Dodaj do ulubionych

Terapia coraz bliżej ...

30.01.12, 18:49
Witam,
Byłam ostatnio u lekarza i pani doktor poinformowała mnie, że w maju lub czerwcu zacznę terapię. Z jednej strony bardzo się cieszę, a z drugiej boję się efektów ubocznych. Oprócz wirusa mam głęboką niedoczynność tarczycy.
A ostatnio zrobiłam się strasznie nerwowa :(. I to mnie też martwi.
Obserwuj wątek
    • gilda28 Re: Terapia coraz bliżej ... 30.01.12, 20:01
      Najgorsze co możesz zrobić to martwić się na zapas i nakręcać, a tylko trochę mniej złe jest bagatelizowanie swoich schorzeń vs interferon. Najlepiej wypośrodkować.
      Skonsultuj się z doświadczonym endokrynologiem i bądź pod jego opieką podczas terapii, zarezerwuj sobie środki finansowe na ewentualne prywatne wizyty w czasie leczenia (wiadomo jak jest z terminami/limitami NFZ) i się bacznie obserwuj w czasie leczenia.
      Postaraj się nie martwić na zapas, szkoda nerwów. A jeśli uważasz, że one już są na wyczerpaniu - to skonsultuj się dodatkowo z psychiatrą i bądź także pod jego opieką w czasie leczenia.
      • sadman666.3 Re: Terapia coraz bliżej ... 31.01.12, 07:44
        z tymi nerwami to nie ma zartow.ja bylem okazem spokoju a w trakcie terapii zona i corka mialy mnie dosc.taki sie stalem nerwowy.
        • agneskas Re: Terapia coraz bliżej ... 31.01.12, 20:36
          Chyba pójdę do lekarza, bo i w domu i w pracy zauważy.li, że zrobiłam się bardzo nerwowa. A przez te nerwy nie chciałabym sobie zaszkodzić ...
          Pozdrawiam w bardzo mroźny wieczór.
          • mordeczek Wiec wykorzystaj ten czas dla siebie. 01.02.12, 00:58
            Juz na tym forum ostatnio napisalem, ze na jesien zaczne druga terapie, tzw. potrojna.
            Mam 1b, bede musial brac zastrzyki przez 12 mies.
            Pierwsza terapie zaczelem tak jakby "z marszu" czyli bez specjalnego przygotowania. Musze przyznac ze mieszkam za granica i w tym czasie po rozwodzie zdystansowalem sie od swiata. Mialem wiele problemow rodzinnych, smierc rodzicow, wszystko w przeciagu 2 lat.

            W tym czasie robilem rowniez doksztalcenie zawodowe przez pol roku, duzo uczenia, i nagle dostalem wiadomosc ze mam wirusa. Zabralo mnie to troche ziemie spod nog.
            Szkolenie dokonczylem (chcialem juz przerwac) na pol gwizdka ale zdalem egzamin.

            Tydzien pozniej juz wzielem pierwszy zastrzyk. Nie chcialem brac zadnych psychofarma i meczylem sie sam w domu, nie majac nikogo przy boku. :(
            Pracuje jako wolnozawodowiec , nie ma problemu aby pracowac w domu. Ale trzeba pracowac. Ja postanowilem nie informowac moich partnerow o moim stanie i aby po terapii nie zaczynac wszytkiego od nowa, zacisnelem zeby i siedzialem sam w domu. Mysle ze mialem w tym czasie porzadna depreche. Bralem od czasu tylko Paracetamol.

            Niestety nie wyleczylem sie. Wirus po terapii pojawil sie ponownie.

            Przy obecnej terapii tez mam zamiar pracowac.
            Mam teraz dookola siebie wiecej zyczliwych mnie ludzi, jak rowniez jakies tam doswiadczenie po pierwszym razie.
            Zyje juz dluzszy czas z pewna cierpliwa dla mnie kobieta. Powiedzmy ulozylem sobie od nowa.
            Mimo ze mam 50-tke zapisalem sie na sport i gramy w koszykowke. W lecie duzo jezdze na rowerze. Interesuje sie dodatkowo jako wspomozenie terpii tez alternatywami.

            Chcialbym zaczac terapie w momencie gdy mi dobrze leci, dlatego w lecie planuje jeszcze jakis urlop. Zestresowany nie chce zaczynac.
            Tym razem wezme pomoc psychiatry i psychofarma, bo nie chce sie meczyc.
            Porownujac pierwszy raz, najwazniejsze jest dla mnie stworzyc sobie, dookola siebie spokojna atmosfere w pierwszych trzech miesiacach.
            Pozniej juz poleci.

            Zycze sobie (to nie egocetryzm tylko akurat pisze o moim przypadku), aby podczas terapii nie zapuscic sie fizycznie i juz gdy ona sie (oczywiscie z powodzeniem) skonczy, szybko zyc po 12 miesiecznej "podrozy".

            Rozpisalem sie na temat swojego przypadku abys moze tym sposobem miala wglad jak to u innych w podobnym przypadku.

            Trzymaj sie i udanej terapi.
            • agneskas Re: Wiec wykorzystaj ten czas dla siebie. 01.02.12, 20:43
              Witam,
              Dziękuję za Wasze rady i wskazówki, koleżanka, która przeszła terapię tez mi doradziła, żebym skorzystała z wizyty u psychologa, żeby przed terapią się wyciszyć. I tak też zrobię.
              Mordeczek napisałeś, że "i nagle dostalem wiadomosc ze mam wirusa. Zabralo mnie to troche ziemie spod nog". Tez przeżyłam szok, jak pani mnie poinformowała, że mam wirusa - kto gdzie i kiedy mnie zaraził.
              Pozdrawiam.
              • domza2 Re: Wiec wykorzystaj ten czas dla siebie. 02.02.12, 14:39
                Hej, na pewno wizyta u psychologa to dobry pomysł - ja chodzę od dawna (przed leczeniem też chodziłam i całe leczenie kontynuowałam wizyty). Co do niedoczynności - masz wyrównaną, bierzesz leki? Ja mam niedoczynność i przez całe leczenie wyniki tarczycy prawidłowe. Nie martw się na zapas. Ogólnie, osobiście jestem zdania, że nie ma się co szykować na najgorsze - ja się tak szykowałam, a sama terapia rozczarowała mnie pozytywnie - spodziewałam się czegoś o wiele, wiele gorszego. Tak że głowa do góry!!! Pozdrawiam cieplutko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka