czarnulkaa2
24.07.07, 20:10
Dzień dobry wszystkim.Na początku chciałabym powiedziec ze wiem ze wczesniej
był podobny wątek ale był on troche dawno i chciałabym go odświerzyć wiec mam
nadzieje ze nie bedziecie mieli do mnie żalu :)A wiec byłam ostatnio w Turcji
i poznałam tam bardzo fajnego Turka.Zauroczyliśmy się w sobie:ukradkowe
spojrzenia<w życiu nie widziałam na sobie tak ponętnego wzroku>,wieczorne
rozmowy no i właśnie ... wyznania z jego strony.Znaliśmy się ok.5dni i on już
mnie łapał za rękę,mówił "I want you" i na początku namawiał mnie żebym
poszła z nim na kawe,spacer a pozniej do hotelu..Odmawiałam za każdym
razem,chociaż również miałam na niego ochote.Na pożegnanie wymieniliśmy się
@mailami i telefonami.Tam kiedy byłam myślałam,że chodziło mu tylko o kontakt
fizyczny i że sie do mnie nie odezwie kiedy stamtąd wyjade jednak to on
pierwszy odezwał sie po moim powrocie do Polski i piszemy ze sobą już 2
tydzień<wiem ze to nie jest długo ale dobre i to>.W mailach od niego
najczesciej widnieją zdania,że mam wracac bo za mna teskni,że mnie chce i
chce spędzic ze mna najwspanialsze wakacje.On mówi ze bedzie czekał na mnie
za rok,kiedy ponownie wróce w to samo miejsce.Ale czy można ufać Turkom
którzy tak szybko wyznają swoje uczucia i są tak bardzo bezpośredni?
Chciałabym wierzyć,że tak bo do tej pory mile wspominam chwile spędzone razem
i wyobrażam sobie jak fajnie byłoby spędzic ze sobą jeszcze te pare chwil.Czy
związek między taką różnicą kultur jest możliwy? Ja Polka on Turek?