Dodaj do ulubionych

z cyklu: tematy związane z depresją

03.09.08, 18:29
Tarja jest facetem!!!

"jesteś niewiarygodna(niewiarygodny)
nie ufałyśmy ci,bo znalazłyśmy wątki,gdzie pod nickiem tarja30 pisał facet,łatwo
znaleźc w wyszukiwarce
miałysmy podstawy podejrzewac cię o trolowanie

3.a z tym "jestem za ładna" to po prostu mnie powaliłaś...
ja sobie ciebie wyobrażam jako starego,łysiejącego pana w okularach,siedzącego
cały czas przed kompem ;-P"

3832 posty na depresji, od 2004r. Panie Tarju, jest pan najwytrwalszym z trolli!
Obserwuj wątek
    • only_isabelle Re: z cyklu: tematy związane z depresją 03.09.08, 18:47
      popierdolone forum tych nerwicówek, byłam tam chwilę i zrezygnowałam
    • dolor Neuroleptyczny romantyk 10.09.08, 12:14
      drim kam tru
      Autor: neuroleptyk 10.09.08, 09:17
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      Miałem sen i śniła mi się....... Bertrada
      Jak myślicie, czy ja niepozorny, żylasty człeczyna mam szanse u tej
      złotogłowej? Czy moje genetyczne defekty mnie definitywnie wykluczają z
      partycypacji w tej delikatnej kwestii?
      Zawsze marzyłem o pięknej, ale także inteligentnej oraz opiekuńczej kobiecie.
      Z jej malinowych ust to bym mógł nawet neuroleptyki jeść...ahhh. Ale myślę
      sobie, jaki ja byłem tutaj wiele razy cyniczny w stosunku do niej i wiem czy
      mi wybaczy..
      Prosze tylko nie kasować tego wątku, absolutnie!

      --
      Ośla ławka twoim forum.
      • lucyna_n Re: Neuroleptyczny romantyk 10.09.08, 12:44
        dość zaskakująca wypowiedź z ust neuroleptyka, musiał mieć zaiste piękny sen.
        • neuroleptyk Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 02:11
          lucyna_n napisała:

          > dość zaskakująca wypowiedź z ust neuroleptyka, musiał mieć zaiste piękny sen.

          Nie rozumiem w czym wasz problem??
          • dolor Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 04:26
            A gdzie tu problem? Ot, chwila zdumienia postem i tyle.
            • neuroleptyk Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 06:55
              dolor napisał:

              > A gdzie tu problem? Ot, chwila zdumienia postem i tyle.

              Wygląda na to, że pani Bertrada mnie ignoruje, chyba, że nie przeczytała mojego
              postu, który zacytowałeś. Już od dawna byłem jej cichym wielbicielem. Czy to
              forum ma służyć wyłącznie dołowaniu się i konwencjonalnemu podejściu do depresji
              ?? Ostatnio widać, że tu można sobie zaszkodzić i narobić kłopotów. Ale jak ktoś
              gorliwe obnosi się jak bardzo jest "mentalnie chory", to nie powinien się
              dziwić, że może sie pojawić ktoś, kto zechce go gorliwie leczyć.
              • dolor Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 09:25
                neuroleptyk napisał:

