olga_w_ogrodzie
24.12.10, 17:12
policzyłam sobie przeprowadzki,
przerzucanie z miejsca na miejsce przez innych, niczym jakiś tobołek,
który nie ma uczuć, emocji, tęsknot, prawa do przyzwyczajeń.
a potem jeszcze przerzucanie się samej z powodu wymuszania przez okoliczności.
i tak :
żłobek
przedszkole - dom a, miasto A
I klasa SP - dom b, szkoła a, miasto B
II, III, IV i pół V klasy - dom a, szkoła b, miasto A
druga połowa V klasy - dom c, szkoła c, miasto B
VI, Vii, VIII klasa - dom d, szkoła d, miasto A
4 miesiące I klasy LO - dom d, szkoła e , miasto A.
6 miesięcy I klasy LO, II klasa LO - dom e, szkoła f, miasto B.
3 miesiące III klasy LO - dom d, szkoła g, miasto A.
7 miesięcy III klasy LO, IV klasa - dom e, szkoła f, miasto B.
studia - akademiki 1a, 2b, 3,c 4d, dom f, miasto C.
następnie - domy g, h, i , miasto D.
potem - domy j, k, miasto E.
nawet gdyby się było stabilną z urodzenia,
to stabilność musiała minąć choćby od tego przerzucania,
wyrywania ze środowiska,
i bycia wciąż nową wśród ludzi i miejsc.
a nowe miejsca - domy, szkoły, miasta, ludzie, to tylko wierzchołek tego, z czym łączy się bycie wiecznym podrzutkiem.
a teraz jeszcze to samo państwo polskie, które niby to ratując życie więzi na siłę w szpitalach,
wydaje lekką ręką, praktycznie nic innego, jak wyrok śmierci na człowieka.