Gość: zona pijaka
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
13.06.05, 17:57
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle
dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów
zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział: -
"Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci
szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt
po parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz"
Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na barce, bez
telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał
spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc.
Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.
Bóg wychylił się z nieba i zapytał,
- "Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"
Noe odpowiedział:
- "Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W
urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów. Potem nie podobała im
się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie
chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie,
jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę,
bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie
odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to,
ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na
moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę
powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek,
zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku
do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister
podał się do dymisji? Kiedy powiedziałem, że statku nie musze transportować,
bo będzie i tak otoczony woda, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej,
według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech
urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych? Z drzewa
cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów
ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem
tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym
zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie
potop i nie opłaca się tu sądzić żadnych drzew, przysłali mi nowego
psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek,
kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli
związki zawodowe. Kiedy się okazało, że nie mogę ich płacić wg. taryfy, to
rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów się odwlekła? W międzyczasie
zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko ze wmieszał się związek ochrony zwierząt
i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987) transportu jeleni
w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podąć cel transportu tych zwierząt,
jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy
przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace
wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych
odpadów pochodzących z hodowli zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie
mój sąsiad do sadu, twierdząc, że buduje prywatne Zoo bez zezwolenia. Moje
nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś
deszcz."
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w
niebo i powiedział: "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już
zniszczyć ludzkości?"
Bóg odpowiedział: " Nie trzeba. To załatwi biurokracja ".