Gość: Maciek Hendler
IP: *.gprs.plus.pl
06.10.08, 23:18
Witam wszystkich zainteresowanych !
Ponizsza wiadomosc ma na celu przetrzezenie wszystkich turystow
wybierajacych sie na wakacje do Alanii i chcacych skorzystac z uslug
biura LENA pacho tours szeroko oglaszajacego sie na wszelakich
forach turystycznych.
Lena - przez niektorych nazywana mila rosjanka okazala sie byc stara
poradziecka procą.
Jak wielu juz tu piszachych, ja wraz z grupa znajomych
zdecydowalismy sie poprosic w/w oszustke o przeslanie nam oferty na
maila. Jako ze okazala sie ona byc bardzo konkurencyjna w stosunku
do innych ofert - postanowilismy dac jej szanse.
Klamczucha Lena powiedziala, ze jak tylko przylecimy do Alanii i
rozgoscimy sie w hotelu, mamy natychmiast wyslac sms-a z numerem
hotelu i pokoju i ona do nas zadzwoni. I co ? I gowno pradwda bo wg
oszustki telefony w naszyvh pokojach byly non stop zajete.
Ok, dzownimy i umawiamy sie na wizyte w jej biurze w Alanii.
Herbatka jabkowa na wejsciu, marketingowy makaron nawijany na uszy
no i kupujemy - raz dwa i trzy i wychodzimy z biura z trzema
wycieczkami kupionymi - laźnia turecka, rejs statkiem i quad safari.
Nastepny dzien - 9 rano podjezdza po nas autokar ( chyba Lena przez
sentyment korzysta caly czas z floty pojazdow pamietajacych jeszcze
czasy Lenina). Autokar to zbyt dobre okreslenie - pojazd z 4 kolami
bedzie nad wyraz dobre. No to pojechali !
Podjezdzamy pod laznie w Konakli i juz na pierwszy rzut oka widac ze
spa to to nie bedzie. W planie nastepujace atrakcje : sauna finska,
sauna parowa, kapiel w blocie, peeling ciala, kapiel piana i masaz.
Natomiast KLAMCZUCHA LENA nie wspomniala ze jeszcze dostaniemy
gratisa specjalnie od firmy Lena Pacho Tours, a mianowicie Inhalacje
Grzybem. Grzyb bardzo polubil klimat sauny parowej i postanowil
pozostac tam na dluzej ( najwyrazniej ku zadowoleniu wlascicieli
przybytku). Generalnie reszta atrakcji byla na przecietnym poziomie
a juz kompletnym dnem byl masaz. Gosc ktory masowal oczekiwal chyba
ze wychodzac z kapieli w blocie bede mial portfel przy sobie i od
razu sypne mu do sakiewki pare lirow haraczu - jako ze nie mialem
pieniedzy przy sobie zamiast masazu zostalem lekko poglaskany i do
domu ! DNO
Dzien drugi :
8.40 ma przyjechac po nas pojazd z 4 kolami i zabrac na quad safari.
10 minut, 20minut, 30 minut - pojazdu nie ma. Dzwonimy do zaklamanej
Rosjanki - a ona na to NIEMOZLIWE !!!! Czekamy dalej - po godzinie i
40 minutach rezygnacja - dzwonimy i mowimy ze chcemy skorzystac z
wycieczki w innym dniu poniewaz nie mamy zamiaru kiblowac pod
hotelem i tracic czasu kiedy mozemy sie relaksowac nad basenem.
Wieczorem dla pewnosci jedziemy do biura w/w procy i upewniamy sie
czy wycieczka sie odbecie. PRosze sobie wyobrazic, ze ze strony LEny
nie uslyszelismy ani me ani be ani pocaluj mnie w dupe i jeszcze
zaczela nas obwiniac ze dzwonilismy po 20 minutach a nie po 10 !!!
No ale ok, jestesmy na wakacjach - stres jest na codzien wiec we
took it easy.
Nastepnego dnia podjezdza po nas zardzewialy pojazd i zabiera na
rejst statkiem ktory mial trwac do godziny 16. Jedziemy sobie
samochodem, po drodze zbieramy reszte frajerow ktorzy tak jak my
wykupili sobie wycieczke ale oni juz nie mieli tyle szczescia co my
bo biedacy cala droge sobie przestali poniewaz zabraklo dla nich
miejsc siedzacych. Wsiadamy na statek i plyniemy ogladac 3 wspaniale
jaskinie + kapac sie w morzu. Jaskinie, bajecznie opisane przez
zaklamana rosjanke okazaly sie byc 3 dziurami w skalach ktore
obejrzelismy przeplywajac obok nich pelna para ( takie byly
fascynujace ). Ale to i tak nic prosze Panstwa - miejsce w ktorym
statek zatrzymal sie na dlugi postoj = kapiel w morzu bylo
najbardziej spektakularne ze wszystkich mozliwych - mianowicie
statek zacumowal w PORCIE !!!! Z 2 stron otaczly nas obrzydliwe
betonowe falochrony ! TRAGEDIA !!!! Ok mowie - kupie sobie piwo na
poprawe humoru - ale co ? niestety piwa brak - takie mieli
kapitalnie zaopatrzenie. Po 3h na wodzie schodzimy na lad i chwile
po 14 zostajemy odstawieni do hotelu ( 2-3h) wczesniej niz to bylo w
planie.
