nienill
16.10.08, 10:25
Nasze cele są generowane przez „ja”. A ponieważ nasze „ja” składa
się z wielu części, takich jak „ja” realne (np. lubię spać), „ja”
idealne (np. chcę napisać doktorat) i „ja” powinnościowe (np.
potrzeby moich dzieci są ważniejsze niż moje), nasze motywacje
często są sprzeczne. Czy mam dziś pisać doktorat („ja” idealne),
wyspać się („ja” realne), czy też pomóc dziecku w lekcjach („ja”
powinnościowe)? Problemy w kierowaniu własną motywacją prawie zawsze
świadczą o braku komunikacji między częściami „ja”.
(...) Higgins pokazał, że analizując przeżywane przez nas emocje
negatywne, możemy określić, która część „ja” została sfrustrowana.
Okazało się, że o ile rozbieżność między „ja” powinnościowym a „ja”
realnym wywołuje emocje zbliżone do lęku, to rozbieżność między „ja”
realnym a „ja” idealnym wywołuje emocje zbliżone do depresji. Jak
pisał Janusz Czapiński („Charaktery” nr 11/2002), epidemiolodzy i
badacze zajmujący się naszą kondycją psychiczną twierdzą, że po erze
lęku weszliśmy pod koniec XX wieku w erę depresji. Te dane mogą
wskazywać, że współczesny człowiek kieruje się w większym
stopniu „ja” idealnym niż „ja” powinnościowym.
Lęk jest osiowym symptomem nerwicy, która w pierwszej połowie XX
wieku była podstawowym problemem ludzi, co wyraziła Karen Horney,
tytułując jedną ze swoich książek „Neurotyczna osobowość naszych
czasów”. Współcześnie dążymy w większym stopniu do samorealizacji
(„ja” idealne), a to musi doprowadzić do wzrostu depresji także z
tego powodu, że nasze „chcenia” są bardziej zmienne niż nasze
powinności.