Gość: Sineira
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.07.05, 12:44
Po raz pierwszy od ponad miesiąca wyszłam z domu i pojechałam do centrum. Po
takim czasie zupełnie inaczej patrzy się na świat:). I wiecie co?
Stwierdziłam, że panująca wśród nastolatek moda na japonki i obcisłe spódnice
zsunięte do połowy bioder daje efekt odwrotny od zamierzonego. Zero seksu.
Zero świeżości. Zero letniego luzu. Wszystkie te dziewczyny wygądają na
potwornie zmużone! Zupełnie jakby je ktoś przemocą z łóżek wygnał. Powłóczą
nogami, kłapią japonkami... Jak zombie! Obcisłe bluzeczki(zdrabniam celowo,
bo bluzki to nie są), sięgające ledwie nad pępek, wygladają jak przyklejone
do ciała przez lejący się strumieniami pot. I te spódnice wiszące w połowie
pupy, niczym mokry ręcznik...
W trampkach, ciemnozielonych wojskowych spodniach i luźnej, bawełnianej
koszulce czułam się na tym tle świeżo i radośnie. I miałam wrażenie, że
podobnie świeże były panie w okolicach 50-tki, odziane w indyjskie szaty -
może niemodne, za to luźne i powiewne.
Poczułam nagle nieodpartą chęć udania się do "india szopu" i nabycia czegoś w
tym stylu. Tak na przekór panującej modzie.
I teraz pytanie - czy Wy też tak odbieracie otoczenie, czy mi po prostu
rekonwalescencja pooperacyjna zaszkodziła???