olga_w_ogrodzie
15.05.10, 16:51
przyszła nowa pani.
na koniec ją zapytano jak się z nami czuje.
- Okropnie, strasznie - powiedziała i się rozpłakała.
- Cały czas mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą
i myślą jaka jestem.
- Ale myślą dobrze czy źle ? - spytał pan jeden.
- Nie wiem - zachlipała pani - Nawet, gdy wejdę do tramwaju, to
wiem, że oceniają. Dlatego wolę iść nawet kawał drogi pieszo, niż
jechać.
wszyscy zaczęli przekonywać, że nikt nie patrzy i nikt nie ocenia.
/co nie było prawdą, bo nowym się zawsze przygląda i oceniająco
węszy kto zacz/
jedna pani nawet złapała głaszcząco tę nową za rękę, którą złapana
gwałtownie cofnęła była i skrzywiła się z niesmakiem.
zrozumiałe.
ledwo siedzi wśród ludzi, a tu jeszcze dotykanki obcych.
się bąknęło, iż często też się lęka oceniania.
dlatego od tysiącleci, gdy spotkanie w grupie większej, się
przychodzi wcześniej, by na widoku nie być wchodząc, kiedy już
reszta się zebrała była.
ale się też myśleć stara, iż świat ma wiele innych zajęć, niż
przypatrywanie się jednej, zwykłej osobie i ocenianie.
no to potem pani poprosiła o rozmowę po spotkaniu i mówi mi :
- Czemu wszyscy myślą, że jestem nienormalna i trzeba mnie leczyć ?
Nie jestem chora, zawsze taka byłam, od dziecka - najlepiej się
czułam sama, gdy miałam święty spokój. Nie potrzebuję towarzystwa,
jest mi naprawdę dobrze samej. Czemu wszyscy uznają, że skoro nie
chcę widywac się z ludźmi, to jestem nienormalna i trzeba mnie
leczyć ? Czemu mnie wypychają do lekarza ?
się zadumałyśmy obie
czemu.