Dodaj do ulubionych

dwie historie prawdziwe o śmierci

29.06.11, 13:26
Dzieci nie mozna było z nią zostawić, bo gaz odkręcała uporczywie i sznur na lampę rzucała, więc rodzinnie dzielili się, żeby być przy niej non stop, bo on przecież pracować musiał. I szpital był i zawsze trochę lepiej po szpitalu a potem znów coraz gorzej. A ostatni szpital długi był i on juz nawet nadzieję odzyskał, że lepiej będzie, bo rozmawiała z nim i dziećmi jakby pogodniejsza. I odebrał ja i do domu jechali do dzieci, na peronie czekali na pociąg oboje plany snując popołudniowe i kiedy pociąg wjeżdzał to ruszyła i rzuciła się. A on został na tym peronie i juz z nią nie wrócił.

Zawsze lekkoduchem był i dzieci nie chciał mieć i zobowiązań i nawet rozwiódł sie z jedną piękną kobieta z tego powodu, co mu już dawno wybaczyła. I wysportowany i piekny i życie kochający, aż zemdlał razu jednego i nie mogli go obudzić, bo okazało się że serce i płuca miał w zupełnej juz ruinie. I umrze juz niedługo. I wie, że umrze i w szpitalu właśnie leży mysląc czy to już czy jeszcze nie, a jego zona w sobotę córeczkę urodziła bo się okazało, że bardzo dziecka tego chciał i jakimś innym się zrobił człowiekiem. Nagle stał się dorosły, tuz przed smiercią.
Obserwuj wątek
    • kefirka.de Re: dwie historie prawdziwe o śmierci 29.06.11, 16:12
      Wszelki duch itd. Co u Ciebie, jak synek?
      Co do historii, opisz za rok czy pan samotny spotkał szybko panią co go w smutku pocieszyć zdołała i jak mieszkanie na jej dzieci przepisał, bo jego własne takie niemiłe się jakoś po tragicznej śmierci matki zrobiły. Może cyniczna jestem, ale doświadczenia życiowe do takiego cynizmu mnie skłaniają. Drugiemu panu , co to na łożu śmierci jest, daruję.
      • ellena_cyganka Re: dwie historie prawdziwe o śmierci 30.06.11, 11:34
        Nawet nie tego Pana było mi żal szczególnie, tylko nad ironią losu tak żem sie raczej pochylić chciała.
        A dzieciątko moje chowa sie dobrze. I zapewne nawet urzędowo podejrzanej dysleksji nie ma, bo nic na to nie wskazuje. I, z czego jestem dumna niebywale, poczucie humoru po mamusi odziedziczył, więc zaśmiać sie potrafimy na jedno spojrzenie bez słów i komedie uwielbia i rozumie takie jak i ja i bardzo nam dobrze ze sobą.
        Dziekuję Ci Kefi.
        • kefirka.de Re: dwie historie prawdziwe o śmierci 01.07.11, 00:13
          Strasznie mamę kochałam. Była między nami silna więź, magiczne porozumienie. Odeszła wcześnie. Marzyłam o córce, podświadomie i świadomie chciałam powtórzenia takich relacji.
          No i ku mojemu zdziwieniu syn myśli i czuje podobnie do mnie. Córka tylko miłość do zwierząt odziedziczyła. Resztę ma po teściowej i mężu. Trudno nam ze sobą być. Takie to u mnie buty.
    • olga_w_ogrodzie Re: dwie historie prawdziwe o śmierci 30.06.11, 13:48
      witaj Elleno dawno niewidziana.
      pozdrowienia i czmycham z wątku tego,
      bo nie mogę o śmierci rozmawiać.
    • jola.iza1 Re: dwie historie prawdziwe o śmierci 06.07.11, 16:51
      Ja bym mogła jeszcze więcej, i więcej historii o śmierci, wracaj Cyganicho, na wszystkie fora, proszę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka