Gość: Raf
IP: *.umk / *.um.krakow.pl
04.11.05, 13:03
Być może moja opinia będzie pomocna dla kogoś kto planuje wyjazd do Turcji.
A więc od początku.
W Turcji byliśmy od 28.09 do 12.10.2005. Pogoda była (jak na ten stosunkowo
późny termin) naprawde super: na pobycie ok. 30 stp. i slonecznie, na
objezdzie troche mniej ale to kwestia wyzynnosci tamtejszego klimatu. W sumie
trafily nam sie 2 dni zachmurzonego nieba a w tym raz padalo. Jezeli chodzi o
temperature to polecam przelom wrzesnia i pazdziernika.
Formalnosci w biurze.
Wycieczke wyczailem na stronie internetowej Triady a wszystkie formalnosci
zalatwilem podczas jednej wizyty w biurze. Wplata 1 zaliczki, 10 dni pozniej
reszty (przelewy z konta-przynajmniej nie trzeba nosic pieniedzy). Łaczny
koszt: 3204 zł/2 os (w tym transfer z Krakowa na lot. w Katowicach za 10zl/2
os).
Standard wycieczki:
7+7 z pobytem w hotelu Boss (***) w Alanyi-Mehmutlar(dopłacilem do tego bo
nie chcialem tzw. Trafa), wyzywienie HB czyli sniadania i obiadokolacje.
Wylot:
Przejazd na lot. w Katowicach bez wiekszych problemow (autobus w Kraku troche
sie spoznil), sprawna kontrola bagazowa i wylot (spoznienie o ok. 30 min.).
Samolot - Boeing 737-800 tureckich tanich linii lotniczych "Sun Express".
Samolot nowy, monitorki co 4 rzedy siedzen. Miejsca na nogi w samolocie malo,
szczegolnie dla osób o moim wzroscie (niemal 2 m). Lotnisko w Katowicach dało
nam popalić - jest strasznie dziurawe i nierówne co powoduje spore
trzeszczenie i stukanie wszystkiego w samolocie podczas kołowania i startu.
Dla osoby która pierwszy raz (jak ja z żoną) leci nie należy to do przyjemnej
rzeczy. W Turcji na nowym lotnisku nie było już tego efektu. Sam lot mi się
bardzo podobał a trwał 2 h 25 min.
Antalya
Bez problemu wylądowaliśmy (samolot zawraca nad morzem, ładne widoki) było
coś koło 4 nad ranem czasu lokalnego (tam jest godzina później niż u nas) i
zostaliśmy sprawnie zapakowani do autokarów. Wtedy dopiero okazało się jaka
jest kolejność wycieczki - mieliśmy najpierw pobyt.
Dowiedzielismy sie rowniez czegos, o co mam najwiesze zastrzezenia do Triady.
Zamieniono nam bowiem hotel Boss na hotel Sweet, tlumaczac to faktem iz Boss
jest juz zamkniety (koniec sezonu). Ostro to nas wkurzylo, bo zrobiono nam
zwyklego trafa a przeciez specjalnie doplacilem za wybor hotelu. No coz,
skonczylo sie napisaniem reklamacji (z uwagi na moja dusze prawnika), ktora
jeszcze nie zostala rozpatrzona (maja czas do 13.11).
Alanya:
Dojechaliśmy do Alanyi na okolo 6:30 (130 km). Objechalismy pare hoteli
zostawiajac po drodze innych turystow. Sam hotel "Sweet" okazal sie byc dosc
fajny: czysto, codzinnie sprzatane, duze pokoje z aneksem kuchennym, blisko
do plazy i centrum miasta, dobrze dzialjaca klima.
Jedzenie:
Otwarty stół, czyli jesz ile mozesz. Sniadania od 7.30 do 9.30 a
obiadokolacje bodajze od 19-tej. Na sniadania mozna bylo przyjsc pozniej ale
na kolacje trzeba bylo sie spieszyc (brakowalo szczegolnie arbuza).
Genaralnie mi jedzenie smakowalo, choc do wykwitnych nie nalezalo. Sniadania
zawsze takie same, kolacje roznily sie "czyms cieplym" racjonowanym przez
kucharza. Racjonowanie nie bylo za skuteczne bo jak mialem za malo to
wysylalem zone z drugim talerzem i juz. Jak sie czlowiek uparl to wytrzymal
tylko na jedzeniu hotelowym (my bylismy tylko 2 razy na donner kebabie -
pycha). Bardzo dobre bylo to ze mozna bylo wnosic jedzenie i picie z zewnatrz
do hotelu, co w polaczeniu z lodowka w pokoju naprawde ulatwialo zycie.
Miasto:
Alanya jest bardzo ładnym i przyjemnym miastem. Widać że pieniadze turystow
zostały tutaj dobrze zainwestowane. Bardzo ładna jest promenada wzdłuż morza,
park obok pomnika Ataturka, cytadela gorujaca nad miastem. Miasto to nie spi,
nawet sklepiki sa potwierane do pozna w nocy. Caly bozy dzien mozesz cos
zjesc, wypic, kupic pamiatke, cos potrzebnego (lub czesciej) cos absolutnie
zbednego. Oczywiscie jak to w krajach o tej kulturze na poczatku trzeba sie
przyzwyczaic do zachowania Turkow. Zaczepianie, proponowanie czagos do
kupienia, zjedzenia itp. jest ciągłe. Ale za to jest tam cos wspanialego -
mania targowania sie. Mozna wejsc do sklepu z 5 E i kupic rzecz ktorej
wyjsciowa cena wynosila np. 12 E. Z drugiej strony latwo mozna zostac
oszukanym - trzeba sie miec na bacznosci.
Porownujac Alanye np. do Side (choc Side widzialem tylko zokna autobusu jak
wyjezdzlismy na czesc objazdowa) trzeba powiedziec ze Side jest duzo gorsze.
Wyglada jak plac budowy, zero zieleni, do plazy strsznie daleko. Duzo
bardziej polecam Alanye.
Waluta:
Sa w obiegu az 4 waluty: stare liry tureckie, nowe liry tureckie, euro i
dolary. W Turcji była w styczniu denominacja - obcieto 6 zer czyli 1 000 000
starych = 1 nowy lir. Same banknoty (wizualnie) zostawiono takie same
tylko "skreslono" z nich 6 zer. Trzeba bardzo na poczatku uwazac, sam mialem
sytuacje gdy zaplacilem za cole (2,5 l) ktora kosztowala 2,5 nowego lira
trzema banknotami: 10 000 000 starych lirow i 2 x 1 nowy lir (zaplacilem wiec
w sumie 12 nowych lirow myslac ze to w sumie 3 liry). Na szczescie istnieja
tez uczciwi sprzedawcy (zwrocil mi 2 liry i wydal z 10 mln.). Trzeba bardzo
uwazac.
Monety 1 E i 1 nowy lir sa podobne do siebie, wiec trzeba tez na to uwazac.
Generalnie warto wymieniac posiadane waluty na liry i w nich im placic. Przy
zaplacie w euro czy dolarach (szczegolnie gdy wydaja Ci w lirach) zawsze
zaokraglaja na wlasna korzysc. Czasem zgodza sie na zaplate w dolarach ceny
liczonej w euro. Walute wymienisz na poczcie (zolte szyldy)lub w kantorach w
centrum. Trzeba najpierw sporawdzic czy nie biora prowizji (ok. 2 %). 1 nowy
lir to okolo 2,50 PLN. Warto placic (wszedzie gdzie sie da, a w Turcji jest
duzo takich miejsc)karta w sklepach, bowiem kurs przeliczeniowy w banku jest
lepszy niz ty otrzymasz wymieniajac PLN na Euro a pozniej na liry (niestety
przekonalem sie o tym dopiero po powrocie).
Plaza:
Piaszczysto-kamienista, choc ta na ktora chodzilismy (Gold nr 10) podobala mi
sie bardziej niz tak zachwalana "Kleopatra" z jej zwirkiem. Lezaki platne
(placilismy w hotelu 4,5 lira). Morze cudownie cieple, bardzo slone ale mozna
sie wspainiale tam zabawic. Chodzilismy tylko nad morze, nie korzystajac z
basenu (bardzo maly). Trzeba uwazac na slonce na plazy bo juz w pierwszym
dniu strasznie sie spieklem.
Wycieczki fakultatywne:
Nie bralismy zadnej (po to wzilismy 7+7 zeby pozniej duzo zobaczyc).
Generalnie ceny poza Triada sa duzo nizsze (np. statkiem mozna poplywac juz
za 5 Euro a nie za 30)ale o jakosci tych uslug nie moge nic powiedziec.
Objazd:
Mozna zobaczyc cudowne miejsca i naprawde warto na cos takiego jechac. oplaty
za wejscia - 90 Euro. Dodatkowo - bakszysz dla kierowcy i "obslugi" tureckiej
(po 5 E). Pilotka - Pani Gosia, z wykształcenia historyk sztuki. Duze brawa
za wiedze i umiejetnosc jej przekazania. Była po prostu świetna.
1 dzien - Antalya
Hotel: Laguna City we wschodniej czesci miasta
Dzien byl w sumie tylko po to aby zebrac cala grupe w Anatalyi i przenocowac.
W miescie zobaczylismy bardzo ladny wodospad nad samym morzem, mozna bylo
jechac do centrum ale zrezygnowalismy z tego. Zakupy w pobliskim
supermarkecie, kolacja nad basenem (bardzo dobre jedzenie) i spac. Pokoj nie
duzy ale schludny z TV.
2 dzien - Antalya->Kapadocja
Pobudka o bod. 6 rano. Sniadanie (kiepskie) i rozpoczecie podrozy. W sumie
jechalismy 3200 km. Autokar (Merc) byl najwygodniejszym w jakim dotad
jechalem. Duzo miejsca na nogi (dla mnie szczegolnie wazne), mozna bylo nawet
spac. Droga prowadzila przez gory Taurus (przelecz Alcabel-1825 m n.p.m.)do
Konyi. Jest to święte miasto muzułmanów (cos w rodzaju naszej Czestochowy).
Zwiedza sie tam ładny meczet, gdzie miał siedzibe zakon tanczacych derwiszow.
Warto tam wejsc. Dojazd do Kapadocji, zwiedzanie karawansaraju.
3 dzien - Kapadocja
Hotel: nie pamietam nazwy, jedzenie ok, pokoje ladne, zimn