                > dolor napisał:
                >

                > Wygląda na to, że pani Bertrada mnie ignoruje, chyba, że nie przeczytała mojego
                > postu, który zacytowałeś.(...)
                Czy to forum ma służyć wyłącznie dołowaniu się i konwencjonalnemu podejściu do
                depresji
                > ?? Ostatnio widać, że tu można sobie zaszkodzić i narobić kłopotów. Ale jak ktoś
                > gorliwe obnosi się jak bardzo jest "mentalnie chory", to nie powinien się
                dziwić, że może sie pojawić ktoś, kto zechce go gorliwie leczyć.
                >
                Jak ja Ci zazdroszczę tego ignorowania. Które forum jest "tym forum"?
                Jak ktoś jest chory, to się obnosi. Ale jak się ma trafiać na pomocnych mędrców
                podobnych obiektowi Twych westchnień i snów, to ja faktycznie dokonam chyba
                samookaleczenia intelektualnego i przejdę do obozu antypsychiatrii.
                • neuroleptyk Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 17:40
                  Powiedzmy to forum na którym teraz piszę, bo tamto chyba jest stracone już. Co
                  do psychiatrii to ta moja jak to nazywasz "antypsychiatria" polega na tym, że
                  mogła by sobie ona istnieć na statusie podobnym do wróżenia z kart Tarota. A
                  krytyka tego aparatu terroru wcale nie wiąże się z intelektualnym ogołoceniem, a
                  raczej z oświeceniem. Jeśli psychiatra uznaje za urojonego i tym samym chorego
                  kogoś, kto twierdzi, że jest już martwy, a już kogoś kto wierzy w
                  zmartwychwstanie, uznaje za nieurojonego to ja zadaje pytanie, gdzie tu jest
                  konsekwencja?? Możesz sobie wyznawać swój radykalny behawioryzm i redukcjonizm,
                  tylko argumentując stosuj go konsekwentnie i absolutnie nie mów, że jesteś
                  rozsądniejszy i masz wolną wolę i sprzeciwiasz się naturze. Przy tych poglądach
                  to może być tylko złudzeniem i właśnie urojeniem. Behawioryzm nie przewiduje
                  zjawiska wolnej woli, zgodnie z nim wszyscy jesteśmy niewolnikami bez panów,
                  psychiatrzy nie są tu wyjątkiem, wszyscy jesteśmy jak szczury w klatce Skinnera.
                  Jeśli jeszcze opracowuje się zwierzęce modele schizofrenii i innych ludzkich
                  zachowań, to nie ulega wątpliwości, że redukujemy się w ten sposób automatycznie
                  do zwierząt i nie posiadamy właściwie niczego unikalnego czego one by nie
                  posiadały. Zgodnie z tym jesteśmy tylko trochę bardziej rozwiniętą małpą i cały
                  nasz kulturowy racjonalizm oraz wolna wola lega w gruzach, a nasze miasta są
                  niczym więcej niż kopcami termitów..
                  • dolor Re: Neuroleptyczny romantyk 11.09.08, 18:28
                    Na tym forum należy umieszczać posty zgodne z tematyką. A "tematyka dowolna". Co
                    najwyżej pokłonów nikt bił nie będzie. Ale Twoje posty bardzo lubię, jak ty
                    wymyślasz te przykłady? "Jeśli psychiatra uznaje za urojonego i tym samym
                    chorego kogoś, kto twierdzi, że jest już martwy, a już kogoś kto wierzy w
                    zmartwychwstanie, uznaje za nieurojonego to ja zadaje pytanie, gdzie tu jest
                    konsekwencja?" Chyba to "już" Ci się przesunęło. Psychiatra uznaje za chorego
                    kogoś, kto wierzy, że jest już zmartwychwstały, a za zdrowego kogoś, kto wierzy
                    w śmierć, to tu jest konsekwencja. Dlaczego "radykalny behawioryzm"? Jestem
                    tylko ignorantem, który próbuje się czegoś dowiedzieć stosując prawa logiki.
                    Wolną wolę z pewnością da się zredukować do czegoś, na co wpływu nie mamy. Ale
                    to nikogo nie usprawiedliwia. Zdolność podejmowania świadomych decyzji to też
                    tylko funkcja mózgu, mózg to też tylko narząd, chory narząd może się równać
                    upośledzonej funkcji. Pytanie, jakie pozostaje: czy na pewno w tym wypadku i czy
                    potrafimy coś na to zaradzić. Zwierzęce modele zaburzeń psychicznych przekonują
                    mnie tylko dla gatunku, dla którego są badane, zresztą nie tylko z psychiką tak
                    bywa. Ale agresywnego schizofrenika wolałbym jednak, by poddano nawet
                    przymusowemu leczeniu, zanim kogoś fizycznie skrzywdzi.
                    Czy wolna wola jest złudzeniem? Nawet jeśli, to "złudzeniem koniecznym".
                    Czym jest "natura", której się mam sprzeciwiać? Jeśli naturalny = pierwotny,
                    każdy organizm się jej sprzeciwia. Jeśli naturalny = charakterystyczny dla
                    danego organizmu, nie sprzeciwia się żaden.
                    Współczesna psychiatria to coś więcej niż Tarot, ale niewiele więcej. Ale
                    "intelektualne ogołocenie" to odrzucenie chorób, które objawiają się
                    zaburzeniami psychicznymi, czyli zaburzeniami funkcji mózgu. I automatyczne
                    odrzucenie leczenia choćby objawowego, niedoskonałego i pełnego ubocznych
                    skutków. Prawdopodobieństwo sukcesu, zmniejszenia lub pomnożenia cierpienia,
                    obojętnie, w jaki sposób, to tylko mnie interesuje. I nadal pojęcie "choroby
                    psychicznej" nie jest dla mnie argumentem przeciw psychiatrii, one istnieją, jak
                    i "choroby autoimmunologiczne". Można zmienić klasyfikację, ale to najmniej istotne.
                    • neuroleptyk Re: Neuroleptyczny romantyk 12.09.08, 01:20
                      No tak, wszystko po swojemu przeinaczasz panie Dolor, to twoja typowa zagrywka.

