić do pracy, ponieważ inaczej nie dalibyśmy sobie rady
      tylko z pensji Męża.
      Było ciężko, ale raczej psychicznie. Mała budziła się w nocy kilka
      razy, ale wtedy byłam młoda ( 23 lata ) i nie odczuwałam tego tak
      mocno.
      Teraz planuję drugie dziecko ... Babci nie ma. Pracę mam dobrze
      płatną i na pewno jej nie porzucę. Pozostaje żłobek. Świadomie.
    • taylorhayes Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 09.04.08, 11:35
      MNIE pasowało iść do pracy zaraz po macierzyńskim, bo mnie roznosiło
      po domu (taki już mam charakter paskudny) i pasowało mi również to,
      że po 5 miesiącach z nianią syn poszedł do żłobka. Ponieważ na tym
      forum sa mamy żlobkowe, to nie muszę nikogo przekonywac, że dzieci w
      żłobku nie są zamykane w komórce z wężami, tylko całkiem całkiem im
      się tam powodzi. Jak będe miała drugie dziecko, zrobię to samo.
      Przynajmniej teraz tak mi sie wydaje.

      KOMUŚ INNEMU może pasować siedzieć w domu z dziećmi, zwłaszcza teraz
      kiedy idzie wiosna.

      A ALA ma fajnie, bo jak wszystkich już wyśle do pracy/szkoły/żłobka
      (co nie oznacza automatycznie, że ma ich w d. i pozostawi to na ich
      psychice niezatarte pietno) to może się zająć sobą, na co niestety
      często nie mamy czasu (a może po prostu nam się nie chce czy nie
      umiemy się zorganizować?). Nie rozumiem dlaczego miałaby tego nie
      robić. Także tylko można pogratulować spokojnego i racjonalnego
      podejścia do życia. No i może troszkę pozazdrościć.

      Pozdrawiam z głebi mojego liberalnego serca, które podpowiada mi:
      póki nie ma ofiar w ludziach, niech sobie każdy robi co mu pasuje. A
      nasze dzieci i tak za parę lat okrzykną nas starymi zgredami,
      małpami albo jeszcze gorzej.

      Z filozficznym pozdrowieniem, TH
      • ola_225 Re: Dlaczego "musicie" a nie "chcecie" wrocic do 09.04.08, 12:40
        Do pracy na cały etat wróciłam jak synek miał 6 m-c. Od tatmego
        momentu minął już rok, a ja cały czas za nim tęsknię i mam poczucie
        że za mało czasu z nim spędzam. Po pracy od razu biegnę do domu, tam
        czeka mnie jeszcze sprzątanie i gotowanie itp. A z drugiej strony
        należę raczej do osób rozrywkowych i chętnie wybrałabym się do kina,
        na piwko, na zakupy itp. ale NIE POTRAFIĘ bo jak sobie pomyślę że
        tan czas mogłabym spędzic z dzieckiem to rezygnuję z tego typu
        rozrywek. Cały czas żyję w takim rozdarciu. Chciałbym i jedno i
        drugie, ale narazie wygrywa czas dla syneka.
        Czytając powyższe wypowiedzi stwierdzam że tego typu problemy mają
        mamy pracujące, a mamą na wychowaczym znacznie
        łatwiej "emocjonalnie" wyrwać się z domu. One wręcz szukają rozrywek
        i relaksu poza domem i ja im się nie dziwie, bo jak byłam na
        macierzyńskim czułam podobnie. Dalatego daleka jestem od krytyki
        kogokolwiek, bo medal ma 2 strony. Choć czytając wypowiedź autorki
        wątku szczena mi opadła. Basen, języki, zakupy a dzieci w żłobku i
        szkole.... Fajny sposób na życie. Tylko po co decydowac się na
        dzieci, skoro z góry zakłąda się że one przeszkadzają.....?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka