No i pierwszy miesiąc za nami. Z każdym dniem coraz lepiej idzie mojemu
synkowi w żłobku, nie marudzi już tyle rano, tylko dzielnie maszeruje i coraz
mniej łez przy rozstawaniu. Ufff. Oczywiście wciąż jakiś tam katar , ale
walczę już z nim od miesiąca

Jest tylko jedno ale: wciąż nic nie je! Coś
tam raz dziubnie, ale generalnie nie je tak jak inne dzieci. I to mnie martwi.
Z tego powodu nie zostaje jeszcze na spanie, wciąż odbierany jest ok 12.00
Może coś poradzicie? Jak go przekonać? Z góry dziękuję za pomoc.