ellena_cyganka
29.06.11, 13:26
Dzieci nie mozna było z nią zostawić, bo gaz odkręcała uporczywie i sznur na lampę rzucała, więc rodzinnie dzielili się, żeby być przy niej non stop, bo on przecież pracować musiał. I szpital był i zawsze trochę lepiej po szpitalu a potem znów coraz gorzej. A ostatni szpital długi był i on juz nawet nadzieję odzyskał, że lepiej będzie, bo rozmawiała z nim i dziećmi jakby pogodniejsza. I odebrał ja i do domu jechali do dzieci, na peronie czekali na pociąg oboje plany snując popołudniowe i kiedy pociąg wjeżdzał to ruszyła i rzuciła się. A on został na tym peronie i juz z nią nie wrócił.
Zawsze lekkoduchem był i dzieci nie chciał mieć i zobowiązań i nawet rozwiódł sie z jedną piękną kobieta z tego powodu, co mu już dawno wybaczyła. I wysportowany i piekny i życie kochający, aż zemdlał razu jednego i nie mogli go obudzić, bo okazało się że serce i płuca miał w zupełnej juz ruinie. I umrze juz niedługo. I wie, że umrze i w szpitalu właśnie leży mysląc czy to już czy jeszcze nie, a jego zona w sobotę córeczkę urodziła bo się okazało, że bardzo dziecka tego chciał i jakimś innym się zrobił człowiekiem. Nagle stał się dorosły, tuz przed smiercią.