                      >Psychiatra uznaje za chorego
                      > kogoś, kto wierzy, że jest już zmartwychwstały, a za zdrowego kogoś, kto wierzy
                      > w śmierć, to tu jest konsekwencja.

                      Nie zupełnie źle, psychiatria uznaje za zdrowego kogoś kto wierzy w
                      zmartwychwstanie, wiara w śmierć nie ma tu znaczenia!!
                      Trzymaj się mojego oryginalnego zdania i nie zmieniaj go.
                      Poza tym zgodnie tym co teraz napisałeś ten wierzący, że jest martwy jest
                      zgodnie z tym zdrowy psychicznie, bo cytuje "a za zdrowego kogoś, kto wierzy w
                      śmierć" Bo jak logicznie ten to co wierzy, że jest już martwy może nie wierzyć
                      w śmierć?? On wierzy w śmierć i że go właśnie dopadła, więc z tego powodu wierzy
                      ze jest martwy. Cały problem polega na tym, że oboje wierzą w śmierć tylko, że
                      "niewłaściwe" przekonanie pierwszego polega na tym, że uznaje się za właśnie
                      nieżywego a drugiego, że można ze śmierci powstać.

                      Zacytuję z wikipedii

                      Urojenia (łac. delusiones) - zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych
                      przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i
                      podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość.

                      Właśnie mimo dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość....jak możliwości
                      zmartwychwstania. Cóż jest bardzo wiele osób po uniwersytetach a nawet ze
                      stopniami profesora i na pewno nie raz słyszeli, czy uczyli się o teorii
                      ewolucji i biologii, ale nadal wierzą i są odporni na wszelką argumentacje, mimo
                      dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość. A niepokalane poczęcie to co to
                      jest?? Może teraz powiesz, że nie ma dowodów, które by wykluczały taką
                      możliwość, może mieli na myśli zapłodnienie in vitro?

                      >Wolną wolę z pewnością da się zredukować do czegoś, na co wpływu nie mamy

                      I zupełnie bez sensu pytasz się mnie dlaczego radykalny behawioryzm??
                      Przecież w tym zdaniu wrażasz poglądy dokładnie zgodne z radykalnym
                      behawioryzmem. Czyli, że wszystkie aspekty zachowania człowieka są
                      automatycznymi reakcjami na bodźce środowiskowe, a reakcje te wynikają z niczego
                      więcej, niż z mechanizmu warunkowana instrumentalnego.

                      >Zdolność podejmowania świadomych decyzji to też
                      > tylko funkcja mózgu, mózg to też tylko narząd, chory narząd może się równać
                      > upośledzonej funkcji.

                      Jaka zdolność podejmowania świadomych decyzji???
                      Jeśli byś był konsekwentny w swoim skrajnym redukcjo-behawioryzmie, to nie mógł
                      byś tego napisać, bo nie ma tam miejsca na coś takiego jak świadoma decyzja,
                      można tylko badać akcje-reakcję relację miedzy input a output. Mógł byś
                      powiedzieć tylko, że to złudzenie świadomej decyzji. W obrębie tej teorii, którą
                      sam wyznajesz, prezentujesz więc urojenie, mówić o świadomych decyzjach jako
                      jakieś prawidłowej funkcji mózgu, która jedni u drugich uznają za "zaburzoną", a
                      sami swoją nie wiadomo na jakiej podstawie innej, niż sam efekt warunkowania
                      behawioralnego, za normalna. Rozsądkiem wydeje ci się wyniające z niego
                      przekonanie i złudzenie, że samobójstwo = chory umysł, I nie dopuszczasz więc
                      możliwości, że może być to tak samo rozsądna decyzja jak te które wynikają za
                      tej twojej "niezaburzonej".

                      Innymi słowy zaburzenia psychiczne są produktami tego samego procesu (algorytmu)
                      w mózgu co tzw. zdrowie. Rożnicę wynikają z różnicy informacji, który ten
                      algorytm przetwarza, czyli rożnego środowiska a zgodnie z tą teorią
                      behawioryzmu, można to też nazwać swoistą histerezą. Jak wałczysz kanał porno i
                      się zgorszysz, to nie myśl, że odbiornik ci sie popsuł, po prostu telewizor tak
                      reaguje na dany sygnał elektryczny.

                      Jaka upośledzona funkcja?? Jaka jest właściwa funkcja umysłu?
                      Taka, która jest u kogo?? I dlaczego jeśli tak??

                      >Zwierzęce modele zaburzeń psychicznych przekonują
                      > mnie tylko dla gatunku, dla którego są badane, zresztą nie tylko z psychiką tak
                      > bywa. Ale agresywnego schizofrenika wolałbym jednak, by poddano nawet
                      > przymusowemu leczeniu, zanim kogoś fizycznie skrzywdzi.


                      Tylko po co robić modele zachowań dla danego gatunku??
                      Modele stosuje się, kiedy czegoś nie można w pełni badać bezpośrednio, tak jak
                      dowolnie eksperymentować na ludziach. Może powinniśmy obalić te przedpotopowe
                      prawa?? Jak nauka by się szybko rozwinęła.....nie korci cię taka idea? Poza tym
                      stygmatyzujesz schizofreników, jako szczególnie niebezpiecznych ludzi, wstyd!!!

                      > Czy wolna wola jest złudzeniem? Nawet jeśli, to "złudzeniem koniecznym".
                      > Czym jest "natura", której się mam sprzeciwiać? Jeśli naturalny = pierwotny,
                      > każdy organizm się jej sprzeciwia. Jeśli naturalny = charakterystyczny dla
                      > danego organizmu, nie sprzeciwia się żaden.

                      "Złudzeniem koniecznym"??? Ale kto jest arbitrem, kogo złudzenie jest konieczne
                      Bóg?? Czyli ty masz złudzenie konieczne a schizofrenik niekonieczne, bo tobie
                      się wydaje, że twoje jest konieczne, a jego już nie. Czyli ślepy głuchego nie
                      zrozumie.
                      Z tym przeciwstawieniem sie naturze, to tylko twoje megalomańskie urojenie.
                      Sprzeciwienie się naturze wymagało by złamania chociażby praw biologi czy
                      fizyki, dziwne to by było w ustach kogoś, kto redukuje umysł całkowicie do
                      biologii mózgu.

                      >Współczesna psychiatria to coś więcej niż Tarot, ale niewiele więcej.

                      Niestety tak Tarot + tortury.

                      >Ale
                      > "intelektualne ogołocenie" to odrzucenie chorób, które objawiają się
                      > zaburzeniami psychicznymi, czyli zaburzeniami funkcji mózgu.

                      Och tak, stara psychiatryczna gadka, może wpierw zdefiniuj, co to jest
                      niezaburzona funkcja mózgu? Inna =/= zaburzona. To co piszesz to czystej wody
                      umysłowy faszyzm i szowinizm, społeczeństwo potrzebuje różnorodności i
                      "zaburzonych" w tym twoim wąskim rozumieniu świata i funkcji mózgu. Kary Mullis
                      odkrył metodę PCR, za która dostał Nagrodę Nobla, miedzy innymi pod wpływem
                      halucynacji po zażyciu LSD...Ba nawet znany jest z tego, że jest sceptyczny do
                      teorii, jako by wirus HIV powodował AIDS. To co jest charakterystyczny w tobie i
                      psychiatrii to nienawiść do odmienności, swoista ksenofobia. Dlatego tak łatwo
                      przychodzi ci patologizacja inności. W tej chwili jako społeczeństwo doszliśmy
                      już prawie do absurdu, że każdy jest na coś chory i że zdrowie tak naprawdę nie
                      istnieje...Jak w tym przewrotnym cytacie "Nie ma zdrowych psychicznie, są tylko
                      niezdiagnozowani"

                      Prawdopodobieństwo sukcesu, zmniejszenia lub pomnożenia cierpienia,
                      > obojętnie, w jaki sposób, to tylko mnie interesuje

                      Różne są definicje sukcesu dla ciebie jest to zapewne "wyprodukowanie "
                      utopijnego społeczeństwa bez "chorób psychicznych", eradykacja innego myślenia,
                      niż te jedynie właściwe. Ta medykalizacja tak ci wlazła w łepetynę, że widzisz
                      w niej symboliczne zbawienie.
                      Raport WHO o skuteczności leczenia tzw. schizofrenii w krajach rozwijających
                      jest druzgoczący dla psychiatrii, jaj sakralny symbol
                      "leczy się" dwa razy skuteczniej w Lagos niż w Nowym Jorku, podczas gdy raka dwa
                      razy skuteczniej.

                      >I nadal pojęcie "choroby
                      > psychicznej" nie jest dla mnie argumentem przeciw psychiatrii, one istnieją, ja
                      > k
                      > i "choroby autoimmunologiczne". Można zmienić klasyfikację, ale to najmniej ist
                      > otne.

                      Oczywiście, że nie istnieją, to do czego służy nerka wykazać jest łatwo, ale już
                      do czego ma służyć WŁAŚCIWIE umysł już nie tak łatwo...
                      • neuroleptyk szaleństwo... 12.09.08, 02:20
                        Psychiatrist: So, am I insane?

                        Colleague: Well, since you have a delusion, evidently you are.

                        Psychiatrist: Oh, no, there you go again! Now you say that if I have a delusion,
                        I am insane. But you just said that I am insane. In that case, my belief is not
                        a delusion, but a correct idea. Therefore I have no delusion. Therefore I am
                        not, after all, insane. It is only a delusion that I am insane; hence I have a
                        delusion; hence I am insane; hence I am right; hence I am not insane. Isn’t
                        psychiatry a magnificent science?

                        Colleague: The most magnificent, my dearest colleague! But of course it’s
                        necessary to master it as well as only you or I have.
                      • dolor oho, szykuje się długie upraszczanie 12.09.08, 12:19
                        Doprawdy to ja przeinaczam? Pan porównujesz wiarę w to, co się zdarzyło, w wiarę
                        z tym, co się dopiero zdarzy. To są odrębne kategorie. Nie stawia się znaku
                        równości między dedukcją, a indukcją. Dlatego pański przykład "niekonsekwencji"
                        jest nic nie wart.
                        A już zdaniami typu "Bo jak logicznie ten to co wierzy, że jest już martwy może
                        nie wierzyć w śmierć?" pogrążasz się pan zupełnie, chyba, że nie zauważa pan
                        różnicy między wiarą, że istnieją karaluchy, a tym, że ktoś się za karalucha uznaje.
                        Jeszcze prościej, możesz pan twierdzić, że nikt nie zmartwychwstanie, ale nie
                        możesz pan tego próbować udowodnić inaczej, niż podkreślając, że się pan ze
                        zmartwychwstaniem nie zetknął i wszystko wskazuje na to, że jego
                        prawdopodobieństwo jest równe zeru. Tymczasem przy człowieku, który twierdzi, że
                        jest martwy, masz pan do czynienia z dedukcją, śliczny sylogizm, którego nie
                        sposób zakwestionować:
                        -martwy człowiek nie mówi
                        -ten człowiek mówi, że jest martwy
                        -ten człowiek nie jest martwy
                        (Ergo: kłamie lub jest szalony.)
                        Skonstruujesz pan podobnie mocny sylogizm dotyczący wiary w zmartwychwstanie?

                        Ależ wszystko da się redukować, wolną wolę także.
                        Masz wolną wolę, mieszkanie na drugim piętrze możesz opuścić schodząc schodami,
                        lub skacząc z okna. Ale czy aby na pewno to prawdziwie wolna wola? Nie wiem i
                        tylko to starałem się napisać.
                        Nie usłyszysz ode mnie, że nie kierujemy się własnym wyborem już choćby dlatego,
                        że usprawiedliwiałoby to gwałty, grabieże i mordy, także moje, zbyt duża
                        odpowiedzialność za błąd, nie zamierzam robić za Raskolnikowa. Ale zastanawiać
                        się, czy to nie złudzenie, czemu nie? Ale ponieważ nie twierdzę, że wolnej woli
                        nie ma, jedynie, że nie mogę stanowczo stwierdzić, czym wolna wola jest i czy
                        jest, resztę Twojej argumentacji na temat świadomości pominę.

                        Dla mnie cierpienie to cierpienie. A psychiatria zarówno szkodzi, jak i pomaga.
                        Dlatego rozsądniej by było, gdybyś walcząc z tym wszystkim, gdzie czyni ona zło,
                        nie starał się jednocześnie głosić, że to, z czym ona tak nieumiejętnie i
                        nieskutecznie walczyć się stara, jest czymś zupełnie zdrowym. Choroby psychiczne
                        istnieją (pewnie nie wszystkie, ale jednak), leczenie psychiatryczne w części
                        przypadków pomaga. Ale i nadużycia są spore. I czasem istotnie ociera się to o
                        absurdalne okrucieństwo. Ale z tym pan walcz, a będę po pana stronie. A pan, już
                        to panu mówiłem, uparcie wylewa dziecko z kąpielą.

                        A co do zaburzonej funkcji mózgu, a potrafisz pan wskazać niezaburzoną funkcję
                        płuc czy trzustki? Tylko ta zabawka, mózg, jast miliony razy bardziej
                        skomplikowana, ludzkość, jeśli nie wyginie, kiedyś rozgryzie, jak to działa, ale
                        to potrwa. Na razie widać chorobę, depresję widział już Hipokrates. I choć
                        niekiedy wciska się tu na siłę coś, co chorobą nie jest, próbuje leczyć na
                        ślepo, trudno, to jak gruźlica przed wynalezieniem rtg i porządnych
                        antybiotyków. Żadne spekulacje temu nie zaprzeczą, chyba, że zrezygnuje pan z
                        pojęcia choroby i medycyny całkowicie.
                        • neuroleptyk Re: oho, szykuje się długie upraszczanie 12.09.08, 20:08
                          Ah widzę, że pan pominął ważne kwestie i skupił sie dzielnie na obronie
                          zmartwychwstania. Ze mój przykład niekonsekwencji jest nic nie wart.

                          > -martwy człowiek nie mówi
                          > -ten człowiek mówi, że jest martwy
                          > -ten człowiek nie jest martwy
                          > (Ergo: kłamie lub jest szalony.)


                          "Bo jak logicznie ten to co wierzy, że jest już martwy może
                          nie wierzyć w śmierć?"

                          Ale by nie wierzyć we własną śmierć, musiał by on wierzyć, że martwy człowiek
                          nie mówi (ale to jest twoje przekonanie i twój postulat, a nie jego). Ale skoro
                          uważa się za martwego i mówi to można wydedukować, że martwy człowiek nie mówi,
                          jest dla niego nieprawdziwe, skoro wierzy, że jest martwy a mówi.

                          Twoja argumentacja nie zaprzecza, że nie wierzy w śmierć w moim zdaniu, które
                          cytujemy. Dochodzisz nawet do niejasnego wniosku, że kłamie lub jest szalony, a
                          nie, że nie wierzy, że jest martwy i co za tym idzie nie wierzy w swoją śmierć.
                          Innymi słowy możesz sobie dedukować, że widocznie ten "schizofrenik" wierzy w
                          śmierć z możliwością mówienia (ty uznajesz to za potwierdzony empirycznie
                          absurd), a tamten chrześcijanin z możliwością zmartwychwstania (a to już
                          niekonsekwentnie nie uznajesz za taki sam absurd, nie wiedzieć czemu). Po prostu
                          próbujesz dzielić absurdalność na mniejsza lub większą, pod egidą racjonalizmu.
                          Trzymaj się definicji urojenia, jako nieprawdziwego przekonania, obydwa
                          spełniają jej kryteria.

                          Jednak obydwoje mają do tych przekonań prawo i taki megaloman oraz redukcjonista
                          jak ty, z iluzją racjonalności, nie może im dyktować co jest dla nich właściwsze
                          i jaka jest jedynie słuszna definicja wymówionego słowa "jestem martwy".

                          Co do reszty i całego redukcjonizmu umysłu, to niech pan się najlepiej zredukuje
                          do absurdu. Nie dziwne się, że pan czuje się źle widząc wszędzie choroby, mi też
                          się udziela ten klimat czytając pański redukcjonistyczny fatalizm. Tylko jak pan
                          uważa się za chorego na umyśle to, jak można traktować to na poważnie, co pan
                          pisze?? Skoro pan ma zgodnie z wyznawanym przez pana poglądem, defekt jakiś
                          obwodów w mózgu?
    • lubie_gazete Re: z cyklu: tematy związane z depresją 12.09.08, 15:47
      Widziałem zdjęcia Tarji-to chyba jednak nie troll (bo z takim wyglądem nie
      dziwię się,że ma problemy ze sobą).
      Nie ściemniam: to brunetka o dość długich włosach,nie gruba,ale niestety
      szpetna.Raz zamieściła zdjęcia na necie :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka