Dodaj do ulubionych

Z katarem do żłobka?

31.10.08, 09:58
Mam pytanie do mam ,czy z niewielkim katarem posyłacie dzieci do
żłobka?mój synek od jakiś 2 dni ma mały katarem i trochę
pokasłuje,lekarz mówi,że spokojnie może iść z takim lekkim
przeziębieniem.Dopóki oczywiście nie ma gorączki i wyrażnego
osłabienia.Waham się ale co odprowadzam dziecko to przy tej porze
roku wszystkie dzieciaki zasmarkane,kichające.
Obserwuj wątek
    • lilka69 Re: Z katarem do żłobka? 31.10.08, 10:07
      dlatego wlasnie wszystkie dzieci sa zasmarkane i kichajace bo bez przerwy
      zarazaja sie od takich niefrasobliwych mamus jak ty!!

      twoj lekarz to bardzo nieodpowiedzialny lekarz! moze i tobie pasuje, ze dziecko
      zamiast zostac pare dni w domu wychodzi do zbiorowiska dzieci( a oslabiony uklad
      odpornosciowy gorzej sobie radzi z kolejnym wirusem) ale po inni nie chca, zeby
      twoje dziecko zarazalo kolejne dzieci!
      to pytanie na formum kiepsko swadczy o tobie- ze w ogole przyszko ci to do
      glowy. no i zmien lekarza z tymi pogladami. dziala de facto rowniez na twoja
      niekorzysc.
      • msarnecka Moim zdaniem 31.10.08, 10:31
        owszem lepiej z zakatarzonym i kaszlącym dzieckiem zostać w domu i
        należy to zrobić. Marne jednak szanse aby wszystkie mamy żłobkowych
        dzieci tak tego restrykcyjnie przestrzegały bo dzisiaj żyje się
        ciężko. Gdyby było dobrze to ta instytucja w ogóle by nie istniała
        bo żłobek to zło konieczne do którego zmusza nas polska
        rzeczywistość. Oczywiście nie daje to przyzwolenia na narażanie
        innych dzieci na zachorowanie. Ale myśle że należy rozumieć rozterki
        matek a nie naskakiwać na nie.
        • lilka69 Re: Moim zdaniem-msarnecka i autorka 31.10.08, 10:42
          co to znaczy, ze zyje sie ciezko msarnecka? to znaczy, ze jak komus zyje sie
          ciezko i musi isc do pracy to ma prawo jego dziecko zarazac moje??

          moje dziecko chodzi akurat do przedszkola. nigdy do zloblka ale problem z
          chorymi dziecmi jest ten sam.

          i co? mam zrozumiec niefrasobliwosc autorki, nie naskakiwac na nia i pogodzic
          sie z usmiechemm na ustach, ze jej podobne matki postepuja nieuczciwie wobec
          mojego dziecka?
          • ankat80 Re: Moim zdaniem-msarnecka i autorka 31.10.08, 12:31
            wow! no to pojechałaś!
            Ja myslę, ze Twój post świadczy o tym, ze albo masz pmsa albo jakis
            ciężki dzień;/
            Dziewczyna pyta, to jej odpowiedz, a nie piszesz, ze jest
            nieodpowiedzialna i ma debila za lekarza... Masakra jakaś;/

            I jeszcze jedno - sorry, ale nie wierzę, ze nigdy, ale to nigdy nie
            zdarzyło Ci się puścić do przedszkola dziecka z początkującym
            katarem lub kaszlem... Sorry, ale nie wierzę;/
            Także weź sobie najpierw jakis persen a potem odpisz na mój posttongue_out
            • lilka69 Re: ankat80 31.10.08, 13:07
              ja jestem spokojna i wyluzowana. dziecko w przedszkolu, maz w pracy a ja jeszcze
              nie wrocilam z urlopu wych do pracy zatem spedzam przemile dni w domu.(
              przedszkole prywatne- uprzedzam ataki, ze miejsce zabieram w panstwowym).

              a z twojego listu wnoskuje miedzy wierszami, ze ANKAT80 POZWALA NA CHODZENIE
              SWOJEMU CHOREMU DZIECKU do zlobka lub przedszkola I ZARAZANIE INNYCH DZIECI.
              • ankat80 Re: ankat80 31.10.08, 13:51
                no, tak - przypnij pinezką na górze forum - wiecej osób przeczyta
                Twoje ogłoszenie;/
                Masakra;/
                A między wierszami napisałam nie mniej nie więcej, tylko tyle, że
                tak, zdarzyło mi się zaprowadzic Karolę z katarem do żłobka...
                W ciągu dnia zorganizowałam opiekę i przez 2 dni siedziała w domu...
                Lepiej Ci teraz? Życzę, abys nie musiała nigdy przeorganizowywać
                swoich planów w tak szybkim czasie... No, ale Ty możesz "spędzać
                przemiłe dni w domu" także na bank tego nie zrozumiesz...
                I wierz mi, ze epidemii w grupie nie było...
                • lilka69 Re: ankat80- 31.10.08, 14:59
                  wcale mi nie zyczysz dobrze, nie badz kurtuazyjna zatem. natomist dziecko
                  zazwyczaj ma jeszcze OJCA.

                  a generalnie- mniej choych dzieci przyprowadzanych do placowek tym mniej zarazen
                  i mniej zwolnien. w moim przedszkolu tak jest i problemow z absencjami nie mam
                  ani ja ani inni rodzice. to jest prywatne przedszkole i 10 dzieci w grupie wiec
                  pewnie ma to znaczenie.
                  • ankat80 Re: ankat80- 31.10.08, 15:54
                    lilka69 napisała:

                    > wcale mi nie zyczysz dobrze, nie badz kurtuazyjna zatem.
                    pamiętaj, ze każdy mierzy swoją miarą...

                    I wierz mi, nie jestem kurtuazyjna...
              • protozoa Re: ankat80 12.11.08, 07:38
                Ja jestem matka dzieci w klasie maturalnej, ale jako matka i jako lekarz jestem
                zdania, ze posyłanie chorych dzieci do żłobka/przedszkola/szkoły jest
                lekkomyslnością. Szansa, ze "katarek" minie po 2 dniach jest niewielka, raczej w
                środowisku innych zainfekowanych dzieci przekształci się w mniejsze lub większe
                przeziębienie.
                Wróciłam do pracy na oddziale zabiegowym gdy moje bliźniaki miały 3 lata.
                Rodzice pracowali, mąż też. Wiedziałam, że przedszkola=choroby. Między innymi ze
                względu na przebywające tam chore dzieci. W zwiążku z tym umówiłam sie z
                pielęgniarką, która przeszła na emeryture, że w razie choroby dzieci/dziecka
                dzwonię do niej i ona zostaje z chłopcami w domu.
                Na szczęście mam odporne dzieci ( długie karmienie piersią, dieta, długie
                przebywanie na świezym powietrzu, szczepienia, geny , niedopuszczanie do
                przbywania w środowisku chorych, hartowanie, całkoity zakaz palenia przy
                dzieciach itd) i zdarzało się to rzadko, ale jednak..... Kosztowało to majątek,
                ale byłam spokojna, dzieci zadbane szybko wracały do zdrowia.
                P.S. Kilka dni temu moja znajoma zaprowadziła do przedszkola córeczkę, która
                wymiotowała całą noc. Rano przestała, a mama musiała(?) iść do pracy. Wymioty
                pojawiły sie w połowie dnia, a nastepnego......3/4 grupy zmagało się z
                rotawirusem. I pewnie rodziny ( w tym maluchy) zarazonych w przedszkolu dzieci.
                I to się nazywa odpowiedzialność.
          • msarnecka Re: Moim zdaniem-msarnecka i autorka 31.10.08, 13:04
            Jeśli nie zrozumiałaż mojej wypowiedzi to przeczytaj jeszcze raz a
            nie pień się albo jak radzi koleżanka weź leki uspokajające, bo
            jesteś mocno sfrustrowana. Może ta kobieta ma problemy o których nie
            wiesz...ale co tam lepiej jej dokopać. Miłego dnia
    • anna7774 Re: Z katarem do żłobka? 31.10.08, 10:58
      Doswiadczenie mi pokazalo, ze jak zostawiam synka w domu na poczatku kataru, to
      bylo lepiej. Inaczej konczylo sie na antyb. Jesli tylko mozesz, to zostancie w
      domu! U maluszka wydzielina szybko splywa na oskrzela, pluca i ich zapalenie
      "murowane". Ponadto uszy... A to juz b.bolesne (ja wlasnie sama przechodze smile
      Moj smyk mial infekcje, tydzien byl w domu i choc inne dzieci uratowane, to my w
      domu sie rozlozylismy smile
      Pozdrawiam i zycze zdrowia.


