Dodaj do ulubionych

Greenwood Resort czy Turunc ???

IP: *.acn.waw.pl 18.07.09, 21:01
Mam pytanie i gorącą do Was prośbę.
Który z tych hoteli lepszy dla 3 latka?
Waham się. Wiem, że opinii jest dużo i o jednym i o drugim, ale może
pomożecie mi w podjęciu decyzji. Z góry dziękuję. Iza
Obserwuj wątek
    • Gość: Katarzyna Re: Greenwood Resort czy Turunc ??? IP: 212.160.239.* 20.07.09, 15:47
      Nie wiem jak jest w Turunc ale Greenwood mogę z całą
      odpowiedzailnością polecić. Byłam w drugiej połowie czerwca na 2
      tyg., dzieci jest tam bardzo dużo, maja do dyspozycji zjeżdżalanie
      przy duzym basenie, brodzik i dodatkowo basen przeznaczony tylko dla
      dzieci (dwie zjeżdzalnie). Jest mini klub, opiekunka do dzieci (ale
      chyba płatna), w ciągu dnia na basenie gry i zabawy prowadzone przez
      fajne animatorki, wieczorem mini disco. Hotel idealny dla rodzin z
      dziećmi, bardzo miła obsługa i sporo rodaków :) W restauracji takie
      specjalne stoliki do karmienia tych mniejszych dzieci, nie trzeba
      się o nie upominać, kelnerzy sami dostawią. Naprawdę polecam :)
      • Gość: Usagi Re: Greenwood Resort czy Turunc ??? IP: *.chello.pl 28.08.09, 07:29
        Piszę, żeby ostrzec. W dniach 19.08-26.08.2009 przebywałam w hotelu Greenwood w
        Kemer. Itaka w swoim katalogu dawała mu 4,5 gwiazdki, ale chyba te gwiazdki to
        sobie hotel sam doczepił.
        In minus:
        - BRAK KLIMATYZACJI! - klimatyzacja jest centralnie sterowana i
        kierownictwo hotelu "zastrzega sobie prawo do jej regulowania". W praktyce
        oznacza to, że klimatyzacji nie ma. Uruchamiana jest w porach posiłków (kiedy
        ludzie i tak są w restauracji) oraz w godzinach nocnych między 22:00 a 3:00 w
        nocy. W tym czasie klimatyzator słabo powiewa chłodnym powietrzem, przez
        pozostały czas nawiew zasysa ciepłe powietrze z zewnątrz. W efekcie przy
        40-ostopniowym upale o klimatyzacji można zapomnieć zupełnie.
        - Nikt nie sprząta pokoi- to znaczy sprzątają codziennie, jeśli
        sprzątanie oznacza zasłanie łóżka. Do łazienki przez cały tydzień zajrzano tylko
        raz, zabrano jeden brudny ręcznik, nie przyniesiono nowego, resztę poskładano w
        kostkę i zostawiono. Przez resztę tygodnia nikt już łazienki nie sprzątał. Nie
        pomogły napiwki ani ich brak. Od 4 gwiazdek spodziewać by się mogło czegoś lepszego.
        - BRAK ANIMACJI- animacje dla dzieci i dorosłych to jedna wielka bujda na
        resorach. Codziennie o tej samej porze wieczorem ten sam team animatorów
        powtarza dokładnie to samo, co dnia poprzedniego + jeden zmienny numer.
        Prowadzący leci z pamięci codziennie tym samym tekstem. Do pokoi uciec się nie
        da, bo brak klimatyzacji skutecznie zniechęca. Po trzech dniach trzęsło
        mną jak tylko słyszałam "It's shootime!", współczuję pozostającym tam dwa
        tygodnie. Fitnessu i pozostałych animacji nie znalazłam, oprócz waterpolo i
        chyba raz była piłka nożna albo siatkowa.
        - Nie ma mini-zoo, sali gimnastycznej, basenu krytego - to znaczy są, w
        wersji mimi-mini, na tyle, żeby wpisać do katalogu. Mini-zoo to kilka królików i
        kur w jednej klatce. Sala gimnastyczna to 5 urządzeń, a basen kryty to w
        rzeczywistości basenik, można się pochlapać, pływać się nie da.
        - MONOTONNE JEDZENIE - bardzo monotonne, choć potrawy zmieniali, tyle, że
        jednak ta sama ryba zrobiona raz na grillu, raz smażona, raz w cieście zawsze
        smakuje tak samo, i tak jest z wiekszością serwowanych tam dań.
        In plus:
        - Duży basen i leżaki - na basenie nie ma tłoku, zawsze są wolne leżaki,
        ręczniki basenowe można sobie wymieniać nawet dwa razy dziennie na czyste.
        Czysto, woda mocno chlorowana, ale przy tylu ludziach to zrozumiałe. Można było
        rzucić ręcznik na cały dzień na leżak i nikt nikogo nie podsiadał.
        - ALL INCLUSIVE - nie do przejedzenia, praktycznie od 7 rano do północy
        można było jeść bez przerwy. Nikt nie pilnował wynoszenia jedzenia, więc nie
        było problemu z zabraniem np. talerza brzoskwiń do pokoju. Napoje także
        dostępne non-stop, w tym alkoholowe bez ograniczeń - nie oszczędzali na wódce,
        piwie i winie. Można było na raz wziąć 4 drinki i nikt nie robił problemu.
        - Plaża, bo blisko - przy plaży bar z napojami, nas zniechęcił jedynie
        żwirek na plaży, który się bardzo mocno nagrzewał na słońcu i parzył stopy.
        - Ładnie utrzymany ogród
        - Ładny widok na góry
        - Tanie wycieczki fakultatywne z Kemer (Ginza Travel) - rzeczywiście
        tanie i bez potrzeby targowania. Rafting kosztował 10 euro, najtaniej w okolicy.

        Szczerze mówiąc ciężko mi ocenić ten hotel. 4,5 gwiazdki to nie jest na pewno,
        raczej mocno podniszczone 4 wpadające w 3,5. BRAK KLIMATYZACJI potwornie
        przeszkadza i praktycznie uniemożliwia pozytywne opinie, zwłaszcza w sierpniu,
        gdzie temperatury oscylują koło 40 stopni w cieniu. W miarę dobre jedzenie,
        spory basen i ładne widoki na góry niestety nie są w stanie zrekompensować
        dyskomfortu. Gdyby klima działała, pewnie miałabym pozytywniejsze odczucia.

        Podsumowując - nie polecam ani rodzinom z dziećmi (brak animacji), ani
        osobom aktywnym (lepiej wybrać coś bliżej Kemer), ani osobom starszym (duchota i
        gorąc w pokoju zmieniają noc w piekło). Lepiej poszukać czegoś innego bliżej
        Kemer. Za tę cenę naprawdę nie warto wybierać hotelu Greenwood
        Resort
        .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka