Dodaj do ulubionych

Wiersze germanusa

04.06.02, 03:13
Dzięki serdeczne za wsparcie i ciepłe słowa. Oj, jak to miło! Naprawdę!
I dlatego zakładam wątek. Bo będzie nie tylko o Szczecinie. Choć też. Sporo o
listeczkach... O ptaszkach... I o zwierzątkach (tu Was dorwę!). A co powiecie
na małe liryki? Co jakiś czas wrzucę coś nowego, dwa, trzy (cztery?)
tygodniowo, ok?
Z góry życzę miłej lektury i ... sami wiecie.
Z czasem w miarę wolnego czasu przeniosę inne wierszydła do tego wątku. Jeśli
wolno...

Tak do Piątki chodziłem. Wspominam niezmiernie miło. Planuję o tym napisać, ale
nie naciskajcie. Nie, Kaktusa nie redagowałem. A teraz chyba już za późno.
Ciepło i serdecznie wszystkich pozdrawiam germanus

Z cyklu: Satyryk też człowiek

Smuga

Słońce tańczy dźwiękami "Klasycznej"
Credit River pokryta lodami
niżej mostu kry płyną leniwie
wróble skaczą śnieg rzeźbiąc nóżkami

W słońcu pluszcze zatoka falami
mewa siada, to wzlata bezgłośnie
zasłuchana w muzyki kaskady
cichym lotem przysiadła na sośnie

Pierwsze światło z wodnego lampionu
gra Prokofiew swą skrytą nadzieją
cień świerkowy wydłuża ramiona
sikoreczki do szyszek się śmieją

Gdy symfonia szczytuje potęgą
słońce schodzi powoli za drzewa
jak dwa światy dwa światła się mienią
jedno żyje, a drugie zamiera

Nagle koniec, muzyki i słońca
tylko smuga jasności z jeziora
wolno skręca promieniem gorąca
w ciszę mojej "Klasycznej" z wieczora

Obserwuj wątek
    • germanus Re: Wiersze germanusa ( 0 : 2 ) 04.06.02, 23:15
      Nie mogę się powstrzymać, by nie walnąć aktualnej satyrki.
      Niżej dodaję coś o parku.

      Z cyklu: Polak potrafi

      0 : 2

      Wybiegli nasi na stadion piękny,
      białoczerwoni, dumni, potężni,
      w cuglach wygrali eliminacje,
      co im Korea, żółte pistacje.

      Gwizdek, piłeczka z nogi do nogi,
      bramka!, nie szkodzi, tylko pół drogi,
      wielki wysiłek, wszystko na próżno,
      Korea lepsza, cóż robić, trudno.

      I patrzcie państwo, jak to się dzieje,
      duma i pycha, świat się z nas śmieje,
      zespół bez formy, zarozumiały,
      a Azja patrzy z politowaniem.
      • germanus Re: Wiersze germanusa ( Victoria Park) 04.06.02, 23:18
        Z cyklu: Satyryk też człowiek

        Victoria Park, siódma jedenaście

        Jeszcze dzionek nie przeminął,
        późny słońca promyk
        muska czubki dumnych klonów,
        długie cienie tworzy.
        Szyby okolicznych domów
        świecą na czerwono,
        jeszcze dachy kolorowe
        nim zgasną, wciąż płoną.

        Jeszcze jasna szyszka wisi
        wiatrem kołysana,
        puszcza oczka biała kora
        z pnia brzózki wyrwana.
        Przez listowie, jak przez sito,
        mrugają ogniki,
        jeszcze jasno, a już ciemno,
        już puste trawniki.

        Już wiewiórka nie przysiada
        pod samotnym wiązem
        i rudzika kształt nie skacze
        na wyższą gałązkę.
        Wciąż bezlistny krzew forsycji
        potrząsa witkami,
        a świerk srebrny suche igły
        zmiata ramionami.

        Spełzła wolno barwy plama
        z dachu zielonego,
        aż na jezdnię zawędrował
        cień dębu wielkiego.
        Nim doszedłem do pomnika
        zgasł ostatni płomień,
        to usiadłem, by pomyśleć,
        jak przeżyłem dzionek.
        • germanus Re: Wiersze germanusa ( trochę Stanów) 06.06.02, 06:33
          Z tomiku "Stany" (jeszcze będzie, jak się spodoba)

          Suknia

          Wciąż pamięta jej suknie, mocno granatową
          I pamięta jej usta, szminką karminowe
          I pamięta, co rzec chciał, ale nie powiedział
          I pamięta, jak nie rzekł, i potem sam siedział

          A ona wciąż pamięta każdym nerwem ciała
          Co tak chciała usłyszeć i nie usłyszała


          Basen

          Z nadejściem pory deszczowej zimne poranki nastają
          Poźniej się niebo rozjaśnia i wcześniej słońce zapada
          Nie płoną zimowe kwiaty, zziębniete krzewy czekają
          Na brzegu swego basenu skulony pływak przysiada

          Decyzja trudna jest blisko, czy włożyć zimowe spodnie
          Celsjusz nie daje spokoju, jest tylko dwadzieścia stopni.


          Dżinsy

          Ten kamyk zjawił się znikąd, choć zapewne z góry
          Przetaczał go obcasem i się zastanawiał
          Kto go strącił nieświadom, gdzie będzie upadał.
          Popielica zbyt szybko biegnąca wzdłuż chmury?

          Zdało mu się, że dżinsów ciemny błękit mignął
          To dziewczyna, pomyślał, ale błękit zniknął

          • Gość: 40-ka Re: Wiersze germanusa ( trochę Stanów) IP: *.devs.futuro.pl 06.06.02, 21:32
            Spodobało się, zwłaszcza SUKNIA.
            • germanus Re: Wiersze germanusa ( Stany 2) 07.06.02, 13:42
              Dzięki, podrzucam kolejne. Miłego weekendu.

              Ręce

              Obiegła jezioro, jakby przefrunęła
              Skrzydłami wzruszyła, zawisła, stanęła
              W cichości, w nicości, każdym piórkiem drgała
              Barkiem, łokciem, dłonią i ramieniem grała

              Wszyscy to widzieli, lecz nikt nie dowierzał
              Że to nie są skrzydła, lecz ręce bez pierza


              Los

              Po dwóch krokach zawisł, schylił sie i podniósł
              Popatrzył pod słońce, ale go nie widział
              I zaraz znudzony, chciał by wiatr go odwiózł
              Więc rzucił wysoko i śmiał się, gdy leciał

              Bokiem odwrócona, widziała los własny
              Podniesie, odrzuci, wiatr zmiecie, zagasnę


              Życiorys

              Kazała nam napisać o wielkim człowieku
              O uczynkach chwalebnych, zbawieniu ludzkości
              O mas ludzkich porwaniu, wygnaniu, prawości
              O sercu rewolucji, zbawicielu wieków

              Więc czytam ten życiorys i nie wierzę oczom
              Buntownik, degenerat, morderca, oszołom
              • germanus Re: Wiersze germanusa ( Pytanie) 07.06.02, 20:42
                A tak mi przyszlo do glowy?!

                Z cyklu: Satyryk też człowiek

                Pytanie

                Gdzieś zapodziała mi się karteczka,
                pamięci płatek, albo płaszczyzna,
                na niej przyjaźnie miałem w tabelkach,
                żyć bez przyjaźni? - nie umiem, wyznam.

                Solidne rzędy, w kolumnach cyfry,
                adresy, kody, poukładane,
                za nimi skryte, jak cenne szyfry,
                moje uczucia, niesortowane.

                Moje wrażenia, wspomnień garść płochych,
                w szybkich przejazdach moje spotkania,
                Jarka zdziwienia, Andrzeja fochy,
                Stefana spokój, pośpiech Mariana.

                Zadumy szczątki, nadmiar muzyki,
                tańce w katedrze i w zoo pumy,
                Marii pierogi i Tadka krzyki,
                że ewolucji chce mnie nauczyć.

                Reni ćwiczenia mej cierpliwości,
                Ali kłopoty i ciepłe słowa,
                i zapomniana na dnie nicości,
                rozmowa z Jurkiem, niedokończona.

                Tę to karteczkę nosiłem codzień,
                blisko przy sercu, nie można bliżej,
                wczoraj ją miałem w małej kieszonce,
                a dzisiaj błądzę i na cud liczę.

                Może zgubiłem, może wyprałem,
                może uznałem w chwili najśmielszej,
                że już sam jestem, że nic nie ważne,
                że nowych spotkań szukać mi w świecie.

                Tylko dlaczego, ta myśl natrętna
                echem powraca i spać nie daje,
                wszystko zniknęło, a ja pamiętam
                bez trudu takie różne detale?

                • Gość: 40-ka Re:Czytam ( n/txt) IP: *.devs.futuro.pl 07.06.02, 21:03
                  • germanus Wiersze germanusa (Jedna - o ... hmmm) 09.06.02, 03:28
                    Z cyklu: Mych myśli worek

                    Jedna

                    Jeden promyk słoneczny chcę złapać dla ciebie,
                    jeden pączek wiosenny wybrać z krzaka ciszy,
                    jeden kwiatek majowy znaleźć w gwiezdnym stepie,
                    jedną nitkę księżyca ściągnąć z bladej niszy.

                    Dać miejsce na świecie, gdzie popiół nie sięga,
                    gdzie zielono, nie czarno, gdzie żółto, nie szaro,
                    ponad smutek cię wynieść, wysoko jak tęcza,
                    pomalować żal w paski, a żałość na biało.

                    Do parku zapomnienia wysłać piórko w darze,
                    albo płatek spokoju, albo listek zwierzeń ,
                    za przyjaźni dekady, gdy brałem w nadmiarze,
                    czerpałem pełną garścią, a dałem niewiele.

                    A teraz gdym daleko, przez ocean sięgam,
                    i widzę, co straciłem, choć nie tęsknię przecież,
                    i zgubić, co mam tutaj, wcale się nie lękam,
                    by przyjaźni twej dotknąć, jednej takiej w świecie.
                    • Gość: skuter +jeden:) IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 09:23
                      tez czytam-szczegolnie te krotsze:)

                      moze z cyklu komentowania aktualnosci jakis wierszyk zagrzewajacy orly do boju
                      z portugala?:)
                      • germanus Wiersze germanusa (skuterowi) 09.06.02, 18:21
                        jak zamowienie, to zamowienie
                        cien nadziei jeszcze jest, prawda?

                        Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                        Zmiana warty

                        Nie oglądam, no bo po co, taki wybór,
                        ale czytam, obserwuję, czasem mruknę,
                        częściej jednak brwi zamarszczę,
                        ręką z czoła włoski zgarnę,
                        "co się dzieje?" jak nie swoim głosem huknę.

                        Faworytów, z faworytem, faworyci! -
                        grzmiały media i kibice jak świat długi,
                        a tymczasem jakoś-tako
                        faworyci idą blado,
                        zamiast gromić biorą cięgi od maluczkich.

                        Faworyci nie spisują się na medal,
                        już przegrały Francja, Włochy, Argentyna,
                        również Polska w pierwszym meczu,
                        grała jakby w kiepskim skeczu -
                        tak się koniec dawnych wielkich rozpoczyna.

                        Więc, panowie moi mili oraz panie,
                        nie upadałbym na duchu w poniedziałek,
                        miałbym chociaż cień nadziei,
                        że polski los odmieni
                        i sprawimy Portugalii niezłe lanie.
                        • franekkk Wiersze germanusa (a może być frankkkowi??) 10.06.02, 01:46

                          i zeby bylo bialo jak na bialym bo sympatycznie krytykujac czesc z nas juz
                          wyrosla z przedszkolnych rymowanek :)))
                          temat: miec i byc ew nie chce sie scigac z innymi szczurami
                          • germanus Re: Wiersze germanusa (Pamiętam) 10.06.02, 06:01
                            aaa..., taki liryczek, rymowany niestety, niestety, pozdr

                            Pamiętam

                            jak to się dzieje, że dzień się przyśni
                            wsłucha się w słowa szeptem mówione
                            niebacznie wpatrzy w oczy zielone
                            dwoje ludzieńków pogubi myśli
                            gwar i nutki płynęły do ukrytej wnęki
                            pamiętam kawiarenki

                            jak to się dzieje, że dzień się marzy
                            błądzi wśród polan i maliniaków
                            biegnie na oślep przez kępę krzaków
                            kropelkę deszczu ociera z twarzy
                            dookoła polany w drzewach wiatru dźwięki
                            pamiętam szum sosenki

                            jak to się dzieje, że dzień się czeka
                            na spacer porą wieczoru bliską
                            legnie, gdzie chabry przestają kwitnąć
                            dziewanny palma zaprasza trzmiela
                            zagubieni w spacerze na dalekie łęgi
                            pamiętam kwiatów pęki

                            jak to się dzieje, że się uwierzy
                            jedynym ustom, zielonym oczom
                            w chwilę sposobną, w myśl przestraszoną
                            czy po to trzeba mieć imię Jerzy
                            w rozmarzony świat wkroczyć odrzuciwszy lęki
                            pamiętam dotyk ręki
                          • skuter70 Re: Wiersze germanusa (a może być frankkkowi??) 10.06.02, 07:57
                            do franekkka
                            jak zwykle nie rozumiem czego sie czepiasz i czy w ogole sie czepiasz:)

                            do germanusa
                            nie myslales, zeby zarabiac piszac wiersze na zyczenie?:)
                            • germanus Re: Wiersze germanusa (i juz po!) 10.06.02, 18:37
                              I niestety, choc walczyli, gryzli trawe,
                              na nic zdaly sie wysilki, padli rowno.
                              I co z tego? Nic, po prostu idz na kawe,
                              nie demoluj, westchnij cicho, wiesz, jak jest...

                              Choc nie ogladam, bo pracuje w tym czasie, to szkoda. Ehhh...
                              Dzieki Skuter. Pozdr
                            • franekkk Re: Wiersze germanusa (a może być frankkkowi??) 10.06.02, 18:44

                              nic sie nie czepiam chcialem tylko cos mniej rytmicznego poczytac
                              o
                              • jottka Re: Wiersze germanusa (a może być frankkkowi??) 10.06.02, 22:37
                                Właśnie, też uważam, że kondycji poetyckiej bardzo dobrze zrobi powyrażanie
                                myśli dla odmiany w innych miarach i metrach :)))
                                • germanus Re: Wiersze germanusa (dziś o kocie) 11.06.02, 05:12
                                  ale nie moim. Nie mam kota. A kogo mam, nie powiem.

                                  Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                  Stary kot

                                  Kot nie chrapie,
                                  kot nie zipie,
                                  kot przymyka drugie ślipie,
                                  śni o rybie,
                                  na kanapie.

                                  Kot jest stary,
                                  lubi wice,
                                  podrzemuje przy muzyce,
                                  nie Big Cyce,
                                  bo wagary.

                                  Gdy był młody,
                                  to wesoło,
                                  przez pokoje ganiał wkoło,
                                  niby w zoo,
                                  na zawody.

                                  Teraz mierzy
                                  i przymierza,
                                  lecz to nie jest skok na zwierza,
                                  ni talerza,
                                  nie uwierzysz.

                                  Na komódkę
                                  chciałby skoczyć,
                                  pręży grzbiecik, może potem,
                                  sprężył, skoczył,
                                  zbił figurkę.

                                  Znowu siada
                                  w miejscu swoim,
                                  od młodości ulubionym,
                                  być szalonym -
                                  nie wypada.
                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 05:20
                                    czyżby o to Ci chodziło?

                                    Przepaść

                                    W zagonionym, pracowitym dniu codziennym
                                    nie masz czasu, aby stanąć nad przepaścią,
                                    w dół popatrzeć, by poranne odkryć mgiełki,
                                    spojrzeć w górę, gdy pod wieczór blaski gasną.

                                    Gdybyś bowiem nad przepaścią stanął z rana
                                    z filiżanką dobrej kawy w mocnej ręce,
                                    cóż obeszłaby cię nudna panorama,
                                    pewnie patrzyłbyś na boki wzdłuż krawędzi.

                                    Gdybyś stanął nad przepaścią przed wieczorem,
                                    ze szklaneczką ulubionej złotej whisky,
                                    cóżby znaczył górskiej bryzy chłodny powiew,
                                    raczej chciałbyś zapanować nad tym wszystkim.

                                    W twym spojrzeniu świat jest prosty aż do bólu,
                                    cel jest jasny, droga gładka, ziemia płaska,
                                    w twym działaniu nie ma złudzeń co do cudu,
                                    wiesz na pewno, że nie można lwa zagłaskać.

                                    Wszystko sprawdzisz, przetestujesz i przeliczysz,
                                    skomentujesz, pchniesz opinię, cel wyznaczysz,
                                    w nic nie wejdziesz bez rzetelnej analizy,
                                    zysk przewidzisz, świat bez zysku nic nie znaczy.

                                    Już nie czas na rozważania o wzlędności,
                                    lub naukę, jak z natury czerpać garścią.
                                    Stań i stój, a zanim ruszysz, spójrz pod nogi
                                    lub się cofnij - ty już stoisz nad przepaścią
                                    • franekkk Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:07

                                      prawie dobrze a czesc druga?? olalem kawe wybralem łiski

                                      germanus jest debest bo sie kladzie o 6 rano
                                      ze ja tak moge tylko na urlopie no
                                      • skuter70 Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:29
                                        franekkk napisał(a):


                                        > germanus jest debest bo sie kladzie o 6 rano
                                        > ze ja tak moge tylko na urlopie no

                                        on wtedy wstaje

                                        • franekkk Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:34

                                          wez skuter zdejmij swoj cykliczny kask i sie puknij
                                          co?? raz wstaje o 2 w nocy raz o 3 a innym o 5 lepiej nie poruszaj drazliwego:))
                                          • skuter70 Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:41
                                            franekkk napisał(a):

                                            >
                                            > wez skuter zdejmij swoj cykliczny kask i sie puknij
                                            > co??

                                            prawdziwi cyklisci kaskow nie maja

                                            >raz wstaje o 2 w nocy raz o 3 a innym o 5 lepiej nie poruszaj drazliwego:)
                                            > )

                                            wstaje wtedy gdy go muza nawiedza - elementarne drogi kaziu
                                            • franekkk Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:48

                                              sluchaj zenek nie mow do mnie kaziu to pierwsze
                                              drugie zasmiecamy germanski watek
                                              a trzecie podejrzewam ze pomiedzy 22 a 05 germanus dopiero polyka natchnienie z
                                              babelkami ewentualnie wstrzasniete lokciem nie mieszane
                                              spi snem sprawiedliwym i nigdzie nie wstaje
                                            • jottka Re: Wiersze germanusa (Frank - cos dla Ciebie) 11.06.02, 14:54
                                              Albo jak mu nieletni potomek płacze - i on dlatego do rymu pisuje, żeby miarową
                                              kołysanką uśpić tego potwora :)))
                                              • germanus Re: Wiersze germanusa (Frank - no jak?) 11.06.02, 21:42
                                                Chyba w lutym robilem w radio program o ... (no o kim?) i potrzebowalem cos
                                                smutnego. Przerzucilem kilka tomikow, ale nic ciekawego nie znalazlem, Wiec
                                                siadlem i - uwaga - od reki machnalem takie cosik. Mam to za wypociny raczej,
                                                ale publika podobno sie wzruszyla. Czy to jest wiersz wg Was, czy raczej takie
                                                sobie mysli niezbornie spisane? Cieple pozdrowka

                                                Z cyklu: Mych myśli worek

                                                Pożegnanie

                                                Wyjeżdżam, żegnajcie
                                                Kiedy was zobaczę
                                                Czy w ogóle?

                                                Wyjeżdżam, wrócę
                                                Najpierw zimna Majorka
                                                I gorące Nohant

                                                I lata tęsknoty
                                                I lata niedoli
                                                I samotności
                                                I kochania bez wzajemności
                                                I szczęścia niespełnionego

                                                I lata muzyki mojej polskiej
                                                Lata mazurków i polonezów
                                                Lata z daleka od was, tak bliskich
                                                Lata nokturnów

                                                Zamknę w preludium moje przyjaźnie
                                                Wyśpiewam walczykiem moje miłości
                                                Wytańczę polonezem moją dumę
                                                Sonatą pożegnam cię, siostro

                                                Wyjeżdżam, ... wrócę
                                                Pamięcią i ... sercem
                                                • Gość: 40-ka Re: Może być i o Chopinie IP: *.devs.futuro.pl 11.06.02, 23:02
                                                  Gdy któregoś dnia słuchałam radia dotarły do mej świadomości słowa piosenki
                                                  zepołu IRA, iż nie żyję przecież za karę. Co jakiś czas powtarzam to sobie. Gdy
                                                  próbuję czytać co niektóre wątki , w których aż kipi od frustracji wylewającej
                                                  się z autorów z każdym słowem, w których dominuje styl Samoobrony , powtarzam
                                                  sobie, iż nie żyję przecież za karę.
                                                  Zawsze natomiast z przyjemnością czytam kolejne wiersz Germanusa. Jeden podoba
                                                  mi się bardziej, inny mniej. Może być i o Chopinie....
                                                  Pozdrawiam.

                                                • franekkk Re: Wiersze germanusa (Frank - no jak?) 11.06.02, 23:12

                                                  pozegnanie - kojarzy mi sie z emigracja albo z cala sobota spedzona w geancie:))

                                                  no dobra nie scigam sie juz ze szczurami (na smutno)
                                                  teraz bym chcial poczytac jak to sie scigam z myslami i pulsujacym tetnem pod
                                                  wplywem łyskacza (wesolo)
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Frank - druga część) 12.06.02, 05:46
                                                    Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                                    Kłopot

                                                    Gdy nie pomaga piwo, ni wino,
                                                    gdy nie śpisz dobrze, albo się pocisz,
                                                    nie masz humoru, nie cieszy kino,
                                                    to znaczy, bracie, że masz kłopocik.

                                                    To taki układ, że nie ma rady,
                                                    co byś nie robił, zawsze źle będzie,
                                                    choćbyś się starał, wyjdą twe wady,
                                                    każde działanie skończy się błędem.

                                                    Powód nieważny, jaki by nie był,
                                                    głupich powodów wszak nie brakuje,
                                                    może być miałki, może być wielki,
                                                    ty jednakowo podle się czujesz.

                                                    Nic nie narzucam, ale jest sposób,
                                                    i jest to droga szeroko znana,
                                                    szukać pociechy u innych osób,
                                                    najlepiej jednak w strefie kochania.

                                                    Dać się pocieszyć, objąć, przytulić,
                                                    dziewczynie, co ma zielone oczy,
                                                    troszeczkę seksu, pieszczot, całusów,
                                                    oto lekarstwo na twe kłopoty.

                                                  • franekkk Re: Wiersze germanusa (Frank - druga część) 13.06.02, 03:09

                                                    debesciak
                                                    jak do tej pory debesciak
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Koń) 14.06.02, 05:13
                                                    Groziłem kiedyś, że będzie o zwierzątkach. Zaczynamy od konia. Miłej lektury.
                                                    Acha, tytuł cyklu nie jest pomyłką. Tak się w Poznaniu mówi na ogróg
                                                    zoologiczny. Naprawdę, zolog i tyle.

                                                    Z cyklu: Chodźmy do zologu

                                                    Konie: część I. Koń

                                                    Wbici w plusze, miękkość poduch, kanap skóry
                                                    Między parkiet oraz ściany z obrazami
                                                    I wgapieni w telewizor dwumetrowy
                                                    Swe początki ledwo-ledwo pamiętamy

                                                    Kiedy wrócisz z pracy nowym samochodem
                                                    Zaparkujesz i przystaniesz w cieniu świerka
                                                    Spojrzysz władczo na swój domek odjazdowy
                                                    Wspomnij czasem pierwsze chwile poniewierki

                                                    Na lotnisku emigranci na bok poszli
                                                    Krótki wywiad, przegląd mienia, stemple dali
                                                    Dzieci spały, do hotelu cię zawieźli
                                                    Formalności urzędowe pół dnia trwały

                                                    Ktoś ci pomógł, wskazał pierwsze małe lokum
                                                    Pół etatu ci załatwił u Chińczyka
                                                    I nie było spożywczego na twym rogu
                                                    Po zakupy cię podwoził swoją bryką

                                                    Po miesiącu zlądowałeś w uczniów tłumie
                                                    Ze zdziwieniem zgadywałeś, kto jest skąd
                                                    Pan spokojnie wytłumaczył całej grupie
                                                    Jak twe imię, to jest okno, a to koń

                                                    Wreszcie papier otrzymałeś, na nim pieczęć
                                                    Nowy język - mówisz, piszesz i rozumiesz
                                                    Zmieniasz pracę, cały etat, prężysz mięśnie
                                                    Patrzcie na mnie, tak Canadę się buduje
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Konik) 14.06.02, 05:16
                                                    Z cyklu: Chodźmy do zologu

                                                    Konie: część II. Konik

                                                    Zbudowałeś, już nie mięśnie, prężysz zwoje
                                                    Spać nie możesz, znów cię nosi, znów ci mało
                                                    Świerku cień ci nie wystarcza, musisz dowieść
                                                    Żeś z natury niespokojnym zawadiaką

                                                    W Polsce kumpel z two-by-fourów domek stawia
                                                    Młodszy kuzyn tłoczy kapsle w zgniłej szopie
                                                    Rozkręciła jakiś business ciotka stara
                                                    A twój szwagier podróżuje po Europie

                                                    Zazdrość w oku, w mózgu burza, coś tu nie gra
                                                    Przecież po to wyjechałeś, taki orzeł
                                                    A tam gościom się powodzi całkiem nieźle
                                                    I jak dawniej, zamiast lepiej, znów jest gorzej

                                                    Patrzysz Polska, mówisz Polska, myślisz Polska
                                                    Patrzysz - jakby jakaś firmę tam otworzyć
                                                    Mówisz - trzeba ruszyć stąd, by nie zwariować
                                                    Myślisz - że przewałę ostrą umiesz zrobić

                                                    Więc sprzedajesz swą chałupkę w cieniu świerka
                                                    Rzucasz pracę, żegnasz kumpli, robisz długi
                                                    Wstawiasz furę i dóbr stosy w kontenerki
                                                    Ciągniesz mienie przesiedleńcze po raz drugi

                                                    Skok daleki - ruch konika szachowego
                                                    W starym kraju kanadyjskie piętno odgnieść
                                                    Z samolotu zbiegasz na dół pewny swego
                                                    Za pół roku ci nie skoczy żaden koleś
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Zrebak) 14.06.02, 05:19
                                                    Z cyklu: Chodźmy do zologu

                                                    Konie: część III. Źrebak

                                                    Powitania, stos prezentów, zapewnienia
                                                    Liczysz na nią, bo rodzina chce ci pomóc
                                                    A na dowód nawet daje pół mieszkania
                                                    Może ciasno, ale proszę, to wasz pokój

                                                    Niezrażony w bój wyruszasz, najpierw szkoła
                                                    Dzieci mają zaległości, nie ma rady
                                                    Egzaminy, lub dwie klasy się je cofa
                                                    Niech pocierpią, jak zachciało się Canady

                                                    Lekko ścięty bieg zaczynasz wcześnie rano
                                                    Po tygodniu widzisz jasno, jak na dłoni
                                                    Że tor przeszkód dla źrebaka zbudowano,
                                                    By urzędnik mial żyć z czego wśród tych koni

                                                    Podrażniony i spłukany w czyn wprowadzasz
                                                    Swe idee, chociaż działasz po omacku
                                                    Dać ochronę chce dwóch panów, a ty stwierdzasz,
                                                    Że obrazek nie pasuje do obrazka

                                                    Więc się wpieniasz nie na żarty, robisz listę
                                                    Kanadyjskich kont, aktywów i pasywów
                                                    Chociaż długi zostawiłeś, wierzysz w system
                                                    Weźmiesz pracę, spłacisz wszystko, żył bez zrywów

                                                    Znów lotnisko, miękko wręczasz paszport z liściem
                                                    Kilka wizyt w kilku bankach, podpis dajesz
                                                    Szukasz pracy w innym mieście, bo dbasz pilnie
                                                    Aby wstydu w starym miejscu się nie najeść

                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Mustang) 14.06.02, 05:22
                                                    Z cyklu: Chodźmy do zologu

                                                    Konie: część IV. Mustang

                                                    Nie masz czasu na gniecenie łokciem pluszu
                                                    Czas na spłatę pierwszej raty, jeść chcą dzieci
                                                    I choć żona ci nie brzęczy koło uszu
                                                    To sam widzisz, jak głęboko w bagnie siedzisz

                                                    - Nie ma pracy, to choć sprzątać mi pozwólcie
                                                    Przy okazji komputery w sieć połączę
                                                    WordPerfectu sekretarkę wam poduczę
                                                    I zamówię z Bella internetu łącze

                                                    Już masz etat, już bez ciebie żyć nie mogą
                                                    Już właściciel nie uważa, żeś jest zerem
                                                    Już doglądasz całej sieci dniem i nocą
                                                    A po roku jesteś dużym menedżerem

                                                    Dług spłacony, dom kupiony, kredyt w banku
                                                    I Ford Mustang wypieszczonym lśni błotnikiem
                                                    Szef cię słucha, bo ty głowę masz na karku
                                                    Przyciśnięty robi ciebie swym wspólnikiem

                                                    Łapiesz firmę mocną ręką, rosną zyski
                                                    Szef się stawia, więc go spłacasz bez namysłu
                                                    Nie masz złudzeń, sam zostałeś, w oczach błyski
                                                    Dom zamieniasz na pałacyk w uzdrowisku

                                                    Krótko wpadasz do Szczecina na wakacje
                                                    Trochę wizyt, trochę zwiedzasz, ale czujesz
                                                    Że chcesz sprawdzić, jak przepadły dawne akcje
                                                    I czy kupić województwo kombinujesz...
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Niedzielny...) 17.06.02, 06:27
                                                    A teraz coś z przymrużeniem oka na początek tygodnia.
                                                    O niedzieli, może tej, co była...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Niedzielny ranek

                                                    Zrywam się lekko i na dół biegnę,
                                                    wodę nastawiam, choć pół czajnika,
                                                    co ma wystarczyć na kubek kawy
                                                    i herbaciany napar Kocika.

                                                    Teraz zmywarka, łapię szklaneczki,
                                                    kubki, talerze, łyżki, widelce,
                                                    naczynia wrzucam na spód półeczki,
                                                    a sztućce wciskam w szufladę biegle,

                                                    Czajnik swym gwizdkiem sygnał nadaje,
                                                    zalewam kawę, ranny narkotyk,
                                                    potem herbaty dzbanek podaję,
                                                    wołam na górę: - Idziesz już, Kocik?

                                                    Jeszcze pokrywkę brudnego garnka
                                                    polewam płynem, przecieram ścierką,
                                                    i dla pewności kuchnię zamiatam,
                                                    i porządkuję ladę kuchenną.

                                                    Nic nie wymknęło się spod kontroli,
                                                    pełne czuwanie, robię wrażenie,
                                                    mogę więc pobiec, by się ogolić,
                                                    położyć kremik, popryskać sprayem.

                                                    Brzmi to za dobrze, toteż kto widział,
                                                    co jasnym rankiem robię z budzikiem,
                                                    nie wierzy rymom, bowiem wie z życia,
                                                    że ja się jeszcze nie obudziłem.

                                                    Miłego tygodnia.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Podium) 18.06.02, 20:13
                                                    A tak mi się skojarzyło...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistośsi wbrew

                                                    Podium

                                                    Niby proste, piłkę kopnąć, strzelić gola,
                                                    niby nic, a jednak spore zamieszanie.
                                                    Ile wrzasku, ile krzyku
                                                    po dwóch stronach Atlantyku,
                                                    nawet Azja się włączyła w to kopanie.

                                                    Co to daje tym krzykaczom trudno dowieść,
                                                    niby dumy narodowe na tym wiszą,
                                                    a to znaczy Państwo moi,
                                                    że narodom nie przystoi
                                                    w to przegrywać, bo ich akcje na dół idą.

                                                    I tak Francuz, Portugalczyk, Szwed i Polak,
                                                    Argentyńczyk, Urugwajczyk oraz Duńczyk,
                                                    oraz Włoszka i Belgijka,
                                                    nawet Chorwat i Saudyjka,
                                                    są od dzisiaj zaliczani do podludzi.

                                                    Za to Niemiec, Brazylijczyk i Angielka,
                                                    Hiszpan, Turek, Koreanka, Senegalka
                                                    nad poziomy wyskoczyli,
                                                    bo w ósemce się zmieścili,
                                                    tylko czekać, aż urosną im skrzydełka.

                                                    Patrzę na to i domyślam się finału -
                                                    dwie drużyny się nawzajem będą kopać.
                                                    Jedna przegra, klnąc ze złości,
                                                    druga wygra, my z radości
                                                    wyniesiemy ich na podium w miejsce boga.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Trochę stanów) 19.06.02, 19:00
                                                    Znów mnie naszło. Ej, podzielę się.
                                                    Co to ze nowy termin "germanusić"?


                                                    Źrenica

                                                    Dopalał się długo, aż nie chciała czekać
                                                    Już gasł, znów powstawał, znów swiatłem rozbrzmiewał
                                                    Spadł wreszcie, dość nagle, nie zdążył zaskwierczeć
                                                    Powoli źrenice przywykły do zwierzeń

                                                    W mroku uduszona, zdumiona myślała
                                                    Płomyka nie stało, cóż ja pocznę mała


                                                    Listek

                                                    Trąciła listka suchego koniuszek
                                                    Trzymał się chwilę, wiatr dopełnił reszty
                                                    Spłynął, lecz nie spadł, jak żółty kwiatuszek
                                                    Mienił się w słońcu i bujał na wietrze

                                                    Zamyślona zastygła, czy tak buja szczęście
                                                    Patrzyła i myślała o swoim zamęściu


                                                    Kaczątko

                                                    Zawsze taka była, próżna i wyniosła
                                                    Tak ją wychowano i taka wyrosła
                                                    Dumna ponad miarę i jak lalka piękna
                                                    Zwracała uwagę, lecz nie miała wzięcia

                                                    A jej przyjaciółka, nieśmiałe dziewczątko
                                                    Niewielka i brzydka, jak brzydkie kaczątko
                                                    Za nos chłopców wodziła, w korcu przebierała
                                                    Choć ładna nie była, ale jak się śmiała

                                                  • franekkk Re: Wiersze germanusa (Trochę stanów) 19.06.02, 23:26

                                                    no wiec dzisiaj calkiem fajnie przygermanusiles
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Serca) 23.06.02, 03:08
                                                    Z cyklu: Liryki nieszalone

                                                    Serca

                                                    Dwa serca w bezczuciu milczące
                                                    W tonacji ciszy zawieszone
                                                    W spokoju krzyku niespełnione
                                                    Skrzydłami bez mowy tłuczące

                                                    Dwa serca myśleniem niezgodne
                                                    W bezruchu niezgodą skrzywione
                                                    W spojrzeniu szarością skręcone
                                                    Skrzydłami przyszłości odwrotne

                                                    Cztery serca na krzyż kochające
                                                    W sobie słowem niewysłowione
                                                    Przestrzeni bez końca spragnione
                                                    Pod skrzydłami wzrokiem się pieszczące

                                                    PS. Smutne, ale prawdziwe...
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (lubicie Ptaki?) 25.06.02, 03:20
                                                    Z cyklu: Liryki nieszalone

                                                    Ptaki

                                                    Za oknem ptaki stroją akację
                                                    Kardynał na czerwono
                                                    Sójka na niebiesko
                                                    Kraska na pomarańczowo
                                                    Miejsca dla wszystkich dosyć

                                                    Ty stroisz mój świat
                                                    Na rudo
                                                    Na brązowo
                                                    Na zielono
                                                    Nie ma w nim miejsca dla innych ptaków
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (lubicie Ptaki?) 26.06.02, 23:05
                                                    Pamiętam

                                                    jak to się dzieje, że dzień się przyśni
                                                    wsłucha się w słowa szeptem mówione
                                                    niebacznie wpatrzy w oczy zielone
                                                    dwoje ludzieńków pogubi myśli
                                                    gwar i nutki płynęły do ukrytej wnęki
                                                    pamiętam kawiarenki

                                                    jak to się dzieje, że dzień się marzy
                                                    błądzi wśród polan i maliniaków
                                                    biegnie na oślep przez kępę krzaków
                                                    kropelkę deszczu ociera z twarzy
                                                    dookoła polany w drzewach wiatru dźwięki
                                                    pamiętam szum sosenki

                                                    jak to się dzieje, że dzień się czeka
                                                    na spacer porą wieczoru bliską
                                                    legnie, gdzie chabry przestają kwitnąć
                                                    dziewanny palma zaprasza trzmiela
                                                    zagubieni w spacerze na dalekie łęgi
                                                    pamiętam kwiatów pęki

                                                    jak to się dzieje, że się uwierzy
                                                    jedynym ustom, zielonym oczom
                                                    w chwilę sposobną, w myśl przestraszoną
                                                    czy po to trzeba mieć imię Jerzy
                                                    w rozmarzony świat wkroczyć odrzuciwszy lęki
                                                    pamiętam dotyk ręki
                                                  • franekkk Re: Wiersze germanusa (lubicie Pieniądze?) 26.06.02, 23:52

                                                    sluchaj szwedus czy jak ci tam
                                                    a moze bys napisal cos dla jakiejs tubylczej gminy jak sojka dla polic
                                                    pieniedzy wiecej wyjezdzac bys nie musial
                                                    takie rzeczy tez mozna robic z klasa ;))
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (coś miejscowego) 27.06.02, 02:39
                                                    To jest, oczywiście bez złośliwości. Naprawdę oryginalny wiersz. Tyle, że
                                                    miejscowy.

                                                    Z cyklu: Przyjęcia polskie

                                                    Majówka

                                                    Tak, majówka się udała ponad miarę,
                                                    było miło i wesoło, mówię wam,
                                                    a szczególnie się zachwyciła całą wiarę,
                                                    panna Frania, którą skręca dzika rwa.

                                                    Rozstawili ludzie stoły i stoliki,
                                                    na nich jadło, każdy przyniósł, co kto miał,
                                                    mięska, serki, kanapeczki i sosiki,
                                                    ciast paletę, soczki, piwka w maja skwar.

                                                    Panna Frania podrzuciła swój pakunek,
                                                    co tam było, nikt nie pomnie, taki pech,
                                                    i ruszyła nieproszona w ludzi tłumek,
                                                    by udzielać się społecznie zamiast trzech.

                                                    Tu skubnęła cielęcinkę, tam marchewkę
                                                    zanurzyła w ostrej salsie razy trzy,
                                                    pochwyciła kalafiorek i rzodkiewkę,
                                                    potem sernik i jabłecznik, szła jak w dym.

                                                    Obgadała swój życiorys i tęsknoty,
                                                    pouczyła, jak należy w diecie trwać.
                                                    I czekali wszyscy końca mizeroty,
                                                    młodzi, starzy, chorzy, zdrowi, nawet ja.

                                                    A poza tym to majówka się udała,
                                                    było miło i wesoło, mówię wam,
                                                    Nawet Frania, którą skręca rwa niemała,
                                                    masę wspomnień z tej imprezy dobrych ma.
                                                  • Gość: G'day Wiersze "na dziendobry" IP: *.prem.tmns.net.au 28.06.02, 08:38
                                                    Pawiany

                                                    W pewnym ogrodzie zoologicznym,
                                                    nadeszly ogromne zmiany.
                                                    Dokonal sie przewrot – demokratycznie,
                                                    i malpy wybraly… Pawiany!
                                                    Nikt nie chcial nikogo zbytnio urazac,
                                                    dlatego tez w szczegolnosci.
                                                    Zwrocono uwage na pewien kolor, odwagi:
                                                    akcentu z przeszlosci.
                                                    Swiat caly w kolo zawirowal,
                                                    w slowach pelnych patosu.
                                                    Pawiany z duma zapowiedzialy,
                                                    ze i rybom udziela glosu.
                                                    Sensacji ogromu nie bylo konca,
                                                    zwierzeta szalaly z radosci,
                                                    Pawiany, pawiany wszystkie krzyczaly,
                                                    sa dobrem zoologu przyszlosci.
                                                    Nikt nwet nie smial w danej chwili,
                                                    pawiany kwestionowac.
                                                    Czy sie nadaja do roli rzadzenia?,
                                                    czy wiedza jak sie zachowac?.
                                                    Czy dlugoletnie przywiazanie
                                                    do stada tylko jednego.
                                                    Pozwoli nowym wladca zwierzat,
                                                    zmienic nawyki – "starego"?.
                                                    Byc moze tylko jeden pawian,
                                                    zagarnie cale stado.
                                                    A inni beda mu zazdroscic,
                                                    przeszkoda mu bedac. Zawada!.
                                                    Niewykluczonym tez byc moze,
                                                    z historii przyklad jest znany.
                                                    Ze wszystkie kluczowe stanowiska,
                                                    obsadza przez siebie pawiany.
                                                    I nawet malpa, tak bardzo podobna,
                                                    wygladem do pawiana.
                                                    Chociazby tylko wlasnie dlatego,
                                                    wciaz bedzie napietnowana.
                                                    Zwierzeta glowy opuscily,
                                                    dumajac w zamysleniu.
                                                    Pawiany? dlaczego pawiany,
                                                    tak dobre sa w rzadzeniu?
                                                    I tylko pingwiny sie cieszyly,
                                                    bo w nowej sytuacji.
                                                    Nawet z rybami sie dogadaja,
                                                    w zwierzecej demokracji.





                                                  • Gość: 40-ka Re: Wiersze germanusa (lubicie Ptaki?) IP: *.devs.futuro.pl 28.06.02, 06:29
                                                    Dostrzegam leśmianowe wpływy ( dwoje ludzieńków, maliniak). Tak mi się
                                                    skojarzyło. Chyba się nie mylę ?
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (40-tka się nigdy nie myli) 29.06.02, 18:59
                                                    albo troszeczkę. Maliniak i ludzieńkowie, to wg mnie normalna już polszczyzna
                                                    poetycka. Te słowa weszły po prostu do użytku. Ale Leśmian TAK, jak
                                                    najbardziej. Jego wpływy na polską poezję są dużo większe niż się ludzie
                                                    przyznają. Bo co np. powiesz na taką rzecz?

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Nicość

                                                    Nie ma słów łatwych, nie ma dróg prostych,
                                                    nie ma boleści, nie ma radości,
                                                    nie ma spraw zaszłych, ni celów wzniosłych,
                                                    nie ma sposobu, by dojść do nicości.

                                                    Po dniu nijakim, nocka nijaka,
                                                    po nocy ranek nijaki wita,
                                                    nijaki wieczór bezczuciem wraca,
                                                    każda minuta nijaka bywa.

                                                    Nicość postrzega w innym wymiarze,
                                                    nie ma jej wkoło, a bywa wewnątrz,
                                                    zjawia się w chwili najczystszych wrażeń,
                                                    by zepsuć obraz środka na zewnątrz.

                                                    Można - nie można, jest albo nie ma,
                                                    będzie - nie będzie, było w niebycie,
                                                    nicości zwykły gorzki dylemat,
                                                    a po nicości - po życiu życie.

                                                    Więc czytam ja tożże wierzydło na wieczoreczku, a tu dziewczę (niebrzydkie
                                                    zresztą) z pierwszego stolika wzdycha: zupełnie jak u Leśmiana. Może. Więc jak
                                                    przyszło oddać cześć, to ja to takimi słowami. Samo się napisało. Jak zawsze.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Już nie

                                                    Już motyl baletu nie wzleci
                                                    na łące parkietu nie siądzie
                                                    konwalia rankiem nie wzkwieci
                                                    na leśnej sypialni pobłądzi

                                                    Motylek jak życie leciutki
                                                    niekształtny admirał chodzika
                                                    przez chwilę przepełza malutki
                                                    zgarbiony pod losem ludzika

                                                    Bukiecik konwalii z pościeli
                                                    na kwietnia dywanie tańczony
                                                    do nocnych zapomnień bezbieli
                                                    z piątego żywiołu wyśniony

                                                    Już motyl konwalii nie czeka
                                                    konwalia motyla nie ściga
                                                    zakryła dzwoneczki powieka
                                                    a skrzydło zawisło w bezśmigach

                                                    To o mojej mamie, która za młodu tańczyła w balecie, a konwalie były jej
                                                    ulubionymi kwiatami. Pozdr.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (o występkach) 01.07.02, 19:28
                                                    Zgodnie z obietnicą, starszwa pioseneczka, z roku bodajże 1998, na melodie z
                                                    Mary Poppins "Supercalifragilistic". Miłego podśpiewywania.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Przykład

                                                    Raz prezydent naszej Polskiej Rzeczypospolitej,
                                                    dał uwiecznić się w reklamie w gazecie smrodliwej.
                                                    Gdy zaś mu to zarzucano, powiedział nieskromnie:
                                                    - To nieważne, co tam piszą, ważne, że to o mnie,
                                                    to nieważne, co tam piszą, ważne, że to o mnie.

                                                    Innym razem znowu tłumacz z polskiego na ruski,
                                                    poprzekręcał faktów trochę, by wyszło, kto głupszy.
                                                    Gdy zaś mu to wytykano, odpowiedział śpiesznie:
                                                    - To nieważne, jak tłumaczę, ważne, że my lepsi
                                                    to nieważne, jak tłumaczę, ważne, że my lepsi.

                                                    Z baseballowym kijem w garści wpadł do dyskoteki.
                                                    Kilka osób poturbował dziewczyny zaczepił.
                                                    Gdy w kajdankach go zabrali krzyknął: - Czy wy wiecie,
                                                    wam nic z tego, za to o mnie napiszą w gazecie,
                                                    wam nic z tego, za to o mnie napiszą w gazecie,

                                                    Wpadł do banku taki jeden z rewolwerem w dłoni,
                                                    opędzlował kasę gładko i uciekł pogoni.
                                                    A gdy wreszcie go złapali, to poprosił skromnie:
                                                    - A zadbajcie, aby w radio powiedzieli o mnie,
                                                    a zadbajcie, aby w radio powiedzieli o mnie.

                                                    Zadźgał facet taksówkarza widok na zysk mając,
                                                    skradł niewiele, rozbił auto po pijaku jadąc.
                                                    Gdy go z bryki wyciągali, nie drgnęło mu oko -
                                                    dumny z czynów popełnionych rozglądał się wkoło,
                                                    dumny z czynów popełnionych rozglądał się wkoło.

                                                    Od koziczka do rzemyczka, brzmi przysłowie stare,
                                                    ale jak je zastosować, gdy sądów nie staje.
                                                    Gdy raz komuch dał nam przykład, ciągle mu ufamy:
                                                    przykład idzie przecież z góry, lubimy przykłady,
                                                    przykład idzie przecież z góry, lubimy przykłady!

                                                    No, tyla... Chociaż - jest tu jeszcze kilka innych wątków...
                                                  • Gość: Gryf Re: Wiersze germanusa (o występkach) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.07.02, 20:34
                                                    Germanus do mnie dotarlo subtelne przeslanie tego wiersza.
                                                    Jednak do tych do ktorych adresujemy poezje trzeba {tak mi sie wydaje} dotrzec
                                                    w sposob brutalny i chamski wrecz aby zrozumieli.Stad wzia sie pomysl
                                                    PRZEBRZYDLEJ SZUMOWINY.


                                                    Ps.Bardzo lubie tak jak Ty Lesmiana.A w jego tworczosci polecam Tobie z calego
                                                    serca moj ulubiony wiersz" Zolnierz"
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Dziewczyna) 07.07.02, 06:01
                                                    Bo jest lato. Wiec nieco letnich drobiazgow. A w ogole to zaniedbalem Was
                                                    nieco, ale takie zdarzaja sie raz na dziesiec lat. Sle kilka letnich usmiechow.

                                                    Z cyklu ”Rzeczywistości wbrew”

                                                    Dziewczyna w marynarce

                                                    Pewnego razu w środeczku lata
                                                    w małym miasteczku na prerii krańcach,
                                                    gdzie królowały kowbojskie harce,
                                                    weszła do sklepu wesoła cała
                                                    dziewczyna w marynarce.

                                                    Dziewczyna była niezwykle piękna,
                                                    wysoka, zgrabna, odważnie wdzięczna,
                                                    długie blond włosy, usteczka kształtne,
                                                    miała na sobie długą i zwiewną
                                                    jedynie marynarkę.

                                                    Skromne ubranko kryło niewiele,
                                                    więc ruch jej każdy budził nadzieję,
                                                    że się pochwali kształtów swych skrawkiem,
                                                    ukaże biuścik lub nóżkę lepiej,
                                                    dziewczyna w marynarce.

                                                    Lecz czas takowy, nawet najmilszy,
                                                    nie trwa zbyt długo, a więc po chwilce,
                                                    gdy się w klepsydrze spełniła miarka,
                                                    wyszły ze sklepu wprost na ulicę
                                                    dziewczyna i marynarka.

                                                    Sklep pusty został, zwyczajne miejsce,
                                                    gdzie kilku panów wciąż trzęsły dreszcze,
                                                    i każdy składał obrazków ziarnka,
                                                    i każdy myślał, co było lepsze,
                                                    dziewczyna, czy marynarka.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Dziewczyna w mini) 10.07.02, 05:53
                                                    Bo jest lato.

                                                    Z cyklu: Co kraj, to obyczaj

                                                    Zyski

                                                    Pięknego dnia majowego,
                                                    W piątek okołoświąteczny
                                                    Przyszła do pracy dziewczyna
                                                    W króciutkiej minisukience.

                                                    Zgrabniutka była niezmiernie,
                                                    Dwie nogi do samej ziemi,
                                                    Szczuplutka, wycięta w pasie
                                                    I miała to, co należy.

                                                    W piątek okołoświąteczny
                                                    Pracować nikomu się nie chce.
                                                    Robiła głównie wrażenie
                                                    Dziewczyna na drugim piętrze.

                                                    Biegała do kuchni i z wiórek
                                                    Mocną herbatę sprawiała,
                                                    Siadała na brzegach biurek,
                                                    A siadać to ona umiała.

                                                    Mniejszych dwóch menedżerów
                                                    Niejaki problem w tym widzi.
                                                    Do tego wśród inżynierów
                                                    Gruchnęła wieść o tej dzidzi.

                                                    Zamiast więc dzwonić, gdy sprawa,
                                                    Co chwila któryś się zjawiał.
                                                    Widokiem oczy napawał,
                                                    Na górę niechętnie wracał.

                                                    Trudno rzec z całą pewnością,
                                                    Jak wiele potencji męskiej
                                                    Skrzesała swą półnagością
                                                    Dziewczyna w minisukience.

                                                    Gdyby dzień w dzień biuralistki
                                                    Nosiły minisukienki,
                                                    To firma miałaby straty,
                                                    Czy miałaby taaakie zyski?

                                                    PS. Stawiam na zyski!
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Co tam, panie w polityce?) 11.07.02, 19:15
                                                    Zblizaja sie wybory, nie? Ja tez mam swoj program.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Panorama

                                                    Okrągły budynek, przy bulwarze rzecznym,
                                                    przez Odrę katedra, kościoły Ostrowia,
                                                    obok Most Pokoju i urzędów szereg,
                                                    w środku malowiło, kampania wojskowa.

                                                    Na płótnie batalia pędzlem malowana,
                                                    jak to u Kossaka, wydźwięk narodowy,
                                                    szczegółów bez liku, realnie oddana,
                                                    Kościuszko, armaty, kompanie, szwadrony.

                                                    To tylko obrazek, lecz zobaczyć miło,
                                                    że prawie lat dwieście przed Wałęsy skokiem
                                                    byli tacy ludzie i tak się złożyło,
                                                    że w czas zagrożenia pokonali wroga.

                                                    Dali Ruskom łupnia, odnieśli zwycięstwo,
                                                    wygrali bitewkę, potem jeszcze jedną,
                                                    lecz całe powstanie przeciwko ciemiężcom
                                                    skończyło się klęską, dziś wiemy, że pierwszą.

                                                    Więc jak będzie teraz? Prawa polityka?
                                                    Ciągła panorama polskich upokorzeń?
                                                    Polskiej panoramy nie odda dziś Styka,
                                                    bo tylko lewica ma się ciągle dobrze.

                                                    Nie wystarczy wygrać pojedyńczej bitwy,
                                                    trzeba dłużej wytrwać, potrzeba jedności,
                                                    lewicy nie złamią malutkie partyjki,
                                                    tu trzeba programu na miarę wolności.

                                                    Taki programik! A co?!
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Piesio. Franus kazal dac) 13.07.02, 07:34
                                                    to daje.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Piesek

                                                    Przychodzimy, piesek stoi
                                                    Postawiony za złociszów
                                                    Pięćset
                                                    On się nawet nas nie boi
                                                    Potem będzie was kosztował
                                                    Więcej

                                                    Jaki śliczny, mały taki
                                                    Nasza kulka, ach mordeczka
                                                    Klawa
                                                    Chcesz spać ze mną, problem jaki
                                                    Masz poduszkę, przytul się do
                                                    Pana

                                                    Najpierw trening, chodź Spencerek
                                                    Poćwiczymy, ze mną nie ma
                                                    żartów
                                                    Nie gryź szmaty, oddaj sweter
                                                    Do piwnicy dzisiaj nie schodź,
                                                    Smarku

                                                    Nie słuchałeś, to zlecialeś
                                                    Z kilkunastu stromych schodów
                                                    Na dół
                                                    Co za szczęście, nie złamałeś
                                                    Łapki, mordki, kręgosłupa,
                                                    Zadu

                                                    Czarna seria dalej trwała
                                                    Gdy Spencerek połknął piłkę
                                                    Małą
                                                    Operacja rzecz konieczna
                                                    Mniej w kieszeni mamy stówkę
                                                    Całą

                                                    Plus lekarstwa, plus bandaże
                                                    Ach, Spencerku, leżeć musisz
                                                    Cicho
                                                    Może to się już nie zdarzy
                                                    Odpukajmy, no bo nie śpi
                                                    Licho

                                                    O, jak ładnie wyzdrowiałeś
                                                    Teraz trening przejdziesz
                                                    Nowy
                                                    Bo już wszystko zapomniałeś
                                                    Albo głupa grasz i masz nas
                                                    Z głowy

                                                    To jest dom nasz, nasz rodzinny
                                                    Więc podłogę zróbmy całkiem
                                                    Nową
                                                    Widzisz, Spencer, układ inny
                                                    Siedzisz w kuchni, kombinujesz
                                                    Zdrowo

                                                    Zaraz do livingu wskoczę
                                                    Gdy nie zamkną tej barierki
                                                    Kiedyś
                                                    Chociaż klepki im pomoczę
                                                    Za to jak mi nawarzyli
                                                    Biedy

                                                    żem niewinny, potem udam
                                                    Chociaż plamy parkiet piękny
                                                    Zdobią
                                                    Przecież oni mnie kochają
                                                    Bardzo mocno i nic mi nie
                                                    Zrobią

                                                    Trzymaj się, Stary. Pozdrówka



                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Stany...) 14.07.02, 06:39
                                                    Czupryna

                                                    Od razu go dojrzała, gdyż jasna czupryna
                                                    Nad tłumem kolorowym górowała znacznie
                                                    Szedł dość wolno, pomiędzy przechodniami znikał
                                                    To się zjawiał, a ona patrzyła nań bacznie

                                                    Ale gdy się mijali, spuściła w dół oczy
                                                    Jakby ukryć się chciała za powiek zamgleniem
                                                    Obejrzała się zaraz, by ujrzeć, jak kroczył
                                                    Spojrzeli sobie w twarze, ucieszeni z siebie...


                                                    Katedra

                                                    Od sklepienia odbita spada dźwięku pełnia
                                                    Organista Allegro orkiestry dopełnia
                                                    A on siedzi w zachwycie, o Saint-Saënsie myśli
                                                    A on śpiewa cichutko, zanim potem wyśni

                                                    Z ławki w środku katedry coraz większe koła
                                                    Chłopcu siedmioletniemu nikt nie rzekł pół słowa

                                                    Pączek

                                                    Od wewnątrz połamany, zamglony, zepsuty
                                                    Na zewnątrz prezentował się jak pączek w maśle
                                                    Każda z dziewczyn marzyła o chwili, gdy zaśnie
                                                    W jego mocnych ramionach i welon narzuci

                                                    Lecz on mgłę miał na oczach, serce rozmazane
                                                    Brał w ramiona wieczorem, porzucał nad ranem

                                                  • franekkk Re: Wiersze germanusa (Stany...) 14.07.02, 12:33

                                                    dziekuje za psia historie
                                                    podobala sie:))
                                                    choc musze przyznac ze jeszcze bardziej mi sie podobala
                                                    historia o zyskach w dobie reformy
                                                    :))
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Szorty) 14.07.02, 16:23
                                                    Nie bój nic, Frank będą i inne letnie historyjki.
                                                    Co powiesz, np. na taki strój?

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Szorty

                                                    W lipcowy poranek znienacka
                                                    Pobiegła wiadomość po drucie,
                                                    Że sekretareczka, owieczka,
                                                    Dziś w szortach zjawiła się w biurze.

                                                    Wiadomość ta brzmiała zbyt dobrze
                                                    I mało kto zaraz w nią wierzył,
                                                    Dopóki niechcący nie zaszedł,
                                                    Gdzie dziewczę rozkłada papiery.

                                                    Wypada powiedzieć ogólnie,
                                                    Że dziewczę ma swoje wariacje.
                                                    Jest skromne, cichutkie, potulne,
                                                    Lecz wdziewa najnowsze kreacje.

                                                    A moda wyszczupla ostatnio
                                                    I nosić się krótko pozwala.
                                                    Więc dziewczę dwa razy w tygodniu
                                                    Przybiega w kreacji z żurnala.

                                                    Dostrzegli to dawno mężczyźni,
                                                    Lecz marzyć się nikt nie odważył,
                                                    Że dziewczę tak olśni ich wszystkich
                                                    Krótkimi szortami, jak z plaży.

                                                    Bo szorty te były tak krótkie,
                                                    Że większość przechodniów przygodnych
                                                    Nie mogła odwrócić od udek
                                                    Swych oczu - w punkt jeden wpatrzonych.

                                                    Miłej niedzieli - G
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Szorty) 17.07.02, 23:23
                                                    Jedna z ostatnich historyjek przed wakacjami.

                                                    Z cyklu: Rzyczywistości wbrew

                                                    Zajęta

                                                    Pewnego dnia w środku lata
                                                    Przyszła do pracy dziewczyna
                                                    W sukni wyciętej pod pachą
                                                    I z przodu, i bez stanika

                                                    Nieraz się zdaje, że w biurze
                                                    Nie ma zbyt wielu okazji
                                                    By prezentować, co w górze
                                                    Damskiej się kryje kreacji

                                                    A jednak zgrabna dziewczyna
                                                    O męski ród zatroskana
                                                    Cudem zwykłego stanika
                                                    Odwrotnie tę sprawę stawia

                                                    Trudno jest rzec jednoznacznie
                                                    Czy wdzięki ukazać chciała
                                                    Czy raczej cicho i bacznie
                                                    Do pracy się przykładała

                                                    Dziewczyna jest z tego znana
                                                    Że bardzo chętnie pracuje
                                                    A w trakcie pracy od rana
                                                    Techniczy sprzęt obsługuje

                                                    Faxy, kopiarki, drukarki -
                                                    Co raz maszyna szemrała
                                                    Dziewczyna zbierała kartki
                                                    Więc ciągle się nachylała

                                                    Co skłon, to wdzięków jej pokaz
                                                    Dziewczyna zaś uśmiechnięta
                                                    Milusio mówi: - No, popatrz
                                                    Jak bardzo jestem zajęta
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Handlarka) 02.08.02, 18:13
                                                    Wrocilem, caly powakacjowany. Ale rzeczy widzialem! O tym, jednak, pozniej.
                                                    Dzieki za slowa wsparcia, bo kilka (!!) osob cos tam mi poprzesylalo. Milo,
                                                    milo, dzieki.

                                                    A teraz zapowiadana handlarka.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Handlarka

                                                    Wziąłem do ręki ładny bursztynek,
                                                    nie obrobiony, lekko podłużny,
                                                    jedną spomiędzy żółtych kruszynek
                                                    wrzuconych w skrzynkę dla gapiów próżnych.

                                                    Zważyłem w ręce żywicy kroplę,
                                                    lecz nim zdołałem zadać pytanie,
                                                    pani handlarka swym szybkim słowem
                                                    reklamowała się na straganie.

                                                    Że to na wagę, że są dwie ceny,
                                                    że szlifowane gram za złotówkę,
                                                    pięćdziesiąt groszy zaś tylko liczy
                                                    za grudki szare, jak maku główki.

                                                    Wyjęła wagę, wyzerowała,
                                                    jantar na małą szalkę rzuciłem,
                                                    dziesiatkę gramów waga wskazała,
                                                    pani więc rzekła, żem piątkę winien.

                                                    Włożyłem kamyk w tylną kieszonkę,
                                                    a mały krążek dwukolorowy
                                                    wcisnąłem w pani spoconą raczkę
                                                    i uśmiechnąłem się ucieszony.

                                                    Scenka ta miejsce przedwczoraj miała
                                                    na nadmotławskim Długim Pobrzeżu,
                                                    w czasie jarmarku, pani handlarka
                                                    mówiła do mnie w obcym narzeczu.

                                                    Łatwo potępiać, albo się gorszyć,
                                                    że nie broniłem języka przodków,
                                                    że zamiast pani dać odpór godny,
                                                    śmiałem się do niej w mej duszy środku.

                                                    Pomyślcie zatem o straganiarce,
                                                    zmyśle handlowym, jej ciężkiej pracy,
                                                    uprzejma była i się starała,
                                                    a że źle zgadła - cóż, takie czasy.
                                                  • Gość: stokrotka Re: Wiersze germanusa (Handlarka) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 02:11
                                                    Cieszę się, że się odezwałeś.Bardzo mi się podobają twoje wiersze-proszę o
                                                    jeszcze.Chętnie bym przeczytała coś związenego z Australią jeśli można pokornie
                                                    prosić.

                                                    Stokrotka
                                                  • Gość: Bartek Re: Wiersze germanusa IP: *.tnt1.anchorage.ak.da.uu.net 03.08.02, 07:21
                                                    Facet, ty to powinnes drukiem wydac. Drukuje na biezaco Twoje strony (mam
                                                    nadziej ze mi wolno, niewidze zadnych zastrzezen prawnych) Trzymaj tak dalej.
                                                    Bylo tu juz kilka prosb, a moze bys cos o mojej Alasce stworzyl. Pozdrowka.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Dworzec) 03.08.02, 07:30
                                                    Dzieki, Bartku. Walne Ci cos o Alaskowie, nie martw sie. Jak sie obrobie w
                                                    innych tematach. Wspomnialem o wakacjach, pamietasz? Musze podokanczac te
                                                    tematy. Spotkalem takiego czlowieka, ze opowiadanko o nim samo mi sie piesze.
                                                    A teraz sprawa podstawowa - wlaczam sie w wybory. Na poczatek Dworzec, poslany
                                                    zreszta, zypelnie wyjatkowo, rowniez do tamtych watkow, co by nie zostal
                                                    pominiety. A poza tym, to drukuj Wasc sobie, milej lekturki. Pozdrowka.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Dworzec

                                                    O ile się nie mylę, od roku albo dwóch,
                                                    dyskusja się związała, by zmienić dworca wzór.
                                                    Bo ten szczeciński brudny, zaniedbań dużo ma,
                                                    i wstyd go jest pokazać turystom z innych miast.

                                                    Na forum na ten temat codziennie słychać płacz,
                                                    apele do władz miasta, kolei, mediów mass.
                                                    Starano się przekonać te władze, że to wstyd,
                                                    by w takim pięknym mieście, straszył nas dworca syf.

                                                    Aż wreszcie ktoś na pomysł zbawienny bardzo wpadł
                                                    i rzekł - to pomalujmy go bracia wszyscy wraz.
                                                    Tu farba, tam betonik, ozdoby, kolor, szkło,
                                                    zrobimy tam porządek, niech inni widzą to.

                                                    I wtedy to w Kurierku, to taka miejska wesz,
                                                    ukazał się artykuł, że czas na akcję jest.
                                                    Że trzeba by remoncik i malowanie też,
                                                    bo przecież dworzec brudny, przekonywano wręcz.

                                                    Że zespół powołano, co by z koleją miał,
                                                    uzgodnić co i po co, i jak to zrobić w czas.
                                                    Że znajdą się pieniądze, że pan prezydent dał -
                                                    i tylko nie wspomnieli, że to wyborcza gra.

                                                    Z komuny rozwiązanie żywcem przejęte jest,
                                                    by czyjeś słuszne racje we własne słowa wpleść.
                                                    Ale – i na to liczę – zgubna metoda ta,
                                                    bo ludzie to nie bydło i im powiedzą BYE.

                                                    Wywalą ich z urzędów, bo taka to ta gra,
                                                    że o wyborców głosy zabiega się co dnia.
                                                    A jak urzędas nie wie, co demokracją jest,
                                                    to kończy na śmietniku. Żegnaj, palancie, cześć!
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze germanusa (Dworzec) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 22:13
                                                    Przeczytałam Germanusie wszystkie Twoje utwory zamieszczone na forum i bardzo
                                                    spodobały mi się,ale po przeczytaniu wiersza DWORZEC ONIEMIAŁAM!!!!!!!!!!!!!
                                                    Zgadzam się z twoimi poglądami "społeczno-politycznymi", ale na litość boską
                                                    skąd ten styl nie godny PRAWDZIWEGO GERMANUSA? "wesz", "syf","palant"- jakbym
                                                    słyszała naszego kochanego Leppera z Samoobrony.JEEEEEEEZU! Czy ja żyję za
                                                    karężeby w wierszach tak uduchowionego poety znależć takie słowa- śmiecie?
                                                    Smutno mi.
                                                    Sylwia



                                                  • Gość: zibi Re: Wiersze germanusa (Dworzec) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.08.02, 22:45
                                                    Bo to jest satyra, dziecinko, a nie poezja uduchowiona. Prawdziwy artysta
                                                    potrafi być różnorodny. Nie martw się. O miłości też jeszcze napisze.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Frombork) 04.08.02, 00:50
                                                    Masz, oczywiscie, racje, Sylwio. Ja na ogol takich slow nie uzywam, ale tu -
                                                    musialem, wiec Zibi celnie Cie podsumowal. O Szczecinie (i Australii) bedzie
                                                    jeszcze, a teraz kolejna refleksja z wakacji. Wakacyjna, ale nie tylko. To
                                                    symbole nowej Polski. Moze nieraz warto wlac nieco pozytywniejszego myslenia.
                                                    Milej...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Frombork zaprasza

                                                    Wzgórze katedralne wyskakuje nagle,
                                                    i jak dawniej wciąga dość stroma alejka,
                                                    jak dawniej za mury wchodzi się przez bramę,
                                                    podziwiać dziedzińca perspektywę piekną.

                                                    Wieża Kopernika, wyniosła katedra,
                                                    za nią w głębi pałac biskupów warmińskich,
                                                    baszty i kanonie, niezwykła sceneria,
                                                    jak lekcja historii, lepszej nie śmiesz wyśnić.

                                                    To wszystko, jak dawniej, ale są różnice,
                                                    pod wieżą pamiątki, przed bramą stoisko,
                                                    łatwo kupić obraz, rzeźbę lub grafikę,
                                                    miłą widokowkę, nawet rykowisko.

                                                    Na podzamczu parking, niestrzeżony, płatny,
                                                    pod parasolami bary i smażalnie,
                                                    ryb kilka rodzajów, soki, frytki, flaki,
                                                    kawa i słodycze, wszystko świeże, smaczne.

                                                    Przed laty turysta przyjeżdżał pociągiem,
                                                    nie marzył o kawie, odwiedzał bar mleczny,
                                                    tam ruskie pierogi były w spisie ciągle,
                                                    w schronisku mógł nocleg dostać, gdy był grzeczny.

                                                    Frombork, jak memento czasu zaprzeszłego,
                                                    jak wygranej walki codzienne wspomnienie,
                                                    od Mazowieckiego dziesięć lat minęło,
                                                    Frombork was zaprasza, nikt się nie zawiedzie.

                                                    No, minelo trzynascie, ale zaokraglam... Co tam. Pozd
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze germanusa (Dworzec) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 04.08.02, 03:09
                                                    Gość portalu: zibi napisał(a):

                                                    > Bo to jest satyra, dziecinko, a nie poezja uduchowiona. Prawdziwy artysta
                                                    > potrafi być różnorodny. Nie martw się. O miłości też jeszcze napisze.
                                                    Dziękuję Ci zibi mój koteczku za wyjaśnienie mi,że DWORZEC jest satyrą i tak
                                                    musi być.Dziękuję Ci również za nadzieję,że o miłości germanus jeszcze
                                                    napisze.I za to już cię lubię.
                                                    Do GERMANUSA - dziękuję,że mnie zrozumiałeś czym się kierowałam krytykując Twój
                                                    utwór- jeśli zrobiłam Ci przykrość-tobardzo przepraszam. Z góry dziękuję za
                                                    wiersze,które dopiero"będą". Czekam z niecierpliwością.
                                                    Już mi trochę weselej Sylwia
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Kochałem panią) 04.08.02, 22:07
                                                    Otóż - po pierwsze, ja się nigdy nie obrażam.

                                                    A teraz, Sylwio, zanim napiszę coś tak jak kazał zibi, małe co nieco z
                                                    pogranicza wszystkich gatunków. W celu potrenowania. Pozd

                                                    Z cyklu: Kuplety

                                                    Kochałem panią

                                                    Proszę pani, ja do pani żalu nie mam,
                                                    Kocham panią już niewiele, prawie nic,
                                                    Proszę pani, ja do pani się uśmiecham,
                                                    Nawet wówczas, gdy nie patrzysz na mnie ty.

                                                    Ja dla pani wszystko mogłem, nawet więcej,
                                                    Kochać, pieścić, tulić, nosić, nawet brać,
                                                    Ja dla pani żyłem szybko, nawet prędzej,
                                                    Wtedy z panią mnie na wiele było stać.

                                                    Ja dla pani chciałem bardzo dużo zrobić,
                                                    Wzdychać czule, siedzieć cicho, milczeć w dzień,
                                                    Ja dla pani chciałem życie me przerobić,
                                                    Ja przy pani chciałem służyć jej za cień.

                                                    Ale pani mym uczuciem się bawiłaś,
                                                    Mnie zwodziłaś, skołatałaś głowę mą,
                                                    Ale pani tym uczuciem mym wzgardziłaś,
                                                    Wyśmiewałaś, poniżałaś godność mą.

                                                    Tak przepadło me uczucie najgorętsze,
                                                    Było, przeszło, przeminęło, nie ma nic,
                                                    Więc przestałem panią kochać jak najprędzej,
                                                    To uczucie tylko było, wielki pic.

                                                  • Gość: zibi Re: Wiersze germanusa (Kochałem panią) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.08.02, 22:27
                                                    Ja nie kazałem. Poecie nie można kazać. Ale i tak to jest to.
                                                  • Gość: zibi Re: Wiersze germanusa (Dworzec) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.08.02, 22:58
                                                    Fajna jesteś. Sorry.
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze germanusa (Dworzec) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 00:50
                                                    Gość portalu: zibi napisał(a):

                                                    > Fajna jesteś. Sorry.

                                                    Diękuję za miłe słowo.Przyjemnych snów.

                                                    Sylwia
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Dingo) 05.08.02, 18:17
                                                    To jest, oczywiście, bez złośliwości. Prawdziwa opowieść o prawdziwym
                                                    człowieku. Zaslyszana, opisana. Poza tym pozwolę sobie pryzpomnieć, że
                                                    odgrażałem się, że będzie o zwierzątkach. Poprzednio było o koniach. I jeszcze
                                                    będzie. I będzie o wyborach (ach ten Wałęsa). Jak zwykle pozdr

                                                    Z cyklu: Chodźmy do zologu

                                                    Ssaki drapieżne: część II. Dingo

                                                    Ach, lubiłeś ty podróże i wyprawy,
                                                    byle dokąd, bez dziewczyny lub z dziewczyną,
                                                    te biwaki, autostopy, marsze, rajdy,
                                                    oczywiście - z nieodłączną butelczyną.

                                                    Potrafiłeś wypić zawsze każdą ilość
                                                    tego płynu, co się w środku flaszki mieścił,
                                                    nic nie brało twych zwyczajów, nawet miłość,
                                                    nawet dzieci, piłeś nawet, jak żeś jeździł.

                                                    W świat ciągnąłeś po dorobek i przygodę,
                                                    żona chciała wieść normalne, proste życie,
                                                    wydawało się, że macie nową drogę -
                                                    tak w Australii w krótkim czasie osiedliście.

                                                    Gdy rodzina brała wszystko naturalnie,
                                                    cóż, trudności się zdarzają na początku,
                                                    ciebie stress nowości przybił tak dokładnie,
                                                    że przepiłeś resztki marzeń i majątku.

                                                    Dziki dingo, pies Australii, to był szczeniak
                                                    w porównaniu z tobą, gdy zatankowałeś,
                                                    szybki rozwód, jesteś wolny, cień nadziei
                                                    był w powrocie, więc znów w Polsce zlądowałeś.

                                                    Wreszcie serce odmówiło posłuszeństwa,
                                                    zawał, szpital, potem drugi, już ostatni,
                                                    stąd przysłowie, że kto wraca, nie ma szczęścia,
                                                    bo zapija się z tęsknoty do Australii.
                                                  • jottka wiesz co, 05.08.02, 19:09
                                                    ale żeby ten tekst miał sens, to on się musi zasadzać na porównaniu - opisywany
                                                    człowiek jest pod jakimś względem bliźniaczo podobny do psa dingo.

                                                    a z tekstu wynika nam, że facet lubił wieść tzw. wesołe życie bez zobowiązań,
                                                    ale przede wszystkim był alkoholikiem (pije, jak mu dobrze, pije, jak mu źle,
                                                    pije w domu, pije w podróży, pije w kraju, pije za granicą), no i w końcu
                                                    zapija się na śmierć.

                                                    no to ja rozumiem, że ten pies dingo to zapewne ma być metafora dzikiej
                                                    swobody, ale na czym polega ta wolność naszego bohatera??? że chleje bez
                                                    umiaru? jakos nic nam poza tym nie wiadomo o jego szalonych marzeniach oraz
                                                    umiłowaniu wolności, natomiast z informacji w tekście widzimy tyle, że życiowy
                                                    nieudacznik (w australii nie wyszło, z żoną się rozwiódł).

                                                    to ja protestuję przeciwko robieniu z miłego dingo alkoholika! :)))


                                                  • Gość: Stokrotka Re: wiesz co, IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 20:15
                                                    Biedny dziki piesek dinguś popieram cię jottka cóż on zawinił? Znam inny
                                                    wierszyk bezprocentowy pt. "Rozrywka po australijsku"

                                                    Gdy cię mierzą wczesne ranki,póżne noce
                                                    Gdy nie staje nowych książek w bibliotece
                                                    Gdy cię telewizor nudzi
                                                    Albo żona zbyt marudzi
                                                    to kup pieska i z tym pieskiem
                                                    idż nad rzekę

                                                    Pilniej zważaj,by w pobliżu był krokodyl
                                                    co potrafi wypaść z wody niespodzianie
                                                    Może porwie twego pieska
                                                    i w ten sposób dzika bestia
                                                    da ci szansę ,by wykazać się oddaniem.

                                                    Pecha nadmiar lub niedomiar szczęścia zniknie
                                                    gdy rączkami złapiesz gada za ogonek
                                                    Może wygrasz, może przegrasz
                                                    ale łykniesz nieco pietra

                                                    I zostaniesz bochaterem narodowym......

                                                    I NIEWIEM A WŁAŚCIWIE NIE PAMIĘTAM jak to dalej szło.
                                                    Kto zna autora lub dalszy ciąg niech pomoże dokończyć
                                                    ten wierszyk. Dla Ciebie jottka wyrazy uznania za ciekawe, trafne oraz
                                                    dowcipne wypowiedzi.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Nokturn) 06.08.02, 06:32
                                                    Obrona dinga - bardzo trafna. Rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę, że obrażam
                                                    psinę. Z drugiej strony facet był, jak został zanalizowany, jak się napił, to
                                                    dziki był jeszcze bardziej, a innych dzikusów (a dingo potrafi, oj potrafi) w
                                                    Australii nie ma. Nie ma. A do czegoś, zgodnie z założeniem cyklu, przyrównać
                                                    trzeba...

                                                    A teraz coś dla Sylwii.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Nokturn

                                                    nokturnem zaczyna się wieczór
                                                    gdy wolno ciemność się skrada
                                                    powolną i jakże żałosną
                                                    melodią niejasnych przeczuć

                                                    to nocy wołanie odwieczne
                                                    gdy życie zwalnia oddechy
                                                    do snu szykują skrzydełka
                                                    ćwierćnutki kszałtu motyli

                                                    spod powiek ostatnie spojrzenie
                                                    do kogo, dla kogo to wszystko
                                                    łza może, a może westchnienie
                                                    a może samotność najgorsza

                                                    wyśpiewać marzenia nie zdążę
                                                    co chowam na wieczność skrycie
                                                    więc zagram po raz ostatni
                                                    noc krótka i krótkie me życie

                                                    życzę wszystkim miłego dnia
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Rachunek sumienia) 08.08.02, 14:47
                                                    Rachunek sumienia

                                                    W przedsiębiorstwie, które z rzeki nazwę wzięło,
                                                    prezes nie miał na wypłaty dość pieniędzy,
                                                    pracowała więc załoga
                                                    bez zapłaty od pół roka,
                                                    on zaś z kasy wyprowadzał jak najwięcej.

                                                    I gdy w oczy śmierć głodowa im zajrzała,
                                                    to dziewczyny się złączyły z monterami.
                                                    Wzięli chłopcy się na sposób
                                                    i – niestety – w kilka osób,
                                                    za złodziejstwo zapłacili mu ciosami.

                                                    Powstał problem, bo to przemoc i bezprawie,
                                                    nawet w sprawie, która jest pozornie słuszna.
                                                    Bez pieniędzy żyć się nie da,
                                                    bez przemocy żyć potrzeba,
                                                    to jest kwestia, która do myślenia zmusza.

                                                    Można sięgnąć do porównań historycznych,
                                                    gdy swych racji dochodzili w South Afryce,
                                                    gdy Mandela bił, mordował,
                                                    a świat jemu kibicował,
                                                    a na koniec go nagrodził za te wice.

                                                    Nie mnie sądzić, ni Madelę, ni stoczniowców,
                                                    każdy z was jest tu mądrzejszy, bardziej prawy.
                                                    Lecz - gdy jednym wolno działać,
                                                    drugich za to będą karać...
                                                    ech,
                                                    ...rozstrzygnijcie to w sumieniach swoich własnych.
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze germanusa (Nokturn) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 15:13
                                                    I właśnie za takie utwory Cię lubię i pewnie nie przestanę lubić do końca dni
                                                    moich.Dzięki

                                                    Sylwia
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Welcome to Kąty) 09.08.02, 01:37
                                                    A taka refleksja z niedawnej podróży do obecnej sytuacji.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Welcome to Kąty

                                                    Zwykły chłopek ze wsi Kąty raz pomyślał,
                                                    że wartoby gości witać uroczyście,
                                                    i nakładem własnym swoim
                                                    znak wystawił kolorowy,
                                                    na nim napis, że „Witajcie” zamaszysty.

                                                    Ale gdy lat kilka przeszło, burz i deszczów,
                                                    i znak zszarzał, schylił czoło, stracił farbę,
                                                    chłop pomyślał, że mieszkańcy
                                                    też by mogli wkład mieć własny
                                                    i odświerzyć, odmalować, niech nie straszy.

                                                    A ci inni, przyjaciele, współplemieńcy,
                                                    też nie mogli znieść widoku tej szkarady
                                                    i szeptali między sobą,
                                                    że znak nie jest już ozdobą,
                                                    kto go wstawił, to powinien go naprawić.

                                                    Pewnie razem osiągnęliby cel łatwo,
                                                    tylko nikt nikomu tego nie powiedział.
                                                    Niech to będzie więc nauczką,
                                                    dla gigantów i maluczkich,
                                                    że rozmawiać o problemach z sobą trzeba.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Milusia) 13.08.02, 16:34
                                                    Mam gosci, wiec wszystkie sily na jedna strone. A do tego...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Milusia

                                                    Siadam dziś do kartki mocno niewyspany
                                                    i za wynik rymowanki nie chcę ręczyć.
                                                    Ale coś mnie mocno kusi,
                                                    by przywalić tej milusi,
                                                    co odryła, jak mnie przez słuchawkę dręczyć.

                                                    Ta milusia to jest nasza przyjaciółka,
                                                    od tak dawna, że początku nie pamiętam,
                                                    bardzo ładna, bardzo żywa,
                                                    fantastyczna wprost dziewczyna,
                                                    przy tym dobra, kulturalna, uśmiechnięta.

                                                    Ale skoro nie ma ludzi idealnych,
                                                    to i ona, jak my wszyscy, ma usterkę.
                                                    Późną nocą dzwoni często,
                                                    opowiada długo, gęsto,
                                                    a ja słucham, coś dopowiem, ale nie śpię.

                                                    Problem w tym, że ona dzwoni, gdy ma kłopot,
                                                    a talenty do kłopotów ma rozliczne.
                                                    Pod mój dach kłopoty wnosi,
                                                    o poradę moją prosi,
                                                    cóż mam robić, nie przywalę, rad jej zmilczę.

                                                  • Gość: dziadek Re: Wiersze germanusa (Milusia) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 11:41
                                                    Żeby tak do mnie chciały zadzwonić jakieś dziewczyny niech będzie nawet w nocy
                                                    jesteś szczęściarzem. Do mnie dzwoń Milusia domnie! Czekam i tak cierpię na
                                                    bezsenność
                                                  • jottka a skąd 14.08.02, 11:51
                                                    wiesz, że to nie są projekcje oraz iluzje poetyckie? :)

                                                    a poza tym dżentelmeni nie paplą i nie marudzą tak straszliwie, jak to kolega
                                                    uczynił :(
                                                  • Gość: dziadek Re: a skąd IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 19:26
                                                    Germanus jest zepsuty nadmiarem powodzenia u kobiet i stąd te jęki stęki że
                                                    niby jest zły na dziewczynę za te telefony.Ale jakby nie zadzwoniła to by się
                                                    załamał.Długo już żyję na świecie i wiem to z własnego doświadczenia,że
                                                    próżność nie jest obca mężczyznom.
                                                  • Gość: Alusia Re: Wiersze germanusa (Milusia) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 23:56
                                                    Od Alusi dla germanusa

                                                    Nadzieja

                                                    Za każdym progiem jest nadzieja
                                                    Za wzgórzem bólu jest dolina
                                                    W odmiennym stanie świadomości
                                                    Wszystko się kończy i zaczyna

                                                    Buziaczki.....
                                                  • Gość: Alusia Re: Wiersze germanusa (Milusia) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 00:45
                                                    Od Alusi dla germanusa

                                                    * * * * *

                                                    Nie rozłączą nas pożegnania
                                                    Wracamy do siebie zawsze
                                                    Mądre są nasze serca
                                                    I od myśli stokroć łaskawsze
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Rownouprawnienie) 15.08.02, 00:54
                                                    A, tak mi przyszło... Jak to mężczyźnie...
                                                    Wiadomo, że - nie, dziadek - my nigdy nie mamy racji.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistoćci wbrew

                                                    Równouprawnienie

                                                    Napisałem całkiem jasno o Milusi,
                                                    co to dzwoni, rad jej trzeba, spać nie daje,
                                                    na to jottka, czytelniczka,
                                                    dała sygnał, bym się przytkał,
                                                    bo mężczyźnie nie wypada się użalić.

                                                    jottka chce, by męski macho by jak skała,
                                                    miał muskuły, silną wolę, w twarzy upór,
                                                    a do tego zero serca,
                                                    by był damski ludożerca,
                                                    łamał, groził, rzucał, krzyczał – słowem upiór.

                                                    Skonfudowan staję dębą, drapię czoło,
                                                    jak rozumieć mam przesłanie białogłowy,
                                                    czyżby równouprawnienie
                                                    miało tylko jedno mienie,
                                                    czyżbym nie mógł w szczerym wierszu się wysłowić?

                                                    Jeśli tak, to czytelniczko, bez obrazy,
                                                    nie zważając na idee, nowe trendy,
                                                    łap za gary, ciuchy, ściery,
                                                    gotuj, sprzątaj, chowaj dzieci,
                                                    a nam zostaw komputery i postępy.

                                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Stany) 15.08.02, 01:10
                                                    To dla Alusi, dzięki

                                                    Płot

                                                    Dłoń wsparł na najwyższej z wszystkich desek w płocie
                                                    Tyłem się odwrócił, obciągnął kapotę
                                                    Wolno siadł na pieńku, jak to po robocie
                                                    Nie złapał spojrzenia oczu ponad płotem

                                                    A oczy brązowe oddech powstrzymały
                                                    Myśli przez płot biegły, w biegu się mieszały
                                                  • Gość: Alusia Re: Wiersze germanusa (Rownouprawnienie) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 01:25
                                                    Dla germanusa od Alusi z prośbą,żebyś zapomniał o niedobrej Milusi

                                                    ##################

                                                    Noc taka piękna - z błekitów patrzy gwiazd plejada
                                                    Fala gwarzy i błyska ponad tonią ciemną
                                                    Las śpi we mgle i przez sen cichą baśń powiada
                                                    Noc taka piękna!Ach czemuż ty nie jesteś ze mną
                                                  • jottka help.. 15.08.02, 02:11
                                                    germanus, równouprawnienie polega m.in. na tym, że zwyczaj powstrzymywania się
                                                    od nieco fałszywie brzmiącego marudzenia do obu płci się stosuje :)

                                                    ponadto z wierszyka nie wynika, że ty pragniesz - powiedzmy - uronić szczerą
                                                    łzę nad niedobrym światem, a tylko wtedy miałby sens skierowany do mnie zarzut,
                                                    że chcę jeno twardych machos :) jak się kwili jak ptaszyna, jaka ta koleżanka
                                                    nachalna, to trudno oczekiwać łez współczucia w oku, męskim czy damskim bez
                                                    różnicy
                                                  • Gość: malutka Re: help.. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 02:34
                                                    Nie bądż taka ostra dla POETY .Jego poetyckie widzenie świata jest inne niż
                                                    zwykłych przeciętniaków twardo stąpających po ziemi.Jak dowiodły ostatnie
                                                    badania naukowe mężczyżni współcześni charakteryzują się wielką
                                                    nadwrażliwością, a biorąc pod uwagę to ,że są to po prostu przeterminowane
                                                    dzieci- to już mają zupełnie przechlapane.
                                                  • jottka Re: help.. 15.08.02, 10:53
                                                    Gość portalu: malutka napisał(a):

                                                    > Nie bądż taka ostra dla POETY .Jego poetyckie widzenie świata jest inne niż
                                                    > zwykłych przeciętniaków twardo stąpających po ziemi.


                                                    1. germanus trochę jeszcze musi popracować na w/w zaszczytne miano :)

                                                    2. a niezależnie od tego poetyckie widzenie świata nakazuje większą wrażliwość
                                                    niż przeciętną, a nie popadanie w banał.



                                                    Jak dowiodły ostatnie
                                                    > badania naukowe mężczyżni współcześni charakteryzują się wielką
                                                    > nadwrażliwością, a biorąc pod uwagę to ,że są to po prostu przeterminowane
                                                    > dzieci- to już mają zupełnie przechlapane.

                                                    no to może by dorośli? :)
                                                  • Gość: malutka Re: help.. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 16:51
                                                    no no ale się porobiło nawet mi przez myśl nie przeszło,że ta mała wojenka
                                                    damsko-męska została sprowokowana przez twór poetycki.Byłam pewna,że poezja
                                                    łagodzi obyczaje.ąle kto się lubi ten się czubi.A swoją drogą ciekawe czy na
                                                    linii jottka-germanus więcej jest LUBI czy CZUBI?
                                                  • jottka Re: help.. 15.08.02, 17:35
                                                    nie lubię banału przybranego w rymy :) a kolegi nie znam, to się nie wypowiem
                                                  • Gość: Alusia Re: Wiersze germanusa (Milusia) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 01:03
                                                    Dla germanusa od Alusi

                                                    ***********

                                                    Między nami ocean
                                                    czas przecięty nożem
                                                    tak dalecy oboje
                                                    a zbyteczna pamięć
                                                    jeszcze mi na policzkach dłonie kładzie twoje
                                                    jeszcze twoim ramieniem ogrzewa mi ramię
                                                    a listy telefony książki obietnice
                                                    puste muszle
                                                    i perły się z nich nie wysnują
                                                    codzienniewychodzimy na różne ulice
                                                    tak obcy
                                                    cięte rany
                                                    długo
                                                    czy się goją?

                                                    Całuski.......
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Druzyna) 15.08.02, 06:37
                                                    To w ramach walki wyborczej...

                                                    Z cyklu: Polak potrafi

                                                    Drużyna

                                                    A pozornie nie powinno być najgorzej,
                                                    Piękne miasto, zieleń, woda, położenie,
                                                    I historii niezły kawał,
                                                    Osiągnięcia Bogusława,
                                                    Bliskość morza, Niemiec, Szwecji, plusy wszelkie.

                                                    Dobrzy ludzie, wykształceni, kulturalni,
                                                    Zakochani do wariactwa w swoim mieście,
                                                    Zakochani też w Pogoni,
                                                    Choć ta sił resztkami goni,
                                                    Gdzie znajdziecie lepszy uklad, gdzie, powiedzcie?

                                                    Ale nie ma miasto szczęścia w nowym wieku,
                                                    Inwestycji jakoś mało, bankructw seria,
                                                    Kto się dorwie, ten rozkrada,
                                                    Gdzie jest nowa autostrada?
                                                    Jednym słowem, klapa, zastój i mizeria.

                                                    Może nazwisk kilka rzucić ku przestrodze -
                                                    Duklanowski, Komołowski, Tałasiewicz,
                                                    I Piechota, i Puzyna,
                                                    Taka to jest zła drużyna,
                                                    Czego dotkną, to się wali, biedny Szczecin.

                                                    Coś mi mówi, że tak dalej być nie może,
                                                    Czas pogonić tę drużynę z miasta tego,
                                                    I wybierzmy nowe władze,
                                                    Tylko baczmy w swej rozwadze,
                                                    By nie było, jak z tym wójtem Młynarskiego.

                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Malbork) 15.08.02, 23:53
                                                    jottka i Alusia i Milusia, wszystkie dziewczyny są ok. Ale chyba dostanie mi
                                                    się za to stwierdzenie. Niech tam.

                                                    Kontynuuję temat wakacyjny. Ale inaczej. Pozdr

                                                    Z cyklu: Kłopot z kupą

                                                    Malbork

                                                    Zapatrzeni w piękno tworów ludzkiej ręki,
                                                    w murów rzędy, wieże świątyń, cud ratusze,
                                                    pałacyki, dworki, chatki,
                                                    barbakany, forty, zamki,
                                                    do Malborka podjęliśmy się wyruszyć.

                                                    Już z daleka widać ogrom tej budowli
                                                    nad Nogatem położonej malowniczo.
                                                    Widać podział na trzy zamki,
                                                    wieże, bramy, mury, blanki,
                                                    a na boku basztę, którą zwą Gdanisko.

                                                    Pan przewodnik szczegółowo opowiada
                                                    o Krzyżakach i budowie, wtrąca dowcip.
                                                    Dla porządku zaś dodaje,
                                                    że to niezdobyty zamek
                                                    przez nikogo w całej długiej swej historii.

                                                    Pełni wrażeń przystajemy pod bramami,
                                                    oglądamy niezdobyte wrota piekieł.
                                                    I w całości się zgadzamy,
                                                    Janka zdanie podzielamy,
                                                    że właściwie to jest wielka kupa ciegieł.
                                                  • Gość: dziadek Re: Wiersze germanusa (Malbork) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 00:40
                                                    Święta racja - wszystkie dziewczyny są OK - i tak trzymać Panie Jureczku!!!!!
                                                    Powodzenia życzę.
                                                  • Gość: Alusia Re: Wiersze germanusa (Malbork) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 02:53
                                                    Słodki jesteś Germanusie.To już moje ostatnie pisanie na forum a więc i ostatnie
                                                    te kilka słów zadedykowanych Tobie


                                                    Tęsknota,słowo zużyte,
                                                    Otwarło mi swoją dal...
                                                    Jak różne są rzeczy ukryte
                                                    W króciutkim wyrazie: żal.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Słowa) 18.08.02, 17:11
                                                    A, tak mi przyszło do ...

                                                    Z cyklu: Myśli moich worek

                                                    Słowa

                                                    Tyle jest pięknych słów
                                                    O miłości i przyjaźni,

                                                    I jest i smutek i ból i załość
                                                    Że ich nie napisałem

                                                    Tyle jest trudnych słów
                                                    O wrogości i nienawiści

                                                    I jest i radość i uciecha i satysfakcja
                                                    Że ich nie napisałem

                                                    Tyle jest marnych i wielkich słów
                                                    O czasie i przemijaniu

                                                    I jest i wiara i nadzieja
                                                    Że je kiedyś napiszę

                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze germanusa (Słowa) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.08.02, 17:52
                                                    Podoba mi się - to moje klimaty
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Łeba) 21.08.02, 06:35
                                                    Ciągle wakacje? No to...

                                                    Z cyklu: Kłopot z kupą

                                                    Łeba

                                                    Przy okazji tego skoku na Pomorze
                                                    przyjaciele zaprosili nas do Łeby.
                                                    Nic się nie martw, jest tam fajnie,
                                                    czysta plaża, oryginalnie,
                                                    a pod wieczór ciepłą rybką skosztujemy.

                                                    Na parkingu nasz samochód zostawiamy.
                                                    Na rowerkach posuwamy przez las prosto.
                                                    Tu wyrzutnia, tam jezioro,
                                                    z tej tu wieży widać sporo,
                                                    bardzo miło, blisko, ciepło, niemal bosko.

                                                    Koniec dróżki, dalej pieszo iść nam przyszło,
                                                    gdzie tablica do połowy przysypana.
                                                    Nagle robi się jak w górach,
                                                    kopiec piachu ginie w chmurach -
                                                    tak do wydmy dotarliśmy, proszę pana.

                                                    Krok po kroku wolno brniemy w stronę nieba.
                                                    Zdobywamy szczyt zdobyty już przez wszystkich.
                                                    Wody łyk pragnienie gasi,
                                                    piasek w każdą dziurą włazi,
                                                    lecz widzimy, że wspinaczki kres jest bliski.

                                                    Wreszcie koniec - podziwiamy piękno morza.
                                                    Słońce praży, wiatr łagodzi nieco upał.
                                                    Lecz nic więcej nie widzimy,
                                                    więc ogólnie się dziwimy,
                                                    bo ta Łeba to jest tylko piasku kupa.

                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Egipt) 23.08.02, 20:38
                                                    Właściwie to powinienem napisać coś o papieżu albo wybuchach gazu, ale ...
                                                    przecież ciągle są wakacje. Ok, to teraz jeszcze tak, a o papieżu następnym
                                                    razem. Pozdr

                                                    Z cyklu: Kłopot z kupą

                                                    Egipt

                                                    Choć bywałem w wielu światach, państwach, miastach,
                                                    jakoś nigdy do Afryki nie trafiłem.
                                                    A żałuję w szczególności,
                                                    że nie miałem możliwości,
                                                    by spacerkiem po nilowym przejść się ile.

                                                    Lubię miły dreszcz emocji, gdy w podróży
                                                    widok niespodziany stanie przed oczami -
                                                    gór szeroką panoramę
                                                    i jaskini ciemną jamę,
                                                    lubię też starymi błądzić zaułkami.

                                                    Więc tęskniłem do pustynnych, żółtych piasków,
                                                    sarkofagów faraonów i piramid.
                                                    Aż tu nagle - pozdrowienie
                                                    od kolegi z zaproszeniem
                                                    na egipski wieczór z winem i zdjęciami.

                                                    Przy ognikach świeczek i czerwonym winie
                                                    mknie opowieść żwawa i z odcieniem luzu
                                                    o piramid krótkich cieniach -
                                                    a tu do mnie wieść to dociera,
                                                    że budowle te, to wielkie kupy gruzu.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Fotel) 24.08.02, 08:01
                                                    Najpierw wczorajsza scenka sklepowa.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Fotel

                                                    Mówi dziewczę moje miłe „chcę fotela”,
                                                    cóż mam robić, biegnę żwawo do Ikei,
                                                    i kupuje do składania części wiela,
                                                    w wielkim pudle, w naiwności lub w nadziei.

                                                    Składam, skręcam, a tu fotel chybu-chybu,
                                                    tak się kiwa z przodu w tył i z lewa w prawo,
                                                    na co dziewczę, że go nie chce w takim stylu,
                                                    że mam oddać lub zamienić, ma być klawo.

                                                    Cóż mam robić, taki to jest los nasz męski,
                                                    że posłuchać lepiej niźli godzić się na gniewek,
                                                    wracam do nich, chociaż mam poczucie klęski,
                                                    by pomogli, zrozumieli me cierpienie.

                                                    Ale sklep już dostał był swoje pieniądze
                                                    i problemu mego nigdy nie zrozumie,
                                                    a do tego wypatrzyłem na kartonie,
                                                    że fotelik ten zrobiono gdzieś w Rumunii.

                                                    Ślepy byłem, teraz płaczę, łzy swe leję,
                                                    bo jeżeli kapitalizm jest dokoła,
                                                    i jeżeli w każdym sklepie są fotele,
                                                    to dlaczego robią ze mnie tam matoła?

                                                    Gdybym ja był tego sklepu menedżerem,
                                                    to przeprosił bym klienta jak najgrzeczniej,
                                                    towar przyjął lub dał zniżkę procent dziesięć,
                                                    aby wiedział, że go cenię, stracić nie chcę.

                                                    Tak sobie myślę, a może za dużo wymagam...
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Pomnik) 24.08.02, 08:04
                                                    A teraz obiecany wcześniej...

                                                    Pomnik

                                                    Pierwszy był jak opoka, człowiek tysiąclecia
                                                    Obronił kraj dla Boga mimo uwięzienia
                                                    Drugi duchem mocarny, odnowy nadzieja
                                                    Odważny pielgrzym wiary, patron zjednoczenia

                                                    Jeden system zatrzymał, drugi go rozwalił
                                                    Padli sobie w objęcia, przez chwilę tak stali
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Pomnik) 26.08.02, 07:43
                                                    Pora kończyć tematy wakacyjne. Szkoła za pasem. Potem będziej na ogół
                                                    poważniej. A może przed szkołą zdążę jeszcze dać coś o dziewczynie... Pozd

                                                    Z cyklu: Rzeczywiśtosci wbrew

                                                    Wałęsa

                                                    Spotkałem Wałęsę, w czas spaceru latem,
                                                    jak po Długim Targu szedł w słońcu nieśpiesznie,
                                                    od Bramy Zielonej szerokim deptakiem,
                                                    uśmiechał się lekko, prawie obojętnie.

                                                    Niewielkiego wzrostu, po bokach ochrona,
                                                    miedzy turystami przemykał bezgłośnie,
                                                    aż koło fontanny ktoś go wreszcie poznał
                                                    i z prośbą o zdjęcie podskoczył radośnie.

                                                    Woda z pluskiem ciekła z trójzęba Neptuna,
                                                    wokół Lecha gęstniał tłumek coraz większy,
                                                    gawiedź obejmował smukły cień ratusza,
                                                    a Lechu pozował cały uśmiechnięty.

                                                    Ktoś z boku podskoczył: - Jeszcze ja - zawołał,
                                                    ktoś inny powoli komponował zdjęcie.
                                                    Lechu objął damę, ta wprzód pochylona
                                                    krzyczyła do Józka, by strzelał czym prędzej.

                                                    Patrzyłem na scenkę bez zmrużenia oka,
                                                    a widząc sukcesy pana prezydenta,
                                                    pomyślałem twórczo, oto jego rola,
                                                    modela w plenerze, na codzień i w święta.

                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Legoland) 27.08.02, 22:53
                                                    Oczyście, że poprzedni tytulik powinien być Wałęsa. Trudno, przegapiłem. O
                                                    dziewczynie za chwilę, bo wygląda na to, że jeszcze zmieści się refleksja
                                                    wakacyjno-handlowa. Poz

                                                    Z cyklu: Co kraj, to obyczaj

                                                    Legoland

                                                    Tak mi przyszło to do głowy swymi czasy
                                                    Że jest dobrze, gdy menedżer bez porady
                                                    Umie ceny skalkulować
                                                    Obrót duży zaplanować
                                                    Więc stosuje marketingu dwie zasady

                                                    Po zwiedzeniu Legolandu w strugach deszczu
                                                    Zapragnąłem komplet klocków kupić dziecku
                                                    Cały sklep przeryłem równo
                                                    I odkryłem z miną smutną
                                                    Że te klocki dużo tańsze są w Hamburgu

                                                    Obniż ceny, zyskasz więcej, miło radzę
                                                    Jaki narzut możesz liczyć na towarze
                                                    Jeśli nie ma pośrednika
                                                    Przez ulicę jest fabryka
                                                    I nie musisz się wysilać na reklamę

                                                    Menedżerka mętnie ględzi o podatkach
                                                    Że wysokie, o narzucie, że to Dania
                                                    Swym blond włosem wzrok mój kłuje
                                                    Szczupłą kibić prezentuje
                                                    Ale pojąć kalkulacji nie jest w stanie
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Odpryski) 30.08.02, 17:00
                                                    Taka myśl sprzed kilku lat, a chyba ciągle aktualna. Choć sam utworek dotyczy
                                                    raczej Gdańska, to daję go tutaj w rocznicę naszch wydarzeń. Warto pamiętać...

                                                    Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                                    Odpryski

                                                    Noc sierpniowa, już ostatnia, a nazajutrz
                                                    wybuch wojny nam obchodzić wypadało.
                                                    I choć dobrze wiedzieliśmy,
                                                    jak się w Stoczni sprawiliśmy,
                                                    to dziennika sprawozdania się czekało.

                                                    Poszło w Polskę mocne słowo - ”Dzisiaj w Stoczni”
                                                    podpisano, zakończono - i jest cacy.
                                                    Zaraz potem zdjęcia sali,
                                                    Wicepremier w pełni chwały,
                                                    Obok Lechu, Gwiazda, Bogdan i doradcy.

                                                    Dzień był ciepły, wręcz gorący, jak to w sierpniu,
                                                    a na sali atmosfera napalona.
                                                    Kilka przemów wygłosili,
                                                    wolność związków podkreślili,
                                                    podpisali i rozeszli się do domów.

                                                    Gdy po latach osiemnastu wstecz spoglądam,
                                                    wiem, że komuch był zdziwiony naszą mocą.
                                                    I choć potem różnie było,
                                                    po naszemu się złożyło,
                                                    teraz zaś nie wolno tego nam zmarnować.

                                                    Nie zmarnować, zaprzepaścić, nie rozwalić,
                                                    nie pozwolić na najmniejszą słabość choćby.
                                                    Trzymać mocno ster na prawo,
                                                    post-czerwonym odpór dawać
                                                    i nie zważać na odpryski z tej roboty.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Forum) 30.08.02, 23:36
                                                    Tak mi się ta dyskusja podobała, że... Odniesień jest zresztą więcej, nawet
                                                    historycznych, ale nie chcę przesadzać. Miłej soboty życzę.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Forum

                                                    Na szczecińskim forum w czwartek po południu
                                                    posprzeczali się Swarożyc oraz Jurek,
                                                    jakich trzymać nam się zasad,
                                                    gdy w grę wchodzi nazwa miasta,
                                                    a wtórował im gryfowych głosów chórek.

                                                    Każdy walił argumenty z grubej rury
                                                    za Szczecinem lub Stettinem językowe,
                                                    w piątek rano się wydało,
                                                    po dyskusji jakich mało,
                                                    że panowie ci to samo mają w głowie.

                                                    Co ważniejsze, przy okazji jakoś wyszło,
                                                    że na forum można pisać swe poglądy,
                                                    byle było to moralnie,
                                                    grzecznie, miło, kulturalnie,
                                                    akceptować każdy godzi się te sądy.

                                                    Więc polecam tę metodę innym panom
                                                    w ministerstwach, przedsiębiostwach i wywiadach,
                                                    swoje można tam promować,
                                                    dyskutanta wszak szanować,
                                                    a kompromis, to sam przyjdzie, proszę państwa.

                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Pomnik, ale inny) 31.08.02, 15:58
                                                    To już pięć lat. I podobno inaczej to jest odbierane przez obywateli GB...
                                                    Podobno królowa bardzo zyskała... A ja jakoś nie mogę się z tym pogodzić.

                                                    Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                                    Pomnik

                                                    Nikt nie wierzył w to, co stało się tej nocy,
                                                    każdy słuchał z przerażeniem tej nowiny,
                                                    każdy pewnie czuł to samo,
                                                    każdy czekał - może rano
                                                    się wyjaśni, się okaże - ona żyje.

                                                    Ale cud się nie stał następnego ranka
                                                    i tragicznie zgasło nagle piękne życie.
                                                    święta była w swych działaniach,
                                                    o człowieka byt staraniach,
                                                    w swych uczynkach, w swych poglądach - w dziwnym świecie.

                                                    Już za życia kochaliśmy ją nad podziw,
                                                    ale nic nie zrobiliśmy, by w jej własnym
                                                    życiu było więcej szczęścia,
                                                    by ją chronić przed nonsensem
                                                    tego świata, z którym ona szła w zapasy.

                                                    Więc powtarzam za Jastrunem słowa wielkie,
                                                    że z powietrza pomnik to jest wdzięczna pamięć.
                                                    Pomnik stawiam jej, bo żyła
                                                    dla nas wszystkich, z nami była,
                                                    i troszczyła się o każdą ludzką sprawę.

                                                    Gdy skończymy już płakanie rocznicowe,
                                                    podniesiemy opuszczone smutne głowy,
                                                    spójrzmy wkoło, czy odwagi
                                                    nam starczyło, by jej pracy
                                                    kończyć dzieło, czy żyjemy nic nie robiąc.
                                                  • germanus Re: Wiersze germanusa (Colleoni) 01.09.02, 06:48
                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Colleoni

                                                    Tak się stało przed niespełna stoma laty,
                                                    że staraniem mecenasa sztuki Dohrna
                                                    weneckiego kondotiera
                                                    sprowadzono do Stettina,
                                                    co by świadczył o potędze miasta morza.

                                                    Różne były dzieje miasta i pomnika,
                                                    miasto nazwę swą zmieniło oraz państwo.
                                                    Ze Szczecina kondotiera
                                                    wywieziono na pół wieka,
                                                    ustawiono gdzieś pod płotem, takie draństwo.

                                                    Wreszcie dzisiaj po staraniach długołetnich
                                                    jest z powrotem razem z nami w naszym mieście.
                                                    Plac Lotników jest mu domem,
                                                    stanął w chwale na cokole
                                                    i pozdrawia nas szczecinian dumnym gestem.

                                                    Jedno tylko spać nie daje mi spokojnie,
                                                    bo kondotier zwie się z włoska Colleoni.
                                                    Palce maczał w tym Ru-j-nowicz,
                                                    więc się trzeba zastanowić,
                                                    czy to czasem nie jest mafia Corleone?

                                                    -
                                                    Ru-j-nowicz nas nie przywitał, więc powiedział sam sobie - żegnaj. Oj, zaraz my
                                                    cię "prezydencie" pożegnamy. Bez odrobiny żalu.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Alaska) 07.09.02, 07:21
                                                    Bartku, dawno obiecana wierszowanka. Jak to u satyryka...

                                                    Z cyklu: Kłopot z kupą

                                                    Alaska

                                                    Od lodowca odpadają białe ściany,
                                                    w oceanie topią się lodowe góry,
                                                    gęste mgły gonione wiatrem,
                                                    krótka fala rzuca statkiem,
                                                    na pokładzie żądne wrażeń morskie córy.

                                                    A wrażenia są jedyne w swym rodzaju,
                                                    lato w pełni, na polanach wysyp kwiecia,
                                                    jest bajecznie kolorowo,
                                                    nieprzyjemnie komarowo,
                                                    to przyroda sobie drwi z miejskiego ciecia.

                                                    I to wszystko w dwa miesiące wegetacji,
                                                    kiedy obok w wiecznym lodzie stoją szczyty,
                                                    w słońcu skrzy łososia łuska,
                                                    zimna woda mile pluska,
                                                    krótko ciepło, długo lodem kraj przykryty.

                                                    Więc ja patrzę na lodowca białe ściany,
                                                    i przestaje mnie zadziwiać to, że znowu
                                                    myśl wynurza się z wód głębi,
                                                    i nieznośnie mnie to gnębi,
                                                    że Alaska to jest wielka kupa lodu.

                                                    Miłego weekendu.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (A to pech) 13.09.02, 06:42
                                                    Przywalam z cieńkiej rury. Miłego dnia...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    A to pech!

                                                    Raz albo dwa razy w roku
                                                    to w piątek jest trzynastego.
                                                    I choć to dziwne na oko,
                                                    wielu z nas boi się tego.

                                                    Skąd nagle komuś podpadła
                                                    normalna liczba trzynaście?
                                                    A może to stąd ta wpadka,
                                                    że jest miesięcy dwanaście?

                                                    Bo człowiek nie liczył zawżdy,
                                                    tak doskonale, jak teraz.
                                                    Zapewne więc do dwunastki
                                                    ledwie doliczał od zera.

                                                    Co było dalej, nieznane,
                                                    nie pasowało do wzoru,
                                                    szybko uznano za trefne,
                                                    pechowe, choć bez powodu.

                                                    A gdyby tak rozumować
                                                    w dzisiejszej kosmicznej dobie,
                                                    gdy wiemy jak porachować
                                                    wiele miliardów na codzień?

                                                    Gdzie dziś jest pecha granica,
                                                    gdy dat do liczb nie wystarcza?
                                                    Czy mamy pecha unikać,
                                                    czy zmienić dni kalendarza?

                                                    I jeszcze ten brzydki piątek,
                                                    co czai się raz na tydzień,
                                                    że w piątek kiepski początek,
                                                    choć nikt powodu nie widzi.

                                                    Więc gdy się tak zastanowić,
                                                    to nie ma żadnego powodu,
                                                    by na ten dzionek pechowy
                                                    narzekać dwa razy do roku.

                                                    Zwykły to dzień, normalny,
                                                    jak każdy dzień, jak czwartek.
                                                    I jest zupełnie zwyczajnym,
                                                    gdy w takim dniu masz wypadek.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (E-mailka) 14.09.02, 18:59
                                                    Pod rozwagę Gazecie. Miłego weekendu.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    E-mailka

                                                    Tak sobie myślę, co nieraz mym udziałem
                                                    patrząc na łamy gazety drukowanej,
                                                    ileż wysiłku potrzeba, by wiadomość
                                                    czytelnikowi e-mailką posłać do dom,
                                                    z treścią króciutką, że jutro w druku będzie
                                                    jego komentarz wymalowany pięknie.

                                                    Te komentarze z forum wyjęte jasno,
                                                    to czytelników troska o swoje miasto,
                                                    opinie szczere o sprawach ich codziennych,
                                                    oraz dyskusje w wymiarze niechwalebnym,
                                                    pisane nocą, jeśli internet w domie,
                                                    lub jasnym dzionkiem, gdy w pracy są tworzone.

                                                    Jednako ważne, o dobro zatroskane,
                                                    życie codzienne na tacy wprost podane,
                                                    o malowanie dworca, o ruch pod prąd i mandat,
                                                    o pomnik, w który jajami rzuca wariat,
                                                    o kotka imię albo przepadek pieska,
                                                    a nawet o to, gdzie się podziewa Zetka.

                                                    Lecz kiedy Laufer, Etaxi, Gryf, lub Jottka
                                                    chce swą wypowiedź na tychże łamach spotkać,
                                                    i satysfakcji mieć odrobinkę aby,
                                                    musi zgadywać, czy dziś gazetę nabyć,
                                                    i nie jest pewien, czy mu kolekcja rośnie,
                                                    czy rośnie kasa Gazety... hmm... Wyborczej.

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Nigdy nie wiesz) 24.09.02, 05:09
                                                    Ano, nie wiesz... Ale ogolne, to raczej pozytywnie. Milego dnia.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Nigdy nie wiesz

                                                    Nigdy nie wiesz, co cię jeszcze w życiu spotka
                                                    zachorujesz, jakiś atak albo cysta,
                                                    albo guzek się przypląta,
                                                    albo zez ci oczka spląta,
                                                    wrzód żołądka albo chociaż większa grypka.

                                                    Lub w czas zimy nieprzyjemnej i podstępnej,
                                                    gdy samochód twym życzeniom nieposłuszny,
                                                    wylądujesz nagle w rowie
                                                    może nawet z dziurą w głowie,
                                                    potem szpital i leczenie przez czas dłuższy.

                                                    Dom kupiłeś, nowe meble i dywany,
                                                    telewizor na pół ściany, biblioteka,
                                                    stopa rośnie, serce śpiewa,
                                                    twe bogactwo wprost olśniewa,
                                                    nagle pożar, przyjdzie zacząć znów od zera.

                                                    W swej rozpaczy nie chcesz zgodzić się z sentencją,
                                                    że nieszczęścia się zdarzają prawie wszystkim,
                                                    dużym, średnim, nawet małym,
                                                    żółtym, czarnym, nawet białym,
                                                    a ty żyjesz, by wypełnić swoją misję.

                                                  • Gość: milano Re: Wiersze Germanusa (Nigdy nie wiesz) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.02, 18:55
                                                    Drogi Germanusie! Może byś wrócił do bardziej przyjaznego dla ucha przeciętnego
                                                    miłośnika poezji stylu.... no właśnie... jakiego stylu? o każdego ,ale żeby to
                                                    nie był niby limeryk. Rytm ostatnich wierszyków jak żywo przypomina prymitywne
                                                    disco polo. I pomyśleć, że tyle przyjemnych utworów przekazałeś
                                                    internautom.Popraw się POETO, BO STRACISZ CZYTELNIKÓW!!!!!!!!!
                                                    Z poważaniem wybredny zwolennik poezji
                                                    milano
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Cień) 25.09.02, 13:16
                                                    Początek roku szkolnego (jeśli to jeszcze początek) to dla mnie bardzo zajęty
                                                    okres, stąd nieco rzadziej podrzucam różniste kawałeczki. Dzięki za wszystkie
                                                    opinie. Jeszcze o tym pogadamy... A na razie miłego popołudnia życzę

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Cień

                                                    Dopala się świeczka
                                                    codziennej cierpliwości
                                                    w tygielku ciszy kwiat
                                                    w noc pomarańczowieje
                                                    woskowa łza pełznie
                                                    poza nieskończoności
                                                    spomiędzy blank strzały
                                                    godzą w mroku ciemnienie

                                                    Mizerny cień siedząc
                                                    z rzadka wzruszy ramiona
                                                    palcami przeczesze
                                                    przerzedzoną czuprynę
                                                    bez wzroku i słuchu
                                                    widzi, słyszy, i skona
                                                    gdy ujrzy, usłyszy
                                                    gorejącą dziewczynę

                                                    PS. Ooooo, zapomniałbym...
                                                    Możemy też pogadać o limerykach...
                                                  • Gość: milano Re: Wiersze Germanusa (Cień) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.02, 19:48
                                                    SUPER!!!!! Tak trzymać!
                                                    milano
                                                  • Gość: 40-ka Re: Wiersze Germanusa (Cień) IP: *.devs.futuro.pl 26.09.02, 19:12
                                                    Gość portalu: milano napisał(a):

                                                    > SUPER!!!!! Tak trzymać!
                                                    > milano

                                                    Popieram.
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze Germanusa (Cień) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.02, 02:28
                                                    Ja równeż popieram
                                                    Sylwia
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Dlaczego się boisz?) 27.09.02, 06:13
                                                    Hmmm... Chyba skoncentruję się na zadanym temacie. I pomyśleć, że dotychczas
                                                    uważałem się za satyryka. Nie ja jeden zresztą, ale to nie ma nic do rzeczy.
                                                    Miłego dnia życzę.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Dlaczego się boisz?

                                                    Dzień dziwnie pusty, noc dziwnie długa,
                                                    ściany jadalni jak sześcian kostki,
                                                    milczące piętro, słońce czy plucha,
                                                    zamknięci w klatkach, miasta czy wioski,
                                                    to człowiek boi się samotności.

                                                    Poręcz przy wannie, by dźwignąć ciało,
                                                    miękkie, zwiotczałe, lekkie jak pianka,
                                                    dwa wolne kroki, w lewo lub w prawo,
                                                    za ciężki garnek, rozbita szklanka,
                                                    to człowiek boi się swej słabości.

                                                    Pudełka lekarstw w kuchni na stole,
                                                    poranna niemoc, bolące kości,
                                                    spuchnięte nogi, nie spane noce,
                                                    a potem łóżko, jak dom w wieczności,
                                                    to człowiek boi się swej choroby.

                                                    Czasem spacerek, skurcz słabej ręki,
                                                    karmienie papką, mokre pieluchy,
                                                    sen krótki, rwany, na jawie lęki,
                                                    otwarte oczy, zamknięte uszy,
                                                    to człowiek boi się swojej śmierci.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Cisza) 29.09.02, 23:08
                                                    Miłego tygodnia...

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Cisza

                                                    Przeszły wakacje, a ty nie piszesz,
                                                    czy coś się stało, słabujesz może,
                                                    pracujesz dużo w domowej niszy,
                                                    a może wiosnę wspominasz codzień?

                                                    Wiosnę ostatnią, wiosnę daleką,
                                                    a jednak bliską światła bliskością,
                                                    wiosnę zieloną maja pamięcią,
                                                    i wiosnę cichą krzyku cichością.

                                                    Gdzieś wyjechałaś na dwa tygodnie,
                                                    chciałaś wspomnienia odepchnąć wiosłem,
                                                    przekroczyć mostek, pożegnać wiosnę,
                                                    poszeptać z lasem, jak igrać z losem.

                                                    Co ci powiedział srebrny świerk stary,
                                                    co ci mruczały grzyby czerwone,
                                                    co ci wystukał dzięcioł pstrokaty,
                                                    czym ci szumiały liście dębowe?

                                                    Dlaczego zatem ciągle nie piszesz,
                                                    dlaczego milczysz przepiękne słowa,
                                                    słucham ich ciągle w ogrodu ciszy,
                                                    gdzie się wypełnia jesień brzózkowa.

                                                    W piękno milczenia twego wsłuchany,
                                                    szukam pisania, lecz nadaremnie,
                                                    a więc słyszałem fatamorganę,
                                                    a więc to cisza śmiała się ze mnie.

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Co chwila) 02.10.02, 08:25
                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Co chwila

                                                    Milknę co chwila, może przysypiam
                                                    nie daję światu myśli mych poznać
                                                    jakbym nie wiedział, co niesie chwila
                                                    a może nie wiem i zbyt się troskam.
                                                    Może powagi braknie mi codzień
                                                    za bardzo śpieszę do zwykłych zajęć
                                                    może nie lubię, gdy coś mnie bodzie
                                                    albo nie pragnę dosyć wytrwale.

                                                    A może tylko ktoś nie chce czytać
                                                    bo co po wierszach schowanych w grobie
                                                    a może tylko nie może wytrwać
                                                    odrzuca wiersze z braku łez w sobie.
                                                    Kto chce mi zamknąć na zawsze usta
                                                    a kto chce ze mną mówić od wczoraj
                                                    kto nie chce rymów od serca słuchać
                                                    a kto pod lipą siada z wieczora.

                                                    Siada szeroko, z wygodą wszelką
                                                    rozkłada kartki w lewo i w prawo
                                                    płyn z konfiturą miesza łyżeczką
                                                    czyta z namysłem i ma za mało.
                                                    Co chwila wraca do pierwszej linii
                                                    co chwila płonie ogniem przyjaźni
                                                    nie wierzy oczom, powtarza w myśli
                                                    wersety składa z kart wyobraźni.

                                                    Co chwila oczy mgiełką przesłania
                                                    co chwila milczy, jutro odgania.

                                                  • Gość: milano Re: Wiersze Germanusa (Co chwila) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.02, 20:31
                                                    Miło się czyta.
                                                    Pozdrówka
                                                  • Gość: Sylwia Re: Wiersze Germanusa (Co chwila) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.02, 00:40
                                                    Ładne.
                                                  • franekkk Re: Wiersze Germanusa (Co chwila) 03.10.02, 00:44

                                                    germanus gadaj kiedy wydasz tomik
                                                    własciwie tom
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Co chwila) 03.10.02, 06:51
                                                    Dzięki. To nie takie łatwe z wydaniem czegokolwiek. Chyba, że ktoś pomoże.
                                                    Nawet nie mam pomysłów kto. O, mam! Gazeta!!!
                                                    A na razie pogadajmy o czasie...
                                                    (Pamiętam i o limerykach, ale to musi być śmiesznie, a "śmiesznie" nie
                                                    lubiliście. Co robić?)
                                                    Miłego dzionka.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Czas

                                                    część I. Wówczas

                                                    Niechętnie się wówczas stawało
                                                    Niespiesznie budziło z omdlenia
                                                    Zamgloną bladością wracało
                                                    Do bytu, co był bez znaczenia

                                                    Nie zaszło daleko od progu
                                                    Skąd instynkt wrażenia odbiera
                                                    Czaiło się ciągle do skoku
                                                    I wówczas stawało się teraz

                                                    część II. Teraz

                                                    A teraz nie chciało być niczym
                                                    Siedziało na bieli czekania
                                                    Mówiło do kogoś o wszystkim
                                                    Słuchało jednego wołania

                                                    I było uparcie wierzące
                                                    We wszystko, co mogło być zwrotem
                                                    Czekało kaczeńców na łące
                                                    Wiedziało, co stanie się potem

                                                    część III. Potem

                                                    A potem nadeszło porankiem
                                                    Płakało nad białą deseczką
                                                    Przemyło oczęta rumiankiem
                                                    I było późniejszą chwileczką

                                                    Niechętnie się potem stawało
                                                    Powoli cuciło z pragnienia
                                                    Resztkami przyszłości wracało
                                                    Do bytu, co nabrał znaczenia

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Ukojenie) 04.10.02, 23:23
                                                    Dziś wiersz, który na wieczorku spowodował prawdziwe poruszenie w żeńskiej
                                                    połowie. Dziewczyny prześcigały się w zgaywaniu, która będzie następna. Ale
                                                    skończyło się dobrze. Miłego weekendu życzę.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Ukojenie

                                                    Przyszła Joanna, przyniosła smutek
                                                    dzionka pustego i stromych schodów
                                                    córki zmartwionej śród sierpnia nutek
                                                    kwiatów przywiędłych, schnących ogrodów
                                                    plama na ścianie, jak wielki sutek
                                                    liczy sekundy ciągłych powrotów

                                                    Przyszła Anita, przyniosła rozpacz
                                                    proszkiem boleści spryskała wrzesień
                                                    gałąź akacji dotknęła płota
                                                    dając batutą start w mroku jesień
                                                    szarość wylazła, rozmiękła słota
                                                    kryzys przykuca u białych wzniesień

                                                    Przyszła Grażyna, wniosła zwątpienie
                                                    październikowe zdmuchnęła ranki
                                                    z krzaków świecących popełzły cienie
                                                    czarnego słowa pod murów blanki
                                                    niebieską sójkę wzbiła spojrzeniem
                                                    babiego lata wciąż gasną wianki

                                                    Przyszła Beata, wniosła samotność
                                                    ciepły listopad zrzucał liść wiatrom
                                                    znużona poprzez losu sromotność
                                                    pod świerku szyszką dała lot ptakom
                                                    wpatrzona w liści suchą powolność
                                                    mierzy wspomnienia na przekór faktom

                                                    Przyszły i poszły, zamknięte śpiewem
                                                    odrzwia zielone, jak ukojenie

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Kto?) 06.10.02, 19:43
                                                    A tak. Niech będzie, że się wtrącam.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Kto?

                                                    Kto się kłóci, kto się kocha,
                                                    Kto na kogo w złości pisze,
                                                    Kto się zemści, a kto szlocha,
                                                    Kto się wtapia w nocy ciszę.

                                                    Kto nie poda ręki swojej
                                                    Na spotkaniu w pubie piwnym,
                                                    Kto nie przyjdzie, bo się boi,
                                                    Kto opluje osąd inny.

                                                    Czy to forum, czy kloaka,
                                                    Czy są formy pod treściami,
                                                    Co jest ważne, wieść, czy draka,
                                                    I czy wolno zawsze ganić?

                                                    Czy nam wierzyć jeszcze można
                                                    W ludzi, w wolność, w racje wyższe,
                                                    Czy nam zniknąć z życia rożna,
                                                    Czy nam zapaść w czasu niszę.

                                                    Kto się drugi opamięta,
                                                    Kto wyciągnie ręce obie,
                                                    Kto na forum zacznie święta,
                                                    Kto nam przyjaźń da w narodzie.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Drożyny) 07.10.02, 06:46
                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Drożyny

                                                    Choć pozornie proste, jak czasu prostota,
                                                    Choć bardzo szerokie, jak piaski pustynni,
                                                    Choć mamią łatwością znalezienia bogactw,
                                                    To kręte i wąskie są życia drożyny.

                                                    Jak kierować życiem, by dobra nie zmienić,
                                                    Jak jechać aleją, by zła nie dodawać,
                                                    Jak przez pasy śmierci przejść sobie naprzeciw,
                                                    Jak przez resztę życia nosić znak konania?

                                                    Tak niewiele świateł rozjaśnia ciemności,
                                                    A te które płoną przygasają nocą,
                                                    Mało drogowskazów, jak iść i nie zbłądzić
                                                    I nie ma w nich treści z nieomylną mocą.

                                                    7 października 2002

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Gdybym) 07.10.02, 07:59
                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Gdybym

                                                    Jak mi niepokój mojego ducha wyrazić,
                                                    Gdy tyle nieszczęść wciąż spada na głowy nasze,
                                                    Myśl mnie opuszcza, odchodzi w nicość, w niepamięć,
                                                    Serce me staje w rozpaczy nad słabościami.

                                                    Jak nam uzdrowić wartości ludzkich pokłady,
                                                    By pokój poznać w nielicznych chwilach szczęścia,
                                                    Jak dotknąć nitki z uczuć dzierganą najszczerszą,
                                                    Otworzyć drogę na drugą stronę zagłady.

                                                    Gdybym mógł wniknąć w przyszłości jasne przestworza,
                                                    Gdybym miał władzę nad ludzkimi instynktami,
                                                    Gdybym potrafił przeprowadzić przez rozdroża.

                                                    Gdybym miał prawo zapanować nad dobrami,
                                                    Gdyby mi dano wyjaśnić niemocy złoża,
                                                    To bym się zgubił w ciemnym świecie nad światami.

                                                    6-7 października 2002
                                                  • germanus Duża prośba 08.10.02, 07:00
                                                    Proszę Was, przestańcie się kłócić i dokuczać sobie.
                                                    Wspomniałem kiedyś o Rzygaczach w Rdańsku. Teraz założyli sobie Akademię.
                                                    I właśnie bardzo miło przyjęli mój sonet. Z cyklu gdańskich, oczywiście. Można
                                                    sprawdzić.

                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3190395&a=3196526
                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3190395&a=3196548
                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3190395&a=3196719
                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3190395&a=3196736
                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3190395&a=3196844
                                                    I mówią, że kilka moich lat w Gdańsku się liczy i chcą mnie przyjąć.

                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3186552&a=3197268
                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=3186552&a=3197611
                                                    To co, nie kłóćcie się już, OK?
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Dziewczyna w autobusie) 10.10.02, 05:46
                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Dziewczyna w autobusie

                                                    A to poszło o dziewczynę,
                                                    co to piękna i nadobna,
                                                    problem zoczyć ją, bo krzynę
                                                    znika coraz, taka lotna.
                                                    W autobusie Mopps ją spotkał,
                                                    zląkł się nieco tej piękności,
                                                    by nie uszła mu więc cnotka,
                                                    forumowej chciał mądrości.

                                                    Odpisali ludzie zgodnie
                                                    Jacek, Mrówa, Mike i Gregus
                                                    rady były niepodobne,
                                                    inny sposób jest każdemu.
                                                    Już się chłopiec brał za czyny,
                                                    już, już sposób miał do rzeczy,
                                                    ale nie ma już dziewczyny
                                                    w autobusie do Trzebieży.

                                                    Nie podobna to tak skończyć,
                                                    tyle troski, rad, sposobów,
                                                    więc ci trzeba radzić w końcu,
                                                    byś nie słuchał innych osób.
                                                    Lecz jedynie serca swego
                                                    mówiącego pełnią wiersza,
                                                    tego ognia wewnętrznego,
                                                    który uczuć nie pomiesza.

                                                    To co zrobisz, gdy ją spotkasz?
                                                    Nic, bo serca nie oszukasz,
                                                    jeśli taka serca mowa,
                                                    zmilcz i nie rób z siebie głupa.
                                                    Jeśli serce jest gotowe,
                                                    jeśli płonie chociaż trochę
                                                    ono samo ci podpowie,
                                                    jak poderwać dziewczę płoche.

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Chłopak w autobusie) 13.10.02, 06:36
                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Chłopak w autobusie

                                                    Autobusem dziewczę jeździ
                                                    ze Szczecina do Trzebieży,
                                                    a w podróży czas nie cieszy,
                                                    więc przygląda się młodzieży.
                                                    A szczególnie fajnym chłopcom,
                                                    co to urok mają w sobie,
                                                    mniej zajmuje się urodą,
                                                    bardziej myśli o osobie.

                                                    Twarz odwraca na to chłopak,
                                                    powód tego niewiadomy,
                                                    choć dziewczyna się podoba,
                                                    nie zaczyna on rozmowy.
                                                    Czy się lęka sprostać cieniom,
                                                    z dziewczęcego notatnika,
                                                    czy brakuje mu natchnienia,
                                                    lub gra rolę samotnika.

                                                    Nie zagada, nie poderwie,
                                                    choć dziewczyna schnie samotna,
                                                    nie odpowie na westchnienie,
                                                    choć uczucie mógłby spotkać.
                                                    I tak wszędzie i tak zawsze,
                                                    w każdym kraju, mieście, wiosce,
                                                    więc chłopaki nie zwlekajcie,
                                                    i sprostajcie dziewcząt trosce.
                                                  • mepps Re: Wiersze Germanusa (Chłopak w autobusie) 13.10.02, 15:56
                                                    Jestem naprawdę wzruszony!
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (I wyrzuciła) 13.10.02, 20:10
                                                    Dzięki Mepps. Ale wiesz co? Ja wiem, że to nie jest wielka poezja, naprawdę. To
                                                    jest takie rymowanie sobie. Ale ja to piszę względnie serio, bo trzeba mam
                                                    uśmiechu. Wielu satyryków to udowodniło, więc nie zamiaru niczego powtarzać.
                                                    Cieszę się, że doceniasz, że potraktowałem Cię łagodnie. Zobacz, co robię z
                                                    herthą... Ale z nutką sympatii, prawda? Miłego wieczoru życzę.

                                                    Z cyklu: Intymności

                                                    I wyrzuciła

                                                    I wyrzuciła, z mieszkania mnie na bruk,
                                                    piętnaście minut, walizka, torba, buch!
                                                    Byłem, nie jestem, nie będę więcej tam,
                                                    znów sam, bez żony, bez córki, wolny pan.

                                                    O co to wszystko, o kilka zwykłych plam,
                                                    koszula, szminka, i zapach perfum dam,
                                                    o SMS-ki pisane ręką jej
                                                    i wyświetlone w komórki jasnym tle?

                                                    Chciałem się żegnać, po ludzku trzymać twarz,
                                                    ale nie dała, łap czapkę, z domu marsz,
                                                    cóż było robić, nie będę chama grał,
                                                    nie jestem bokser i nie znieważam pań.

                                                    Ja nie narzekam, to przecież nie mój styl,
                                                    kochałem szczerze, choć rzadkom wierny był,
                                                    zdradzałem często, lecz taki to jest świat,
                                                    że gdzie nie spojrzeć, to damski kwitnie kwiat.

                                                    A ja mam pociąg do piękna i do płci,
                                                    szkoda marnować nadwyżki męskich sił,
                                                    więc choć nielekko, nie martwię zbytnio się,
                                                    znajdzie się dziewczę, które przygarnie mnie.

                                                    Albo dwie na raz, albo kwadracik par,
                                                    lub w zimne noce gorącej wdówki żar,
                                                    poradzę sobie, nie będzie ze mną źle,
                                                    to czołem Forum, wspomnicie jeszcze mnie!

                                                  • mepps Re: Wiersze Germanusa (I wyrzuciła) 13.10.02, 21:20
                                                    Wiesz co? A jak piszesz listy miłosne? Wiesz do kogo chciałbym napisać:)
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Taki kraj) 14.10.02, 06:25
                                                    Nie Mepps, nie wiem. Zresztą zlecenia prywatne przyjmuję na pocztę, a nie
                                                    publicznie. Dyskrecja, przede wszystkim.

                                                    A teraz coś bardzo nie dyskretnego. Obnażam dyktatora. Trochę przydługie, ale
                                                    czyta się dobrze.
                                                    życzę miłego tygodnia.

                                                    Z cyklu: Co kraj, to obyczaj

                                                    Taki kraj

                                                    Jest w dalekiej części świata kraj nieduży i niemały,
                                                    historycznie rzecz ujmując, był on świetny i wspaniały.
                                                    Lecz nie tylko różnych władców miał ten obszar niespokojny,
                                                    ale nawet nowe nacje brały go w wyniku wojny.

                                                    Zszedł w dolinę i rolników pobił górski naród dziarski,
                                                    by samemu za lat pięćset wschodnim gościom oddać piaski.
                                                    Wkrótce przyszli dwaj zachodni imperatorowie silni,
                                                    zbudowali swoje państwa, potem jak niepyszni znikli.

                                                    Po kilkuset latach wojen południowych plemion ludnych
                                                    nastał okres, ci zaś niosąc sztandar koczowników butnych
                                                    przeogromną połać świata wzięli w trwałe posiadanie,
                                                    a sam Prorok im nakazał nowej wiary rozgłaszanie.

                                                    Kołowrotek zwiększył tempo, kiedy nastał wiek bieżący,
                                                    Ligi mandat i monarchia, przewrót ludzi władzy żądnych.
                                                    Republika i traktaty, i traktatów tych zrywanie,
                                                    złe stosunki z sąsiadami i sąsiadów zjednywanie.

                                                    W tym szaleńczym mechanizmie, jedno jest pociechą, oto -
                                                    niezmierzone żółte piaski kryją w sobie płynne złoto.
                                                    Chociaż nie ma więc wolności, jest dość forsy na delicje,
                                                    choć kuleje gospodarka, nieźle idą inwestycje.

                                                    Przed dwudziestu ponad laty władzę złapał człowiek siły,
                                                    oficjalnie to prezydent, lecz despota niezbyt miły.
                                                    Jedna partia, jedna gwardia, jedna rada, sto pałaców,
                                                    nie dał ludziom prawa głosu, za to dał im ogrom płaczu.

                                                    Jaka przeszłość, takie rządy, znów dwie wojny z sąsiadami,
                                                    jedna długa, druga krótka, kraj do dzisiaj liże rany.
                                                    Za wybryki militarne stracił dawny eksport ropy,
                                                    zyskał sankcje gospodarcze, takie teraz są sposoby.

                                                    Czy to znaczy, że despota chociaż trochę się nauczył,
                                                    może reżym nieco zelżał, albo lekarstw więcej kupił?
                                                    Ależ skądże, ależ gdzie tam, grozi pięścią, pokrzykuje,
                                                    a do tego wbrew zakazom, broń chemiczną produkuje.

                                                    Inspektorów gania wkoło, to ich przyjmie, to wyrzuci,
                                                    przez pustynię każe zwiewać, nie ochroni, mandat skróci.
                                                    Wykorzystać zawsze umie brak jedności w ONZ-ecie,
                                                    Aglosasom przytrze nosa, ponabija się w odwecie.

                                                    Jak daleko jest do zmiany komedyji tej przedziwnej,
                                                    w sytuacji, gdy przywódca stracił kontakt z realizmem?
                                                    Mnie zaś trapi taki problem, że gdy nie ma już nomadów,
                                                    i gdy nie ma plemion górskich - kto zastąpi tam Arabów?

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Akacja) 21.10.02, 00:20
                                                    Sorry za dłuższą przerwę. Zajętym mocno. Nawet nie mam czasu na planowaną akcję
                                                    wyborczą, choć może coć maznę. Za to co jesiennego. Miłego poniedziałku.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Akacja

                                                    Co jeszcze trzeba mi zapomnieć,
                                                    gdy sięgam po listek akacji,
                                                    suchutki i mały, skurczony,
                                                    ach, ileż w listeczku przypomnień,
                                                    z Podlesia dziecięcych wakacji,
                                                    gdzie wuj Jan uprawiał zagony.

                                                    Gdzie ciotka Jagusia kochana
                                                    nie znała chwileczki wytchnienia,
                                                    gdzie Zosia, cioteczka zgarbiona
                                                    różańcem dzień długi żegnała,
                                                    gdzie kłamstwo nie miało schronienia,
                                                    Maryja mieszkała wielbiona.

                                                    Listeczek w powietrzu wirował,
                                                    żółciutki, podłużny listeczek,
                                                    aż wiatr go zaprosił pod daszek,
                                                    i dał mu odpocząć przy schodach,
                                                    i wspomniał kompoty cioteczek,
                                                    przypomniał, jak śmiał się wujaszek.

                                                    Spoglądam na listek w różańcu,
                                                    zapomnieć nie chciałem, lecz przecież
                                                    pamięci nie zawsze starczało,
                                                    tak wiele tych listków na ganku,
                                                    tak wiele dziesiątków uniesień,
                                                    tak wiele niechcący się stało…

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Ugodowy) 27.10.02, 23:28
                                                    Gdy tak patrzyłem na ... sami wiecie, naszły mnie myśli czarne, albo i szare,
                                                    albo kwadratowe, albo trójkątne. I dziś powstały dwie rymowanki. Możecie
                                                    myśleć, co chcecie ...

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Ugodowy

                                                    Ja z natury jestem facet ugodowy,
                                                    skromny, cichy, może nawet wręcz nieśmiały,
                                                    nawet jak mi kto dokucza,
                                                    nie dam poznać, że to wkurza,
                                                    i że mogę być jak wulkan Krakatau.

                                                    Oczywiście, wszystkie formy są na miejscu,
                                                    towarzyskie, językowe, wyższe racje,
                                                    nawet jeśli mój dyskutant,
                                                    zachowuje się akurat,
                                                    jakby wdepnął pierwszy raz w cywilizację.

                                                    Choć on drze się i ubliża wszystkim wkoło,
                                                    obyczajom i manierom gra na nosie,
                                                    to ja siedzę niewzruszony,
                                                    jak głaz milczę narzutowy,
                                                    nawet w środku nie gotuję się ni trochę.

                                                    Ale wreszcie mój dyskutant oddech bierze
                                                    i ja wtedy mu powiadam - miły bracie,
                                                    cenię to, że mówisz szczerze,
                                                    wierzę, że chcesz jak najlepiej,
                                                    i że walczysz o najwyższe ludzkie racje.

                                                    Twa postawa jest dla wszystkich drogowskazem,
                                                    a twój program do poprawy nas buduje,
                                                    i on wtedy, nieskłócony,
                                                    jest zwycięski, doceniony,
                                                    lecz ja za to bardzo żle się po tym czuję.

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Wybuchowy) 27.10.02, 23:32
                                                    I druga. Jak to rymowanka ...
                                                    No i co? Czy czasem satyryk nie ma racji?
                                                    Miłego tygodnia.

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Wybuchowy

                                                    Ja z natury jestem facet wybuchowy,
                                                    pewien swego, bardzo głośny i za śmiały,
                                                    nawet jak kto cicho siedział,
                                                    dałbym poznać mu, by wiedział,
                                                    jak mi blisko do wulkanu Krakatau.

                                                    Oczywiście, wszystkie chwyty dozwolone,
                                                    żadne formy nie istnieją, żadne racje,
                                                    kulturalny mój dyskutant,
                                                    musi odczuć, że akurat
                                                    ja wdepnąłem pierwszy raz w cywilizację.

                                                    A więc drę się i ubliżam wszystkim wkoło,
                                                    obyczajom i manierom gram na nosie,
                                                    gardzę nim, gdy niewzruszony,
                                                    jak głaz milczy narzutowy,
                                                    nawet w środku nie gotuje się ni trochę.

                                                    Ale wreszcie tchu mi braknie, oddech biorę,
                                                    a on wtedy w odpowiedzi na orację,
                                                    ceni to, że mówię szczerze,
                                                    wierzy, że chcę jak najlepiej,
                                                    i że walczę o najwyższe ludzkie racje.

                                                    Ma postawa jest dla wszystkich drogowskazem,
                                                    a mój program do poprawy ich buduje,
                                                    i ja wtedy, pokłócony,
                                                    trwam zwycięski, doceniony,
                                                    i wiem jeszcze, jak on żle się po tym czuję.

                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Zza wody) 29.10.02, 23:13
                                                    Prawdziwe!

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Zza wody

                                                    Swego czasu przyjaciel, co to mieszka za wodą,
                                                    był przyjechał do Polski, by się cieszyć przygodą,
                                                    pobył kilka tygodni, popodziwiał, pojeździł,
                                                    - fajnie, ale bym nie chciał, w zakończeniu był stwierdził.

                                                    Ja mu wówczas – dlaczego?, zobacz, jak jest normalnie,
                                                    pełne półki sklepowe, nowe siły witalne,
                                                    ludzie pełni zapału, idzie życia odnowa,
                                                    lecz on tylko nos zmarszczył, nie powiedział ni słowa.

                                                    Lat minęła dziesiątka, przyszła jesień gorąca
                                                    i on teraz mi pisze, przez komputer i łącza,
                                                    że znów myślał o nowym miejscu życia i akcji,
                                                    lecz nie może do kraju, gdzie jest wszystko opacznie.

                                                    I tak pisze, co myśli, i wymienia w kolei:
                                                    niemormalny parlament , nienormalny jest Lepper,
                                                    nienormalny Janowski, nienormalne wybory,
                                                    nienormalne są partie, nienormalne kolory.

                                                    Nienormalny jest system, gdy nie można żyć spoko,
                                                    nienomalny jest pociąg, w którym okraść mnie mogą,
                                                    nienomalny jest sędzia, co przestępcę wypuszcza,
                                                    nienormalny policjant, co łapówkę dopuszcza.

                                                    Nienormalne są drogi, a właściwie ich nie ma,
                                                    nienormalne są szkoły, w których brak jest kształcenia,
                                                    nienormalne jest państwo, które o nic nie dbało,
                                                    choć normalny ty jesteś, to to jednak za mało.

                                                    Co mu miałem odpisać? Że się myli, szkaluje?
                                                    Że swe gniazdo pokalał, lub że bluesa nie czuje?
                                                    Że jest lepiej, choć nie jest, lub że będzie pojutrze,
                                                    czy też przyznać mu rację? Nie wiem, proszę, pomóżcie!
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Nicość) 09.11.02, 23:40
                                                    Takie myśli po dniu, który był taki sobie, by nie rzec ... inaczej.

                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Nicość

                                                    Nie ma słów łatwych, nie ma dróg prostych,
                                                    nie ma boleści, nie ma radości,
                                                    nie ma spraw zaszłych, ni celów wzniosłych,
                                                    nie ma sposobu, by dojść do nicości.

                                                    Po dniu nijakim, nocka nijaka,
                                                    po nocy ranek nijaki wita,
                                                    nijaki wieczór bezczuciem wraca,
                                                    każda minuta nijaka bywa.

                                                    Nicość postrzega w innym wymiarze,
                                                    nie ma jej wkoło, a bywa wewnątrz,
                                                    zjawia się w chwili najczystszych wrażeń,
                                                    by zepsuć obraz środka na zewnątrz.

                                                    Można - nie można, jest albo nie ma,
                                                    będzie - nie będzie, było w niebycie,
                                                    nicości zwykły gorzki dylemat,
                                                    a po nicości - po życiu życie.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Pożegnanie) 14.11.02, 06:03
                                                    Z cyklu: Mych myśli worek

                                                    Pożegnanie

                                                    A jednak pożegnania są smutne
                                                    jak losy podróżnika nieznane,
                                                    życzenia powodzenia obłudne,
                                                    jak ciemny listopada poranek.

                                                    Niewiele pozostało lotniska,
                                                    spokoju ostatniego spojrzenia,
                                                    gdy w wózku oddalałaś się bliska,
                                                    zostałem w bezradności milczenia.

                                                    Odszedłem za barierkę niechętnie,
                                                    przez parking, autostradą przed siebie,
                                                    dręczyły mnie pytania natrętne,
                                                    nie znałem odpowiedzi od ciebie.

                                                    Więc może powitania są ciepłe,
                                                    wesołe serdecznością ramienia,
                                                    miłością uśmiechniętych zamierzeń,
                                                    radością spełnionego pragnienia.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Jesień) 16.11.02, 06:30
                                                    Taki dzień, prawda? Może dziś będzie lepszy. Właśnie wstaje.
                                                    Pozdr G

                                                    Z cyklu: Myśli mych worek

                                                    Jesień

                                                    Znowu zamilkłaś, znowu nie piszesz,
                                                    choć słońce niżej i dnia ubywa,
                                                    wielkość i małość bawią się w ciszę,
                                                    kwiatowe suszki popiół pokrywa.

                                                    Ileż jest smutków w naszych miesiącach,
                                                    ileż odwagi w codziennym trwaniu,
                                                    czy jeszcze myślisz, że rzeka rwąca
                                                    przyniesie spokój twemu czekaniu?

                                                    Któraż to jesień, gdy pozbawiony
                                                    zielonych liści jako nadziei,
                                                    czekam cierpliwie jakby natchniony,
                                                    może się wreszcie czas mój odmieni?

                                                    Listopad nadszedł, za drogą rżysko,
                                                    nie tracę wiary w przyjaźni pąki,
                                                    żyję nadzieją, że po to wszystko,
                                                    by jeszcze pełniej myślą się złączyć.
                                                  • Gość: Janus Re: Dobrze, że jesteś, dobrze że piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.02, 06:57
                                                    Cóż dodać, dusza nie chce być sama, raduje się, że może poczuć kolor Twoich
                                                    słów. Warto czuć, warto tęsknić, warto marzyć, nawet gdy bardzo boli. Dziękuję
                                                    za miękkość, szerokość i szczerość. Dziękuję. Janus.
                                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Konkurs) 16.11.02, 07:28
                                                    Wiataj Janus. Dzięki za ciepłe słowo. Aż chce się pisać, choć przecież "to
                                                    pisze się samo". Naprawdę jakoś tak jest.

                                                    A teraz nieco satyrki. Bo nie mogę się powstrzymać, by nie skomentować
                                                    Gryfowego konkursu. Może w ten sposób weekend będzie ciekawszy. Pozdr G (Kopia
                                                    również w wątku o nagrodzie)

                                                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                                                    Konkurs

                                                    Jest taki śmieszek, Gryf mu nadano,
                                                    człek oczytany i dużej wiedzy,
                                                    słusznej postawy, dobrej prezencji,
                                                    w mieście co w herbie ma Gryfa miano.

                                                    Śmieszek ogłosił konkurs z nagrodą,
                                                    kto zgadnie, wygra, prosta zasada,
                                                    pytam, odpowiedz, miła zabawa,
                                                    jakie pytanie? Oto jest kłopot!

                                                    Kto może z człekiem zrobić, co zechce,
                                                    fryzjer i grabarz, to oczywiste,
                                                    ale kto jeszcze, szybciutko piszcie,
                                                    jak minie termin, nagród nie będzie.

                                                    A więc się trudzą ludziska srodze,
                                                    celnik, dentysta, urząd, kobieta,
                                                    mama i żona, ktoś widzi szefa,
                                                    ale nikomu nie jest po drodze.

                                                    I termin minął i Gryf nam zdradził,
                                                    co miał na myśli, bankietu mówcę,
                                                    i nikt nie dostał nagrody głównej,
                                                    tak to ludziska był podprowadził.

                                                    Cisza, bo żadnej nagrody nie dał.
                                                    Choć ludzie znają, lubią śmiesznusa,
                                                    nie znali Gryfa jako chytrusa,
                                                    dałby nagrodę, choć pocieszenia!

                                                  • Gość: Janus Re: TĘsknisz, MArzysz, TO Prawda w TOBIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 20:33
                                                    Janus. Nie spiesz SiĘ, Ja wiem, że nie chcesz kłamać.
                                                  • Gość: Janus Re: Nie jesteś Sam, jest nas Dużo, CZUJEMY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 21:01
                                                    tęsknimy, Tęsknimy, marzymy, Marzymy, MARZYMY ....
                                                  • Gość: Janus Re: kłamać SOBIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 20:43
                                                    dziękuję za próbę zobaczenia w innych SIEBIE. Jestem.
                                                  • Gość: Janus Re: Poziomki, poziomki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 00:41
                                                    Czy ktoś jeszcze smakuje poziomki, czyje ich tęsknotę, mnie ich brak
                                                  • Gość: Janus Re: Poziomki, poziomki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 00:54
                                                    Skrzynecki, Dziedzic, Santor Tamara Miensarowa (Bud sie da budiet sonce)
                                                    Laskowik, Got, itd. poziomki.....
                                                  • Gość: Janus Re: Smak i zapach POMARAńczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 01:10
                                                    Nie tylko poziomki. Woźniak .. Tadeusz.. WOŹNIAK.. ja
                                                  • Gość: Ewelina Re: Smak i zapach POMARAńczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 01:44
                                                    Gość portalu: Janus napisał(a):

                                                    > Nie tylko poziomki. Woźniak .. Tadeusz.. WOŹNIAK.. ja

                                                    Janus nie ściemniaj!!! Prawdziwa wiedza to wiedzieć,że się wie co się wie i
                                                    wiedzieć, że się nie wie ,czego się nie wie.
                                                    Noc taka piękna
                                                    z błękitów patrzy gwiazd plejada
                                                    Fala gwarzy i błyska ponad tonią ciemną
                                                    Las śpi we mgle i przez sen cichą baśń powiada
                                                    Noc taka piękna!
                                                    Ach czemuż ty nie jesteś ze mną

                                                    autor- Bogusław Adamowicz
                                                  • Gość: Janus Re: Poezja to wiedza czy Uczucie? Marzenie? IP: *.civeng.tuniv.szczecin.pl 23.11.02, 17:42
                                                    Bardziej wolę czuć zapach pomarańczy jako tęsknotę, radość, pogodę, niż znać
                                                    jej dokładną biologię, warunki uprawy, itd. Co nie znaczy, że profesor AR
                                                    mniej wrażliwie czuje zapach mrozu niż ja. Wolę nie móc dotknąć Twojego
                                                    Spojrzenia, byle tylko je czuć, a po zacytowanym wierszu jest oczywiste, że
                                                    wrażliwie widzisz. Choć okulary też są potrzebne, żeby choćby plejadę gwiazd
                                                    zobaczyć, sam je noszę. Pozdrawiam. Janusz.
                                                    PS. Próbowałem w wierszu Adamowicza znaleźć wiedzę, ale na szczęście jej nie
                                                    znalazłem. Znalazłem Wrażliwe i Piękne Uczucia.
    • Gość: Janus Re: czujesz deszcz, czujesz zapach pomarańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 01:41
      i ..........
      • germanus Re: Wiersze Germanusa 23.11.02, 06:18
        Wracam. Mam nadzieję, że nie na chwilę. Przyjemnego weekendu. G

        Z cyklu: Mych myśli worek

        Siostra

        Myślami i modlitwą wciąż jestem przy Tobie,
        Mario święta wielokroć, jako Święta Maria,
        Mario cicho cierpiąca, jako biedny parias,
        Mario siostrze oddana przy ostatniej drodze.

        Gdzie mi jednak wyrazić choćby jedną linią,
        co czujesz, gdy nicości linia się urywa,
        co widzisz, gdy oczęta woda snu przemywa,
        co słyszysz uszami, w których dźwięki zginą.

        Jak i dawniej, tak teraz jedna droga prosta,
        Boskim słowem wzywana godnie krzyżyk ściska,
        już krótko, niedaleko do ściany urwiska,
        myśli w nas, myśli po niej, a tam Twoja siostra.
        • germanus Re: Wiersze Germanusa (Taki smutny sonecik) 24.11.02, 19:55
          Jesień, smutnawo jakoś...

          Z cyklu: Mych myśli worek

          Taki smutny sonecik

          Skąd tyle samotności, smutku i tęsknoty
          spadło na moje serce rozłączone z Twoim,
          na moje myśli biegnące wzdłuż torów niedoli,
          spadło to na mnie nagle za moje marnoty.

          Podobno jesień jest piękna, złoto w czerwoności,
          słońce mocno przyświeca w parkach nad jeziorem,
          suchych liści niewiele pod dębem i klonem,
          lecz ja tego nie widzę, mały w samotności.

          A ja rwę się do ciebie, twych oczu zielonych,
          do usteczek różowych i włosów czerwonych,
          przykrytego zagadką twojego uśmiechu,

          do twej szczupłej postaci miłej oku memu,
          do twych kroków niewielkich z namysłem mierzonych,
          gdzie mi szukać pociechy, tak mi źle samemu.

          Miłego tygodnia życzę
          • germanus Re: Wiersze Germanusa (Pogoń) 26.11.02, 06:04
            Bywa, prawda?
            Ale może coś się odmieni.
            Miłego dnia życzę G

            Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

            Pogoń

            Już po pierwszej jest rundzie, smutna jesień za nami,
            jak wygląda tabela, każdy widzi oczami
            łez pełnymi od żalu, gdy na nazwy spogląda,
            a na końcu jest Pogoń, odesłana do kąta.

            Co się dzieje?, dlaczego?, każdy na to odpowie,
            i tak musi być chyba przy obecnym sposobie
            zmian własności, trenerów, zarządzania dobrami,
            ale my pamiętamy, jak to było przed laty.

            Były lata tak dobre, że graliśmy w najlepsze
            o zaszczyty, puchary, miejsce w lidze najpierwsze,
            tu kibice drużynie darowali swe serca,
            Jagielońska po meczu to do nieba był deptak.

            Czy to wróci, ja nie wiem , ale znam na to sposób,
            trzeba wszystko odwrócić postaraniem się osób,
            a na razie kibicom nie zostaje zbyt wiele,
            więc do góry nogami odwracają tabelę.
            • germanus Re: Wiersze Germanusa (Moi Kochani) 01.12.02, 15:52
              Refleksja techniczno-przedswiateczna. Milego tygodnia G

              Z cyklu: Satyryk też człowiek

              Moi Kochani

              Nie masz już dzisiaj na świecie prawdziwej, czystej przyjaźni.
              Brakuje ludziom ludzi, rozmowy, wyobraźni.
              Brakuje kolegom czasu,
              Znajomym chęci spaceru,
              Kuzynce serca zapasu,
              Przyjacielowi roweru.
              List, odwiedziny, dyskusja są z pogranicza kaźni.

              Spóźniona kartka świąteczna dwa razy w roku przychodzi
              Z Gdyni, Krakowa, Słupska, Hamburga i z miasta Łodzi.
              Z Warszawy brat nie odpisał,
              W Kielu się kuzyn zamyka,
              W Poznaniu przyjaciel zmazał
              Mój adres z kalendarzyka.
              Nikogo los innych ludzi na świecie nie obchodzi.

              Przez kilka wspaniałych latek miałem przyjaciół w Gdańsku,
              Gdzie razem smutnie żyliśmy, balowaliśmy po pańsku.
              Rozeszły się nasze drogi,
              Mieszkamy w odległych ziemiach.
              Nieznane mi są powody
              Milczenia i zapomnienia.
              Zapewne teraz przestali myśleć po samarytańsku?

              Odkąd stanęła na ziemi pierwsza radiowa wieża
              Z nowych cudów technicznych każdy korzystać zamierza.
              Łatwiej list teraz napisać,
              Bo komputerów przybywa,
              Numerki tarczy naciskać ...
              A jednak troszeczkę wzdycham
              Do swarów przy kuflu piwa i plotek przy darciu pierza.

              Nie chcę cofać postępu, który za rogiem dnia czeka
              I nie chcę na zwyczaje z techniki wyrosłe narzekać,
              Po prąd elektronów wiosłować,
              W zapasy pójść z telefonem,
              Wciąż będę głośno optować
              Za dalszym cudów rozwojem.
              Chcę tylko zwykłej pewności, że człowiek dostrzega człowieka.

              • germanus Re: Wiersze Germanusa (Łatwo-trudno) 03.12.02, 06:36
                Jeszcze jedna refleksja. Trochę na wesoło. Miłego dzionka G

                Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                Łatwo-trudno

                Dzień dzisiejszy w swym bogactwie spraw technicznych
                Chciałbym poddać analizie w formie brudnej.
                Bo wydaje się nam gładko:
                Włożyć trudno, wyjąć łatwo,
                A tymczasem jest na odwrót -
                Włożyć łatwo, wyjąć trudniej.

                Niezbyt chętnie magnetofon swój używam -
                Taśma, owszem, wchodzi łatwo, gra mi smutno.
                Potem wkręca się w kółeczka,
                Przy głowicy się zakleszcza,
                Widzę jasno, że jest problem -
                Weszła łatwo, wyjąć trudno.

                W moim fotoaparacie, cudzie wieku,
                Który wszystko robi za mnie, nawet myśli,
                Film się zrywa i kawałki
                Włażą między czarne wałki.
                Wszedł zbyt łatwo do kasetki,
                O wyjęciu nawet nie snię.

                Rymy te zachować chciałem na dyskietce.
                Bardzo łatwo ją wsunąłem w dysków stację.
                Nagle patrzę, a tu ona
                Jakoś dziwnie wybrzuszona,
                Siedzi mocno, jeszcze kręci,
                Ale wyjąć się nie daje.

                Jak więc widać z przytoczonych tu przykładów -
                Rozważanie łatwo-trudno jest dość względne.
                I technicznych nauk prawa
                To zupełnie inna sprawa,
                Niż życiowych i cielesnych form przyjęcie.

                • germanus Re: Wiersze Germanusa (Trener) 03.12.02, 23:16
                  Słówko na tematy aktualne. Pozd G

                  Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                  Trener

                  Był raz facet, co miał w sobie tyle pecha,
                  że cokolwiek, by nie robił, szło mu wspak,
                  nawet jak się starał mocno,
                  rękę podał ktoś pomocną,
                  to sypało mu się wszystko, taki traf.

                  A ambitny był do tego, taki jeden,
                  i nie dawał za wygraną, w noc czy dzień,
                  nie odstąpił od zamierzeń,
                  chociaż mu mówili szczerze,
                  by dał spokój, bo usunie świetność w cień.

                  Aż raz udał się na wyspy południowe,
                  co się z obca zwą Szeszele, pięknie, nie?
                  i tam dojrzał nieba błękit,
                  morza spokój, dziewcząt wdzięki,
                  i zrozumiał, że on wyszedł na tym źle.

                  Wrócił, wtargnął w gabinety niczym wicher,
                  prezesowi rezygnację rzucił w twarz,
                  potem skromnie się oddalił,
                  bądąc pewnym, że te szkwały,
                  to dopiero się teraz zniszczą futbol nasz.

                  Nikt nie powie, jak to będzie, źle czy dobrze,
                  lecz jednego to możemy pewni być,
                  że w Europie nikt nie będzie
                  śmiać się z polskiej piłki więcej,
                  od tej chwili tylko godniej można żyć.
                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Szyba i ściana) 07.12.02, 20:12
                    Wrażenia z kawiarenki. Mogą być różne. Moje dziś są takie. Pozdr G

                    Z cyklu: Satyryk też człowiek

                    Szyba i ściana

                    Za szybą chłopak pędzi susami
                    dziewczę w paletku drży na chodniku
                    cień wyrazisty sięga latarni
                    taksówka staje przy krawężniku
                    zza autobusu wychodzi pani
                    dziecko cwałuje, jak na koniku

                    Nieśpiesznie wstaję, wtapiam się w szybę
                    po chwili jestem po stronie świata
                    w cieniu potrąca chłopak dziewczynę
                    pani w taksówce do dziecka macha
                    rozumiem jasną światła przyczynę
                    z miejsca za szybą na krzesło wracam

                    Za ścianą pokój, pewnie niewielki
                    drzwi przedłużeniem ściany się stają
                    przez drzwi czasami wchodzą kelnerki
                    nie ma ich chwilę, potem wracają
                    wstawiają kawę, biorą monety
                    i znów za ścianą po coś znikają

                    Zwykłości ciekaw wtapiam się w ścianę
                    idę przez półki i z kawą puszki
                    patrząc nie widzę, z cichnącym łkaniem
                    trącam niebyty palca koniuszkiem
                    ciemna codzienność wypala znamię
                    jak rozmazane białko z wydmuszki

                    Siedzę na krześle i wiersz ten piszę
                    na lewo ściana, na prawo szyba
                    podwójna szyba kawiarni ciszę
                    broni, lecz światło każdy ruch wyda
                    podwójna ściana czasu maszynę
                    skrywa i lepiej nie znać jej ... chyba

                    • germanus Re: Wiersze Germanusa (Automat) 17.12.02, 02:37
                      Coś z przygotowań przedświątecznych. Ale inaczej...

                      Z cyklu: Technika zmienia Kocika,
                      czyli społeczny aspekt
                      wpływu techniki na życie
                      stworzonka ludzkiego

                      Automat

                      Od dawnych czasów dumali byli ludzie,
                      jak coś usprawnić, by nie szło, jak po grudzie,
                      mechanizować zaczęli po kryjomu,
                      bez wielkich celów, ot by ułatwić w domu.

                      Ułatwić prace, roboty żmudne dzienne,
                      jak gotowanie, domowe i kuchenne,
                      pranie, szuszenie, sprzątanie, odkurzanie,
                      o wygląd domu na codzień zwykłe dbanie.

                      W ten oto sposób powstały urządzenia
                      do codziennego domostwa prowadzenia,
                      roi się od nich w kuchni i na pawlaczu,
                      w piwnicy, schowku, w komórce i w garażu.

                      Żelazko, pralka, opiekacz i suszarka,
                      grill i kuchenka, odkurzacz, zamrażarka.
                      Jest tych urządzeń dość dużo w każdym kącie,
                      każdy ma do nich swobodny raczej dostęp.

                      Lecz gdy dochodzi do tychże używania,
                      to sporo mężczyzn jakoś się przed tym wzbrania.
                      Tylko automat, co w domu wszystko robi,
                      tylko kobieta urządzeń się nie boi!

    • Gość: pimpis Re: Wiersze germanusa IP: 62.233.216.* 17.12.02, 08:30
      wiersze Grafomanusa to perełki poezji polskiej. rzec by można,
      parafrazując, "Chwasty Polskie". A Symfonia ciągle szczytuje. Pozazdrościć.
      • germanus Re: Wiersze germanusa 21.12.02, 21:00
        Po co obrażasz? Napisz, co wiesz o poezji, a Ci odpowiem. Z jednego zdania
        trudno bowiem wnioskować. Oby pozory myliły...
        • germanus Re: Wiersze Germanusa (Pod choinką) 24.12.02, 17:47
          Pod choinką

          Ach, ileż świąt niezwykłych spędziłem u dziadków -
          ileż nocy magiczych, opowieści nowych
          dla mnie brzdąca krnąbrnego, powieści zimowych,
          i gwiazdorów przebranych w ciemnym korytarzu.

          A i później dziadkowie zawsze sposób znali,
          by położyć mi mały prezent pod choinką,
          jakiś trik wymyślili, by mnie zwieść tą chwilką,
          mą radością szczęśliwi, w cieniu siedząc sami.

          Aż dorosłem momentu, gdy wiozłem w plecaku
          prócz mych książek i koszul, prezentów niewiele,
          dla dalekich, a bliskich, mych kochanych dziadków.

          Odebrało mi mowę ich ciche wzruszenie
          na widok kilku tanich gwiadora podarków -
          dziś jeszcze mnie roztkliwia tej nocy wspomnienie.


          • germanus Re: Wiersze Germanusa (Pasterka) 24.12.02, 17:48
            Pasterka

            Spędzałem często u dziadków Boże Narodzenie,
            starałem się przyjechać wcześnie, jak najwcześniej,
            nastroju niezwykłego skosztować najwięcej
            i pochwalić się babci każdym wydarzeniem.

            Choinka byla skromna i takież prezenty,
            które jako najmłodszy spod niej wybierałem,
            nadchodził wreszcie moment, na który czekałem,
            i szliśmy na pasterkę, na chór, do katedry.

            Wielokrotnie, po latach wspominam tę chwilę,
            żłóbek w prawym ołtarzu, podniosłe kolędy,
            sopranów i tenorów uroczyste tryle.

            Potem powrót do domu w mroźnej nocy głębi,
            wciąż mi grały organy, szedłem nieco w tyle,
            nuciłem "Bóg się rodzi" i byłem w Betlejem.
            • germanus Re: Wiersze Germanusa (Na Nowy Rok) 31.12.02, 16:09
              Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

              Na Nowy Rok

              Rok minął - tak dzisiaj mówimy,
              patrzymy za siebie bez żalu,
              i może się nieco dziwimy,
              jak szybko nam lata mijają.

              Rok Nowy nadejdzie tej nocy,
              od rana składamy życzenia,
              wydzwania telefon proroczy,
              bo każdy ma coś do złożenia.

              Więc zdrowia, lat wielu mi wieszczą,
              i życia długiego bez nędzy,
              sukcesów w mej pracy i szczęścia,
              wygranej i dużo pieniędzy.

              Życzymy nam wszystkim milionów,
              lecz chociaż to słyszeć przyjemnie,
              to zestaw wygranych numerów
              jest jeden co tydzień niezmiennie.

              Więc oprócz mych życzeń najlepszych
              na samym składania początku
              dołączam do listy najszczersze
              życzenia zdrowego rozsądku.
              • germanus Re: Wiersze Germanusa (Sylwester) 01.01.03, 23:03
                Z cyklu: Przyjęcia polskie

                Sylwester

                Tak, Sylwester był udany ponad miarę,
                było miło i wesoło, mówię wam,
                a szczególnie się podobał, dacie wiarę,
                dziki Rychu, który ma naturę lwa.

                Jeszcze dobrze nie weszliśmy do lokalu,
                co na szyldzie Tenisowa napis ma,
                a już słychać było ryki w całej sali,
                niech wie naród, jak się bawi sala ta.

                Obyczaje dziwne dzieją się tej nocy,
                jakby kto zarządził konkurs lej w ten dziób,
                nie dotrwała część facetów do północy,
                Rychu dotrwał, a do tego cały zdrów.

                Przy stolikach przygnębienie coraz większe,
                nie ma panów, co to leżą płasko tak,
                na parkiecie dziki Rychu najpiękniejsze
                dziewki, żony, panny, siostry kręci wspak.

                To przysiądzie, to potańczy, to pogwarzy,
                wszędzie pełno lwa salonu tego dnia,
                to o takim właśnie panu pani marzy,
                to takiemu odda chętnie, to co ma.

                A poza tym to Sylwester był udany,
                było miło i wesoło, mówię wam,
                dziki Rychu, co z natury lubi damy,
                adresików po kieszeniach pełno ma.

                • germanus Re: Wiersze Germanusa (Sniezynka) 15.01.03, 05:28
                  Z cyklu: Satyryk też człowiek

                  Śnieżynka

                  Na moim maleńkim ogródku
                  Śnieżynka zawraca, wiruje
                  Do góry i na dół wśród smutku
                  Pomiędzy forsycje i tuje

                  Marzenie podszyte wieczorem
                  Na moim ogródku baśniowym
                  Styczniowe bajanie dziadowe
                  Pod śnieżku kocykiem tiulowym

                  Przez okno kuchenne wyglądam
                  Pomachać przyjaźnie śnieżynce
                  A ona migocze i wsiąka
                  W puchową zimową pierzynkę

                  Ogródek wtulony w pierzynę
                  I zmierzchem zasnute okienko
                  Przytulam olśnioną dziewczynę
                  Znów zima, kochana panienko
                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Lepiej czy gorzej) 18.01.03, 05:43
                    Milego weekendu...

                    Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

                    Lepiej czy gorzej

                    Skoro już jest tak dobrze, że lepiej być nie może,
                    to może nieco zadbać, bo po co ma być gorzej,
                    może nie robić głupot, nie deptać kwiatków w parku,
                    dbać o codzienny nastrój i nie przekręcać faktów.

                    Może warto przytulić czasem się bez powodu,
                    a może siąść w fotelu, poczytać coś o zmroku,
                    a może pójść na spacer, mimo zimowej pory,
                    lub razem zjeść marcepan, ananas lub batonik.

                    I zamiast mieć pretensje o jakieś śmieszne rację,
                    lepiej pogwarzyć w klubie lub skoczyć na kolację,
                    pojechać do Hiszpanii lub w stogu szukać igły,
                    i można poprzyrzekać, że zawsze albo nigdy.

                    A gdy się zdarzy wpadka i nieco się pogorszy,
                    to jakby szczęściem w okno rzucił nam ktoś niechcący,
                    bo teraz się okaże, że lepiej też być może,
                    więc błagam, nie narzekaj, by znów nie było gorzej.
                    • germanus Re: Wiersze Germanusa (Polityk) 19.01.03, 06:32
                      A co tam, pofolguję sobie...

                      Z cyklu: Polak potrafi

                      Polityk

                      Był sobie taki facet, co żył bez powodu,
                      z czerwonym rodowodem, ekonom z zawodu,
                      do upadku ojczyzny mocno się przyczynił,
                      lecz naród mu przebaczył, przywódcą uczynił.

                      Niewiele umiał czynić, tu skłamał, tam zepsuł,
                      zawetował ustawę lub powołał zespół,
                      do zdjęcia się ustawił lub dłonią potrząsnął,
                      i bez przerwy oglądał się za jakąś gąską.

                      Gąski głupie, wiadomo, leciały na niego,
                      niezależnie od tuszy, szczupłego, tłustego,
                      aż zdarzyło się panu, gdy był na mistrzostwach,
                      że dopadł piosenkarkę i syn z tego powstał.

                      Więc żona, co to dotąd była jak opoka,
                      walnęła prosto z mostu „z pałacu wynocha”,
                      no i wyszło na nasze, jak w starej piosence,
                      to - to każdy potrafi, patrz na konsekwencje.

                      • Gość: pantera Re: Wiersze Germanusa (Polityk) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.03, 02:59
                        Ale zciebie dno kompletne Germanus!!!!! Nie szkoda ci czasu na pisanie takich
                        głupich wierszydeł? I teraz zaliczam cię do bardzo marnych wierszokletów.Zajmij
                        się czym innym matołku!!!!!!!
                        • germanus Re: Wiersze Germanusa (Odezwa) 21.01.03, 06:18
                          A dzieki, dzieki. Mam jeszcze cos dla ciebie, rozowa panterko, co bys nie
                          stracil wiary w swoje poglady.

                          Z cyklu: Polak potrafi

                          Odezwa

                          Drodzy Towarzysze, kochani rodacy,
                          wam się tylko zdaje, że me życie cacy,
                          że w pałacach mieszkam, miewam na zachcianki,
                          bzdety, figle, śmiechy, rozliczne kochanki,
                          życie moje szare, rozrywki nieliczne,
                          gnębią mnie ministry, rady polityczne,
                          proszą o decyzję, ustawę, traktaty,
                          a ja człek zwyczajny, ledwo co pisaty,
                          niewiele rozumiem, z tego co się dzieje,
                          gdyby nie sekretarz, wpadłym w odrętwienie.

                          Jedno, co potrafię, to robić wrażenie,
                          tak zbajerowałem Jolkę, me marzenie,
                          szybko mnie przejrzała, taka cwana sztuka,
                          by ją zadowolić, musiałem jej szukać
                          podniet politycznych, tak wylądowałem
                          na fotelu szefa, rządzę dużym krajem,
                          bajeruję dalej, łatwe to, jak nie wiem,
                          NATO się nabrało, ja im na to, że nie,
                          nie chcę sekretarza, bo mam obowiązki,
                          wobec mojej Joli, Jola musi rządzić.

                          Bo Jolka pazerna jest jak cztery koty,
                          na władzę, błyskotki, wywiady, pozłoty,
                          szybko po wyborach me działania przyschły,
                          jedynie firmuję żoneczki pomysły,
                          buduję jej przyszłość, Jolka prezydentem,
                          wzorem innych szefów łowić rybki będę,
                          a teraz, na razie, póki tylko mogę,
                          ruszam bez żoneczki w jak nadłuższą drogę,
                          szczególnie uwielbiam wschodnie kontynenty,
                          gdzie dla panów panie mają słuszne względy.

                          Gdzie mogę zgłodniały rzucić się w ramiona
                          dziewczyn, co potrafią faceta przekonać
                          do uciech cielesnych, używania życia,
                          czy muszę wam mówić, że Jolki nie tykam,
                          bo ona jak z drewna, dębowy tyłeczek,
                          a tam mogę wybrać z tysiąca laleczek,
                          a każda najlepsza, a każda jak słomka,
                          tyle że po zmroku trafiła się Romka,
                          co to zapewniała, że tabletkę wzięła,
                          a ja uwierzyłem, sprawa się rypnęła.

                          Chciałem to załatwić, wszak nie jestem chamem,
                          obiecałem wszystko, lekarza, skrobanie,
                          ścisłą tajemnicę, choć to wbrew ustawie,
                          ale to drobiazgi, jak się znam na prawie,
                          chciałem jej zapłacić, milczenie ma cenę,
                          samochód, podróże, najlepsze odzienie,
                          Romka się zaparła, nie chce już niczego,
                          tylko by potomka uznać za własnego,
                          włóczy mnie po sądach, oczernia, obwinia,
                          grozi, że mnie skończy, może już skończyła.

                          No i co mam robić, pomóżcie rodacy,
                          pomóżcie Olkowi w jego ciężkiej pracy,
                          pomogliście dawniej, pomóżcie i teraz,
                          nie wolno w potrzebie Olka globtrotera
                          zostawić na pastwę kobiety straconej,
                          bo Jolka stracona, nic już jest mi po niej,
                          robiła wymówki, jakieś awantury,
                          czy ja jestem piesek, albo kotek bury,
                          wynieść się kazałem, więc z pałacu poszła,
                          co ja teraz pocznę? Idzie straszna wiosna!
                        • Gość: Gryf Re: Wiersze Germanusa (Polityk) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.03, 06:42
                          Gość portalu: pantera napisał(a):

                          > Ale zciebie dno kompletne Germanus!!!!! Nie szkoda ci czasu na pisanie
                          takich
                          > głupich wierszydeł? I teraz zaliczam cię do bardzo marnych
                          wierszokletów.Zajmij
                          >
                          > się czym innym matołku!!!!!!!

                          Kulture , oglade i wychowanie otrzymuje sie w domu rodzinnym "pantera" ; zal
                          mi Twoich rodzicow , tak bardzo sie starali!
                          Lubie czytac wiersze Germanusa.


                          Ps.Czas na uczciwosc
                          • germanus Re: Wiersze Germanusa (Koło) 22.01.03, 04:54
                            Tak to bywa w życiu. Są jeszcze dobrzy ludzie...
                            Odwdzięczam się krótkim cyklem śmieszno-transportowym. Cyklem, bo będzie
                            jeszcze. Jak się spodoba. Na razie dwie rymowanki. Miłego dzionka życzę.

                            Z cyklu: Technika zmienia Kocika,
                            czyli społeczny aspekt
                            wpływu techniki na życie
                            stworzonka ludzkiego

                            Koło

                            Coś mi się zdaje, na moje średnie lata,
                            że przyszła kolej na opisanie świata,
                            konkretniej zasię na rzeczy transportowe,
                            nie zawsze z wglądem w urzędy patentowe.

                            Bo weźmy na ten przykładzik pierwszy z brzegu
                            takie kółeczko, co kręci się w czas biegu,
                            niby niedużo, a świat już nie jest wolny,
                            ni kwadratowy, owalny, czy trójkątny.

                            Potem już poszło dość gładko, jak po kole,
                            wóz, przewóz, taczka, kareta, bryczka, rower,
                            stąd niedaleko do wniosku, że choć z trudem,
                            to kolej wozi towary, węgiel, rudę.

                            Jedyny problem z tym kołem niepoważnym,
                            to jego obwód, co ledwie jest realny,
                            a wszystko z winy greckiej literki małej,
                            co się uparła nie być w ułamkach wcale.

                            To trzy czternaście, do tego z takim hakiem,
                            nie daje liczyć obwodu w tym wymiarze,
                            i gdy się kręci, to koło po tym torze,
                            to ten hak stuka i nikt nic nie pomoże.

                            • germanus Re: Wiersze Germanusa (Pociąg) 22.01.03, 04:57
                              Z cyklu: Technika zmienia Kocika,
                              czyli społeczny aspekt
                              wpływu techniki na życie
                              stworzonka ludzkiego

                              Pociąg

                              To wielkie słowo, choć tu nie o to chodzi,
                              lub wyliczanie, co z czego się wywodzi,
                              fakt gdy jest faktem, nie daje się ukrywać,
                              najpierw był silnik, potem lokomotywa.

                              Duży, niezgrabny, mało wydajny, chromy,
                              lecz jednocześnie mocny jak stado koni,
                              silnik parowy, bo o nim tutaj mowa,
                              transport naziemny zrewolucjonizował.

                              Od tych to koni nadano mu wymiarek,
                              i w tych to koniach liczy się jego parę,
                              parę zaś można uzyskać w sposób prosty,
                              spalając węgiel pod kotłem z masą wody.

                              Potem ta para naciera na przekładnie,
                              którymi moment do kół dochodzi składnie,
                              koła się kręcą i pojazd naprzód jedzie
                              ciągnąc wagony, a w każdym coś się wiezie.

                              I to już koniec historii sprzed dwóch wieków,
                              co się udała sceptykom dwom na przekór,
                              i tylko szkoda, choć sztuka to niemała,
                              że w naszym kraju tak kiepsko to wciąż działa.
                              • germanus Re: Wiersze Germanusa (Myśl dzika) 22.01.03, 05:24
                                Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                Myśl dzika

                                Nieraz ludzie mnie pytają,
                                ktoś ty, powiedz szczerze,
                                po co książki takie czytasz,
                                szperasz w komputerze?
                                Po co gnasz do lasu wiosną,
                                gdzie tę brzózkę wleczesz,
                                i dlaczego z samochodu
                                coś ci ciągle ciecze?

                                Po co uczysz się nocami,
                                mało ci dyplomów,
                                i dlaczego sypiesz ziarno
                                sójkom po kryjomu?
                                Ciągle słuchasz tej symfonii,
                                którą znasz na pamięć,
                                powiedz, jak to się zdarzyło,
                                że się zakochałeś?

                                Nieraz trafi się życzliwy
                                gość, co życie prześnił,
                                mówi, rzuć pan te wierszyki,
                                pójdziemy na dziewki.
                                Albo ciągnie mnie na harce
                                w zadymionej sali
                                i próbuje mnie namówić
                                na jęczmienny zaczyn.

                                A ja siadam cicho w kącie
                                na łonie rodziny
                                i spisuję życia wpadki,
                                które współtworzymy.
                                Nakazuję ołówkowi,
                                by stylu pilnował,
                                a styl ma być niepoważny,
                                by uśmiech wywołał.

                                Nakazuję ołówkowi
                                igranie z diabłami,
                                zanurzanie się we wnętrzach
                                ludzi byle jakich,
                                odwracanie Wisły kijem,
                                walkę z wiatrakami,
                                wyśmiewanie polskich przywar,
                                sąd nad cwaniakami.

                                A gdy wszystko już wyśmieje
                                ołówek stępiony,
                                to i ja, za lat pięćdziesiąt,
                                spocznę ucieszony.
                                Ucieszony myślą dziką,
                                która za mną chodzi,
                                aby biograf nie napisał -
                                umarł, bo się zrodził.
                                • germanus Re: Wiersze Germanusa (Moja wina) 23.01.03, 05:39
                                  No cóż, wypada przeprosić...

                                  Z cyklu: Mych myśli worek

                                  Moja wina

                                  Że wchodzę w drogę ludziom spokojnym,
                                  ceniącym pokój, miłości chwile,
                                  wielkiego serca, duchem pobożnym,
                                  rzucam obelgi, piszę paszkwile...
                                  moja wina

                                  Że sąsiadowi wciąż jestem wrogi,
                                  nie widzę człeka, nie rzeknę słowa,
                                  pamiętam uraz sprzed siedmiu roki,
                                  rekę za siebie podstępnie chowam...
                                  moja wina

                                  Że przyjaciela zdradzam świadomie,
                                  nie piszę listu choćby od święta,
                                  nie cieszę zdjęciem, nie dzwonię codzień
                                  i wspólnych przygód już nie pamiętam...
                                  moja wina

                                  Że żebrakowi skąpię jałmużny,
                                  pijaka mijam, na wódkę nie dam,
                                  od narkomana uciekam, próżny,
                                  odwracam oczy od potrzeb lenia...
                                  moja wina

                                  Że towarzyszem pracy pogardzam,
                                  nie podam ręki w czas nowej próby,
                                  szefa za drania zawsze uważam,
                                  i każdą wspólną sprawę utrudnię...
                                  moja wina

                                  Będę się starał, o innych myślał,
                                  z dnia na dzień lepiej o ludziach pisał,
                                  nie będę ganił, ni się wywyższał,
                                  a teraz ukarz, pokutę wyznacz...
                                  proszę, przebacz
                                  • germanus Re: Wiersze Germanusa (Zimowy poranek) 26.01.03, 19:47
                                    Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                    Zimowy poranek

                                    Niedzielny poranek ma miły rytuał,
                                    można nieco dłużej w łóżku się przytulać,
                                    poszeptać do uszek słóweczka...wiesz jakie,
                                    lub bezgłośnie wsłuchać w Mozarta kantatę.

                                    Ale choćby trwało to nawet pół dzionka,
                                    w końcu trzeba powstać, by udać skowronka,
                                    nacieszyć się śnieżkiem, co właśnie świat zakrył,
                                    lecz tylko przez szybę, po co mi te żarty.

                                    Wreszcie zbiegam na dół, najpierw wprost do kuchni,
                                    porządkuję, mielę, nastawiam, aż dudni,
                                    po kilku minutkach jest z tego kawusia
                                    dla dwojga ludzienków, Mińka i Kotusia.

                                    Nie trzeba się śpieszyć, taki urok ranka,
                                    do jednej kawusi pasuje śmietanka,
                                    do drugiej miodziku wmieszasz pół łyżeczki,
                                    siadamy, pijemy, jak małe koteczki.

                                    Jeśli coś na świecie mogłoby trwać wiecznie,
                                    to taki we dwoje poranek świąteczny,
                                    przytulona do mnie, zapominasz zimy,
                                    wpatrzony w twe oczy, myślę - może śnimy.
                                    • germanus Re: Wiersze Germanusa (Blokada) 04.02.03, 05:31
                                      Z cyklu: Dołączamy do Europy

                                      Blokada

                                      Nie popieram, jestem przeciw, aż mnie trzęsie
                                      z oburzenia na zwyczaje polskie nowe.
                                      Bo ktokolwiek, kiedykolwiek
                                      i cokolwiek i gdziekolwiek
                                      ma do rządu, zaraz wlecze się na drogę.

                                      I wbrew prawu tarasuje i blokuje,
                                      nie pozwala mi przejechać stąd lub dotąd.
                                      Choć się śpieszę, choć mam powód,
                                      albo choćby bez powodu,
                                      to stać muszę lub się wlec objazdem wkoło.

                                      Jednostronnie rozumując zakładają,
                                      że się prawa i przepisy nic nie liczą,
                                      iż me życie nic nieważne,
                                      tylko ich interes właśnie,
                                      że podatnik płaci za to wszystko milcząc.

                                      Nie namawiam tu bynajmniej do strzelania,
                                      do łamania blokad siłą, jak kraj długi.
                                      Proszę tylko by mandacik
                                      im przysunąć z grubsza taki,
                                      aby jeszcze spadkobiercy mieli długi.
                                      • germanus Re: Wiersze Germanusa (Szczecin) 04.02.03, 06:25
                                        Z cyklu: Kłopot z kupą

                                        Szczecin

                                        Miasto piękne, tutaj wodne, tam zielone,
                                        Odra, Dąbie, w lasach wokół jezioreczka,
                                        parków wiele, setki skwerków,
                                        ciągi alej, zieleń w centrum,
                                        i dzielnice z ogrodami z obrazeczka.

                                        I mieszkańcy zatroskani o swe miasto
                                        i dbający o najmniejszy jego kątek,
                                        nawet w trosce właśnie o to
                                        viceburmistrz dał z ochotą
                                        rozkaz, by był spokój, czystość i porządek.

                                        W szczególności jest w rozkazie mowa o tym,
                                        by po pieskach przyjacielach sprzątać kupki,
                                        do woreczka to-to zbierać,
                                        nie zostawiać, nie rozwlekać,
                                        i zagroził nam mandatem bardzo dużym.

                                        Tego tylko trzeba było nam, mieszkańcom,
                                        każdy poczuł się w pryncypiach swych dotknięty,
                                        więc - na siebie się rzucili,
                                        opluwali, niemal bili,
                                        każdy po to, by wykazać, że jest święty.

                                        W tej wymianie ciosów z lewa oraz z prawa,
                                        jakoś padła po kryjomu sprawa główna,
                                        nikt świadomie nie zaprzeczy,
                                        bo nieważne czemu przeczy,
                                        że nasz Szczecin, to jest kupa psiego gówna.

                                        • germanus Re: Wiersze Germanusa (Dzień) 15.02.03, 05:20
                                          Z cyklu: Satyryk też człowiek

                                          Dzień

                                          Pozwól mi to rzec najprościej ma Kochana
                                          Walentynki to jest dzień dla zakochanych
                                          Można kwiatów nakupować
                                          Różne akcje podejmować
                                          I ogólnie czuć się w życiu docenianym

                                          Zwykle każdy chce powiedzieć swej jedynej
                                          Jak ją kocha i jak bardzo ją szanuje
                                          Gdzieś kupuje czekoladki
                                          Kwiaty, broszki lub pomadki
                                          Jakiś drobiazg, bo jest Dzień, a on to czuje

                                          A kochana jego liczy na uznanie
                                          Od dni wielu lekko niecierpliwie czeka
                                          Co jej będzie życzyć rankiem
                                          Czy szykuje niespodziankę
                                          I ogólnie dnia pięknego się spodziewa

                                          Miła moja pozwól mi to ująć prosto
                                          I powiedzieć, że mnie to nie zadawala
                                          Ani kwiatów kupowanie
                                          Ni drobiazgu szykowanie
                                          Bo ja wolę, byś ten dzień na codzień miała

                                          • germanus Re: Wiersze Germanusa (???) 19.02.03, 04:59
                                            Gdy jestem bardziej zajęty, mniej podsyłam.
                                            A jak jestem mniej zajęty, to ... podsyłać jeszcze?
                                            A może już się przejadło?
                                            Pozdr wsz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka