student1
02.10.04, 20:47
oczywiście w naszym mieście Miller zaatakował prawicę
niby w SLD są tarcia pomiędzy grupami wpływów
ale nie w Szczecinie
tutaj milusiński Jacka o imieniu Grześ dzielnie asystuje Leszkowi
wtedy gdy słabiutka i rozbita szczecińska prawica prawi dyrdymały o Pogoni
przywódcza siła narodu butnie panoszy się i atakuje przyzwoitych ludzi
pan Miller zapomniał że w Szczecinie jest
stocznia
PŻM
i jedna ze spółek Orlenu Ship Service
i że szczecinianie będą pamiętać SLD Leszkowi i Jackowi ich udział w
destrukcji tych firm
Leszek Miller podczas konferencji prasowej w Szczecinie
(fot. PAP / Jerzy Ubndro)
Na ten temat
» Komisja śledcza ws. PKN Orlen
Próbą prawicowego puczu nazwał były premier Leszek Miller sugestię posła PiS
i członka sejmowej komisji śledczej badającej sprawę PKN Orlen Zbigniewa
Wassermana, który w wywiadzie dla sobotniego "Faktu" powiedział, że w wyniku
prac komisji może być uzasadnione postawienie prezydenta i byłego premiera
przed Trybunałem Stanu w sprawie PKN Orlen.
No cóż, te nawoływania do Trybunału Stanu mnożą się jak króliki w świadomości
przedstawicieli polskiej prawicy. Ja w ogóle uważam, że mamy do czynienia z
pewną próbą prawicowego puczu, polegającego na tym, że ma się zamazać podział
władz i władza polityczna; np. Sejm ma się stać swego rodzaju trybunałem
ludowym, w którym z większością polityczną ustala się sprawiedliwość czy
sądzi się ludzi, a wymiar sprawiedliwości miałby otrzymywać tylko zlecenia i
te decyzje wykonywać - powiedział Miller na sobotniej konferencji prasowej w
Szczecinie.
Były szef rządu uczestniczył w posiedzeniu rady programowej miejskich
struktur SLD.
Według Wassermana w wyniku prac komisji śledczej może być uzasadnione
postawienie byłego premiera przed Trybunałem Stanu i przed sądem w związku ze
sprawą zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego.
Oświadczył też, że jedną z najbardziej prawdopodobnych wersji wydarzeń jest
taka, że to w gabinecie Leszka Millera zapadła decyzja o zatrzymaniu prezesa
PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Wasserman dodał, że niewinni nie muszą
bać się komisji śledczej. Na pytanie, czy powinien się bać jej Leszek Miller,
Wasserman odpowiedział twierdząco.
Pan Wasserman jest pewnie duchem świętym dlatego, że nikt z uczestników tego
spotkania, włącznie z panem Kaczmarkiem, którzy byli dotychczas
przesłuchiwani, nie potwierdził tego - skomentował Miller.
Miller zapewnił również, że nie boi się niczego, a zwłaszcza kolegów posła
Wassermana. Uczciwi ludzie nie powinni się bać, ale problem polega na tym, że
pan Wasserman nie jest człowiekiem uczciwym. Każdy porządny, uczciwy
człowiek, jeśli oskarża kogoś innego powinien mieć na to dowody - uzasadnił.
Bać się powinien pan Wasserman, bo kiedy był zastępca prokuratora
generalnego, jego szef przekazał mu informację o nieprawidłowościach w
kontraktach Orlenu. Wasserman przesłał ten materiał do prokuratury w Płocku i
tolerował, że wszystko prokuratura umorzyła. To, co można było rozpocząć trzy
lata temu zostało przez Wassermana zlekceważone - oświadczył w rozmowie z PAP
były premier.
Miller przyznał również, że jest zaniepokojony tym, co się obecnie dzieje
wokół telewizji publicznej. Wyjaśnił, że chodzi o eliminowanie z TVP ludzi,
którzy w jakikolwiek sposób mogą się kojarzyć z lewicą.
Były szef rządu obawia się, że dochodzi do przejęcia telewizji przez ludzi
prawicy. Następuje coś w rodzaju próby przejęcia telewizji publicznej przez
grupę związaną z PO i PiS - powiedział dziennikarzom.
Miller odniósł się też do propozycji zgłoszonej przez jego ugrupowanie,
dotyczącej wprowadzenia dodatkowej 50-procentowej stawki podatku dochodowego
dla najbogatszych. Oświadczył, że jest temu przeciwny i zapowiedział, że
będzie przekonywał kolegów partyjnych, aby się z tej propozycji wycofali. Nie
powinno się podatku traktować jako instrumentu sprawiedliwości społecznej,
ale jako instrument wspomagania lub obniżania tempa wzrostu gospodarczego -
wyjaśnił. (mj)