      --Nadal płyniemy z Miśkiem! A to juz ponad rok... i jest coraz latwiej smile --
    • janetat Re: Z katarem do żłobka? 31.10.08, 20:31
      z katarem stanowczo nie do żłobka!
      z dwóch równorzędnych powodów:dziecku szybko wyjdzie to na złe i zaraża inne dzieci
      niestety niektórzy nieodpowiedzialni rodzice przyprowadzają zakatarzone dzieci i
      moje dziecko łapie sad
      tak jak teraz-od 1,5 tyg w domu

      a nieodpowiedzialni pediatrzy dają zaświadczenia, że dziecko podobno zdrowe,
      mimo że takie nie jest
      ostatnio w znajomym żłobku połowa dzieci się pochorowała bo jeden dzidź
      konkretnie sprzedał choróbkę koleżankom i kolegom
      -to jest masakra

      bardzo proszę Ciebie, nikaoo i inne mamy-nie przyprowadzajcie zakatarzonych i
      bardziej chorych dzieci do żłobka!
      • lilka69 Re: zgadzam sie z toba janetat 31.10.08, 21:19
        ale co z tego? poprzedniczki i tak beda przyprowadzaly chore dzieci do zlobkow i
        przedszkoli bo inne dzieci maja gdzies.
      • ola.bombola Re: Z katarem do żłobka? 31.10.08, 21:26
        Strasznie mnie wkurzają mamusie, które posyłają swoje chore dziecko co to
        jeszcze "nie ma gorączki i wyrażnego
        > osłabienia" do przedszkola/żłobka i jeszcze uważają, że wszystko ok - bo
        katar i kaszel to przecież nie choroba. I od ich "zdrowego" dziecka zaraża się
        moje dziecko (choć podobno zdrowie nie jest zarażliwe), a od mojego starszego
        dziecka zaraża się moje 4 miesięczne niemowlę. I siedzę (znów) sobie z moją
        "zdrową" dwójką w domu i mnie krew zalewa, zawożę (znów) moje "zdrowe" dzieci do
        lekarza i (znów) podaję im leki. A może powinnam zrobić w myśl "zarazili ciebie,
        zaraź i ty" i posyłać dziecko póki nie zachoruje jakoś tak na serio na coś z
        "zapaleniem" w nazwie np. (bo w końcu co to za choroba przeziębienie?).
        • bonnie75 Re: Z katarem do żłobka? 03.11.08, 11:46
          Alez drogie panie!
          To jest jak walka z wiatrakami - zatem mozemy sobie mowic "Nie, nie zgadzamy
          sie, aby dzieci przychodzily do zlobka z katarem i kaszlem i oczywistym jest, ze
          same nie puszczamy naszych z takimi dolegliwosciami!" a to wpadnie i dobrze
          jesli obije sie o sciane pustych glow co poniektorych uncertain
          Prawda jest taka, ze zabralam swoje dziecko ze zlobka wlasnie dzieki mamulkom,
          ktore generalnie maja w d....e, czy ICH dziecko jest zdrowe czy chore (bo
          dorosly czlowiek z lejacym sie katarem najchetniej polozylby sie i lezal, a co
          dopiero male, oslabione dziecko) i posylaja do zloba, a tu juz jak po sznurku -
          bardziej odporne - zlapia TYLKO katar, a te mniej odporne dzieci - AZ zapalenie
          pluc!!!
          No ale co tam, po co sie przejmowac swoimi dziecmi, ze o cudzych nie wspomne !!! uncertain
          A juz szczytem wszystkiego jest pomysl, o jakim dowiedzialam sie ostatnio -
          mamusia prosila pania doktor, zeby ta wypisala jej wieczyste (sic!)
          zaswiadczenie, ze dziecko ma ...uwaga!!!! katar alergiczny!!!! Bo sasiadka ma
          takie zaswiadczenie i nie musi sie za kazdym razem fatygowac do pediatry!
          Skandal moim zdaniem, ale czegoz to pomyslowe mamusie nie wymysla!
          • jedynka117 Re: Z katarem do żłobka? 03.11.08, 21:16
            Zgadzam się w 100 % z przedmówczyniami. U mojej córki niestety każdy
            katar kończy się zapaleniem uszu lub gardła. Więc jeśli zarazi się u
            innego zakatarzonego dziecka w grupie to mnie czeka 2 tygodnie
            siedzenia w domu i podawania leków. A to wszystko tylko dlatego, że
            inny rodzić posłał do żłobka swojego malucha z jakże "niegroźnym"
            katarem mając w nosie inne dzieci i innych rodziców. Także drodzy
            rodzice jeśli posyłacie swoje pociechy do żłobka z katarem bo ciężko
            Wam jest wziąć kilka dni wolnego, to pomyślcie o innych rodzicach,
            którym też ciężko wziąć zwolnienie lub urlop a przez Was niestety
            muszą!
            • irka15 Re: Z katarem do żłobka? 05.11.08, 19:30
              Hm... mnie tylko jedna rzecz zastanawia.. ze drogie Panie nie bierzecie pod
              uwage tego, ze dzieci (dorosli rowniez) zarazaja rowniez przed wystapieniem
              wlasciwych objawow choroby. I tym sposobem zatrzymywanie zakatarzonych dzieci w
              domu nie pomoze waszym dzieciom pozostac 365 dni w roku zdrowymi...
              • lilka69 Re: irka 05.11.08, 20:53
                masz racje i biore to pod uwage. ale pisze o przyprowadzaniu chorych dzieci z
                SWOISTYMI I WIDOCZNYMI OBJAWAMI!!!

                wiesz co to oznacza?
    • kela12 Re: Z katarem do żłobka? 07.11.08, 12:52
      Mój syn ostatnio nie był w żłobku ponad półtora tygodnia, miał
      zapalenie jamy ustnej (bardzo bolesne, nikomu nie życzę). We wtorek
      poszedł jeden dzień do żłobka, po powrocie czuł się dobrze, bawił
      jadł. No okaz zdrowia poprostu. Ale ja go kładę spać a mi dzieciak
      zatkany nos, ledwo oddycha, więc leki, wysoko poduszka, olbas.
      Zasnął. Na drugi dzień (po modlitwach do Boga żeby to znowu nie było
      jakieś choróbsko)dzieciak raz pociągnął nosem i nic. Prowadzić nie
      prowadzić? I tu dylemat bo: koleżanka na urlopie więc ja sama w
      pracy nie ma szans się nawet na chwilę wyrwać a co dopiero na
      zwolnienie. Mąż przez półtora tygodnia kombinował zmiany, urlop,
      wreszcie zwolnienie na dziecko i kolejne zwolnienie to raczej równa
      się zwolnieniem z pracy niż liczenie na wyrozumiałość szefa. Rodzice
      250km od nas. Żadnych znajomych niepracujących, żadnej życzliwej
      sąsiadki, no poprostu nie ma szans żeby sie jakoś z pracy wykręcić
      czy z kimś dzieciaka zostawić. Z duszą na ramieniu posłałam (wiem
      zaraz zbiorę od was za to manto - trudno), odebrałam ze żłobka,
      zapytałam co z dzieckiem - w porządku) obserwuję, a tu nawet z nosa
      nie poleci. Znowu spanie i ta sama śpiewka... Na drugi dzień nic.
      Zaprowadziłam znowu. I teraz pytanie do was (tylko proszę bez
      żmijego jadu) czy z powodu takiego kataru miałam ściągać 60letnią
      mamę z miejscowości oddalonej od mojej o 250km (bo tylko tak sobie
      radzę jeśli już nie mam wyboru a widać, że dzieciak się przeziębił -
      wtedy wzywam mamę, bo innej pomocy z nikąd), czy może rzucić pracę
      dzięki, której żyje moja rodzina. Kiedy czytam wypowiedź mamy, która
      jest na wychowawczym i siedzi w domu i w każdej chwili może zostawić
      dziecko w domu to z jednej strony rozumiem ją, że się wścieka z
      powodu bezmyślności rodziców, a z drugiej, że rzeczywiście nie
      weźmie pod uwagę innych okoliczności, z którymi inni się borykają.
      Kiedy mój syn wraca ze żłobka zakichany i kaszlący to jeszcze nie
      zdażyło mi się prowadzić go na drugi dzień do żłobka (mimo
      trudności), ale ta sytuacja którą tu opisałam dla mnie była
      wyjątkowa dlatego słucham co wy na to, jakie gromy na mnie spadną?
      • martusia_25 Re: Z katarem do żłobka? 07.11.08, 14:57
        Kela, skoro problem pojawia się wieczorem, to może to raczej skutek
        suchego powietrza w mieszkaniu? Albo alergia, na pierze w kołdrze,
        na włókna materaca albo coś w tym rodzaju? Ja zawsze pytam lekarza,
        czy dziecko może iść do żłobka i czy nie zaraża. Nie sugeruję, że mi
        zależy, po prostu pytam o fakty. Jeśli ma np. pozostałości kataru
        ale lekarz twierdzi, że to już nie infekcja lecz pozostałość po niej
        (przeciągająca się reakcja organizmu), biorę zaświadczenie o braku
        przeciwskazań.
      • active.2 Re: Z katarem do żłobka? 11.11.08, 01:39
        Kela ja zrobiłabym tak:
        1) zostałabym 1 dzień w domu i sprawdziła u lekarza co tam się dzieje
        2) jeśli rzeczywiście nic się nie dzieje kataru nie ma to ok, jesli
        jest katar zostaje ze mną w domu i chodzimy na spacery, wietrzymy
        się, czyścimy nos "katarkiem"albo czymś podobnym, przemywamy nos,
        kropelki itp. A do tego ucztujemy wink z warzywami i owocami, witaminy
        itp. zeby ochronić córkę przed choróbskiem smile
      • protozoa Re: Z katarem do żłobka? 12.11.08, 07:52
        Będzie bez żmijego jadu........60 latka to nie staruszka. Może kiedys tak było,
        dziś jest to najczęściej wysportowana kobieta, nierzadko pracująca, uprawiająca
        seks, jeżdżąca po świecie. 250 km to nie koniec świata, to kilka godzin jazdy
        pociągiem/samochodem. Tak wiec nie przesadzaj.
        Nawet gdybym miała niepracujące znajome czy sąsiadki to nie osmieliłabym
        proponowac im, zeby zajmowały sie moimi dziećmi.
        Nie dziwwię się szefowi, że kolejne zwolnienie na dziecko=wypowiedzenie z pracy.
        Niestety, pracę ktos musi wykonac i dlaczego ma to robic po raz kolejny osoba
        nie biorąca zwolnień. Czy za kare dlatego, że jest solidna i zorganizowana?
        Niestety, życie nas nie rozpieszcza. Decydując się na dzieci trzeba brac pod
        uwagę rózne warianty - i to co będzie gdy po naszym powrocie do pracy zaczną
        chorować. Czy dziecko z zapaleniem płuc tez posłałabyś do przeszkola? Przeciez
        mama nie jest młodsza, nie mieszka blizej, aszef nie będzie bardziej wyrozumiały.
        Ja miałam alternatywę - powrót do pracy albo zaprzestanie marzeń o pracy.
        Wybrałam pierwszą wersję ( a byłam matką 3 letnich bliźniaków) i zatrudnienie
        opiekunki do chorych dzieci na telefon. Była to emerytowana pielęgniarka, która
        chciała sobie dorobić. Umowa była jasna - gdy w nocy lub poprzedniego dnia
        widziałam, ze coś się dzieje dzwoniłam do p. Basi i prosiłam, zeby była o 7
        rano. Ja szłam do pracy spokojna, ze nic złego się nie stanie, ze dzieci będą
        dopilnowane, leki podane na czas itd.
        Może między innymi dzięki temu moje dzieci w wieku przedszkolnym ( do żłobka nie
        chodziły) mało chorowały. Pani Basia nie była tania. Dzis nie pamiętam ile
        brała za godzine, ale było to porównywalne z 3-4 godzinami mojego lekarskiego
        dyżuru. Wybrałam p. Basię a nie kolejne buty, kostiumik czy perfumy.
        Wilk był syty i owca cała. Dzieci zdrowe, szef zadowolony, ja spełniona
        zawodowo, ale kasa pusta. Po latach, gdy moje dzieci mogły juz zostac w domu
        same w czasie choroby kupiłam i buty i perfumy i kilka innych rzeczy.
        • asiunia.vie Re: Z katarem do żłobka? 12.11.08, 09:33
          a moze warto pomyslec o zalozeniu takiego serwisu/uslugi - ludzi
          (pielegniarki), ktorzy opiekowaliby sie chorymi dziecmi w domu
          podczas gdy rodzice musza pracowac. U nas cos takiego istnieje, jest
          nawet dotowane przez panstwo, wprawdzie jeszcze nie korzystalam, ale
          gdy pewnego dnia sytuacja mnie do tego zmusi, napewno skorzystam.
    • weronikabialik Re: Z katarem do żłobka? 14.04.16, 21:37
      Radzę opiekuńczej i robiacej ze strachu przed katarem ?? zabrać dziecko z przedszkola i wykorzystać należycie urlop wychowawczy... I również radzę nie wychodzić z domu bo KATAR jest wszędzie haha
      • mistress9 Re: Z katarem do żłobka? 26.04.16, 16:39
        amen wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka