germanus
10.05.05, 06:38
Rozmówki szczecińskie
St. Louis 1
- Mógłbyś na chwilę usiąść, Prez - zagadał Druwice.
- Kiedy nie mogę - pozornie spokojnie powiedział Prezydent i chodził dalej.
- On nie może - potwierdził Doradca - on musi chodzić.
- W tę i we w tę?
- Bo on się bije...
- A gdzie pejcz?
- Proszę?
- Do bicia!
- On się bije z myślami!
- A kto wygrywa?
- To tylko takie powiedzienie...
- Targowiskowe?
- Tobie tylko przewały w głowie.
- Gdyby nie moje przewały, to byś już dawno dziadkowi pietruszkę pielił...
- Podjąłem decyzję! - oznajmił Prezydent siadając.
- Też mi sztuka - wydął się Druwice - ja w Sieradzowie podejmowałem sto
decyzji na minutę.
- A wszystkie błędne - zauważył Doradca.
- Historycznie epokowa i odpowiedzialna decyzja... - Prezydent ocenil sam siebie.
- Tak?... - przymilił się Doradca.
- Musiałem rozważyć za i przeciw...
- To chyba normalne...
- Jak dla kogo? - zainteresował się Prezydent - wręcz odkrywcze i nowatorskie
podejście do decyzji.
- Skąd on zna takie słowa? - zdziwił się Doradca.
- Pietruszkowe?
- Właśnie! - zagrzmiał Prezydent - pietruszka nie ucierpi i burak będzie cały.
- O Boże! - jęknął Druwice.
- Nie wzywaj nadaremno - pouczył Doradca.
- Rozważyłem za i przeciw.. - powtórzył się Prezydent.
- Powtarzasz się...
- ...i doszłem...
- ... doszedłem...
- ... i doszłem - Prezydent spojrzał wymownie na Doradcę - za to nie lecisz...
- Hę?
- ... do wniosku, że muszę podjąć epokową decyzję...
- To wpływ profesorów - zauważył Doradca.
- ... kto i gdzie lepiej spieprzy robotę!
- Mocno powiedziane, Prez - pochwalił Doradca - chyba wiesz, co mówisz.
- Kto lepiej odstraszy amerykańskich inwestorów! No kto? - rzucił w męską
przestrzeń.
- Nie wiem - zgodnie z prawdą jęknął Doradca.
- No kto, jak nie Dru, który musi oddać Sroce całe nasze miasto.
- Tylko nie to...
- Polecisz z moją najlepszą tłumaczką... - Prezydent wskazał palcem.
- Rączka pod spódniczkę - doradził Doradca.
- I kto lepiej zniechęci ministrów do interesowania się tą pipidówą z
tramwajami...
- ... Szczecinem?
- ... jak nie ja?
- Jesteś pewien, Prez? - zdołał jeszcze rzucić Doradca, ale Prezydent nie
słuchał motłochu.
- Mam historyczną misję wyrządzenia temu miastu wszelkich możliwych krzywd...
- Doradca schował twarz w rękach.
- ... i nie cofnę, zanim nie wykonam...
- Ty widzisz i nie grz...
- Tak mi dopomóż Bóg! - zakończył Prezydent.