Nastepnego dnia nastapila kulminacja - wycieczka quad safari.
Prosze Panstwa - w reklamie wygladalo to tak - 3h jazdy, 60km na
quadach, podbijamy Tureckie gory, jemy lunch, kapiemy sie w rzece,
ogladamy meczet i odwiedzamy turecka rodzine - no BAJKA !
No to jedziemy - po 45 docieramy na miejsce i juz pierwszy zonk.
Quady w stanie lekkiego rozkladu, a kaski w takim stanie ze juz
tylko zaczalem sie zastanawiac jaki gosc sie zadomowi w moich
wlosach. Wybieramy quada, kask i ustawiamy sie do jazdy.
Niefortunnie, przede mna jechal rosjanin z quadem w stanie agonalnym
ktory wydawal z siebie taka ilosc spalin ze jadac w niedalekiej
odleglosci mozna bylo sie udusic. Czego sie jednak nie robi dla
takiej atrakcji ktora nas miala czekac !
Po 10 minutach postoj i obowiazkowa sesja zdjeciowa - cyk cyk turek
zza krzaka cyka nam foty, ktore potem mozna oczywiscie od nich
kupic. Po kolejnych 10 min nastepna przerwa, jeden turas pali
papierosa, drugi wygina sie niczym Tomasz Gudzowaty i trzaska foty
az milo. Ruszamy w dalsza droge ale gor nie widac :( wtedy zaczalem
zastanawiac sie czy Lena mowila ze to wycieczka w gory czy moze pod
gore ? bo faktycznie lekkie wzniesienie bylo na poczatku! Po
kolejnych 20 minutach jeden z quadow odmowil posluszenstwa, co
zaowocowalo obowiazkowym 15minutowym postojem calej grupy, w czasie
kiedy turek wykrecal i wkrecal swiece. Ok, po reanimacji quad rusza
i jedziemy przez nastepne 20 min kiedy to zarzadzany jest postoj na
kapiel. Na 20 osob obecnych tylko jedna zdecydowala sie na kapiel,
ale reszta 20 minut musiala sobie jakos zagosodarowac - ja zaczalem
grać kamieniem w kaczki. Wsiadamy na naszej tajwańskie maszyny i
ruszamy dalej po plaskim, zeby po 20min zameldowac sie w garażu z
ktorego wyruszylismy.... juz zaczalem czuc co jest grane ale sam w
to nie moglem uwierzyc.... i pytam CZY TO JUZ KONIEC ?
sami chyba sie domyslacie jaka byla odpowiedz.
tego juz bylo za duzo i dzwonie do Leny - OSZUSTKI I ZLODZIEJKI -
stasznie zdenerwowany pytam , gdzie te 60km, 3h, rodzina turecka,
meczet i LUNCH !!!!! a ta mi klamie do sluchawki ze 3h to razem z
dojazdem autokarem 2 te i z powrotem, ze lunch jest w ulotce ale ona
go nie obiecywala, a ze meczet i turecka rodzina to nam sie pomylila
z jeep safari !!!!
I mowie - LENA - oddawaj kase ! a ona ze NIE bo to my klamiemy !!!
Tego juz troche za wiele i postanowilem ze przez miesiac bede na
WSZYSTKICH mozliwych forach wklejal te wiadomosc ku przestrodze
innych Polakow chetnych do skorzystania z jej uslug. Nawet jesli
dziennie 1 osoba zdecyduje sie jednach wykupic wyczieczke w innym
biurze bedzie to moj osobisty sukces bo Lena straci duzo wiecej niz
ta kwota na ktora okradla mnie i 5cioro znajomych !
Jeszcze raz powtarzam - biurze LENA PACHO Tours i jego obrzydliwie
zaklamanej, falszywej, i ze zlodziejskimi zapedami wlascicielce
mowimy stanowcze NIE !!!!
Lena - jesli to czytasz - napisala to osoba z hotelu Hedef Rose
Garden z ktora mialas do czynienia w zeszlym tygodniu.
Pozdrawiam zainteresowane grono
Maciek Hendler